pinger2.jpg
Autorem poniższego tekstu jest Albert Tomaszewski

Ten tekst jest inspirowany działaniami O2 Sp. z o.o., która wciągu ostatnich 6 miesięcy uruchomiła przynajmniej 6 serwisów z bardzo różnych obszarów i wzbudziła przy okazji sporo kontrowersji. Dwa z nich czyli pinger.pl i mixer.pl to serwisy społecznościowe, przy okazji startu których dało się słyszeć najwięcej krytycznych głosów. Warto przyjrzeć się tej krytyce i zwrócić uwagę na wizję konsumenta i produktu, która się w tejże krytyce rysuje. Nie będę tu polemizował z zarzutami o wtórność, niewielką innowacyjność i nastawienie na mało wymagającego odbiorcę. Wszystko to dosyć subiektywne odczucia, z którymi ciężko dyskutować. Znacznie ciekawsza z biznesowego punktu widzenia jest opinia, która sprowadza przyszły (ewentualny) sukces serwisów O2 do prostego zabiegu przerzucenia userów ze starych usług (cieszących się popularnością) do nowych (właśnie startujących). Choć może narażę się dużej części czytelników, których poglądy bardzo sobie cenię – ciężko mi się zgodzić z takim poglądem. Zobaczcie do jakich absurdalnych wniosków prowadzi konsekwentne podążanie tym tokiem rozumowania.

Wniosek 1. Użytkownicy internetu to stado bezwiednych baranów

Zrobią mailing na skrzynce, kampanię na portalu i voila! – biznes się kręci! A gdzie użytkownicy? Jak to gdzie – przecież zostali przerzuceni przez spryciarzy z O2 do nowego badziewnego serwisu i pewnie nawet nie zauważyli w jaki kanał zostali wpuszczeni. W końcu wiadomo, to ciemna masa fanów Pudelka, badziewnej skrzynki, komunikatora i tabloportalu… Bez cienia ironii – to jakiś fenomen. Z jednej strony środowisko web 2.0 postawiło na ołtarzyku użytkownika jako suwerena rządzącego siecią, żeby przy okazji powstawania takich serwisów jak Mixer i Pinger przedstawiać argumenty, w których przypisuje się użytkownikom rolę pionków w rękach weboligarchów. Nie potrafię tych poglądów pogodzić. Albo traktujemy użytkownika jako podmiot, albo traktujemy jak przedmiot. No chyba, że ktoś dzieli użytkowników nie na grupy o podobnych potrzebach i zainteresowaniach, ale upodobania części z nich bierze do siebie bardziej niż podpowiada zdrowa biznesowa praktyka. Wtedy z łatwością rozda czarne i białe etykietki i podzieli internautów na dwa rodzaje: światłych “people” i ciemnych “audience”. Problem nawet nie w tym, że taki podział jest nieprawdziwy, mało elegancki i krzywdzący. Znacznie gorzej, że myśląc w ten sposób sami sobie robimy kuku, zaprzeczamy bezcennym w biznesie zasadom: szacunku do klientów oraz zrozumienia dla ich potrzeb.

Wniosek 2. Jakość produktu się nie liczy

Dalej podążając tą ścieżką – po co mamy pracować nad jakością produktu? Po co pracować nad funkcjonalnościami, wyglądem i charakterem serwisu – skoro ciemny lud i tak wszystko kupi, jeśli mu się to dobrze wciśnie? Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek wychodził z podobnych założeń, rozpoczynając prace nad własnym serwisem i jestem pewny, że w ten sposób nie pracują również ludzie z O2. Nie każdy musi dostrzegać wysiłek przygotowań już w gotowych serwisach, nie każdemu serwisy muszą się podobać – ale zakładanie, że strategia O2 opiera się na promowaniu nieprzygotowanych serwisów przeczy zdrowemu rozsądkowi. Nawet największa kampania nie zagwarantuje sukcesu produktowi, który nie jest przygotowany, żeby sprostać potrzebom swoich konsumentów. Praca promocyjna z bublem to strata czasu, energii i pieniędzy – znacznie taniej i efektywniej jest najpierw przygotować produkt pod konsumenta, któremu będziemy chcieli go zaprezentować. To że serwis budzi kontrowersje i nie odpowiada wszystkim – trudno. Jeśli nie odpowiadałby grupie docelowej – żadna promocja tego nie będzie wstanie naprawić.

Wniosek 3. Web 2.0 w Polsce się kończy

I wreszcie – skoro użytkownicy to bezwiedna masa, którą władcy internetu przelewają z jednego serwisu w drugi a sam serwis ma drugorzędne znacznie, to w internecie już nic ciekawego się nie wydarzy. Po co eksperymentować, skoro zaraz O2 zrobi identyczny serwis i naleje do niego userów? Koniec imprezy pt. Web 2.0, zbierajmy się – ostatni gasi światło…

Chyba nikt nie sądzi, że to takie proste, że odpalamy serwis i naganiamy użytkowników. Za takim Pingerem i Mixerem kryje się dużo pracy nie tylko wykonawczej, ale przede wszystkim koncepcyjnej. Nie chcę z tego tekstu robić laurki dla O2, dlatego zakończę swój wywód na tym, że ktoś musiał odpowiedzieć na takie pytania jak: kto ma być odbiorcą serwisu, co go zainteresuje, co będzie dla niego ważne, jak do niego dotrzemy i jak go zatrzymamy. Deprecjonowanie tej pracy, krótkim ”zrobią mailing” jest bezsensowne i sprowadza dyskusje na manowce. Myślę, że niezależnie od tego jakie będą rynkowe wyniki obu serwisów, warto przyjrzeć się strategii O2 na spokojnie – może ona nam sporo powiedzieć o charakterystykach polskiego internauty. (Albert Tomaszewski)

PS Wcześniejsze dyskusje nt ostatnich projektów O2, które znajdziecie na Antyweb:

  1. Rusza Mixer.pl
  2. Duża dyskusja w mikro tematach – blip+moblo+o2 cd.
  3. Blip.pl czy Moblo.pl ? – a może wygra o2.pl
Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • Marcin

    Badziewnej skrzynki? Weź ty się zastanów trochę…

  • oomaster

    Zgadzam się z autorem tekstu. o2.pl traktuje ludzi jako ciemną masę, najbardziej irytuje mnie teksty na pudelku nie wiem komu portal che tym zaimponować, swojej hołocie ?

  • http://netto.blox.pl Marcin Jagodzinski

    bełkot.

  • bayes

    o2 dziękuje za reklamę ;)

  • http://www.chlitto.pl chlitto

    @oomaster: co maja robic? serwisy dla wymagajacej publicznosci!? strony internetowe robi sie zeby na nich zarabiac, a ze wiekszosc ludzi to kretyni to pod nich wlasnie robi sie strony – podniescie poziom inteligencji uzytkownikow o 300% to o2 calkowicie sie zmieni – pudelek zniknie itp itd

    jak mozna miec pretensje do o2 ze dostosowuja sie do wiekszosci internautow? oni nie traktuja uzytkownikow jak ‘ciemna mase’, uzytkownicy poprostu nia sa…

    @ogół:
    nie podoba sie serwis, nie wchodz… :)

  • dc1

    Uff… nie wiem czy powinienem tego pisac pod moim nickiem, bo zaraz hazan powie ze „dobrze dc1 masz racje, tylko juz sie zamknij”.

    Zgadzam z sie z Marcinem Jagodzinskiem – totalny belkot.

    Doszlo do tego ze Antyweb nazywa kilka milionow userow – baranami. Gdyby stosowac retoryke Alberta, trzeba by uznac ze uzytkownicy Antyweb to takze stado baranow ktore kupi kazdy „kit” (ilosc, nie jakosc).

    Antyweb gratuluje – Alberta.

  • Albert Tomaszewski

    @ Marcin Jagodzinski
    Kropka mnie ujęła, proszę rozwiń.

  • http://blog.secondgate.pl zx

    Dlatego też tworzy się serwisy dla inteligentnych i inteligentnych inaczej całkiem oddzielnie i z różnimi założeniami. Ten pierwszy zakładany jest najczęściej przez ideowców, a drugi przez mamonowców. Pierwszy działa dla idei, drugi dla pieniędzy. Pierwszy stworzyć znacznie trudniej od drugiego.

    Zastanawia mnie tylko, czy twórcy serwisów O2 nie potrzebują czegoś takiego jak satysfakcja. A może w dzień zwyczajnie odwalają swoją pracę, a nocami robią coś ‘na prawdę’? Tak czy inaczej – z takim zapleczem O2 mogłoby stać się naprawdę dobrą (i nie tylko w sensie zarobkowym) firmą. Brakuje odpowiednich ludzi na odpowiednich stanowiskach, albo odważnych decyzji.

  • http://osnews.pl michuk

    Autor: „Zobaczcie do jakich absurdalnych wniosków prowadzi konsekwentne podążanie tym tokiem rozumowania. Wniosek 1. Użytkownicy internetu to stado bezwiednych baranów”
    oomaster: „Zgadzam się z autorem tekstu. o2.pl traktuje ludzi jako ciemną masę”

    Czyżby problemy z czytaniem ze zrozumieniem? :)

  • http://www.pytamy.pl hazan

    Poza naszą-klasą chyba największymi wygranymi roku 2007 były serwisy typu pudelek – rozrosły się, są popularne i wszędzie cytowane – o czym to świadczy?

    @michuk :) – dobre, tak to jest jak ktoś przeczytał tylko to co chciał przeczytać :)

    @Dc1 – też nie doczytałeś do końca ? – nie mówię, że zgadzam się z Albertem (często się nie zgadzam z tym co pisze) ale chyba coś ci umknęło – wręcz cały sens tego co Albert miał na myśli).

    @Marcin – dogłębne.

  • dc1

    @hazan: jezeli mi umknelo to Marcinowi rowniez.
    P.S.doczytalem do konca, na antyweb panuje dziwny system inicjowania „dyskusji” i „polemik”…

  • http://netto.blox.pl Marcin Jagodzinski

    polemizujesz z twierdzeniami, których nie przytaczasz, co zawsze jest łatwe. nie wiem, kto co i w jakim kontekście twierdził.

    poza tym stosujesz tandetne retoryczne sztuczki (fałszywa alternatywa) w stylu: „Albo traktujemy użytkownika jako podmiot, albo traktujemy jak przedmiot.” (to w internecie jest tylko jeden użytkownik? to nie można kogoś w jednej sytuacji traktować tak, w a innej inaczej?).

    taki tekst można napisać na każdy temat. przykładzik? weźmy takiego apple’a

    „znacznie ciekawsza jest opinia, która sprowadza sukces produktów apple’a do dobrego designu [...] dalej podążając tą ścieżką – po co mamy pracować nad jakością produktu? Po co pracować nad funkcjonalnościami, marketingiem – skoro ciemny lud i tak wszystko kupi, jeśli mu się tylko to ładnie wygląda [...] a przecież apple nadal montuje procesory do laptopów (HAHAHA tu was mam!) czyli jednak nie chodzi o sam design!”

    przecież to jasne, że produkcje o2 (tu można dowolną firmę podstawić) trafiają w jakieś potrzeby. pisząc takie komunały „Nawet największa kampania nie zagwarantuje sukcesu produktowi, który nie jest przygotowany, żeby sprostać potrzebom swoich konsumentów.” obrażasz moją inteligencję.

  • Pjotruś

    Hmm… Ja myślę, że generalnie chodzi o zarabianie kasy. Jedni wyświetlają reklamy, inni sprzedają dostęp do kontentu, jeszcze inni sprzedają traffic. Z biznesowego punktu widzenia tak długo jak koszty są mniejsze od zysków, to się opłaca. Jeśli 1k klików (niezależnie od poziomu inteligencji autorów tych klików) kupuję za 10 usd a sprzedaję komuś za 11 usd to jest biznes. Jeśli zrobienie serwisu ABC kosztuje mnie 1000 usd a sprzedam go za 1100 usd to też jest biznes. Wszystko zależy od mnożnika. Tak, jak z paliwami, mięsem, proszkami do prania. A to, czy to się nazywa Web 3.0, serwisy lojalnościowe/społecznościowe/cokolwiek nie ma znaczenia. O2 tak naprawdę zajmuje się nie tworzeniem serwisów tylko żonglowaniem trafficem, filtrowaniem go i wyciskaniem z niego kasy. Tak dlługo jak traffic krąży w obrębie serwisów O2 – jest kasa. Sztuką jest tanio ściągnąć traffic na swoje serwisy i potem jak najmniej wypuścić go na zewnątrz, wykorzystując jednocześnie wszystkie możliwe metody na skeszowanie go po drodze. Stara, sprawdzona zasada :) To trzeba umieć, dlatego thumbs up dla O2.

  • http://www.pytamy.pl hazan

    @Marcin – zgadzam się, że albert napisał trochę „oczywistych oczywistości”, ale kto ich nie pisze ?

    Co do samej polemiki, to w przypadku o2 nie trzeba specjalnie cytować powszechnej opinii o tym serwisie :)

  • a0

    za ten tekst Albert powinien dostac nagrode. sprytnie wyciaga wtorny analfabetyzm :D mniejsza o tresc – konstrukcja artykulu genialna. i tak, tez zgadzam sie z tym ze O2 wie co robi, ponad to robi to dobrze, a ze publike ma taka a nie inna – coz, Fakt tez opinie ma zla, ale sprzedaje sie w milionach. biznes to biznes.

    a stworzenie i wylansowanie Pudelka to mistrzostwo. btw. zobaczcie ostatnia kampanie Fiata 500 (fiaciki w avatarach komentarzy) – wiecie czemu to jest geniusz? bo Adblock+ to przepuszcza :P (i nie tylko dlatego, ale inaczej bym tej kampanii nie zobaczyl :P)

  • http://lavnet.wordpress.com lavinka

    Chłopcy nie bijcie się :) Jeszcze żeby było o co :)

  • zły hacker

    Czy to ja źle zrozumiałem ten tekst, czy cała reszta? Wydaje mi się, że autor pokazuje jedynie wnioski idące za tokiem rozumowania pod tytułem „o2 wciska tępakom kolejne kiczowate serwisy”, niekoniecznie zgadzając się z tym poglądem.

  • http://www.polishstartups.blogspot.com/ Polish Start-ups

    Ja uważam, że pudelek jako model businessowy jest całkiem udany i chyba najbardziej znany w Polsce z tych wszystkich plotkarskich portali, wiec w czym problem?

  • http://www.pytamy.pl hazan

    @Lavinka – proszę bez takich komentarzy – wszyscy dyskutujący akurat lubią polemizować a to nie to samo co „kłótnia” czy „słowna bójka”

  • dc1

    Problem w Polsce jest taki – ze w Polsce calkiem udane przedsiewziecia zawsze bede budzic kontrowersje. Przyklady? Nasza-Klasa, Grono teraz O2…

    Albert chyba nie rozumie roznicy miedzy wyspecjalizowanym produktem, a produktem skierowanym do masowego klienta.
    Wiele przykladow mozna by przytaczac z tradycjnych branz, taki jak prasa czy telewizja.

    Kolejny raz proba zainicjowania dyskusji branzowej spelzla na niczym. Nie chce narzekac, poprostu czekam na wysokiej jakosci teksty, a dostaje chlam skierowany do masowego usera. Zaczynamy polemike?

  • http://news.torrent.pl/n1180-pozyczki_p2p_w_polsce łukasz bień

    @10 hazan

    świadczy to o tym że Internet w większości jest postrzegany jako medium rozrywkowe dla znacznej części naszego społeczeństwa. A wszyscy dobrze wiemy że rozrywka to nie wszystko w Internecie.

    F*kt czy SE są popularne, to świadczy jedynie, że potrzeby odbiorców nie różnią się w Sieci czy poza nią i są bardzo prymitywne…

    @13 Pjotruś

    świetne spostrzeżenie, przypomniało mi to sytuację sprzed 6-7 lat na rynku serwisów erotycznych (w Polsce i na Świecie), gdzie tworzyło się strony (CJ-ty: Circle Jerk) zajmujące się tylko i wyłącznie przerzucaniem w kółko ogromnej masy użytkowników na inne tego typu strony (stąd nazwa ‚cirle’). Czasy się zmieniły i wymagane jest trochę contentu + nowa domena i można robić to samo co kiedyś :).

  • http://www.digerati.pl Michał Sadowski

    Pomijając to jak traktuje się w o2 użytkownika, chciałbym zaznaczyć, że „wtórność”, czy zwyczajnie po ludzku nazwane „zrzynanie” cudzych pomysłów przez tlen nie jest subiektywną opinią (tak jak napisał autor), ale faktem. Owo zrzynanie jest przez polską „branżę” wspierane, a nawet nagradzane (webstar dla wrzuty). Także tu raczej nie ma co krytykować o2 za to, że robi to i owo źle, ale polską branżę za to, że jest zepsuta.

  • Pjotruś

    Panie i Panowie, zazdrość przez was przemawia i tyle.

    Ja gdybym umiał zrobić tak jak O2 to bym zrobił i sie nie zastanawiał. I żadnej filozofii nie dopisywał, że internauta mądry czy głupi.

    A że kopia? No i co z tego.

    Tak długo jak nikt na to nie reaguje formalnie (np. prawa autorskie do materiałow na wrzucie czasem bolą) to spoko i będzie hulać.

    To, ze ‘branża’ to nagradza na jakimśtam festiwalu to świadczy tylko o ‘branży’ :) Nagradza też całą masę innych rzeczy bez sensu ale taka uroda takich nagród. A taki wykop to też przecież kopia, nawet nie wiem, czy mają kwit z digga że można było skopiować koncept. Allegro też zresztą konceptu samo nie wymyśliło. Gadu też.

    W zagranicznych krajach jest deczko inaczej, bo tam przeciętna ludność trochę lepiej po angielsku się komunikuje niż u nas. I wolą klipa uploadnąć na youtube a stronke na myspace niż na lokalną wrzutę czy tam grono a sprzedać aparat na ebaju, bo zasięg po angielsku większy a z punktu widzenia języka się dogadają jeśli chodzi o komentarze na przykład. A plotki o Paris Hilton przeczytają sobie ze źródła a nie z serwisu, który przetłumaczył skopiowaną z cytatu kopię. Pozostaje tylko do zagospodarowania lokalny rynek gwiazd typu hiszpańska Doda czy szwedzka Herbuś Edyta ale to już inny temat.

    O ‘poziom’ się nie martwię, sam się wyrówna. Tam na górze ktoś słusznie napisał o tych Circle Jerks – tam też wszystko jedno jaki kontent, chodziło tylko o to, żeby się kręciło w kółko i żeby nie wypuścić.

    Ja sam tak nie umiem jak O2, nawet jakiegokolwiek prostego bloga co przynosi te 5-7k zl/month zrobić nie umiem, więc patrze na to trzeźwo i nikomu nie zazdroszcze.

  • http://mariuszlehmann.pl Maniek

    :-/

  • http://netto.blox.pl Marcin Jagodzinski

    trzeba cytować, bo jak się pisze na kilka akapitów polemikę z czymś tam, to warto precyzyjnie wskazać, z czym się polemizuje. już same komentarze świadczą, że wiele osób nie wie o czym jest ten tekst, o pudelku (ad 2006) czy o mixerze (ad 2008).

    myślałem, że przeczytam sobie jakieś insajderskie info albo chociaż analizę wpływu reklamy poprzez mailing na popularność serwisów o2, czy też w ogóle, a dostaje wypisy ze skryptu „propedeutyka marketingu” i tandetną erystykę w stylu „skoro to tylko mailing to po co robią serwisy hahaha mogliby w ogóle na puste domeny wpuszczać ludzi hahaha” itd. stąd rozczarowanie.

  • saba

    Marcin Jagodzinski wrote:

    bełkot.

    klasa.

  • Albert Tomaszewski

    @ Marcin
    Zdaję sobie sprawę z kontrowersyjnego zagrania z brakiem konkretnych wypowiedzi i cytatów, ale nie chciałem nikogo cytować, bo pogląd jest niezwykle powszechny. Gdyby podał jakieś konkretne wypowiedzi kilku osób, to a) byłoby to dla nich niesprawiedliwe i b) skierowałoby dyskusję na poziom personalny.

    Rozumiem też że to co piszę może być dla Ciebie „oczywistą oczywistością” – ale taki tekst był potrzebny wystarczy popatrzeć po komentarzach.

  • Albert Tomaszewski

    @ łukasz bień
    mówisz o przerzucaniu trafficu jakby to było naprawdę banalny i prosty w zastosowaniu mechanizm. pytanie: dalczego tak niewielu się to udaje przeprowadzić z taką łatwością? dlaczego (dla porównania) O2 z łatwością przerzuca traffic na Pingera, a Gazecie nie idze przerzucanie trafficu na Bebo?

  • doti

    Nie widzę tutaj żadnych kontrowersji w działaniu o2, poza wypowiedzią A. Tomaszewskiego – geek’a, który za daleko zabrnął w poznawaniu i analizie web2 :D
    Nie wszyscy przecież jak on spędzili pół życia przed kompem. Większość Internautów ZACHACZA o sieć właśnie przez takie serwisy przeglądając swoją skrzynkę pocztową.

  • Pjotruś

    @Albert@28 (chyba się nauczyłem odpowiadać na właściwy post, czy co?)

    Odpowiem za Lukasza w pytaniach skrywając pewną tezę…

    Może traffic przerzucony na Bebo jest trudniej sprzedać?
    Może traffic przerzucony na Bebo ma mniejszą wartość niż ten sam traffic na innych serwisach i operator sobie kalkuluje, gdzie mu lepiej ten traffic wpuścić?

    A sam mechanizm przerzucania i filtracji jest naprawdę banalnie prosty, prymitywny wręcz.

    A dlaczego tak niewielu się udaje? Bo to jest trudne… i w pewnym sensie jest właśnie wyznacznikiem znajomości komercyjnego internetu.

    Lukasz wspomniał w komentarzu powyżej o serwisach XXX parę lat temu… Panowie, którzy te serwisy robili zazwyczaj nie mieli kompletnie pojęcia o tym, jakie są zasady tworzenia ‘skutecznych stron’, nie wiedzieli co to usability i nie testowali kreacji wydając grubą kasę na badania focusowe. Nie wspominając o braku jakiejkolwiek wiedzy na temat pozycjonowania marek czy tworzenia brandów online itepe.

    Dłubali sobie te Circle Jerki i inne, sklejali bannerki jak umieli, zarabiali pieniądze (całkiem niezłe) i żyli biedacy w nieświadomości, że robią źle (nie chodzi oczywiście o sprawy moralne).

    A gdyby te same serwisy dać do zrobienia ‘wiodącym agencjom interaktywnym’… Zrobią badania, audyty, napiszą 20 stron filozofii powołując się na literaturę/autorytety/trendy ale … gwarantuje Wam, w bezpośredniej sprzedaży nie mają szans na zarobienie choćby części tego, co zarobią tacy amatorzy…

    Sytuacja nie dotyczy tylko spraw XXX, ja bym ją delikatnie rozciągnąl na wszystkie sprawy, gdzie sprzedaje się konkrety a nie impresje (rozumiane dosłownie a nie jako wyświetlenia bannerów).

    Ale się rozpisałem, pisarzem chyba zostanę :)

  • http://news.torrent.pl/n1180-pozyczki_p2p_w_polsce łukasz bień

    @28 Albercie,

    oczywiście że jest to banalne, ale to głównie zależy kogo chcemy przerzucać i na jaki serwis (a czynników jest więcej), w CJ’tach było to niesamowicie proste bo serwisy wymieniające się ruchem były identyczne tematycznie i trafiały w ‚potrzeby’ użytkowników (a użytkownicy byli żywotnie zainteresowani co znajduje się pod kolejnymi thumbs’ami :)).

    Niektórzy uważają że przerzucenie ruchu np.: z fotka.pl na finansowo.pl też poskutkuje rozwinięciem tego drugiego, ale to jest błędne myślenie, „jazda pod prąd” i się zdziwią gdy to nie wypali.

    Popatrz na pudelka, jak on przerzuca traffic, ostatnia kolumna po prawej (widoczna we wpisie) – zbieranina (losowa) wpisów z różnych serwisów pod strzechą o2 – to działa, bo nie reklamują brand’u bezpośrednio; głównej strony, tylko ludzi tworzących content w tych serwisach czyli coś autentycznego.

    @30 Pjotrus,

    ci ludzie (amatorzy) mają dzisiaj lepsze wyczucie rynku niż większość specjalistów z wykształcenia, którzy uczyli się marketingu z książek. Wszyscy by chcieli suche dane i konkretne metody na zarządzanie, promocję w Sieci, ale tego się nie da zawrzeć we wzory i w większości się nie sprawdza.

  • Albert Tomaszewski

    @ Pjotruś, Łukasz

    Ciekawie mówicie i macie dużo racji – ale obaj przytaczacie przykłady przerzucania tylko pomiędzy serwisami podobnymi tematycznie: kiedyś XXXy, teraz np plotkarskie serwisy w O2. Oczywiście to trzyma się kupy, bo użytkownik jest przerzucany w miejsce, w którym mu się spodoba. Tylko czy to na pewno ten efekt zadziałał w przypadku Pingera? W końcu przerzucony użytkownik spodziewał się plotek, a tu plotek nie znajdzie. Dlaczego wraca do tego Pingera?

    A jeśli już nawet założymy, że to O2 to takie plotkarskie JC – dlaczego traffic się nie rozkłada na co raz większą ilość naczyń? Dlaczego nie ma efektu kanibalizacji (a przynajmniej alexa tego nie potwierdza)?

  • łukasz bień

    @32 Albercie,

    nie jestem w stanie odpowiedzieć ci na te pytania :), bo nie znam tego ruchu, nie opierałbym się jednak na wynikach alexy. Wiem że to jedno z tych źródeł, które jest dostępne publicznie ale jest bardzo niewiarygodne, dane zbiera z bardzo niewielkiej liczby użytkowników i na pewno nie jest to reprezentatywna grupa.

  • Pingback: Krzysztof Gibek » Blog Archive » To nie jest kraj dla innowacyjnych ludzi