• O branży nieruchomości niemiłych słów kilka

    • Data: 20.04.2009 8:52
    • 4,919 odsłon
    • Grzegorz Marczak
    • Komentarzy: 18 »

    Dzisiaj odbywa się konferencja IAB poświęcona rynkowi nieruchomości w internecie. Ponieważ branża ta w ostatnich miesiącach stała się mi bardzo bliska (z okazji poszukiwania nowego mieszkania w warszawie) dlatego chciałem podzielić się kilkoma przemyśleniami na temat tego jak nieefektywnie jest wykorzystywany internet w obrocie i sprzedaży nieruchomości.

    Przede wszystkim ryba psuje się od głowy, i to przysłowie idealnie pasuje do tego co dzieje się w internecie. Wszystkie związane z nieruchomościami i tym runkiem problemy zaczynają się poza internetem, etyka w biznesie to wyświechtane określenie ale akurat w tej branży można zobaczyć jak bardzo. Licencjonowane czy też nie licencjonowane agencje, działają na tej samej zasadzie. Kto pierwszy ukradnie komuś ogłoszenie i szybko opublikuj gdzie się da ten lepszy. Im tańszy agent tym lepiej, im więcej wciskania i kręcenia przez telefon tym bardziej efektywnie.

    Czy można więc się dziwić, że w internecie jest podobnie? Wystarczy zobaczyć którykolwiek liczący się serwis z ogłoszeniami w Polsce aby przekonać się, że jest dokładnie tak samo. Dublowanie ogłoszeń, stare ogłoszenia, ogłoszenia bez słowa informacji o nieruchomościach, podbieranie sobie nawzajem ogłoszeń, wprowadzanie klientów w błąd błędnymi nazwami ulic w opisach mieszkań i domów itp. Cały ten śmietnik znajduje się w serwisach ogłoszeniowych które jedyne co robią to pobierają opłaty – jakichkolwiek oznak dbałości o bazę ogłoszeń nie widać (no ale po co to robić skoro nabija się więcej odsłon i dzięki temu można jeszcze reklamę sprzedać).

    Pamiętam, kiedy sprzedawałem moje poprzednie mieszkanie umieściłem w ogłoszeniach specjalną informację iż nie pozwalam na kopiowanie treści oraz zdjęć. Po dwóch dniach moje ogłoszenie było wszędzie w internecie, z różnymi cenami i różnymi opisami. Pozwoliłem sobie nawet zadzwonić do jednej z takich licencjonowanych agencji która ukradła moje treści. Pan stwierdził, że to b.ładne mieszkanie i że oglądał je wczoraj (a nikogo u mnie nie było).

    Nie skupiając się jednak tylko na etyce i zasada panujących w tej branży można powiedzieć, że jeśli chodzi oferty, sposób ich prezentacji oraz komunikację z klientem w internecie też nie jest dobrze, żeby nie powiedzieć jest tragicznie.

    Developerów, którzy budują mieszkania i domy o łącznej wartości kilkudziesięciu czy kilkuset milionów złotych a nie chcę przeznaczyć małej kwoty na porządną stronę internetową jest naprawdę bardzo dużo. Jeszcze bardziej irytujące jest kiedy serwisy z ogłoszeniami czy strony naszych developerów jako jedyną formę kontaktu oferują formularz w którym możemy napisać iż jesteśmy zainteresowani danym mieszkaniem.

    Kontakt i komunikacja to już zupełny dramat. Zaczynając od tego, że są firmy które uważają iż klienci nie pracują i w związku z tym godziny od 9-17.00 są najlepszym czasem na zapraszanie ich do swoich biur sprzedaży. Dodzwonienie się do nich w tym czasie graniczy z cudem ponieważ zawsze są gdzieś poza biurem (jak przyjdzie jeden klient to się okazuje, że paraliżuje on pracę całego biura). Prędkość odpowiedzi na mail z zapytaniem o mieszkanie to średnio 2 dni (nawał pracy mają?) itp. Nie wspomnę już o tym ile razy czasem trzeba się przypominać o ofercie.

    Kiedy więc czytam o problemach w branży nieruchomości to jakoś nie stać mnie na odruchy współczucia. Może jak ta branża dotknie dna to odrodzi się w nowym stylu z innym stosunkiem do klienta, biznesu i konkurencji. Nie jestem jednak aż tak naiwny aby być co do tego przekonanym.

    Ps. Z premedytacją ominąłem w tym wpisie banki i ich wkład w etykę i zasady biznesowe w tej branży (bo o tym można by napisać kilka książek).

    Ps2. Dla pocieszenia powiem, że są jeszcze developerzy i agencje którym się chce, którzy potrafią zaprezentować ofertę i są kompetentni. Wszystkim wam życzę abyście tylko z takimi mieli do czynienia (niestety dość trudno jest ich znaleźć).

    KOMENTARZE

    1. Daniel

      Grzegorz, jesteś zbyt delikatny w swych osądach. Podziwiam Cię, że nie wymsknie Ci się jakieś przekleństwo od czasu, bo widać, że chcesz, ale nie możesz (lub nie wypada).

      Zgadzam się z Toba w 100% – dodałbym tylko kilka razy ku**a, tak dla pikanterii :)

    2. igor

      Ponad pół roku temu zamieściłem w kilku serwisach ogłoszenie “wynajmę mieszkanie”. Po kilku dniach znalazłem najemców i zdjąłem ogłoszenia, pomimo tego ludzie do dzisiaj do mnie dzwonią: ogłoszenie zostało powielone w paru innych serwisach. Rozmaici specjaliści od SEO sztucznie zwiększają ilość stron kopiując treść skąd się da. I nie ma na nich sposobu, a raczej, każdy z osobna jest za mało dokuczliwy by komuś się chciało podjąć jakieś kroki.

    3. Mrrau

      @igor
      Do wynajmowania mieszkania trzeba używać iście terrorystycznych metod: kupić nr prepaid w supermarkecie i wywalić go po wynajęciu mieszkania :)

    4. Leree

      Oj prawda, prawda. Ta branża to dramat. Dla wszystkich zainteresowanych jak to się powinno robić, polecam przestudiowanie zasad panujących na rynku nieruchomości we Francji. Miałem możliwość rozmowy z właścicielem jednego z większych serwisów ogłoszeniowych z nieruchomościami we Francji. Wzór niedościgniony dla nas. To co wydaje się chaosem niemożliwym do uporządkowania w Polsce tam działa jak dobrze naoliwiony mechanizm i wręcz powala pewnymi przepisami, które to porządkują.

    5. Tomek

      Ps. Z premedytacją ominąłem w tym wpisie banki i ich wkład w etykę i zasady biznesowe w tej branży (bo o tym można by napisać kilka książek).


      A może kiedyś warto opisać także banki i ich wkład w tej branży? Myślę, ze dla wielu osób byłaby to ciekawa lektura…

    6. Jacek Gadzinowski

      @Grzegorz W ten branży tylko narzekanie, jak źle i nie dobrze. Może zatem warto pomyśleć o standardach, zrozumieć transparentność. Inaczej jest tylko śmietnik…

    7. Przemek

      “Ps2. Dla pocieszenia powiem, że są jeszcze developerzy i agencje którym się chce, którzy potrafią zaprezentować ofertę i są kompetentni.”

      Możesz podać kilka przykładów?

    8. dsw

      no właśnie, dlaczego oszczędzasz literki i nie podajesz nazw? Rynek niby sam się wyreguluje, ale wiadomo, że za pomocą poczty pantoflowej jak by szybciej. Słabi i krętacze wypadną, dobre firmy zostaną. Sam szukam mieszkania (raczej do zamiany na większe z dopłatą) i większość stron pośredniczących jest do luftu, deweloperzy chcą tylko sprzedawać swoje itd.

    9. pawel

      Zgadzam się z opinią że ten artykuł jest bardzo delikatnie napisany :). Ale co do kompetentnych agencji i deweloperów to mogę potwierdzić że istnieją, choć zazwyczaj są to te które działają według klasycznego modelu i bardzo niewiele udzielają się w internecie.

    10. Przemek

      Rozumiem, że można być “tajemniczym” w stosunku do złych developerów. Ale skoro znacie dobrych, godnych polecenia to dlaczego nie chcecie ich podać? Tego już nie rozumiem. Obiecuję, że nie będę oskarżał o kryptoreklamę.

    11. ;)

      o jakiej etyce mozna rozmawiac gdy te ludzie zarabiali do niedawna po 15k a dzis w kryzysie nie ma ruchu … poprostu zezwierzecenie musialo nastapic bo ciezko nagle zejsc z 15k pensji

      sami sobie jestesmy winni pensje srednio te same co 5 lat temu a nagle metr nie koszytuje juz 2,7 a 7,7 … ktos musi brac za to kase skoro stare rudery sa w polsce drozsze niz apartamenty w berlinie

    12. skok22

      Sprzedaż lub kupno nieruchomości to skomplikowana sprawa. Można próbować poprawić mechanizm ale to kosztuje. Myślę że i tak najlepsze są proste rozwiązania. Decyzji nie podejmuje na stronie internetowej agencji lub dewelopera.

    13. pink

      No ale pomijając wszystkie wady – to teraz jest najlepszy okres na kupowanie nieruchomosci – mam na mysli ceny.

      A sposob traktowania klientow przez posrednikow i dewelopwerow – zawsze pozostawial i pewnie jeszcze dlugo bedzie pozostawial duuuuuuzo do zyczenia.

      Ostatinia zmiana przepisow – gdzie posrednik nie musi skladac egzaminu aby miec licenjce, mialo zwiekszyc ilosc posrednikow i tym samym zwiekszyc konkurencyjnosc na tym rynku. Ale jak widac – nic z tego nie wyszlo:-)

    14. Mariusz

      Firma w której pracuje obsługuje w zakresie marketingu internetowego ponad 300 podmiotów w tym ani jednego dewelopera. Podobnie na 1000-2000 zapytań ofertowych tylko 2-3 były z branży sprzedazy mieszkań. Ja nie płaczę, bo mam dobrze, ale statystycznie widać, że ta branża olewa internet pomimo, że to w seci (wbrew pozorom) dokonuje się decyzja o zakupie. Ja i kilku moich znajomych kopiliśmy mieszkania pod miastem po naprawdę sporych poszukiwania zrobionych w sieci, no może nie przez strony deweloperów, ale przez fora, ogłoszenia, wymianę informacji, ale jednak w Internecie.

    15. Piotr

      Przecież ten wyścig szczurów napędzają właściciele zgłaszając do wielu agencji. To tak jakby zgłosić sprawę w sądzie do dziesięciu adwokatów i uzależnić ich wynagrodzenie od tego który bardziej przyczyni się do wygranego procesu. Ci co zgłaszają do jednej agencji działającej w MLS (system współpracy pomiędzy pośrednikami) nie mają takich problemów .W wielu krajach za zgłoszenie do Agencji trzeba zapłacić niewielką kwotę wpisową rozliczaną później w wynagrodzeniu.

    16. hmm

      @Daniel


      Ja tez podziwiam Grzegorza za powściągliwość. Sam jestem pieniaczem , nawet jak widze w komentarzach truizmy to się denerwuje, nie mówiąc o “realu” :D

    17. Dudek

      Dobrze jest komentować gdy się siedzi za laptopem, ciężej wcielić się w postać człowieka, który właśnie ma Ci sprzedać dom, w którym będziesz mieszkać przez kolejne min. 10 lat.

      Odpowiedzmy sobie teraz na pytanie.

      Jak myślisz dlaczego branża internetowa w tym zakresie jest olewana?

      Bo na zdjęcia to ja sobie mogę popatrzeć gdy kupuje mydło na allegro, w przypadku mieszkania nic bardziej nie liczy się od kontaktu bezpośredniego z towarem (domem).

      Ponadto, dom ile jest wart każdy wie – i chyba większość się zgodzi, że jest to największy zakup w naszym życiu (licząc, że nie jesteś bogaczem i właśnie kupujesz kolejną rafinerię). Dlatego też każdy będzie chciał jak najlepiej rozreklamować to, co ma do sprzedania – dlaczego zdarzają się kradzieże ogłoszeń? Otóż odpowiedź jest prosta – dla przykładu podczas hossy mieszkanie 200 metrów kwadratowych w Londynie sprzedawane jest po roku czasu od wprowadzenia oferty na rynek. To był Londyn – teraz pomyślmy sobie o Polsce, gdzie dom zazwyczaj kupujemy raz w życiu, gdzie człowiek bierze 3 kredyty by go w końcu móc kupić, w kraju, gdzie właśnie trwa kryzys finansowy i większość ludzi myśli jak tu sprzedać mieszkanie by móc dalej żyć, niż jak je kupić?

      To tak oczywiście na marginesie, bo łatwo jest krytykować prace innych gdy się stoi z boku z podejściem – klient to ja – Twój Pan. Czasem należy wziąć na wstrzymanie i też pomyśleć, że to ludzie, dla których jest to zawód i muszą na nim jakoś zarobić by móc za co żyć. Oczywiście zdarza się i tak, jak opisujesz, ale nie należy generalizować tej grupy zawodowej.

      Pozdrawiam i życzę udanych zakupów:)

    18. Unieruchomiony | siliconmind.eu

      [...] same sobie psują rynek. Prawdę pisał Grzegorz Marczak na swoim blogu gdy skarżył się na fatalny stan tej branży. Jak jest „w realu” – póki co chyba nie będę sprawdzać i ewentualne dalsze poszukiwania [...]

    Odpowiedz

    Connect with Facebook