35

O Premierze, Blogerze i Blipie czyli komentarz po debacie

Miałem bardzo dużą satysfakcję oglądając dzisiaj debatę z Premierem. Przede wszystkim dlatego, że Maćkowi udało się nie dość, że zorganizować to jeszcze w bardzo dobrym stylu poprowadzić spotkanie. Ci co wcześniej szczekali, pewnie będą to robić dalej a oni są najmniej istotni. Jaki mieliśmy stan przed debatą? Ustawa anty hazardowa zawierała zapisy odnośnie rejestru stron i usług niedozwolonych. Stand po debacie – z ustawy zostaną usunięte […]

Miałem bardzo dużą satysfakcję oglądając dzisiaj debatę z Premierem. Przede wszystkim dlatego, że Maćkowi udało się nie dość, że zorganizować to jeszcze w bardzo dobrym stylu poprowadzić spotkanie. Ci co wcześniej szczekali, pewnie będą to robić dalej a oni są najmniej istotni.

Jaki mieliśmy stan przed debatą? Ustawa anty hazardowa zawierała zapisy odnośnie rejestru stron i usług niedozwolonych. Stand po debacie – z ustawy zostaną usunięte (a przynajmniej do tego zobowiązała się strona rządowa) zapisy o rejestrze stron i usług i wrócą one do ponownych konsultacji.

Czy można podważyć więc efektywność spotkania? Można powiedzieć, że wynik był oczywiste – i pewnie jest to prawda ale tylko dlatego, że taka debata w ogóle miała miejsce. Same protesty internautów i organizacji pozarządowych szybko zostałyby zapomniane.



Niestety nie miałem możliwości obejrzeć całego spotkania – ale już na początku widać było, że niektórzy mieli tylko jeden priorytet – przedstawić siebie i swój punkt widzenia skrupulatnie wyćwiczony i spisany na kartce. Kompletnie nie przeszkadzało im, że właśnie piąty raz powtarzają te same argumenty. Ważne było aby zabrać głos.

Gości było zdecydowanie za dużo a tych przygotowanych do spotkania za mało. Trudno odpowiada się na pytania czy w ogóle dyskutuje jeśli ktoś w ciągu 15 minutowej przemowy zadaje kilka pytań po czym sam stara się na nie odpowiedzieć – niektórym premier do dyskusji w ogóle nie był potrzebny. Na szczęście Maciek miał dzwoneczek :)

Nie wiem natomiast czy oprócz ustawy o rejestrze były poruszane jakieś inne tematy? Mam nadzieję, że tak w końcu nie było to (nie musiało być) spotkanie dotyczące tylko jednego zagadnienia związanego z internetem.

No ale to na co narzekam powyżej nie zmienia mojej opinii na temat całej debaty. Jeśli ktoś zadaje sobie pytanie czy było warto organizować takie spotkanie to moim zdaniem odpowiedz jest oczywista. Może Premier wykorzystał sytuację do poprawienia własnego wizerunku i pokazania, że jest gotowy na każde rozmowy. Może już wcześniej podjął decyzję o wstrzymaniu zapisów które wzbudzały takie emocje. Niezależnie od tego – mieliśmy pierwsze spotkanie zainicjowane przez internautów i mam nadziej, że przetrze one szlaki do następnych tego typu debat i konsultacji (co zresztą zapowiedział minister Boni).

Jak debata wypadała w naszych social mediach? Najlepszą relację miała chyba telewizja internetowa lookr.tv. Wprawdzie kilka razy następowała przerwa przerwa w transmisji (krótka) to jednak sam obraz był lepszy od tego co było np. na stronach kancelarii premiera. Jeśli chodzi o dyskusje i komentarze to niestety Blip nie wytrzymał obciążenia i przez dłuższy czas był praktycznie niedostępny. Pytania i dyskusje trwały więc na chatach i Flakerze.

Niemoc Blipa jest dla mnie zastanawiająca. Jestem przekonany, że ojciec założyciel Marcin Jagodziński staje na głowie aby doprowadzić serwis do odpowiedniej wydajności. Co jednak robi całe Gadu Gadu? Bllip to jedna z bardziej znanych (a na pewno bardzo medialna) po komunikatorze marek jakie ta firma ma w portfolio. Czy więc dostawienie serwerów i przeznaczenie odpowiednich zasobów aby szybko poprawić sytuację jest aż takim problemem?

Nie znam chyba żadnego innego serwisu, który pod skrzydłami portalu przeżywał takie problemy wydajnościowe.

Zdjęci umieszczone w tym poście są autorstwa niezastąpionego przy tego typu spotkaniach Janka Rychtera – więcej fotek znajdziecie w jego albumie.

  1. mf napisał(a):

    Hmm, różnie z tym Blipem było. Na początku rzeczywiście padł, ale po paru minutach dyskusja na nim była bardzo żywa, dużo blipnięć na minutę (pełen zapis #zapytajpremiera oczywiście na wyszukiwarce http://blipi.pl/?q=%23zapytajpremiera ) – ale zgadzam się, było wiadomo, że to będzie nawał ruchu, można było lepiej do tego się przygotować..

  2. Nazah napisał(a):

    fajne!

  3. andlet napisał(a):

    Od jakiegoś czasu korzystanie z Blipa, szczególnie wieczorami ( od 20 do 23 ) jest niemożliwe, także to, że odmówi posługi w czasie tej dyskusji było do przewidzenia…

  4. Łukasz Kurowski napisał(a):

    […]przedstawić siebie i swój punkt widzenia skrupulatnie wyćwiczony i spisany na karce[…] literówka „karce”
    […]Bllip to jedna z bardziej znanych (a na pewno bardzo medialna) po komunikatorze marek jakie ta firma ma w portfolio[…] „Bllip”, a zdanie całkowicie nie zrozumiałe dla mnie

  5. Marcin napisał(a):

    Dlaczego Ty nigdy sobie nie przeczytasz tego, co publikujesz, ani nie poprosisz nikogo, żeby przeczytał? Litości!

  6. Jacek Gadzinowski napisał(a):

    Słowem komentarza:
    Obciązenie serwisów (flaker, twitter, blip) czy miejsc gdzie była relacja (gazeta, lookr) znaczne. Wspomniany, „Pan Oponka” praktycznie co chwile wyskakiwał. Siedzac na spotkaniu i bedac czesciowo łącznikiem ze światem zewnętrznym trudno było być w trybie online na całym spotkaniu. Net co chwile padał…nawet ten własny.
    Cześciowo kontakt utrzymywałem też przez Facebook.

    I mając tak roszczepione spektrum opinii czasem było mi się połapać, to przyznaje. Tym bardziej, ze wielu chcialo wiedzieć co się dzieje, nie każdy oglądał streeming, one też rwały się. Na przyszłośc uwaga – by przygotowano lepsze łacza i serwery na takie wypadki.

    Co do samej debaty, moj punkt widzenia przedstwie w niedziele lub poniedzialek we wpisie u siebie na blogu. W weekend chciałbym wreszcie wypoczać po ciezkim tygodniu.

    Malkontenci beda i tak niezadowoleni, beda sie wywnętrzniać. Warto docenić że debata się odbyła, że przedstwiono sposob postrzegania spraw przez srodowisko, ktore zyje i pracuje na codzien uzytwajac Internetu. W koncu to ponad 50% spoleczenstwa, coraz wiecej % PKB i podatków.

    Formuła? Na sali było kilkanaście organizacji i blogerzy. W tak krókim czasie, ogarniecie tego i wygloszenie oswiadczen/pytan naprawde było karkołomne. Pewnie, pogło być lepiej? Ale to 1 tego typu wydarzenie i wiele rzeczy działo się w nowej odsłonie. Fajnie jest zza ekranu krytykowac, gorzej juz iść i powiedzieć cos konkretnego, pokazujac też swoją twarz czy nazwisko.

    Mam nadzieje, ze to wydarzenie bedzie przyczynkiem do zmian w swiadomosci, postzregania oraz otwarcia się (decydentów) na społęczenstwo „konsultacji społecznych”. Głosu „wolnego wolność ubezpieczajacego” także gospodarczego czy biznesowego, nie da się zignorować. To nie grożba, ale fakt oczywisty.

  7. Marcin Osman napisał(a):

    Z punktu widzenia samego uczestnika, to debata była mega ciekawym wydarzeniem.

    Co do samej specyfiki zadawania pytań, to było bardzo ciężko. Słusznie zauważyłeś że (za)duża ilość uczestników powodowała że komfort dyskusji był mniejszy.

    Jestem dumny z tego że miałem możliwość wziąć w niej udział. Jestem przekonany o tym że kolejne tego typu debaty, będą miały jeszcze mocniejszy wpływ na poprawę dialogu społecznego.

    Czy można było zadać więcej pytań? Czy można było zrobić to lepiej? Oczywiście że tak. Pamiętajmy jednak że ta debata, była pierwszą tego typu. Kolejnym razem będzie jeszcze lepiej.

  8. JanSobieski napisał(a):

    W TV widziałem ‚internautę’, który twierdził, że osoby, które przesiąkły internetem i internet jest ich całym życiem powinny regulacje tworzyć… ;-)

    Generalnie szacun i gratulacje dla organizatorów. Może warto jedynie wcześniej jakoś pytania moderować aby takie strzały do własnej bramki, jak powyższy, nie padały.

  9. robert wrobel napisał(a):

    kampanię wyborczą w sieci uważam za rozpoczętą…

  10. Mistrz Zagłady napisał(a):

    Ja odniosłem wrażenie, że większość wypowiadających się tam internautów, to jakieś męczydupy – ludzie, którzy chcieli pogadać o wszystkim, bez konkretnych uwag. Nieprzygotowani do dyskusji, nie wiedzący jak przebiega proces legislacyjny. 100 uwag na tematy poboczne, dygresje i zawracanie głowy. Wiadomo przecież, że premier nie będzie tam siedział kolejne 13 godzin jak na komisji.

    Szczytem absurdu była wypowiedź jakiegoś kolesia z cyklu: „blablabla, przyszedłem tu w zasadzie z jednym pytaniem, blblabla” – i tak przez 10 minut smęcenia jak w poemacie dygresyjnym.
    Premier to człowiek wielkiej cierpliwości, gdybym był na jego miejscu trzasnąłbym tam kilku typów z liścia, żeby ich przywołać do konkretów. Tyle szumu, a potem przyłażą jak jakieś ofiary wypłakać się w rękaw. Moderator się nie popisał coś. Wyszła jałowa gadka internautów i konkretne odpowiedzi ministrów, ale wyglądało to tak, jakby 80% „internautów” w ogóle nie zrozumiała ich sensu.

  11. Roman napisał(a):

    Oglądałem, było nieźle, zrywanie transmisji na lookr.tv drażniło a co ciekawe – nie doszukałem się samego strumienia audio.

    Wszyscy którzy mogli poszaleli i od razu stream video – a co z ludźmi w ruchu pytam? Takimi co nie mają czasu oglądać ale samo „posłuchanie” by wystarczyło (bo można w tramwaju, aucie, autobusie itp).

  12. Jan Rychter napisał(a):

    Myślę, że warto podkreślać, że to spotkanie COŚ ZMIENIŁO. Stan po jest inny od stanu sprzed i to na korzyść zdrowego rozsądku. Nie dopatrywałbym się spiskowych teorii jakoby Premier już wcześniej zdecydował o usunięciu zapisów o „rejestrze stron niedozwolonych” — przyjmijmy, że jednak to spotkanie coś dało.

    Przez to, że spotkanie wpłynęło na rzeczywistość polityczną, znalazło się automatycznie poza zasięgiem krytyków-nicnierobów. Krytycy kanapowi nie wpływają na rzeczywistość.

  13. pucek napisał(a):

    zdecydowanie lepsza forma prowadzenia dialogu niz blokowanie ulic czy palenie opon w centrach miast

  14. Tomek napisał(a):

    Witam,

    „Jaki mieliśmy stan przed debatą? Ustawa anty hazardowa zawierała zapisy odnośnie rejestru stron i usług niedozwolonych. Stand po debacie – z ustawy zostaną usunięte (a przynajmniej do tego zobowiązała się strona rządowa) zapisy o rejestrze stron i usług i wrócą one do ponownych konsultacji.” – a moze mnie ktos uswiadomic czy ta ustawa juz weszla w zycie? bo jesli weszla, to nie jest to juz decyzja tylko premiera o jej zmianie.

    Sam pomysl debaty byl bardzo fajny i swietnie, ze sie odbyla. Mysle jednak, ze niewiele to zmieni. Taki juz ze mnie sceptyk. Moze to byc jednak poczatek nowego obyczaju polityczno – spolecznego. Co juz samo w sobie jest cenne.
    pzdr!

  15. Marcin Jagodzinski napisał(a):

    Mieliśmy awarię bazy danych na godzinę przed debatą, problemy były wynikiem tej awarii (została usunięta ok. 14:45), a nie szczególnego natężenia ruchu. Co oczywiście nas nie rozgrzesza. Nad samymi kwestiami wydajnościowymi pracujemy, szczegóły: http://www.bliplog.pl/troche-o-panu-oponce-i-jego-krewnych/552 (w poniedziałek kolejna informacja pojawi się na blogu).

  16. laktozy napisał(a):

    Czy spotkanie z premierem naprawdę COŚ zmieniło zależy trochę od nas samych. Ważne że wykonano krok w stronę większej kontroli nad rządzącymi przez rządzonych i że krok ten trafił na grunt dialogu. Jeżeli uda się pójść dalej data 5 lutego będzie naprawdę ważna.

  17. Tomek:
    A moze mnie ktos uswiadomic czy ta ustawa juz weszla w zycie? bo jesli weszla, to nie jest to juz decyzja tylko premiera o jej zmianie.

    To był tylko projekt, zatwierdzony na posiedzeniu rządu 19 stycznia. Na szczęście nie trafił do Sejmu, dzięki czemu może być łatwo zmodyfikowany. Oczywiście zakresowi modyfikacji trzeba będzie się przyglądać.

    1. Tomek napisał(a):

      @Piotr
      Dzieki, nie wiem dlaczego zylem w przeswiadczeniu, ze ta nieszczesna ustawa jest juz prawem.
      Pzdr!

  18. Vogel napisał(a):

    @”Czy więc dostawienie serwerów i przeznaczenie odpowiednich zasobów aby szybko poprawić sytuację jest aż takim problemem? ”

    no wiec architektura aplikacji to rzecz najwazniejsza. nie zawsze da sie rozwiazac przeciazenie „dostawiajac kilka serwerow”.

  19. Autor napisał(a):

    Chyba co niektórzy internauci to by chcieli, aby ustawę robiło się w sposób:
    1. urzędnicy piszą jakiś projekt,
    2. wrzucają na stronę sejm.gov.pl, gdzie każdy internauta dodaje swój komentarz, choć najlepiej to plusuje lub minusuje dany podpunkt, aby nie musiał za bardzo się wysilać i pisać…
    3. na koniec głosowanie.

    :-)

    1. Tomek napisał(a):

      pewnie!

      Obowiazkowo integracja z FBconnect! Bede wiedzial jak plusowali moi znajomi!

  20. Mistrz Zagłady napisał(a):

    Spójrzmy prawdzie w oczy, cały ten hajp, został rozkręcony przez lobby hazardowe, a podkręcony przez pisiorków udzielających się na różnych wykopach. Żałość budził odzew na hasła typu „zły premier wprowadza cenzurę, a dobry prezydent ją zawetuje”. Takiej nędzy propagandowej dawno nie widziałem, a najzabawniejsze jest to, że tak wielu dało się w to bezrefleksyjnie wkręcić. Przeciąganie projektu ustawy w nieskończoność, to woda na młyn przemysłu hazardowego. Kto tego nie widzi, jest po prostu naiwniakiem.
    Wnioski po tym zamieszaniu i debacie są proste – większość ludzi, którzy tam przyszli to dyletanci, albo jacyś dziwni ludzie próbujący się trochę na sprawie podlansować.
    Merytorycznie ze strony tzw. internautów to spotkanie leżało i kwiczało. Większość osób nie miała pojęcia o procesie wprowadzania ustaw. Moderator był tam chyba tylko po to, żeby pokazać, że zna się na obsłudze laptopa. Kilka osób zaistniało dzięki tej sprawie – w CV mogą wpisać sobie teraz „premier konsultował ze mną ustawę”. Serio, myślę, że była to strata czasu ministrów, którzy rzetelnie wszystko tłumaczyli i marnotrawili czas na jakichś ignorantów i frustratów. Jeśli ekipa kompletnie nieprzygotowanych merytorycznie cwaniaczków ma mnie reprezentować jako „internautę” albo samozwańczo określać siebie jako przedstawicieli „netstrefy” to rzeczywiście można już tylko liczyć na zdrowy rozsądek urzędników.
    Poza tym lepiej debatować przez Internet z premierem, niż debatować o premierze, który nie ma konta bankowego. Tą refleksję kieruję do cwanych pisiorków, którzy tak nakręcali tą sprawę. Pozdrawiam,
    Mariusz.

    1. Drogi Mistrzu Zagłady,

      Widzę ten komentarz w kolejnym serwisie, więc mam nadzieję że wylałeś już cały zapas żółci? A skoro tak, to może byś wreszcie napisał, kto i co źle powiedział? Ale tak konkretnie, z cytowaniem wypowiedzi i wskazywaniem punktów w projekcie RSiUN, na które uczestnicy się powoływali, a które źle zrozumieli. Żeby była jasność — haseł typu: dyletanci, lanserzy, ignoranci, frustraci, cwaniaczki nie uznaję za konkret merytoryczny. Oczywiście pluć sobie możesz do woli, ale nie oczekuj dyskusji.

    2. Mistrz Zagłady napisał(a):

      Mój komentarz w kolejnym serwisie? Chyba żartujesz sobie, albo ściemniasz. Nie łażę po wszystkich serwisach i nie rozpisuję się w tym temacie.
      Ja nie oczekuję dyskusji tylko uznania tego prostego faktu, że za rozhulaniem tej zadymy nie stoi żadna inicjatywa obywatelska, tylko lobbing hazardowy i jakieś drobniejsze ekipy związane z polityką. To, że w inicjatywę udało się wciągnąć szerszą grupę ludzi, wynika z prostego faktu chęci zaistnienia, bo jakość debaty była mizerna, samych pytań padło w zasadzie niewiele, natomiast długość tzw. przedstawienia swojego stanowiska nadzwyczaj nieproporcjonalna do zawartości merytorycznej.
      Wypowiedzi typu „cenzura jak w Chinach albo na Białorusi” to wg Ciebie argument merytoryczny?! To czysta polityka i to w żenującym populistycznym wydaniu. W większości przylazło tam kilku gnomów pożalić się w rękaw i zaistnieć w przestrzeni publicznej.
      Tylko część osób była tam przygotowana do zadawania sensownych, związanych z treścią projektu ustawy pytań. Jeden konkretny argument, który tam padł dotyczył odwrotnego do zamierzonego skutku wprowadzenia rejestru stron, poparty jakimś faktycznym przykładem. Poza tym niewiele merytoryki, tylko żale osób, którym zabiera się radość z życia w postaci pokera on line i hard porno w necie.
      Debaty są fajne, jeśli wszyscy przychodzą na nie przygotowani, a widzowie nie muszą słuchać słusznych wyjaśnień, jakich musiał udzielać np. minister Boni, odnośnie zarzutów do spraw, których nawet nie było w projekcie tej ustawy. Sam sobie poszukaj, nie chce mi się cytować.
      Pozdrawiam.

  21. Borys Musielak napisał(a):

    Autor: Chyba co niektórzy internauci to by chcieli, aby ustawę robiło się w sposób:
    1. urzędnicy piszą jakiś projekt,
    2. wrzucają na stronę sejm.gov.pl, gdzie każdy internauta dodaje swój komentarz, choć najlepiej to plusuje lub minusuje dany podpunkt, aby nie musiał za bardzo się wysilać i pisać…
    3. na koniec głosowanie.:-)

    Oczywiście że tak – to byłby ideał. Oczywiście ostateczną decyzję podejmować powinien rząd, ale nie obraziłbym się jakby właśnie w ten sposób powstawały projekty ustaw (z sensowną moderacją komentarzy do ustaw, najlepiej nie przez rząd, ale przez wybrane fundacje). Dokładnie to zresztą sugerował na spotkaniu z premierem Daniel Koć z Grupy Jakilinux. Tu jego felieton na temat debaty: Kocim okiem, czyli internauci z wizytą u premiera

  22. Moto napisał(a):

    Ogólnie inicjatywa bardzo dobra, tylko przez niektórych uczestników, którzy zdaje się trollowali trochę i uprawiali tylko lansik, nie wyszło to najlepiej. Nie da się jednak zaprzeczyć, że organizacja była na bardzo dobrym poziomie. Być może następna tego typu debata wypadnie lepiej pod względem merytorycznym.
    Dziwi mnie natomiast padzik Blipa – jak to możliwe, że z takim zapleczem, serwis zwyczajnie nie wytrzymał obciążenia? Przecież to nie było światowe wydarzenie, a tylko lokalnie polskie.

  23. Jakub Bańka napisał(a):

    Mistrz Zagłady: Szczytem absurdu była wypowiedź jakiegoś kolesia z cyklu: “blablabla, przyszedłem tu w zasadzie z jednym pytaniem, blblabla” – i tak przez 10 minut smęcenia jak w poemacie dygresyjnym.

    Ręce opadają. Wspomnianym przez Mistrza Zagłady „kolesiem” jest jednoznacznie – jak wnioskuję z powyższego strumienia słów – Piotr Waglowski (VaGla.pl). Jest to – jeśli ktoś nie wie – jedna z najbardziej kompetentnych osób biorących udział w piątkowej dyskusji, a jednocześnie najbardziej być może zasłużona postać dla prawnej i społecznej świadomości problemu RSiUN.

    Nie dziwi mnie to, że argumentacja PW, wymagająca przecież od słuchacza minimalnego – jak to mawiała moja babcia – rozgarnięcia, w uszach Mistrza Zagłady przyjęła uproszczoną akustynie formę: „blablabla”. Czuję się w obowiązku zauważyć, że „blablabla” nie jest ani trafnym ani zabawnym przedstawiniem tego ważnego fragmentu debaty. W wywodach Piotra Waglowskiego chodziło raczej o [piszę z pamięci]:

    1. wyegzekwowanie od autorów ustawy dostępu do aktualnej treści ustawy (co nastąpiło w formie wspomnianego „jednego tylko pytania”: „gdzie mogę przeczytać projekt ustawy?”)

    2. konsekwentnie: postawienie szerszego postulatu pełnej transparetności procesu legislacyjnego w pracach nad projektami ustaw, na wszystkich jego etapach

    3. konsekwentnie: postawienie pragmatycznego postulatu stworzenia jednolitego systemu informatycznego, który skutecznie zapewniłby dostępność wersji elektronicznych aktów prawnych obywatelowi, dając elementarne możliwości społecznej kontroli nad stanowionym prawem

    4. wykazanie prawdopodobnej niekonstytucyjności i faktycznych niebezpieczeństw „trybu specjalnego” blokowania treści w internecie

    5. wskazanie na nieporozumienie polegające na „dopisaniu sądu” do ustawy; nałożenie na sąd dodatkowych obowiązków nie jest bowiem równoznaczne z właściwym zabezpieczeniem praw obywatela
    (mój przykład: dopisanie do obowiązków sędziego zamiatania sal sądowych nie czyni z machania przez sędziego miotłą postępowania sądowego)

    6. wskazanie na groźne dla obywatela konsekwencje braku precyzji zapisów ustawy

    Tyle pamiętam gdy chodzi o argumenty Piotra Waglowskiego – debatę oglądałem bowiem tylko raz, na żywo i z pewnością będę ją jeszcze analizować, do czego również zachęcam innych.

    Co do jakości debaty: jak na przyjętą formułę – wysoka. Istotnie, miały miejsce słabe, nic – prócz „folkloru” – nie wnoszące wypowiedzi. Nie przeszkodziły one jednak temu, by większość istotnych argumentów merytorycznych oraz skala stojących za nimi obywateli została zaprezentowana.

    Pozdrawiam Mistrza Zagłady i innych potężnych Mistrzów Intelektu

    1. Mistrz Zagłady napisał(a):

      @ Jakub Bańka
      Jeśli na słowa „blablabla” na myśl przychodzi Ci od razu ten człowiek, to widać bardzo go nie lubisz. A jeśli Ty także zadajesz ludziom dwudziestominutowe jedno pytanie, na które w połowie sobie odpowiadasz, to super. Musisz być sympatycznym człowiekiem, ale nie powinieneś fatygować ludzi tym problemem.
      Różnica między zadaniem pytania a luźnym kilkunastominutowym monologiem jest zasadnicza.

      A wygłaszanie na takim spotkaniu opinii na zasadzie „bo rząd wprowadza cenzurę jak w Chinach”, jak rozumiem jest dla Ciebie szczytem merytorycznej wypowiedzi?
      Pozdrawiam również,

      @ Piotr ‚Mikołaj’ Mikołajski
      Ja rozumiem ekstazę ludzi, którzy organizowali to spotkanie. Sam fakt, że się udało, że pojawił się premier i było kulturalnie – przepiękne i wartość sama w sobie. Szczere gratulacje.
      Tylko, zauważam, że rozmywa się tu problem zasadniczy – ta ustawa to cios w przemysł hazardowy.
      Tu nie chodzi o to, kto spotkanie zorganizował, tylko kto wywołał to zamieszanie wcześniej na demagogicznych i fałszywych hasłach.
      Spektrum wydarzeń jest szersze niż organizacja spotkania z samym premierem.
      Początek sprawy dotyczy początków samej tzw. afery hazardowej oraz wyborów prezydenckich w tym roku, a kwestia „zamachu na wolność obywatela” to kwestia bonusowa, którą grano populistycznie na forach i portalach typu Wykop, stąd wspomniane niemądre sugestie w trakcie samej debaty.
      Sam sieciowy hype w tej sprawie rozwinął się na demagogii typu „wprowadzanie cenzury, rząd zablokuje ci dostęp do Internetu, odetną cię od sieci w godzinę, cenzura rodem z Chin i Białorusi”. Za ciosem poszły jakieś pisiorkowe grupki trolli, bo im bliżej spotkania premiera z komisją śledczą i ogłoszenia kandydata na prezydenta z PO, tym nagle zmienił się ton wypowiedzi na: „premier chce zablokować Internet?”, „czy prezydent zawetuje ustawę?” „premier wprowadza cenzurę, prezydent zawetuje ustawę”. I ustawianie sprawy typu „zły premier zamordysta – dobry prezydent, który słucha głosu narodu”.
      A sprawa na dziś wygląda tak: komisja śledcza kończy obrady, premier nie kandyduje, spotkał się z inicjatorami i uczestnikami debaty, zrezygnuje z zapisu o rejestrze, w efekcie ustawa przejdzie, prezydent podpisze. Skończy się szybko medialne zamieszanie i polityka. I teraz będzie jasne jaki jest potencjał tej debaty. Czy faktycznie komuś zależy na postulatach o wolność w Internecie, czy zwyczajnie o możliwość hazardu sieciowego.
      Także moje uwagi dotyczą nie organizatorów spotkania, tylko manipulatorów operujących kłamstwem.
      Co do cytatów, to faktycznie, możesz mnie skreślić z listy dyskutantów, bo nie mam czasu tego przeglądać po raz kolejny, serio, choć chciałbym. Przykro mi, że zaniżam poziom dyskusji, ale jak widzisz nawet niski poziom merytoryczny nie przeszkadza w spotkaniu się z premierem.
      Pozdrawiam.

  24. Mistrz Zagłady: Mój komentarz w kolejnym serwisie? Chyba żartujesz sobie, albo ściemniasz. Nie łażę po wszystkich serwisach i nie rozpisuję się w tym temacie.

    Wczoraj miałem wrażenie, że już to gdzieś czytałem. Przejrzenie kilkudziesięciu blogów oraz paru tysięcy komentarzy mogło mnie zmylić.

    Ja nie oczekuję dyskusji (…)

    Widzisz, a ja oczekuję. Jeśli piszesz o rozkręcaniu całości nie przez Maćka Budzicha, a przez lobby hazardowe — oczekuję dowodów. Jeśli piszesz o merytoryce debaty, bądź łaskaw obejrzeć ją jeszcze raz i nie wkładać w usta obecnych na sali pytań od oglądających transmisję.
    Stwierdzenia „sam sobie poszukaj” dyskwalifikują Ciebie jako sensownego rozmówcę.

  25. Maciek napisał(a):

    Już 8 lutego 2009 r. o godzinie 22:30 w magazynie komputerowym Trącić myszką tematem będzie wolność Internetu. Porozmawiamy o cenzurze internetu, skutkach jakie może mieć ustawa hazardowa dla wolności internetu oraz co ma do tego traktat ACTA. Powiemy też o rezultatach spotkania internautów z Premierem i Prezydentem w tej sprawie oraz Rejestrze Stron i Usług Niedozwolonych. Więcej na http://www.myszka.org