48

Kilkaset złotych rocznie odliczenia od dochodu za zakupione książki. Zaczniecie czytać?

Kolejny pomysł Polskiej Izby Książki na zwiększenie czytelnictwa wśród Polaków. Projekt, który obecnie analizuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zakłada wprowadzenie nowej ulgi podatkowej, dzięki czemu część kosztów zakupu książek można byłoby odliczyć od dochodu.

Pomysł chyba mniej kontrowersyjny niż jednolita cena książek przez rok od premiery, może to bardziej zachęcić rodaków do czytania, a z drugiej strony i budżet na tym nie straci, bo zwiększy się sprzedaż książek i wpływy z VAT-u.

Włodzimierz Albin, prezes Polskiej Izby Książki:

Ulga na książki to nasz pomysł zainspirowany rozwiązaniem, nad którym pracują Włosi. Odliczenie dla podatników byłoby bardzo dobrym uzupełnieniem regulacji dotyczącej jednolitej ceny książki, które w naszej ocenie nie tylko pozwoliłoby na ustabilizowanie czytelnictwa w Polsce, ale może nawet przełożyło się na jego wzrost. Proponujemy, by odliczenie przysługiwało od podstawy opodatkowania, tj. dochodu, i było limitowane do kilkuset złotych rocznie.

Kiedy dyskutowaliśmy w redakcji o tym pomyśle, padło stwierdzenie, że to pomysłowy i obrotny naród, więc ludzie może i zaczną kupować te książki, ale zaraz będą je sprzedawać. Za czytaniem Polacy nie przepadają i nic ich do tego nie zmusi, nawet taki pomysł. Jest w tym trochę racji, był już taki pomysł w przypadku odliczeń kosztów internetu w domach, nie sądzę, że możliwość odliczenia go od podatku sprawiła, że Polacy chętniej kupowali te usługi, po prostu chcieli/potrzebowali mieć go w domu.

Niemniej poprzedni i ten projekt pokazuje, że sytuacja naprawdę jest dramatyczna, ale jednak może rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem jest zaczęcie od podstaw, czyli od właściwej edukacji od najmłodszych lat.

Źródło: Rzeczpospolita.

Photo: ArturVerkhovetskiy/Depositphotos.

  • Arkadiusz Szechlicki

    jeśli nie będzie to obejmowało ebooków i audiobooków (a będę bardzo zdziwiony gdyby było inaczej), to nic nie zmieni

    Książka papierowa powoli odchodzi do lamusa i staje się towarem dla pasjonatów

    Rząd i przemysł wydawniczy musi w końcu wyjść z muzeum i zdać sobie sprawę że książka to przede wszystkim treść a nie papier na którym jest wydrukowana
    Papier to tylko nośnik, tak samo jak plik audio czy .epub, .mobi etc.

    • Jak patrzę po ludziach w komunikacji, myślę że to dobry wskaźnik, jest mniej więcej po połowie papier vs czytnik.

    • OrangeGalaxy

      W UK drugi rok z rzędu sprzedaż ebooków spadła. W 2016 o 4% względem roku poprzedniego a sprzedaż papierowych książek wzrosła o 7% (źródło: https://www.theguardian.com/books/2017/mar/14/ebook-sales-continue-to-fall-nielsen-survey-uk-book-sales ). A tutaj ( http://goodereader.com/blog/e-book-news/e-book-sales-decline-20-0-in-the-first-half-of-2016 ) masz informacje z rynku US. Też jestem fanem ebooków (codziennie używam kindla) ale papierowe książki nie odchodzą i prawdopodobnie w najbliższym czasie nie odejdą do lamusa.

    • Elmot

      Chyba niekoniecznie. Popatrzyłem sobie na kilka bibliotecznych (sam korzystam) statystyk, i faktycznie do 2015 była spora zapaść, ale w 2016 dość wyraźnie poszło w górę. Co do samego nośnika, to może to wyglądać jak z winylami, czyli miał być koniec, a tu proszę, z roku na rok co raz więcej się tego sprzedaje.

    • Ymnytor

      Winyli sprzedaje się coraz więcej ze względu na jakość i ekskluzywność produktu oraz przez to, że płyty CD i mp3 pobierane z internetu odeszły do lamusa na rzecz streamingu. Winyle lubią np. hipsterzy. A ebooki nie działają w Polsce, bo VAT przez Unię jest większy i nauczyciele pewnie niechętnie podchodziliby do uczniów, gdyby ci przychodzili z elektroniką na lekcje. Młode pokolenie książki głównie wypożycza lub kupuje papierowe, bo po prostu im to taniej wychodzi.

    • IdontgiveaF

      Młode pokolenie jak ma problemy z kasą, wypożycza ksiązki z chomika.

    • Elmot

      No właśnie, a miał być koniec winyli. Ja sam rozważam powrót do tego formatu, bo przez ten cały streaming (w moim przypadku Spotify) trochę kuleje delektowanie się muzyką. I nie chodzi o jakość, a raczej o sposób. Podobnie mam z książkami, ale tu ebooki od początku mnie nie porwały, więc wolę papier.

    • Kajo

      Jak telewizja, radio, winyl… :D

      Obejmować nie będzie, bo ebooki to osobna branża i osobne europejskie regulacje. Nie zmieniając faktu, że to na razie 2% ogólnego tortu sprzedaży.

  • MagnetoWasRight

    Z pewnością jest to mądrzejsze rozwiązanie, niż jednolita cena książki 📚. Co do odsprzedawania ich zaraz po zakupie, aby tylko zyskać dofinansowanie to pewnie paru by na taki pomysł wpadło, ale z drugiej strony musiałby taki delikwent ostro zjechać z ceny aby ją sprzedać co wiązało by się z ryzykiem, że jednak na tym nie zarobi.

    • Aż tak mocno, by nie musiał, a efekt skali w ciągu roku dałby tych parę setek:)

    • GLOCK

      podstawą odliczenia od podatku jest dowód zakupu. więc jesli nie masz paragonu/faktury nie możesz tego odliczyć. tak jest w przypasdku ulgi na internet-możesz odliczać ale US może zażądać faktur na kwotę równą bądz wyższą kwocie odliczenia. oczywiście sito nie jest szczelne ale bedzie to pewnie chamulcem na Januszy. chyba ze pisiory prowadza pomysł z centralnym rejestrem faktur oraz e-paragon i konieczność płatności kartą.

  • MDW

    A po co czytać? Przecież odliczenie przysługiwałoby za książki kupione, a nie przeczytane. :) ;)

    • Jak już kupi, to może przeczyta, a może i się wciągnie:)

    • MDW

      Bez sensu. Nie dosyć, że ktoś kupi to jeszcze ma czytać? ;)

    • Już tak nie śmieszkuj, poważna sprawa:)

  • gom1

    Odliczenie dla podatników byłoby bardzo dobrym uzupełnieniem regulacji dotyczącej jednolitej ceny książki

    Zasada kija i marchewki.

  • stary dziad

    Nowe pokolenie to analfabeci, komunikujący się za pomocą obrazków, posiadający ograniczoną wyobraźnię oraz operujący ubogim zasobem słów. Siedzą całymi dniami wpatrzeni w telefoniki, spędzając czas na podglądaniu co robią inni ludzie, czytaniu njuwsów i wymądrzaniu się na forach, fejbookach i blogach. Świata poza sobą nie widzą – są najmądrzejsi, najinteligentniejsi, najsprytniejsi, najpiękniejsi, najmodniejsi. Po co takie ideały miałyby czytać książki?

    Podziękujmy bożkowi, wychwalanemu w tej świątyni – nowym technologią, które niszczą naszą kulturę, pamięć, wzrok, słuch oraz inteligencje.

    • Trochę za mocno to ująłeś, choć ciężko nie przyznać racji. Jednak nowe technologie ogarnęły cały świat, ale to u nas jest duży problem z czytelnictwem. Trzeba go zlokalizować i naprawić, nie wiem czy w ten sposób co próbują, niemniej nie upatrywałbym problemu w nowych technologiach

    • W Wielkiej Brytanii nie jest lepiej… Dzieciaki w wieku 13-14 lat na słowo książka reagują „a co ja naukowiec, żeby czytać”. Tekst na stronę A4 powoduje ból głowy. Dramat jak sobie przypomnę, że ja w tym wieku czytałem całego Władcę Pierścieni by potem referować go przed klasą…

    • Piotr G

      Serio, „nowym technologią”? Acha, pytanie czy tylko ci młodzi to analfabeci..? Kilka innych błędów mogę uznać za literówki, ale taki babol to aż klasyk.

    • stary dziad

      O, jakie masz głupie imię: Piotr? Kto Ciebie tak skrzywdził?

    • Adam Miauczyński

      haha, to jest właśnie demokracja :)

    • Piotr G

      Może to tylko nick na potrzeby netu..? Znowu zabrakło rozumku? :-) Naucz się pisać po polsku, wtedy będziemy mogli porozmawiać. Buziaki, pa!

  • IdontgiveaF

    Póżniej odliczenie od biletów do opery i teatrów.
    A skoro już do opery i teatrów, to do kina też.
    A skoro kino, to czemu nie Netflix czy inny Showmax ;)
    A skoro Netflix czy inny Showmax, to czemu nie abo. w nc+?

    Zamiast tworzyć kolejna rubrykę w PIT (na którą trzeba mieć pokrycie w fakturach) niech lepiej zrównają status ebooka i ksiązki drukowanej a następnie generalnie obniżą VAT choć o jeden punkt procentowy, to zostanie mi w kieszeni więcej kasy na szeroko pojętą kulturę, w tym ksiązki.

    • Ratują książkę papierową, ebooki ich nie interesują

    • Ewa Cieślak

      A lasy giną :( pomysł ulgi fajny, ale niedopracowany. Chodzi przecież o to, żeby rosło czytelnictwo, a nie zapotrzebowanie na papier do produkcji książek…

    • GLOCK

      o dostawy surowca na papier zadbał min. szyszko!

    • mall

      Proponowana ulga daje korzyść finansową ale jednocześnie państwo nie planuje jakiegoś dużego programu wspierania czytelnictwa. Ja bym na tej podstawie sądził, że spodziewanym efektem są obroty wydawców, a nie wzrost czytelnictwa.

    • j.

      Gdyby ludzie zuzywali do czytania 1/10 tego papieru co idzie na gazetki promocyjne to byłoby naprawdę dobrze.

  • Grzegorz Targosz

    Zamiast inwestować w biblioteki i papierowe tomiszcza, niech zrobią zerową stawkę VAT na ebooki + niewielkie dofinansowanie. Jak ebooki będą po kilka złotych, to naraz się okaże, że każdy z chęcią będzie czytał. Nowych czytelników można skusić dostosowując nośnik do czasów w jakich żyjemy, a nie próbując zatrzymać czas (co wielu próbuje zrobić twierdząc, że lubią zapach papieru).

    • Obawiam się, że pomysł z jednolitą ceną i ten powyższy ma na celu ratowanie książki papierowej, to przecież projekty Polskiej Izby Książki.

    • gom1

      To oczywiste. Nie po to „empiki” lobbują, żeby e-booki się sprzedawały.

  • mak

    dalej nie wiem co ma czytanie książek do ich kupowania.

    • Niby nic, ale liczą na to, że jak zaczniesz kupować to i może przypadkiem zaczniesz czytać

  • Subiektywnie-obiektywny

    Super pomysł:) Wydaję na książki lekko 500-700 zł rocznie, fajnie byłoby chociaż część sobie z tego odliczyć.
    Myślę, że to chociaż część zaczęłaby czytać, ale wymówki, by tego nie robić… „kreatywny” polak zawsze znajdzie.

  • doogopis

    A za 10lat zrobią taką ale w formie ebooka,bedzie ci kamera śledziła gałki czy czytasz. Nic trudnego,nawet dziś.

  • Jeśli ktoś myśli, że pieniądze zachęcają kogoś do czytania książek lub nie, to powinien ochłonąć, dobrze się wyspać i pomyśleć jeszcze raz. Tyle mojej opinii…

    • Grzegorz Krycki

      True, true, true :)

    • Marcin

      Zgadzam się z przedmówcą w 100%. Taka ulga niczego nie zmieni. Skorzystają z niej osoby, które obecnie czytają i kupują książki. Problemem niskiego czytelnictwa nie jest wysoka cena książek. Cena jest tylko wymówką. Są przecież biblioteki, są antykwariaty, kiermasze, portale ogłoszeniowe. Są księgarnie internetowe, w których ceny książek są kilkadziesiąt procent niższe niż w przysłowiowym ‚Empiku’ (w Empiku też zdarzają się promocje) Książki można pożyczać od znajomych, można się wymieniać albo kupować książki na spółkę z innymi osobami, które chcą przeczytać tę samą pozycję. Tyle papier. Jeszcze większe możliwości dają książki w formacie elektronicznym. Ebooki kupuję tylko w promocji, wyszukuję je na znanym portalu dla ‚myśliwych’ (upolujebooka.pl) Mimo wyższego podatku VAT, za wszystkie kupione przeze mnie ebooki zapłaciłem mniej niż najniższa cena ich papierowych wersji. Ebooki można pożyczać od znajomych. Można też legalnie, aczkolwiek nie zachęcam i potępiam, ściągać ebooki z sieci za darmo.

      Taki przykład. Ta sama książka, różne księgarnie i formaty
      http://www.empik.com/inwigilacja-mroz-remigiusz,p1135930727,ksiazka-p (32,99zł)
      http://aros.pl/ksiazka/inwigilacja (27,93zł)
      http://tinyurl.com/ljj6fxv (http://www.taniaksiazka.pl 12,72zł)

      Jak ktoś chce i lubi czytać, może czytać tanio. Da się. Jak ktoś nie czyta, to obniżka cen o 50% niczego nie zmieni.

      Pozdrawiam, Marcin.

    • Dokładnie. Dla chcącego nic trudnego. Raczej bym się zastanawiał nad aplikacją, która po wklepaniu tytułu odpowie „Masz już 300 książek w kolejce do przeczytania. Sądząc po twoim aktualnym tempie potrzebujesz na to 62,5 doby wolnego czasu. Ta książka wymaga kolejnych 5 godzin. Czy na pewno chcesz ją dodać do kolejki?” ;-)

    • czytelnik

      Ja z samej Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu mam wypisanych książek przynajmniej na trzy lata (zakładając „średnią” 1 książka/tydzień). Zgadzam się, ceny książek to tylko wymówka. Po prostu trzeba szczerze przyznać, że dla wielu czytanie ma niski priorytet w ich życiu i nie jest to nic złego. Dla mnie taki ma TV, kino i Internet, a nie książki.

  • Grzegorz Krycki

    A na abonament rtv jakoś kasy nie mogą znaleźć.

  • LinekPark

    Czy jak kupię, a po pół roku sprzedam i tak tydzień w tydzień, to też się liczy? ;)

    • GLOCK

      żeby sie liczylo to musisz byś duży i płacic podatki :)
      jak byłbyś duży to wiedzial byś doskonale ze podstawa odliczenia jest posiadanie dowodu zakupu. jeśłi kupisz ksiązke zeby ją odliczyć to musisz mieć paragon. jeśli ją odsprzedasz to musisz nowemu nabywcy taki paragon przekazać (no chyba ze ta osoba kupuje ksiązke dla ksiązki a nie dla ulgi podatkowej i ma w głebokim poważaniu paragony) albo wystawić nowy paragon. tak wiec jeśli oddasz oryginalny paragon nie możesz niczego odliczać bo niczego nie kupiłeś. jesli wydasz kupującemu nowy paragon musisz zapłacic podatek dochodowy oraz vat i jak to mówił Stefan „Siara” Siarzewski: „cały misterny plan w pizdu!” :)

  • ostoja

    Nie łatwiej zmniejszyć VAT na książki do 0%?

  • GLOCK

    na problem czytelnictwa składa sie kilka czynników:
    -sytuacja ekonomiczna wiekszości polaków: ksiązka jest droga i nie jest niezbedna do życia wiec polacy jej nie kupują bo mają ważniejsze wydatki
    -brak czasu. w drodze z jednego etatu do drugiego gdzie w miedzyczasie trzeba wyremontować dom,posadzić drzewo i wychować dzieci ksiązka spada na plan dalszy
    -moim zdaniem wielką niechęć do ksiązek wzbudza w nas szkoła i zmuszanie do czytania nudnych lektur w imie kultywowania dziedzictwa narodowego. dzieciaki mają w d*pie pana tadeusza,krzyżaków,lalkę czy potop. kurdę przecież nawet na filmie człowiek ma ochotę wygryźć sobie żyły zeby się nie męczyć. gdyby kanon lektur szkolnych budowany był na zasadzie obecnie panujących trendów tak aby wyrobić w młodzieży nawyk czytania sytuacja moim zdaniem wyglądała by inaczej.

  • Morski Morświn

    Zgadnijcie do czego studenci używają książek!?

  • bodziunia

    powiem krótko – jeśli będzie ulga na e-booki – super, jeśli nie – na drzewo z taką ulgą…