105

O micie rozliczania się przez Internet

Nadchodzi czas, gdy każdy z nas bez znieczulenia wsadzi sobie cyrkiel w d… oko. Mowa o corocznej pańszczyźnie, czyli momencie, gdy fiskus nas będzie rozliczał, dlaczego tak dużo zarobiliśmy, a zapłaciliśmy tak mało, w związku z czym Pani Zenia ze skarbówki musiała kupować kawę w Biedronce, a nie w Office Depot. Urzędasy już zacierają ręce, bo wystarczy, że jakiś zwykły robotnik pomyli się w jednej z setek tabelek i wpisze niewyraźnie […]

Nadchodzi czas, gdy każdy z nas bez znieczulenia wsadzi sobie cyrkiel w d… oko. Mowa o corocznej pańszczyźnie, czyli momencie, gdy fiskus nas będzie rozliczał, dlaczego tak dużo zarobiliśmy, a zapłaciliśmy tak mało, w związku z czym Pani Zenia ze skarbówki musiała kupować kawę w Biedronce, a nie w Office Depot. Urzędasy już zacierają ręce, bo wystarczy, że jakiś zwykły robotnik pomyli się w jednej z setek tabelek i wpisze niewyraźnie cyferkę lub postawi nieprzepisowy przecinek i będzie można tego groźnego oszusta wezwać na dywanik, operniczyć z góry na dół, a następnie z masochistyczną przyjemnością przywalić mu karę, żeby jego dzieci nie miały co jeść. Niech się bachory uczą, że z hrabią urzędnikiem nie ma żartów. Witajcie w średniowieczu – może w domu macie XXI wiek, ale skarbówka nadal żyje w czasach pańszczyzny i poddaństwa.

Za każdym razem, gdy myślę o urzędzie skarbowym, przychodzi mi na myśl pan V z filmu V for Vendetta. Sposoby jego działań to w mojej prywatnej opinii jedyne sensowne metody. Bo w Polsce tabuny niekompetentnych i niedouczonych urzędasów to codzienność.

Próbuję właśnie rozliczyć PIT. Państwo dało mi do tego system zwany e-deklaracje i przyznać muszę, że działa on niezwykle intuicyjnie i bezawaryjnie. Nareszcie nawet rybka akwariowa byłaby w stanie wypełnić te wszystkie tabelki. W tym miejscu aparatowi opresji zwanemu w niektórych kręgach Rzeczpospolitą Polską należy postawić plus. Niestety, jedyny.

Wyobraźmy sobie bowiem, że Pan Ferdynand Wspaniały mieszka na Helu i tamże zameldowany jest, przynależąc do lokalnej skarbówki. Zresztą słowo „przynależąc” jest tu jak najbardziej adekwatne, bo wszyscy jesteśmy własnością skarbówki. Takie neopoddaństwo.

Pan Ferdynand postanawia ruszyć w Polskę autostradami, których nie ma (kasa poszła na stadiony), i zamieszkać na jakiś czas w Zakopanem, bo tam akurat dostał pracę. Ojej, tak daleko ma teraz do rodzimej skarbówki! Jak on sobie z tym poradzi?

Pan Ferdynend zaśmieje się w głos, błyśnie złotym zębem i wyjaśni, że rozliczać się może z każdego punktu na Ziemi. Wszak wystarczy dojście do sieci, malutka ministerialna aplikacja e-deklaracje i problem z głowy.

Otóż nie. W programie możesz rozliczyć PIT i jako adres zamieszkania wpisać fałszywe dane – niech to będzie np. działka nr 56 w kraterze Kopernika na Księżycu. Możesz nawet wpisać Londyn, ale przeciętny urzędas zapewne powie, że nie ma czegoś takiego – jest za to Lądek Zdrój.

Wróćmy do Ferdynanda. Wypełnił on właśnie PIT roczny, wpisał w nim swój nowy zakopiański adres zamieszkania i wysłał całość drogą elektroniczną. System przeliczył, niestety, nie dopatrzył się błędu, za który Pana Ferdynanda można by skroić z miliona złotych kary za niedopisane 100 złotych, ale…

No właśnie. Ale Pani Genowefa z arcyważnego pokoju nr 157 dopatrzyła się, że obywatel Wspaniały bezczelnie zmienił adres zamieszkania. O nie, nie, panie Ferdynandzie Szujo zbolała, z nami się tak nie pogrywa!

Pani Genowefa wysyła więc wezwanie do Pana Ferdynanda. List już z marszu zawiera słabo zawoalowaną groźbę. Pan Wspaniały ma się stawić osobiście w terminie takim a takim celem wyjaśnienia rozbieżności w zeznaniu podatkowym. Inaczej grozić mu będą sankcje. Bo podatnik nie będzie nam tu bezczelnie z hrabiostwem biurokracji pogrywał.

Pan Ferdynand w stresie łyka stoperan, żeby pod siebie nie zrobić, bierze urlop i rusza przez cały kraj z Zakopanego na Hel, by wyjaśnić tę potworną pomyłkę, która w oczach pierzastego stwora na białym tle zrobiła z niego złoczyńcę. Po kilkunastu godzinach jazdy dociera na miejsce, grzecznie kolejne godziny czeka w kolejce, aż wreszcie staje przed surowym obliczem Pani Genowefy, która tłumaczy mu, że co wolno Adamowi Gesslerowi, to nie tobie, smrodzie.

Okazuje się bowiem, że w rocznym formularzu PIT jest tabelka, w której wpisujmy adres zamieszkania, ale to – jak mawiają Anglicy – typowa booby trap, czyli pułapka na frajerów. Jeśli wpiszesz tam bowiem swój nowy adres zamieszkania, wdepniesz w krowi placek, bo żebyś miał prawo do zmiany adresu, musisz złożyć osobny dokument – oczywiście osobiście.

Od 1 stycznia 2012 roku osoby objęte rejestrem PESEL, nieprowadzące działalności gospodarczej lub niezarejestrowane, jako podatnicy podatku od towarów i usług mogą zgłosić urzędowi skarbowemu swój aktualny adres zamieszkania składając zgłoszenie aktualizacyjne ZAP-3. Zgłoszenie ZAP-3 zastąpiło dotychczasowy formularz NIP-3. (źródło).

Ten skrót ZAP-3 to chyba od zapierniczania w try miga. Bo tak się musi właśnie zachować Pan Ferdynand, który – głupi i naiwny – myślał, że skoro rozliczamy PIT-y przez Internet, to nastała nowa era. I owszem, era frajera.

Pan Wspaniały dał się wpuścić w maliny, bowiem przeczytał swego czasu następującą informację:

Ministerstwo Finansów przygotowało elektroniczną wersję zgłoszenia aktualizacyjnego osoby fizycznej będącej podatnikiem. Chodzi o formularz ZAP-3, który począwszy od 1 lipca 2013 r. można już składać za pomocą systemu e-Deklaracje. Wśród podatników coraz popularniejszym sposobem na składanie deklaracji podatkowych jest korzystanie z e-administarcji. W 2013 roku złożono już ponad 10 milionów takich formularzy. Mimo to wielu podatników musiało udać się do urzędu skarbowego w celu aktualizowania danych o miejscu zamieszkania i rachunku bankowym. W odpowiedzi na interpelację poselską (nr 18015) dotyczącą możliwości składania formularza ZAP-3 przez Internet, Ministerstwo Finansów poinformowało, że wydało rozporządzenie określające rodzaje zgłoszeń, które mogą być składane za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Wśród tych zgłoszeń znajduje się również zgłoszenie aktualizacyjne osoby fizycznej będącej podatnikiem (ZAP-3). Rozporządzenie zostało ogłoszone w Dzienniku Ustaw z 2013 r. poz. 203 i weszło w życie 1 lipca 2013 roku. (źródło)

Za moich lat przedszkolnych było takie powiedzenie: srutututu, majtki z drutu. Pan Ferdynand uruchomił program e-deklaracje 15 razy i zaprosił znajomych, by pomogli mu szukać. Nie znaleźli niczego – ani na trzeźwo, ani po spożyciu płynów motywujących. W końcu ktoś wpadł na pomysł, żeby napisać do tzw. obsługi klienta. Pomysł dobry, bo w końcu na wszystkich spłynęło oświecenie:

Witam,
Aplikacja e-Deklaracje Desktop jest przeznaczona wyłącznie do wysyłania dokumentów podpisywanych zestawem danych autoryzujących. Nie ma w niej formularzy, które mogą być składane tylko z użyciem kwalifikowanego podpisu elektronicznego, m.in. ZAP-3. Takie dokumenty wysyła się za pomocą interaktywnego formularza dostępnego na stronie systemu e-Deklaracje (zakładka Formularze – > Inne http://www.mf.gov.pl/web/wp/systemy-informatyczne/e-deklaracje/formularze/inne) oraz Wtyczki (plug-in) dostępnej w zakładce „Do pobrania”. Jeśli nie posiada Pan podpisu elektronicznego, dokument należy złożyć w formie papierowej.

Słowem, cyfryzacja cyfryzacją, adres można zmieniać online, ale żeby go potwierdzić, należy zapierniczać przez całą Polskę. Inaczej czeka Was kara. A jak Ci się nie podoba, to Ci urzędas wytłumaczy, że masz takie prawo i lepiej, żebyś z niego skorzystał – wtedy pan za biurkiem dostanie prowizję od kary, którą Ci przywalą urzędasy. Bo przeciętny pracownik budżetówki, a zatem wszelakich urzędów, wie, że Internetem to można sobie fotki na NK przesyłać, a nie zmieniać dane w PIT-ach.

 

PS. Ponieważ każdy ma inną opinie i inne doświadczenia, wyjaśniam – artykuł pisałem na podstawie rozmów telefonicznych z US, w tym z konsultantami programu e-deklaracje, którzy twierdzą, że ZAP-3 to mus i należy go składać tylko osobiście i tylko w macierzystym US. Warto też dodać, że każdy lokalny US albo ma problemy z interpretacją przepisów, albo takowych nie zna. A osobom, które twierdzą, że druk ZAP-3 jest niepotrzebny, polecam znaleźć w formularzu rocznym miejsce na wpisanie własnego konta bankowego, na które ma przyjść zwrot. Powodzenia. Mnie US nie oddał zwrotu przez cały rok, bo nie dostał ZAP-3, więc raz wysłał listonosza na stary adres, a potem sobie dał spokój.

  • Ferdynand

    Mógłbyś pisać mniej kwieciście za to bardziej na temat?

    • Marcin M. Drews

      Nie.

    • piotr

      Szkoda, bo wtedy zobaczyłbyś, że brakuje całego mnóstwa innych formularzy pit,vat,zap,zcc, których nie ma w programie eDeklaracje Desktop, a nie tylko PITa aktualizującego dane.

    • Marcin M. Drews

      Ale to jest felieton (trudne słowo), a nie elaborat (trudne słowo).

    • piotr

      Dzięki, że mi wytłumaczyłeś, głupi jestem (proste słowo)

    • Łukasz

      Dziennikarz, pisarz, nauczyciel akademicki? Wydaje mi się, że to jednak zwykły buc

    • Andrzej

      Skoro już o trudnych słowach, sugeruję sprawdzić znaczenie wyrazu masochizm

    • Rosiu

      Wzorcowy przykład szacunku do czytelnika.

    • Jest Polska, musi być cebula ;)

    • Jan Sava

      Mnie się podoba ;-)

    • krm

      @Ferdynand
      Bardzo dobrze napisane a ty się czepiasz jak rasowy hejter.

  • @Marcin M. Drews
    hmm, najwidoczniej miałeś pecha. ja kiedyś dostałem wezwanie do US. oczywiście przestrachem wielkim zdjęty się tam pojawiłem. a tam bardzo miła pani przejrzała razem ze mną faktury dotyczące kupionego przeze mnie i moją ex-żonę mieszkania, po czym wspólnie ustaliliśmy, że jedna z nich się nie wlicza, natomiast inna się jednak wlicza. zaparafowałem, wyszedłem, dziękuję, do widzenia.

    da się? da się.

    • Marcin M. Drews

      A ja dostałem wezwanie do skarbówki i pani też była miła i załatwiliśmy sprawę w minutę, tylko że musiałem jechać 150 km w jedną stronę. Serio nie można tego unowocześnić?

    • z całą pewnością można, bardziej odnosiłem się do twojego kwiecistego opisu urzędnika nieomalże rodem z Gogola :-)

    • Łukasz Kurdyk

      gdybyś wypełnił swój obowiązek meldunkowy i przemeldował się, w momencie w którym zmieniłeś miejsce zamieszkania to byś problemu nie miał najlepiej za własne błędy obarczać innych

    • mitcom

      co to jest obowiązek meldunkowy? masz jakieś żródła?

    • Łukasz Kurdyk

      tak przepisy, ogólnodostępne, proponuję użyć google

    • Gość

      Co to za chory kraj który karze ci być urzędasem???
      – lekarze = urzędasy (stos papierów do wypełnienia + procedury)
      – przedsiębiorcy = urzędasy (jw)
      – bankowcy = urzędasy (akurat oni tak zawsze mieli)
      – kogo by tu jeszcze dopisać? Biurwy już nad tym pracują!

    • Łukasz Kurdyk

      ja nie mówię, czy dane przepisy są dobre czy nie i nie opisuje jakie powinno być państwo, zauważam jedynie, że są takie a nie inne przepisy do których należy się stosować bo inaczej może nas czekać wycieczka do innego miasta

    • Patryk Ściborek

      Ojej. Biedny Pan Drews. Pierwszy raz przyszło mu się rozliczać z podatków i przez to nigdy nie słyszał o NIP-3 czy później ZAP-3. I przez to musiał wysmarować taki beznadziejny artykuł.

    • Szymon Pieprzyk

      miałem identycznie. jeszcze przeprosili, że musieli fatygować

    • Marcin M. Drews

      A zwrócili za bilety i stracony czas?

    • Szymon Pieprzyk

      takie cuda to tylko w ZUS (serio, żona dostała zwrot za bilet, za to, że musiała się stawić na komisję)
      a urząd skarbowy mam 100m od pracy :)

  • Kiwi

    Heh… Najpierw zacząłem czytać. Później do czytania już się zmuszałem, ale gdzieś „z tyłu głowy” paliła się lampka, że chwytam o co chodzi. Po dobrnieciu (powolnym i okraszonym pustosłowiem) dotarłem do peunty (jakże mrożącej krew w żyłach) zrobiłem zakład ze samym sobą i… wygrałem! Bo to przecież mój ulubiony autor, docent Lekkim Piórem Lubię Pojazd Drews – brawo, nie zawiodłem się.

    PS
    Mam cichą nadzieję (nie, nie polską zawiść, wręcz przeciwnie, zakrawa to na życzliwość) aby autor miał kiedyś okazję swoje mądrości życiowe skonfrontować z życiem poza monitorem. Liczę, iż lekkie pióro przełoży się na złotouste zdolności.

    Pozdrawiam gorąco

    • Marcin M. Drews

      Cóż za peszek – tak długi komentarz, by na końcu strzelić sobie w stopę. Autor pisze z autopsji.

  • Jan

    Kiedyś złożyłem PIT roczny, który okazał się zawierać błędy (nie uwzględniłem jednego przychodu i naraziłem Skarb Państwa na 50 zł strat). Pech chciał, że Urząd Skarbowy odkrył ten błąd kiedy to byłem w Anglii, ale okazało się nie być to problemem – najpierw miła (serio bardzo uprzejma) Pani zadzwoniła do mnie, wyjaśniła co jest nie tak i czego brakuje, potem powiedziała jak mogę sprawę wyjasnić. a na koniec zachęciła do dalszego kontaktu w przypadku wątpliwości. Poprawiony PIT wysłałem pocztą… niestety dwa razy – bo za pierwszym razem zapomniałem się podpisać (sic!), ale wtedy też ponownie miła Pani raczyła skontaktować się ze mną, poinformować o fakcie i zapewnić, że nic takiego się nie stało, ale podpis musi być. Sprawa rozwiązana sprawnie, szybko i bezboleśnie.

    Kary żadnej nie było, mimo że próbowałem zataić dochód i uszczuplić kasę Państwa o 50 zł.

    Odnośnie zmiany miejsca zamieszkania i podpisu cyfrowego, wynika to pewnie z procedur niezaleznych od Urzędu Skarbowego, więc trzeba by przyaatakować inną jednostę, a najlepiej, to ustalić najpierw dlaczego tak jest, a dopiero potem narzekać na ew. bezsensowne procedury.

    Być może ma to nas uchronić przed nadużyciami w tej materii.

  • Jarosław Kulesza

    A czytać potrafimy?

    http://www.pit.pl/w-ktorym-urzedzie-skarbowym-zlozyc-pit-za-2013-r–gazeta-podatkowa-13312/

    „Dodatkowego formularza nie składają natomiast osoby posługujące się numerem PESEL jako identyfikatorem podatkowym. Mają obowiązek poinformować urząd skarbowy o zmianie miejsca zamieszkania, jeżeli nie pokrywa się ono z adresem zameldowania. W ich przypadku jednak za aktualizację uznaje się podanie nowego adresu w składanej deklaracji lub innym dokumencie związanym z obowiązkiem podatkowym. Wystarczy więc, że wpiszą go w zeznaniu rocznym.”

    Ponadto zawsze można wysłać zgłoszenie pocztą.

    Proponuję dorosnąć i mieć więcej szacunku do własnego Państwa.

    • Szymon Pieprzyk

      co nie zmienia faktu, że już np. numeru rachunku tak nie zmienisz. a na deklaracji nie ma miejsca żeby wpisać nowy :)

    • Sebastian Piotrowski

      Przepisy i procedury Urzędów Skarbowych wymagają wypełnienia ZAP-3 i podpisania go aby zmienić skutecznie numer rachunku bankowego.

    • Szymon Pieprzyk

      wiem, to właśnie napisałem. trochę to dziwne, bo żyjemy w czasach kiedy rachunek bankowy zmienia się częściej niż miejsce zamieszkania.

    • Marcin M. Drews

      A czytać umie? Bo przykład podaje z dupy i nie ma nic wspólnego z opisywaną sytuacją. Artykuł jest oparty na rozmowie przeprowadzonej z konsultantem US, a nie na artykułach sieciowych, z których jeden przeczy innemu.

    • piotr

      A „konsultant” wysłał Ci tą odpowiedź jako wiążącą wykładnie, czy tak mu się powiedziało? Bo zapewniam Cię, że taki jednoznaczny w swojej decyzji by nie był, gdybyś chciał otrzymać oficjalne pismo z odpowiedzią na zapytanie.

    • Marcin M. Drews

      Proponuję wygooglować „Zap-3″ +”e-deklaracje”. Źródeł od zarąbania.

    • Jarosław Kulesza

      W cytowanym przez Ciebie artykule:

      „Jak zawiadomić urząd skarbowy o zmianie adresu zamieszkania?

      Zgłoszenie aktualnego adresu zamieszkania może nastąpić:

      poprzez podanie aktualnego adresu zamieszkania w dowolnej składanej przez podatnika deklaracji lub innym dokumencie związanym z obowiązkiem podatkowym,

      albo poprzez złożenie zgłoszenia aktualizacyjnego na formularzu ZAP-3.

      Oznacza to, że aby poinformować urząd skarbowy o zmianie miejsca zamieszkania, podatnik nie musi koniecznie składać zgłoszenia ZAP-3. Wystarczy, że przy najbliższej okazji umieści swój nowy adres zamieszkania w składanej przez siebie deklaracji podatkowej, np. w zeznaniu rocznym, albo w deklaracji podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC-3) przy okazji rozliczania podatku z tytułu zawarcia umowy kupna używanego samochodu od osoby fizycznej.”

      https://ewnioski.pl/formularze/zap-3-zgloszenie-aktualizacyjne-osoby-fizycznej/informacje

      Nie wiem na jakiego konsultanta trafiłeś bo artykuł jest oparty na wydumanych danych. Złóż skargę na konsultanta jak cywilizowany człowiek.

      Też nieraz trafiłem na niekompetentnych dziennikarzy co nie znaczy, że wrzucam wszystkich do jednego worka.

    • bonitajler

      A może by tak odwiedzić stronę Ministerstwa Finansów?

      „Z dniem 1 stycznia 2012 r. znosi się numer identyfikacji podatkowej nadany osobom fizycznym objętym rejestrem PESEL

      Od dnia 1 stycznia 2012 r. podatnicy będący osobami fizycznymi objęci rejestrem PESEL nieprowadzący działalności gospodarczej lub niebędący zarejestrowanymi podatnikami podatku od towarów i usług, zmianę adresu miejsca zamieszkania, mogą dokonać przez podanie aktualnego adresu w składanej deklaracji lub innym dokumencie związanym z obowiązkiem podatkowym.”

      http://www.mf.gov.pl/administracja-podatkowa/dzialalnosc/rejestracja-podatnikow/-/asset_publisher/K4lq/content/podstawowe-zagadnienia-1?

    • neutrico

      Tak się składa, że w Polsce dorastanie zazwyczaj dokładnie się pokrywa z utratą szacunku do własnego państwa (przez małe p).

      Im człowiek starszy tym bardziej pozbawiony złudzeń co do motywacji i intencji działania „organów”.

    • Sebastian Piotrowski

      Potwierdzam. Pokazałem to coś bo „artykułem” i „felietonem” to to nie jest – koledze pracującemu w skarbówce i on również potwierdził, że adres zamieszkania aktualizuje się na podstawie złożonych dokumentów I NIE NAKŁADA SIĘ ŻADNYCH KAR.

  • texter

    Ale jak założysz konto w nowym banku to bez problemu, zaraz będą mieć namiary…

  • Jans

    U mnie identyczna sytuacja, zmiana adresu zamieszkania i brak ZAP-3. Telefon do US i miła pani z urzędu informuje mnie, że adres jest aktualizowany z formularza PIT. Zero problemu, zero dokumentów. Dla informacji to urzą Warszawa-Wola.

    • Marcin M. Drews

      W tym sęk, że każdy urząd inaczej interpretuje niejasne przepisy. Pozazdrościć, że Ci się udało! :)

    • aureliusz

      Boże co za stek bzdur w tym artykule! Gdy urzędnik dostaje e deklarację z innym adresem niż ten co ma w systemie, taka deklarację musi wydrukować, pokonać kilka metrów co pokoju obok, gdzie:
      a) bez zająknięcia wprowadzane są zmiany
      a w razie wątpliwości
      b) korzysta się z pewnych programów, które wiedzą, co, jak i gdzie podatnik przebywa

      W zeznaniu rocznym podaje się stan miejsca zamieszkania na dzień 31 grudnia roku za które jest zeznanie (nie mylić z zameldowaniem)

      W razie jakichkolwiek wątpliwości odsyłam do KIPu (krajowej informacji podatkowej)

      Jedyne z czym się zgodzę, to to, że nie da się wysłać Zapa przez neta. No ale przecież wówczas, Panie MArcinie, na pewno by ktoś się znalazł, kto by się podał za Pana, wpisując inny nr konta.

    • Guest

      Dokładnie. Po co dowiedzieć się jak jest, lepiej ten czas poświęcić na wypisywanie bzdur.

  • Marcin Krzanicki

    Rozumiem, że autor właśnie pierwszy raz w życiu spotkał się z prawem związanym z zameldowaniem, zamieszkiwaniem gdzieś i aktualizacjami w US… gratuluję wejścia w okres dojrzałości :)

    • Marcin M. Drews

      Nie, autor ma z tym problem od dawna, bo często się przeprowadza i choć nowy adres może wpisać w PIT, musi go potwierdzać osobistą wizytą w urzędzie oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów.

    • Marcin Krzanicki

      jeśli często jest poniżej 3 miesięcy to nie musi. Aktualizację składa się w urzędzie docelowym a nie byłym, a ponoć nasycenie urzędnikami (co pojawia się też w artykułach szacownego Autora) jest tak wielkie, że nie powinno być problemu. Dodatkowo składając dane meldunkowe można formularz aktualizacyjny dla US złożyć w urzędzie miasta/gminy – taki pro tip. I jeszcze jeden co akurat jest bezsensem – jeśli składamy dane aktualizacyjne to US kasuje wszystkie stare dane – łącznie z numerem konta do zwrotu podatku mimo, że w domyśle się go nie wpisało, bo on się nie zmienił…

    • neutrico

      Tyle teorii.

      Praktyka bywa taka, że po złożeniu aktualizacji w nowym urzędzie nie informuje on o tym fakcie starego urzędu w efekcie dostaje się ze starego urzędu wezwania i mandaty za nieterminowe składanie zeznań z opcją np. wykreślenia z ewidencji aktywnych podatników włącznie.

    • aureliusz

      Niestety tak nie jest. Zamykane są obowiązki podatkowe od razu po tym jak podatnik pojawi się w nowym miejscu zamieszkania. Istnieje coś takiego jak baza pesel i aplikacja SeRCe w której wszystko jest co dotyczy historii danej osoby,

    • neutrico

      Gdybym nie doświadczył tego na własnej skórze to bym się z Tobą zgodził.

      Może tak jest teraz. I jeżeli tak to świetnie.

      Ale jakieś 7 lat temu wycięto mi właśnie tak numer. Wyniosłem się z jednego miasta do drugiego a później wróciłem do rodzinnego ale pod inny adres.
      Po wizycie w US w mieście rodzinnym przy ponownej rejestracji pani przyjmując mój NIP-1 oświadczyła, że „ale przecież pan cały czas figuruje w naszym systemie jako nasz podatnik i były wysyłane na stary adres wezwania bo są zaległości w zeznaniach”.

    • Gość

      Nieźle cię wyszkoliła ta polska biurwokracja.

      Współczuję, że musisz tracić czas na takie pierdoły.
      A życie jest takie piękne poza polską przez małe p.

  • Mariusz

    W tym miejscu zazwyczaj artykuły mają swój poziom… znacznie wyższy. Publiczne obrażanie ludzi, negatywne emocje. Myślę, że taki wywód lepiej zostawić na wylewanie żali z kumplami przy piwie. Oby któryś nie okazał się urzędasem.

    • Marcin M. Drews

      Bo słowo „felieton” jest za trudne do zrozumienia, prawda?

    • Bigos Trismegistos

      Mistrzowska riposta, maestro.
      Rzeczywiście, pisanie felietonu zwalnia z kultury wypowiedzi. Czytając Twoje teksty można odnieść wrażenie, że rzeczywiście w to wierzysz. I jest jeszcze jedna rzecz – rzetelnosć dziennikarska — specjalnie o niej wspominam pod Twoim postem, bo wiem, że jej nie znosisz.

    • blodbad

      Autor poważnie myśli, że to felieton?

    • FanAW

      Pamiętaj, że to tylko blog. Antyweb to blog, a nie profesjonalny portal ;) A przynajmniej często tak czytam z komentarzy autorów.

    • tensam

      Oczywiście tylko wtedy jest blogiem. Kiedy indziej są „prasą” chronioną „prawem prasowym” mającą swoje prawa i misje. Zależy od poziomu tekstu.

  • Kamil

    Pańszczyna = moment, w którym fiskus nas rozlicza?

    Co to ma do oryginalnego znaczenia tego słowa?

  • miszoimpossible

    Nie rozumiem – żyjąc już tyle lat w tym kraju nie nauczyłeś się jak sobie w nim radzić? :)
    Ja wiedziałem, że żeby zmienić adres w US, to muszę to załatwić odpowiednio wcześniej – zarówno w pracy, jak i w US. Zadzwoniłem więc sobie do (nie)miłej Pani i dowiedziałem się jaki formularz wysłać. Adres zaktualizowałem w grudniu (praca + US), dzięki czemu PIT mogłem rozliczyć już połowie lutego.
    Wszystko trzeba dobrze zaplanować :)

  • Sponge Boob

    Jeśli pani Genowefa jest gruba i cycata, to rzeczywiście to booby trap ;)

  • Gryzpiórek

    Wiesz Pan co, szanowny Autorze? Niezwykle rzadko – może raz do roku zdarzy mi się skomentować jakiś wpis w necie. Nóż mi się jednak w kieszeni otwiera, jak czytam taki populistyczny bełkot, choć ani nie mieszkam w Świętokrzyskiem, ani nie jestem urzędnikiem skarbówki. Rozumiem krytyczne przesłanie tekstu, ale nie rozumiem pogardliwego stosunku do ludzi, którzy na ogół chcą po prostu dobrze wykonywać swoje obowiązki. Urzędnik nie ma wpływu na to, jakimi przepisami musi się kierować. Zawsze można go jednak zje***ć jak burą sukę, co zwykle czynią przeróżni frustraci wyładowując swoje negatywne emocje na tym, kto najbliżej. Zdaję sobie sprawę, że urzędnicy bywają wredni, nieżyczliwi, bardziej papiescy od papieża, ale ciekawe, jak bardzo Ty byłbyś uprzejmy po piątej zje***e z rzędu, którą dostałeś tylko dlatego, że jakiś teoretyk administracji w ministerstwie wykoncypował kolejny genialny paragraf. Tak, sam jestem urzędnikiem, pewnie się już domyśliłeś. I uważam, że biurokracja nas kiedyś zabije. Wierz mi, że nam tu na dole wiele formalności i papierów wydaje się kompletnie niepotrzebnych. Staramy się jednak wynagrodzić naszym klientom tę administracyjną drogę przez mękę uśmiechem i dobrym słowem. I każdego dnia jadąc do pracy modlimy się, żeby nie przyszedł do biura kolejny pieniacz, który wyzwie nas od najgorszych, pierdzielnie drzwiami i pójdzie w cholerę głosząc wszem i wobec, jak te urzędasy beznadziejne.

    • neutrico

      Ale to wy lobbujecie za takimi a nie innymi zmianami w przepisach.
      Z d… się te ustawy i rozporządzenia nie biorą.

      Większość jest tak skonstruowana, żeby wam było łatwiej a przy okazji stawiacie obywatela w sytuacjach bez wyjścia. Tyle, że o tym nikt nie myśli.

    • Gryzpiórek

      Odpowiem nieco bezczelnie: im mniej wizyt klientów w urzędzie tym dla nas lepiej. Im mniej papierów, tym mniej roboty. Najlepiej byłoby, gdyby ludzie w ogóle przestali przychodzić i załatwiali wszystko on-line. Mógłbym wtedy zwolnić połowę załogi, a pozostałym dać podwyżkę. Może wtedy ściągnąłbym do mojego urzędu lepszych ludzi, którzy teraz pracują w korporacjach, bo tam się zarabia i od których mógłbym wymagać dużo więcej. Niestety, informatyzacja administracji to na dziś czysta fikcja i nie zanosi się, że to się szybko zmieni.

    • neutrico

      Z tego co napisałeś wynika, że urzędnikiem nie jesteś.

      Gdybyś był urzędnikiem:

      – zinformatyzowałbyś urzędy ale tylko w tym zakresie, który dotyczy ściągania kasy. Reszta musi pozostawiać element uznaniowości w końcu z czego byś żył?

      – po informatyzacji nie zwolniłbyś ani jednej osoby. Każda próba zwolnienia szwagierki wójta kończyła by się uprzejmymi telefonami wyrażającymi troskę o utrzymanie „miejsc pracy” w efekcie miałbyś na miejscu bandę roszczeniowych informatyków giercujących całymi dniami i zarywających sekretarki i stażystki oraz całą starą ekipę „kalafiorów”.

      – po pół roku miałbyś koszty 3 razy większe i bandę niezadowolonych „kalafiorów”, którym uprzejme kadrowe doniosłyby ile to zarabiają te szczyle z działu informatyki i zaczęły by robić dym aby i im podnieść.

      Podsumowując – jeżeli dodać do tego miliardowe kontrakty na sprzęt i soft – skończyłoby się gigantyczną turbodziurą wsysającą kasę.

      Obywatele musieli by wszyscy wziąć po dodatkowym etacie, żeby to za was spłacić bo przecież wy sami nic nie produkujecie poza zepsutym powietrzem.

    • Gryzpiórek

      Z tego, co czytam wnioskuję, że nie masz zielonego pojęcia ani o pracy urzędów, zwłaszcza tych większych, ani o informatyzacji. EOT

    • neutrico

      Tiaaa jasne.

      Nie mam. Bo ślepy jestem?

      W ciągu ostatnich 20 lat IT poczyniło takie postępy i tak się rozwinęło, że każdy normalny człowiek spodziewałby się tego, że liczba urzędników drastycznie spadnie.

      W działających rynkowo firmach zbędne etaty się wycina i nikt nie ma sentymentów. I nie szuka sobie wymówek.

      A w urzędach? Mimo rozwoju IT, internetu – zatrudnienie rośnie.

      Rośnie bo nikt nie jest tak kreatywny w wymyślaniu uzasadnienia dla swoich pensji jak urzędnicy.

      Bo skoro przyznany jest budżet to obowiązkiem jest go przejeść i zawołać o więcej.

      Za pieniądze podatników wymyślają więc sobie fikcyjne zadania i następnie mozolnie je wykonują. Marnując czas, pieniądze i powietrze.

      Powiesz, że zmyślam? Że to nie prawda?

      Podam pierwszy przykład „z brzegu”.

      ZUS. Jak zaczęto go „informatyzować” to wymyślono system obiegu dokumentów, ponazywano je rozmaicie, stworzono masę formularzy i uchwalono jak to ludziki mają je wypełniać i wysyłać a inne ludziki mają je mozolnie gromadzić, weryfikować, przetrwarzać i archiwizować.

      Między innymi nakazano prowadzącym działalność gosp. co miesiąc (!) wysyłać druki DRA.

      Setki tysięcy wysyłały takie druki kserowane z miesiąca na miesiąc. Bo przecież skoro nic się nie zmieniło to DRA jest…. zbędny.

      I co? No i po wieeeelu latach ZUS w końcu też to zrozumiał. Że nie ma sensu skoro są druki zgłoszenia do ubezpieczeń i druki wyrejestrowania z ubezpieczeń – kolekcjonować co miesiąc dodatkowego kwita.

      Ale ile mln zł to kosztowało? Ile RBH na wypełnienie formularzy? Ile RBH na napisanie softu do nich, ile mln zł na pocztę jeżeli wysłało się „analogowo” ile etatów urzędniczych?

      Także nie chrzań mi o niezwykłej efektywności informatyzacji w urzędach i jej przełożeniu na redukcję etatów i kosztów.

      Do momentu gdy jest sztywny budżet urzędy przejedzą wszystko, jak zabraknie zadłużą się w naszym imieniu, a jak i tego zabraknie to podniosą podatki.

      Ewentualne oszczędności, optymalizacje i redukcje zrobią tylko jeżeli nastąpi jakaś rewolucja i masowy prostest społeczeństwa.

      Same z siebie – nigdy.

    • neutrico

      Aaaa i jeszcze jedno. Zauważ jak ładnie „rozdysponowałeś” budżet.

      Wyciąć ludzi a pozostałym dać podwyżki.

      Tak właśnie działa leśny dziadek, który trzyma łapę na budżecie.

      Manager – wyciął by ludzi, pozostałym płacił bez zmian a pieniądze by zaoszczędził albo ZAINWESTOWAŁ w nowe przedsięwzięcia.

      Mentalność urzędasa jednak tak nie działa. To przerasta jego rozumwowanie. Jak to – dostać kasę i jej nie wydać? Grzech.

      Z mojej strony też EOT.

    • jejejej

      A co te urzędasy robią aby poprawić sytuację, znam wiele osób pracujących w urzędach i wiem, że ani jedna z nich nie poszła do kogoś „wyżej” żeby coś uprościć, zaproponować zmiany itp? Mi nie jest potrzebny uśmiech urzędnika tylko ze strony urzędnika upraszczanie problemów, które sami stwarzają (na niższym czy wyższym poziomie państwa). Poza tym, że urzędnicy to moja rodzina i znajomi to także moi klienci i to jak to działa od środka mnie przeraża.

      Do samego aparatu państwowego i urzędników nie mam szacunku bo uważam ich prace za bezproduktywną i zbędną. Samemu prowadząc firmę staram się urzędów nie dotykać jeśli to niekonieczne, wszelkie zameldowania ignoruję (po co to komu w państwie demokratycznym przy wolności którą podobno mamy), na kontrolach rozmawiają z moim księgowym chociaż bywało, że pytania mi zadawane mocno wykraczały to co uważam za przyzwoite traktowanie uczciwej osoby.

    • Gryzpiórek

      Ale ja się z Tobą zgadzam! Administracja jest bezproduktywna i w dużej mierze zbędna, a urzędnicy gnuśni i nieruchawi (w porównaniu z korpoludkami np.). Często szukają sobie przeróżnych dupochronów i uciekają od co bardziej ryzykownych decyzji. Jak jednak może być inaczej, skoro w tym kraju jest 48 (sic!) różnych instytucji, które nas permanentnie kontrolują i wszędzie szukają korupcji.

      I innej strony, podaj mi może jakiś sposób na zmotywowanie ludzi do lepszej pracy w sytuacji, gdy nie ma presji na wynik, a urząd nie działa w warunkach gospodarki rynkowej, która wymusza dbanie o klienta i ograniczanie kosztów.

    • stachu

      a jak to sobie wyobrazasz? Pani Zosia z okienka podawczego w US pojedzie do sejmu zglosic kilka poprawek do ustawy o czyms tam zeby ulatwic Ci zycie? Urzednicy dzialaja w oparciu o prawo, ktore uchwalaja politycy – i to do nich w wiekszosci powinienes miec pretensje. Zdarzaja sie upierdliwi i msciwi urzednicy, ale przy moich kontaktach z urzedami wiekszosc problemow wynika z przepisow, ktore urzednicy MUSZA respektowac.

    • jejejej

      Nie respektować tylko interpretować :)
      Jedni urzędnicy potrafią zadzwonić i załatwić sprawę telefonicznie, inni z byle drobnostką wzywają do urzędu i robią problemy. Pani Zosia z okienka nie zgłosi tego do urzędnika w sejmie ale jakby nieco tych pań Zoś zgłaszało coś konstruktywnego swoim przełożonym to może i ci przełożeni by zainterweniowali wyżej.
      A tak wygląda to w ten sposób, że ja idę do urzędu i nie mam pewności co taki pracownik szanownej instytucji zrobi, zwykle po najmniejszej linii oporu daje interpretacje najmniej korzystną dla petenta bo nie chce się narażać przełożonemu lub szukać korzystnego rozwiązania. Do tego dochodzi nieprzejrzysty język jakim posługują się urzędnicy i często porażający poziom niekompetencji.

    • Sebastian Piotrowski

      A teraz grzecznie proszę państwa proszę się przyznać ilu z was ma tzw. zaufany profil w ePUAP, który pozwala na załatwianie spraw elektronicznie? Pytanie numer 2 czy urzędnicy w jakim kolwiek urzędzie pytają (mają obowiązek) klientów o to czy mają taki profil i informują ich o tym, że można część spraw załatwić elektronicznie, czy zachęcają do jego stworzenia, pomagają w tym? Mam dziwne wrażenie że nie….
      Kilka lat temu ukończyłem politologię ze specjalizacją samorządową i poza krótkim stażem w urzędzie i równie krótką pracą w urzędzie pracy (jako ludzki operator bazy ofert pracy i podawacz kartki papieru do podpisu uprawniającą do przedłużenia ubezpieczenia zdrowotnego) z urzędami kontaktuję się raczej rzadko (nie mam po co).
      Zeznanie PIT wysyłam od samego początku przez e-Deklaracje szybko sprawnie i bez bólu i nie mam z tym żadnych problemów. Mam zaufany profil w ePUAP i profil w pue.zus. Spis powszechny w 2010 wypełnilem przez internet rachmistrz się u mnie nie pojawił. I wiem że jestem w tym wszystkim wyjątkiem. Moje zainteresowanie e-administracją wynika z wykształcenia i zainteresowania samym tematem. Państwo Polskie nie robi nic aby upowszechnić istniejące rozwiązania na które wydaje miliony czy też miliardy złotych publicznych pieniędzy. Reklamy PUE.ZUS zachęcające do korzystania z portalu pojawiły się dopiero w tym roku i pojawiły się tylko z jednego powodu. Od kwietnia do lipca kilkanaście milionów ludzi, będzie musiało przesłać do ZUS informacje czy chcą zostać w OFE, a takiej ilości papieru i kolejek oraz listów urzędy nie przetrwają w tak krótkim okresie czasu.
      Problem z komputeryzajcą urzędów i administracji zarówno rządowej jak i samorządowej wynika przede wszystkim z tego, że wcześniej każdy z urządów (chodzi mi o lata 90-te XX wieku) robił to na własną rękę i ograniczał się co najwyżej do tworzenia własnych wewnętrznych baz, nie powiązanych ze sobą. Dlatego też wcześniej US wymagały podawania w zeznaniach PIT numeru NIP zarówno od osób fizycznych jak i prawnych, bo taki system sobie stworzyły w latach 90-tych. Jeszcze w roku 2003, gdy byłem na stażu w urzędzie widziałem jak urzędniczka z dyskiem twardym raz w tygodniu chodziła na Policję, żeby zaktualizować im bazę zameldowania…
      Od lat w środkowisku akademicko-urzędniczym toczy się dyskusja jak ma być budowana e-administracja. Czy państwo powino samo zbudować e-administrację czy oprzeć się na istniejących rozwiązaniach e-usług dostępnych w bankach. To drugie rozwiązanie nazywane jest przez niektórych „skandynawskim”, gdyż tamtejsze kraje doszły do wniosku, że nie ma sensu dublowania systemów i wydawania pieniędzy skoro banki mają już działajce systemu administracji elektronicznej z najlepszymi zabezpieczeniami. W Polsce przeważyło pierwsze rozwiązanie (nie wiem czym to motywowano). Biorąc pod uwagę ile kosztował nowy system mBanku czy Alior Synca, które były budowane od podstaw a ile już wydano na platformę ZUS, Płatnika, system Syriusz (Urzędy Pracy i Ośrodki Pomocy Społecznej) system NFZ-tu, który dopiero po 14 latach od reformy dorobił się elektronicznego potwierdzenia opłaconego ubezpieczenia w przychodniach i nadal nie ma elektronicznych recept czy zwolnien L4 (mają kolejną obsuwę z uruchomieniem eL4).
      Kasy chorych i NFZ to też inna historia. Po reformie w 1999 roku w województwie śląskim ówczesny dyrektor Śląskiej Kasy Chorych – Sośnierz wprowadził elektroniczne karty dzięki którym przychodnie i szpitale mogły łatwo potwierdzić dane pacjęta, wydrukować receptę, potwierdzić świadczenia i co najważniejsze pozwolił kontrolować wydatki Kasy. Efektem czego kilkunastu lekarzy trafło przed sądy za malwersacje, których się dopuszczali (np. przy handlu viagrą). Zamiast dyrektora Sośnieża nagrodzić a system skopiować i wprowadzić w całym kraju był on odsądzany od czci i wiary, zarzucano mu masę rzeczy i naruszenia prawa (za wydanie kart zapłacił jeden z ubezpieczycieli i stacja telewizyjna, które umieściły reklamy na drugiej stronie karty

  • tea time

    Wspaniałe wypociny obrażające ludzi, którzy naprawdę ciężko pracują za działania i decyzje innych ludzi. To nie szeregowi urzędnicy wymyślają sobie takie przepisy. Czy za fakt, że stoisz w kolejce do lekarza obwiniasz pielęgniarki? Rozumiem frustrację, ale myśleć też trzeba.

  • Przemix

    Jeśli redaktor najpoczytniejszego bloga technologicznego nie ma kwal. podpisu elektronicznego, to kto go ma?

    Nie lepiej wyglądałby artykuł gdyby był testem podpisów elektronicznych i poradnikiem wysyłania dokumentów z jego pomocą?
    Cały antyweb. Macie kontakty, macie pieniądze, a babracie się w pomyjach.

  • AdamK

    NIP-3 jak i ZAP-3 składa się w _nowym_ miejscu zamieszkania, tak więc zap* przez Polske wystarczy do najbliższego urzędu skarbowego. Autor tego artykułu niestety wymyślił sobie problem z d*py.

  • Snik3rs

    Poprostu trzeba sie rozliczać w miejscu zameldowania i problem z głowy. Ja jestem zameldowany gdzie indziej, a pracuje gdzie indziej. PIT wysyłam do US w miejscu zameldowania.

    • neutrico

      To jest ok, ale pod warunkiem, że korespondencja wysyłana pod adres zameldowania zostanie odebrana i przekazana szybko do Ciebie.

      W innym wypadku możesz się obudzić z ręką w nocniku jak zostanie do Ciebie wysłana jakaś korespondencja z zastosowaną w środku bombą zegarową o nazwie „termin zawity”.

      Nie odbierzesz, zostanie zastosowane doręczenie zastępcze i BUM. Masz pozamiatane.

  • Mariusz Górski

    Prawda jest taka, że takie nakręcanie zarówno siebie jak i innych stanowi połowę problemu. Może i urzędnicy bywają sfrustrowani i szorstcy ale ludzie przychodzą do nich w równie kiepskim humorze, nierozgarnięci i średnio obyci, przelewając swoją gorycz i nienawiść do aparatu Państwa na Bogu ducha winnego pracownika administracyjnego, który kroci nie zarabia a na brak zajęć szczególnie wiosną nie narzeka. Ta sama sytuacja znosi sen z powiek pracownikom w przychodniach NFZ-tu – mając na horyzoncie hordę oburzonych i gniewnych emerytów stojących w kolejce od pierwszych minut pracy wcale nie napawa optymizmem a oburzenie często jest dramatycznym poszukiwaniem jakiejkolwiek ekscytacji w życiu. Pracownik administracji Państwowej nie ma mocy sprawczej, nie może dokonać natychmiastowej cyfryzacji systemu i nie od niego zależy przebieg oficjalnych procedur a za ich zaniedbanie będzie wyciągnięta służbowa odpowiedzialność, więc zamiast rozsiewać negatywną energię zapraszam do spojrzenia na problem pod innym kątem w dźwiękach kawałka Łona – Święty Spokój.

    • john dro

      Świetny komentarz!

  • Revs

    Męczący tekst. Mi rozliczenie zajeło 10 minut, proces mógłby być prostrzy pewnie. Jednak nazywanie podatków „pańszczyzną” jest żałosne i świadczy o niedouczeniu, płacimy za dobra publiczne których nie może zapewnić wolny rynek. Jak nie pasuję to chyba nie żyjemy w Korei i można wyjechać.

    • Raczej przypomnieć, że PIT się znosi z kosztem obsługi tego systemu ;)

    • iks

      „Pańszczyzna” była dwieście lat temu i zasadniczo nie była daleka od „dziesięciny” (jak nazwa wskazuje: 10%). Za cesarstwa rzymskiego „niewolnictwo” oznaczało 90% wartości pracy, ale pan zapewniał ubranie, jedzenie i kwaterunek. Dzisiaj realne opodatkowanie Polaka na etacie to podobnie: 90%, ale za żarcie, ciuchy i mieszkanie płaci sam.

      Faktycznie – „pańszczyzna” to dla Polaków pojęcie wysoce nieadekwatne.

    • Revs

      Pańszczyzna była nieuczciwa bo nakładana na grupę osób, chłopów za to że są chłopami, natomiast podatki sa w miare sprawiedliwe bo dotycza wszystkich. Dlatego uważam że to niesprawiedliwe określenie. Jak ja mam płacę brutto to po odliczeniu 30% zostaje to co dostane na rękę. Wiadomo to bez kosztów pracodawcy. A jak dalej za wysokie to zapraszam na śmieciówkę i wtedy masz niziutkie juz całkiem i pewnie będziesz szczęśliwy.

    • Andy

      Jesteś mocno naiwny jeśli uważasz, że te 30% to wszystko co oddajesz państwu w formie podatków.

  • Grzesiek

    Opiszę moją sytuacje z e-Deklaracjami. Musiałem opłacić rozliczenie, po wysłaniu deklaracji nie otrzymałem numeru konta i innych danych do przelewu. Żeby się dowiedzieć gdzie i z jakim tytułem przelewu wysłać kasę musiałem wydzwaniać do US i oczywiście czekać na połączenie…

    • stachu

      numer konta z danymi urzedu skarbowego jest podany na stronie kazdego z urzedow. Daleki jestem od gloryfikowania pracy urzednikow, ale przy odrobinie checi wiekszosc problemow idzie rozwiazac samemu.

    • Grzesiek

      Tak, numer konta był podany, ale nie było podane, jaki ma być tytuł wpłaty, a po telefonie okazało się, że to istotne. Jednocześnie uważam, że mogliby podawać od razu numer konta na UPO, a nie, że trzeba gdzieś go szukać.

    • Mateusz

      W zasadzie w każdym banku, w systemie internetowym jest coś takiego jak „Przelew skarbowy”. Tam możesz wybrać sobie wszystkie szczegóły płatności, czyli czy płacisz podatek dochodowy, VAT, czy inne ryczałty. Wpisujesz tylko NIP lub REGON i numer rachunku bankowego, który jak ktoś wcześniej wspomniał zawsze podany jest na stronie US.

    • Grzesiek

      Dzięki!

  • Marek

    Jak niema się o czym sensownie pisać, to wymyśla się problem obrażając wszystkich. Niekompetencja i bzdurne argumenty autora porażają. Słabizna merytoryczna.

  • blodbad

    Bardzo słaby tekst. Niedojrzałość i populizm leją się strumieniami.

    Coraz rzadziej wchodzę na Antyweb i przyznam, że skłaniam się do zaprzestania subskrypcji rss.

    • M M

      Tekst jest zabawny, a jak nie masz poczucia humoru, to wracaj do domu starców:)

  • Tomek

    Kilkukrotnie bylem wzywany za błędy w dokumentach i jakiś nigdy kary nie dostalem ba! Wredna urzędniczka poprawiła błędy za mnie !
    Tekst jest pełen nieścisłości

    akurat zmienialem meldunek i zap-3 skladalem w najbliższym urzedzie skarbowym i nie musialem zapierniczać jak to redaktor ujal do poprzedniego urzędu skarbowego …

    Na pocieszenie jest fakt ze od przyszłego roku urząd skarbowy bedzie za nas robil rozliczenia

  • Gość

    Tak właśnie wygląda cyfryzacja polski od lat 70-tych!

  • M M

    Widzę, że tekst został zrugany w komentarzach…

    No cóż… albo ja mam dziwne poczucie humoru (tekst mnie rozbawił), albo reszta świata nie ma go wcale :P Z uwagi na to, że sam jestem ideałem, skłaniam się raczej ku drugiej opcji…

  • Mateusz

    Wyemigruj, jak Ci tak źle w tym kraju. Albo nie, bo potem za granicą Polacy mają złą opinię, jak jadą sami tacy malkontenci. Sam nie wiem, gdzie jest odpowiednie miejsce dla takich zrzęd jak Ty, „Redaktorze”.

  • Obserwator_911

    Podstawowe pytanie: Na kij podawać nowy adres, skoro (zgaduję z racji „przynależności”) nie jest on adresem pobytu stałego? Klepiesz te same dane co roku, podajesz numer konta i tyle

  • reel
  • Somi

    Marcin M. Drews: z felietonu na felieton zdajesz się pisać coraz gorzej i stawiać na wątłą, miałką oraz wątpliwie humorystyczną formę zamiast kompleksową merytorycznie treść, a do tego odnoszę wrażenie, że nie masz wysokiego mniemania o poziomie intelektualnym Czytelników antyweb. Tym bardziej zastanawia mnie Twoja arogancja. Proponuję abyś przeanalizował swe postępowanie i sposób komunikacji z odbiorcami generowanych przez Ciebie treści, przynajmniej w tym serwisie. I nie odbieraj tego jako ataku, lecz – miejmy nadzieję – jako przyczynek do przemyśleń. Życzę powodzenia i czekam na powrót do dawnej, coraz bardziej odległej niestety, formy.

  • Hamster151

    Poziom i styl artykułu jak w Fakcie, jeszcze tylko gołej baby brakuje do wyrównania poziomu.

  • L.

    -10 punktów szacunku po przeczytaniu pierwszego akapitu.

  • Karol

    „Bo w Polsce tabuny niekompetentnych i niedouczonych urzędasów to codzienność.” Chyba chodziło o „dziennikarzy”

  • Kurde, nie no, straszne. Ja akurat przeprowadzałem się wielokrotnie, i zawsze po przeprowadzce, szedłem sobie do urzedu skarbowego, zostawiałem nip-3 z nowym adresem i tyle. W przeciwieństwie do innych instytucji, akurat skarbówka wymaga tylko pisemnej deklaracji adresu, nic więcej.

  • binary

    Żeby było śmieszniej, z niczym nie trzeba „latać” przez pół Polski, bo można po prostu wysłać Pocztą Polską. Ale spoko, wiadomo – felieton trudne słowo.

  • simsimon

    Tyyyle literek się zmarnowało, a wystarczyło napisać „jestem aspołecznym bucem, nie umiejącym się ogarnąć w świecie spraw bardziej skomplikowanych niż trzy kliknięcia”.

  • Atheros

    No cóż, wiem, że różne są przypadki ale ja używam e-deklaracji odkąd są i sobie chwalę.
    Dostaję PIT-a z pracy dość szybko – akurat mam idealnie bo tylko jedno źródło dochodu – wpisuję odliczenie na dzieciaki i tyle 10 min. i jestem rozliczony – do tego na poczatku lutego zwykle więc zwrot dostaję za 1-2 tyg… mnie się podoba – w końcu coś z sensem.

  • th

    Ogólnie sposób informatyzacji naszego państwa i wybierane technologie i rozwiązania to przeważnie kpina i żart. Mało śmieszne są natomiast często koszty tego typu zabiegów.
    Sam się zderzyłem z e-deklaracjami (chyba w pierwszym roku, gdy zostały udostępnione), które to zostały napisane przy użyciu bodajże Adobe Air i za cholerę nie chciało to działać pod Ubuntu, także chcąc wypróbować nowinkę, zainstalowałem wirtualnego Windowsa i e-deklaracje poszły.
    Dla mniej cierpliwych zawsze są alternatywne programy, przy użyciu których można wypełnić PIT-a czy innego ZAP-a, wydrukować i wysłać pocztą. Owszem, nie tak to powinno wyglądać, ale parafrazując p. Bieńkowską „Sorry w takim państwie żyjemy”.
    Sam z Urzędem Skarbowym Warszawa – Praga mam dosyć pozytywne doświadczenia, bo też w przypadku pytań potrafią zadzwonić.