Autor tekstu Krzysztof Lubaszek gracz z pasji i webmaster z zainteresowania,m niedługo wystartuje z swoim serwisem.

Choć tytuł brzmi intrygująco i nie prawdziwie, to jest to jednak prawda. Chromebooki, netbooki, laptopy lub nawet tablety są bardzo słabe sprzętowo, zostały stworzone jednak do przeglądania Internetu. Dlatego większość graczy (oczywiście nie obrażam ludzi grających w Angry Birds itp.) nie myśli poważnie o tych urządzeniach, dla nich to raczej droga ciekawostka niż pełnoprawny sprzęt, a to błąd, duży błąd.

Onlive to pomysł na biznes bardzo prosty z punktu widzenia końcowego odbiorcy, jednak na jego wdrożenie trzeba było czekać ponad 8 lat, to właśnie w 2003 roku powstały pierwsze koncepcje dotyczące tego projektu. Pomysłodawcą był Steve Perlman który stworzył technologię QuickTime. Największa intensywność prac przypadła jednak na rok 2010, a to przez coraz szybciej rozwijający się segment rynku zwany „chmurą”, od lutego bieżącego roku usługą mogą się cieszyć mieszkańcy Stanów Zjednoczonych. Nic nie stało na przeszkodzie bym i ja, mieszkaniec Krakowa mógł założyć konto, wytłumaczmy jednak czym rzeczony Onlive jest bo niektórzy mogą jeszcze się nie domyślać.


Recenzja video przygotowana przez arhn.eu


Onlive to system typu „Cloud gaming” czyli po prostu gra w którą zachcemy zagrać jest uruchamiana na serwerach firmy, a my by cieszyć się rozgrywką potrzebujemy przeglądarki, niewielkiego klienta ściąganego z onlive.com oraz łącza o przepustowości minimum 10Mbit/s (tak wiem że w specyfikacji twórcy zalecają 5Mbit/s a minimum to 3Mbit/s, ale jesteśmy w Polsce o czym za chwilę). Jeśli warunki te spełniliśmy możemy cieszyć się grami, nawet nic trzeba płacić. Tak gry występują w postaci pół godzinnych dem nie musimy kupować więc kota w worku.

Dużo niewiadomą był model płatności, obawiałem się go bardzo jednak jest on strasznie przyjazny dla użytkownika. Gry które kupimy zawsze przypisane są do naszego konta płacimy za nie od 10$ do 40$ za najlepiej oceniane produkcje, ceny nie różnią się zbytnio od tego co oferuje Steam, tyle że brak tu weekendowych promocji.

Tą wadę rekompensuje drugi model kupowania gier na czas, zwykle na 3 dni lub 5, płacimy wtedy maksymalnie 9$. Jest to o tyle ciekawe że w ciąg 5 dni przejdziemy w prawie każdej grze tryb single (na razie o rozgrywce w sieci można zapomnieć z jednego powodu, o wadach jednak na końcu ;)), a wydanie 25 złotych to naprawdę dobra okazja.

Serwis posiada jeszcze abonament czyli płacąc 10$ miesięcznie dostajemy dostęp do koszyka w którym jest prawie 20 gier, możemy się nimi cieszyć przez cały miesiąc nie płacąc zupełnie nic, oferta naprawdę kusząca choć tytuły nie są najnowsze to i tak polecam.

Teraz sprawnie przeszliśmy do gier które oferuje mam serwis, tych na razie nie ma dużo ale biblioteka cały czas się powiększa, wśród najciekawszych można wymienić Homefronta, Darksiders Assasins Creed 2, jak widzimy cienko nie jest a twórcy już maja umowy z EA, Ubisoftem, Epiciem i innymi.

Najgorszą wadą tej platformy jest ping który u mnie sięgał prawie 200ms nie dając grać w FPS-y, czasami jednak spadał do 100 i można było komfortowo grać. Najważniejsze że problem ten łatwo można wyeliminować ponieważ twórcy zakładają że można znaleźć się maksymalnie 1500km by grac normalnie, a ja znajdowałem się prawie 7000km od serwerowni dlatego ping nie dziwi.

Problem ma być wyeliminowany postawieniem kolejnych serwerów w europie. Kolejną wadą jest grafika która no cóż nie jest najlepsza, ponieważ wideo do nas docierające jest kompresowane, kolejna wada jest ograniczona rozdzielczość do 1280×720 pikseli, faktycznie można powiększyć okno ale wtedy obraz jest skalowany co wygląda jeszcze gorzej. Oczywiście zawsze jest lepiej mieć trochę gorszą grafikę niż żadną.

Wady te nie są na tyle duże by nie można było z nimi walczyć. Najlepszą wiadomością jest że na targach E3 udało się uruchomić klienta na iPadzie, a jeśli nie masz tych komputerków, tabletów i innych twórcy zapowiedzieli urządzenie podpinane do telewizora + pad a wszystko to w granicach 100S. Na razie wróże bardzo dobrze.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://www.motivationals.org Uncle Demotivator

    Koszmar zaczyna się spełniać – niedługo w nic sobie nie pogramy, bez dostępu do Internetu :/

  • http://www.newcreative.pl Artur Smolicki

    Czy ktokolwiek czyta tekst przed udostępnieniem? Porzuciłem lekturę w połowie, bo liczba błędów odrywa uwagę od sensu tekstu..

    • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

      podaj je – a zraz poprawie

    • Mateusz

      Człowieku podaj te błędy bo ja np. nie zauważyłem ani jednego.
      Ostatnio na antyweb jak i spidersweb mnóstwo tego typu polonistów :/

    • jakub300

      Proszę bardzo: „nie prawdziwie”, „zachcemy zagrać”, „tak wiem że”, „nawet nic trzeba płacić”, „Tak gry występują”, „Dużo niewiadomą był”, „że w ciąg 5 dni”, „Najważniejsze że”, „twórcy zakładają że”, „grac normalnie”, „kolejna wada jest”, „w granicach 100S” – tyle ode mnie, nie wszystkiego jestem pewien (szczególnie z przecinkami) więc możecie mnie poprawiać ;), może ktoś dorzuci więcej?

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Artur Smolicki: Czy ktokolwiek czyta tekst przed udostępnieniem? Porzuciłem lekturę w połowie, bo liczba błędów odrywa uwagę od sensu tekstu..

      Grzegorz Marczak: podaj je – a zraz poprawie

      Niech mnie ktoś pozbiera z podłogi
      LMAO

    • Danbec

      Ładnie wypunktowałeś :)

  • http://www.facebook.com/gpiotr Piotr Musioł

    Platforma ciekawa, nie rozumiem przerażenia Uncle’a – przecież chodzi o alternatywę do grania na swoim komputerze, dużo tańszą.

    Mnie ciekawi responsywność w takich grach jak choćby Asassin Creed. Przeszedłem całą na bezprzewodowym padzie, i już słyszałem od niektórych, że on mocno „laguje” i ogólnie to trudniej się gra. Jak więc da się grać w takie gry? Nawet gdyby serwer stał metr od użytkownika?

    No i niestety, wiem że ludzie dużo marudzą na ortografię na Antywebie i nie zawsze się z nimi zgadzam – w końcu to tylko blog, ważne aby pojąć co autor miał na myśli – to tutaj rzeczywiście jest już hardcore, szczególnie ze znakami przystankowymi – strasznie spowalnia to czytanie.

    • http://couragewolfmeme.com Uncle Demotivator

      Nie rozumiesz mojego przerażenia i w tym właśnie tkwi sedno problemu – z biegiem czasu coraz więcej osób będzie skłaniało się ku chmurze i przenoszeniu do niej wszystkich możliwych usług. Coraz mniej zrozumienia będą znajdowali gracze, którzy będą chcieli pograć bez dostępu do sieci, a granie offline zacznie być traktowane jak niegroźne dziwactwo.

      Zaczęło się od usuwania możliwości gry w LAN (multiplayer tylko poprzez serwery zewnętrzne -> Hellgate: London) – spora grupa ludzi narzekała, ale decyzja ta znalazła też zrozumienie u części graczy. Potem przyszły zabezpieczenia w postaci niezbędnego połączenia z Internetem w celu grania (Assasin’s Creed 2) – praktycznie wszyscy narzekali, ale producenci się nie ugięli. Gry ze STEAM można zainstalować tylko będąc podłączonym do sieci (WH40k: Dawn of War 2) – narzekania ludzi, którzy przez problemy z ISP nie mogą tego zrobić są ignorowane, a większość graczy nie uważa tego za jakieś szczególne utrudnienie.

      W tle mamy rosnącą popularność chmury i zachłystywanie się kolejnymi usługami do niej przenoszonymi. Coraz więcej ludzi korzysta z muzyki w niej umieszczonej (po co nam płyty i MP3), edytuje w niej dokumenty etc. Google prezentuje Chromebook’a i próbuje przekonać biznes, że chmura to przyszłość.

      Dodatkowo technika idzie cały czas do przodu i pingi cały czas spadają, więc problem lagów prędzej, czy później zostanie w dużym stopniu okiełznany.

      Za chwilę gry instalowane na HDD po prostu przestaną być produkowane, bo nie będzie na nie popytu, a wszelkie głosy skargi utoną w morzu zadowolonych konsumentów, którzy nie będą rozumieli o co chodzi narzekającej garstce dziwaków.

  • mstr

    bardzo słaby tekst… 2 pierwsze akapity wystarczą, żeby się o tym przekonać

  • Szymon

    Wow. To chyba zbliża się koniec fizycznych nośników danych. Szkoda tylko, że zasięg sieci w niektórych miejscach pozostawia wiele do życzenia.

  • http://www.facebook.com/bartosz.romanowski Bartosz Romanowski

    Ten tekst został opublikowany przez pomyłkę? Bo innej możliwości nie widzę…

  • http://exnui.com Marcin Sznyra

    To jeszcze nie jest to, oczywiście jest to jakiś przystanek w drodze do chmury i jakiś czas będzie istniał. Jednak docelowo Cloud gaming będzie wyglądał inaczej technologia WebGL zniszczy produkcje wydawane na płytach czy ściągane ze Steam’a, za max 3 lata wszyscy będą produkować gry działające bezpośrednio w przeglądarce. (Google pracuje od jakiegoś czasu nad tego typu rozwiązaniami – http://www.ro.me/ – jeśli im się uda przyspieszyć rozwój WebGL będzie to kolejny sektor rynku, który zdominują)

  • Pongo

    A mnie zastanawia jak ma się tytuł powyższego wpisu („Onlive, czyli Crysis na chromebooki”) z rzeczywistością. Istnieje klient Onlive na Chromebooki? Bo coś mi się wydaje, że nie. No chyba, że autor tekstu testował Chrmebooka i wie o czym mówi.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001662953314 Krzysiek Lubaszek

      Nie, autor nie testował platformy na chromebookach. Jednak to tylko kwestia czasu i klient na pewno się i na tych urządzeniach pojawi.
      A po za tym największą zaletą chromebooka jest właśnie chmura i sądze że google będzie lobbować by powstał taki klient ponieważ to już nie będzie ciekawostka.

    • Pongo

      Krzysiek Lubaszek: Nie, autor nie testował platformy na chromebookach. Jednak to tylko kwestia czasu i klient na pewno się i na tych urządzeniach pojawi.

      Cóż, nie wiem skąd pewność, że tak się stanie. O ile Onlive prawdopodobnie odniesie sukces (choć nawet w tym przypadku nie użyłbym zwrotu „na pewno”), o tyle sukces Chrome OS jest wątpliwy. Wiem, że czasem ciężko spojrzeć chłodnym okiem na pewne produkty, ale wszystko wskazuje na to, że Chromebooki mają funkcjonalność gorszą niż tablety (ceny tabletów z androidem są porównywalne do cen Chromebooków), więc tym bardziej nie będą stanowić alternatywy dla zwykłych netbooków. Może Chromebooki odniosą jakiś umiarkowany sukces w środowiskach biurowych, ale przecież w Crysisa gra się na sprzęcie przeznaczonym do użytku domowego.

      Po drugie, z tego co rozumiem Onlive wymaga klienta desktopowego, zatem przepisanie całego kodu tej usługi tak aby działała w przeglądarce Chrome jest trudne i raczej mało opłacalne.

  • http://latamyzWROclawia.pl Paweł

    Grzegorzu, dlaczego został skasowany mój wpis? Aż tak boli, jak ktoś pokazuje Wasze błędy? Nie prościej, napisać w komentarzu dzięki, poprawione i w ten sposób budować sobie więzi z czytelnikami?

  • anemus

    Brzmi oszałamiajaco gdyby nie to, że to adaptacje tytułów na iphona. Z tąd kiepska grafika. Na coś lepszego nie ma co liczyć ze względu na to że transfery musiały by być gigantyczne, a konieczna moc obliczeniowa centrów determinowała by brak opłacalności. Co do przenoszenia wszystkiego do para-chmur” (np web-gl trudno nazwać chmurą jak coś wykonywane jest po stronie klienta więc z tego taka chmura jak z choćby z tego serwisu) to dość niebezpieczne zjawisko dla klientów ponieważ rujnuje konkurencję i zwiększa kontrolę wydawcy nad używaniem jego produktów co ma skutkować tylko i wyłącznie jednym – zwiększeniem wpływów co znaczy, że my możemy płacić wyłącznie więcej i więcej choćby przez rozdrobnienie produktów na szereg mniejszych ale niezbędnych części. Możliwość grania online na własnych „serwerach” jest doskonałym tego przykładem – pamiętam czasy Warcrafta II i szalone noce w lokalnej sieci, a teraz trzeba za niewiele więcej sporo bulić w abonamencie.
    Podsumowując to marzenia o uwolnieniu od wymagań sprzętowych przez migrację aplikacji w chmurę wszyscy mogą śmiało zapomnieć ale muszą się przygotować na zdecydowanie większe wydatki. Widać, że koszty w tej platformie nie odbiegają od normalnego zakupu gier za zdecydowanie gorszą jakość, a to na razie promocja…

    • http://www.facebook.com/bartosz.romanowski Bartosz Romanowski

      anemus: Brzmi oszałamiajaco gdyby nie to, że to adaptacje tytułów na iphona. Z tąd kiepska grafika.

      Nie masz racji. Poczytaj o OnLive albo Gaikai zanim zaczniesz dyskutować.

    • anemus

      Bartosz Romanowski:
      Nie masz racji. Poczytaj o OnLive albo Gaikai zanim zaczniesz dyskutować.

      Widziałeś na oczy OnLive SDK? Wiesz jak to działa? Masz jakiekolwiek pojęcie jak to wygląda od strony technicznej?
      Wątpię byś był w stanie odpowiedzieć pozytywnie na choćby jedno z tych pytań.

    • http://www.facebook.com/bartosz.romanowski Bartosz Romanowski

      Tak się składa, że wiem jak to działa. Dlatego napisałem, że nie masz racji.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001662953314 Krzysiek Lubaszek

      Bartosz też się z tobą zgadzam. A co do SDK to jeśli dobrze wiem to jest to platforma dla developerow, a developerzy żadnych narzędzi nie dostają. Tworzą grę a spece z onlive ją optymalizują lub coś.

  • jareksiedlak

    Miesza się marudzenie malkontentów i huraoptymizm osóbek nieodpornych na marketingowe pranie mózgu. Odnotowujemy wielki powrót do przeszłości karmiony dużą dawką marketingowej sieczki i lekkim rozwinięciem technicznych aspektów starych rozwiązań. Za parę lat jak wyjdą stare, znane wady i trochę nowych, które wypełzną na fali skali zjawiska następcy dzisiejszych huraoptymistów będą zachwyceni promowaną wtedy „całkowicie nową rewolucyjną” koncepcją fantastycznych superzoptymalizowantch aplikacji uruchamianych w niesamowicie bezpiecznym środowisku lokalnym z dala od stad wygłodniałych hakierów i żądnych naszych danych i pieniędzy wrednych korporacji pozwalających uzyskać niesamowite efekty wizualne, dźwiękowe, funkcjonalne i podcierających po wypróżnieniu po przedawkowaniu wieśmaców. Malkontenci będą natomiast strasznie stękali, że wredne korporacje każą nam inwestować w sprzęt by ograniczyć koszty, chcą zaglądać na nasze dyski za pomocą swoich instalowanych lokalnie aplikacji i w ogóle przejąć kontrole nad naszym życiem. I tak koło się zatoczy, a my pozostaniemy w zaklętym kręgu nowych implementacji starych rozwiązań sprzedanych nam za kolosalne pieniądze pod nową chwytliwa marketingowo nazwą, obowiązkowo opatentowanych dwudziesty raz z rzędu bo nowa w wniosku patentowym będzie jedna literka…

  • http://marsjana.net/ marsjaninzmarsa

    Ej, na Androida też jest klient (na razie w zamkniętej bezcielesny, w sensie trzeba mieć konto testera żeby się w nim zalogować, ale zawsze coś) – czemu nic o tym nie wspomniałeś? :P