Do tej pory nasze urządzenia potrafiły się z nami komunikować za pomocą dźwięku, obrazu, czasem też wibracji. A co byście powiedzieli na to, żeby wasz laptop dawał sygnały… zapachowe? Umożliwić to ma Olly – urządzenie, które po podłączeniu do komputera potrafi reagować na czynności wykonywane przez nas w sieci oraz otrzymywane powiadomienia, emitując odpowiedni zapach.

Urządzenie ma postać białej kostki, do której podłączamy kabel USB, za pomocą którego będzie się ono komunikować z komputerem. A może to robić na wiele różnych sposobów. Producent zapewnia o szerokim spektrum możliwości – począwszy od połączenia z powiadomieniami otrzymywanymi z Twittera, skrzynki e-mail, czy chociażby w kalendarzu, a na wyszukiwaniu konkretnych haseł w Google skończywszy. Muszę przyznać, że perspektywa sprawdzania poczty, gdy poczuję zapach brzoskwiń wydaje się bardzo kusząca.

Atutem Olly’ego ma być też możliwość dowolnej zmiany wyglądu. Można to zrobić zmieniając wzór kratki na przedniej stronie lub całkowicie obudowę. A tych ma w sieci nie brakować. Skąd taka decyzja? Olly ma być całkowicie „otwieralny”. Użytkownik będzie mógł zatem w dowolnym momencie go rozebrać, aby zobaczyć co umieszczono w środku, a następie przenieść to do np. innej obudowy. Majsterkowicze będą w raju, ale na zwykłych użytkownikach skuszonych jedynie wizją zapachowych powiadomień z pewnością nie zrobi to większego wrażenia.

Ciekawie wygląda też opcja podłączenia wielu zapachów-urządzeń jednocześnie. W efekcie każdy z nich może nas informować o innym typie zdarzenia lub reagować na inne czynności. Dzięki temu w prosty sposób można stworzyć wokół komputera małe centrum zapachowe.

Olly jest fajnym przykładem urządzenia innowacyjnego, ale przy tym bardzo prostego. Osobiście chciałbym zobaczyć tutaj próby stworzenia czegoś więcej. Fajnym efektem byłoby np. zintegrowanie takich dozowników zapachu z grami komputerowymi. Pokonywanie zimnych lochów, któremu towarzyszyłby charakterystyczny dla tego miejsca zapach pozwoliłoby doznać zupełnie innego wymiaru wirtualnej rozrywki. Jeżeli dodamy do tego któryś z obecnych na rynku kontrolerów ruchu – PlayStation Move lub Xbox Kinecta – efekt mógłby być niesamowity. To jednak póki co tylko bujne wyobrażenia tego, jak mogłoby być – Olly bazuje na wkładach zapachowych, którymi może być wszystko: perfumy, olejki zapachowe, aromatyczne alkohole itp. Urządzenie nie potrafi zatem generować dowolnych zapachów, co można uznać właściwie za jego piętę achillesowa. Niemniej funkcja integracji z naszymi działaniami w internecie wydaje się bardzo interesująca i jeżeli producent nie zażąda bajońskiej sumy za egzemplarz, z pewnością warto zwrócić na Olly’ego uwagę.

Sprawilibyście sobie lub bliskiej osobie taki gadżet, gdyby (jakimś cudem) trafił do Polski?

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • Shenson

    Jak na razie zbędny bajer, dla którego nie widzę żadnego zastosowania. Dopóki nie będzie to generator dowolnego zapachu (a na to prędko się nie zanosi), który tak jak napisał autor poszerzałby rzeczywistość widzianą w grach lub filmach, raczej mało użyteczne rozwiązanie.

  • Mateusz

    IMO najlepszy z tego użytek to ustawienie tego urządzenia tak, aby reagowało na sygnał „pora na przerwę”. Od razu człowiek wrzuci na luz, czując ładny zapach.

  • http://efemental.pl Magnus

    Trochę bezsensowny i bezużyteczny gadżet. No i ślepa uliczka. Faktycznie zapach byłby fajnym dodatkiem np. w grach czy filmach, ale stworzenie urządzenia, które będzie w stanie wyemitować dowolny zapach jest praktycznie niemożliwe. Chyba, że byłaby to szafa wypełniona tysiącami „sampli” zapachowych i jakieś urządzenie mieszające. Nierealne ;)

    Prędzej widzę implementację zapachu poprzez podłączanie się bezpośrednio do receptorów zapachowych w mózgu. Wówczas byłaby możliwość programowego pobudzania ich i w ten sposób „odczuwania” określonych zapachów. W końcu zapachy to tylko określone cząsteczki chemiczne, które łatwo zapisać w postaci cyfrowej.

    Biotechnologia już praktycznie na tym poziomie jest, skoro udało się skonstruować sztuczną rękę sterowaną tak, jak prawdziwą :)

  • Endru

    Zupełnie zbędny gadżet. Po kilku / kilkunastu godzinach organizm przyzwyczaja się do jednego zapachu i później będzie mało odczuwalny. Z drugiej strony, osoba, która wejdzie do pokoju, po kilkudziesięciu „powiadomieniach”, może zostać nieco przybita zapachem.

    Odnośnie wielu zapach w grach, po takiej kilkugodzinnej sesji połączonych, różnych zapachów, można nawet zwymiotować… nie wspominając o np. późniejszej wentylacji całego pokoju.

  • http://www.orientuj.pl Piotr

    A mi się pomysł podoba. Chciałbym mieć takie urządzonko an biurku

    • Michał Gumienny

      A ja nie chciałbym odwiedzać kogoś kto taki zapach używa ^^ W ciągu 10 minut odbierzesz dajmy na to jednego maila o zapachu brzoskwini, otrzymasz kokosowego newsa na twiterze, a na koniec zaatakuje Cię czekoladowe powiadomienie o dzisiejszym spotkaniu ze znajomym.. Nie dość, że taka mieszanka może przyprawić o „przyjemny” zawrót głowy, to wejście z zewnątrz do takiego pomieszczenia też pewnie do najprzyjemniejszych nie należy ^^

  • jacek

    „Użytkownik będzie mógł zatem w dowolnym momencie go rozebrać, aby zobaczyć co umieszczono w środku, a następie przenieść to do np. innej obudowy”
    Sorry ale nie kupie gotowego produktu który jest zbudowany na płytce prototypowej.

  • stoval

    Ten pomysl pojawial sie juz w co najmniej kilku odslonach, poczawszy od poczatku lat 90′tych. Za kazdym razem budzil ten sam usmiech politowania i konczyl jako ciekawostka w muzeum dziwactw.