10

Nie zgadniecie, w jakim kraju radio publiczne nadaje serwis informacyjny po łacinie

Serwis informacyjny nadawany w radio po łacinie - ta informacja nie byłaby dla mnie szokiem, gdybym usłyszał, że rzecz dzieje się w Watykanie. Albo w państwie, którego język wywodzi się z łacińskiego. Tymczasem program tego typu realizuje... fińskie radio publiczne. I możliwe, że nie usłyszałbym o tym przedziwnym (choć dość leciwym) projekcie, gdyby nie groźba jego likwidacji: po niespełna trzech dekadach Nuntii Latini miało zniknąć z ramówki, ponieważ uznano je za program nierentowny. Wtedy okazało się jednak, że grupa słuchaczy rozrzucona po całym świecie nie chce rozstawać się z audycją.

Nuntii Latini to program informacyjny nadawany po łacinie od września 1989 roku przez fińską rozgłośnię publiczną Yle (Yle Radio 1). Wiadomości trwają kilka minut, pojawiają się w piątki, zazwyczaj jedna informacja poświęcona jest wydarzeniom globalnym, kolejne dotyczą sfery kultury czy nauki, przeważnie europejskiej, a pozostałe skupiają się na sprawach lokalnych. Na stronie słuchacz znaleźć może nie tylko nagrania (do kilku lat wstecz), ale też transkrypcję newsów. Pomysłodawcami programu byli Reijo Pitkäranta z Uniwersytetu Helsińskiego oraz dziennikarz Yle Hannu Taanila, którzy chcieli sprawdzić, czy łacina może być używana współcześnie do komunikacji, czy można z niej skorzystać w nowy sposób. Okazuje się, że tak.

Ekipa tworząca Nuntii Latini stara się używać przede wszystkim istniejących słów, ale jeśli wymaga tego sytuacja, biorą się za neologizmy. Czegoś podobnego nie robi nawet radio watykańskie, któremu nie jest obce nadawanie w wielu językach (po łacinie nadawane są modlitwy). A warto podkreślić, że to właśnie w Państwie Watykańskim łacina pozostaje językiem urzędowym. Najwyraźniej i w Rzymie uznano, że używanie tego języka w komunikacji z ludźmi nie ma większego sensu. Groźba likwidacji zawisła nawet nad Nuntii Latini, decydenci rozgłośni stwierdzili, że to zbyt niszowe i niepotrzebne przedsięwzięcie. Wtedy okazało się jednak, że ma ono grono oddanych słuchaczy.

Nie jest do końca jasne, ilu słuchaczy na całym świecie ma ów program – wspomina się o kilku lub nawet kilkudziesięciu tysiącach osób. Są rozrzuceni po całym globie, a audycja interesuje ich z różnych powodów: jedni ćwiczą język, którego kiedyś się nauczyli, inni dopiero zaczynają przygodę z łaciną. W obronie programu stanęło m.in. dwóch wykładowców belgijskich, którzy przekonują, że informacje z radia wykorzystują na zajęciach ze studentami. Pojawiła się petycja w obronie programu i podpisało ją kilka tysięcy ludzi, do fińskiego radia kierowano listy z prośbą o dalszą emisję. Walczyli i… dopięli swego – radio ma utrzymać program w ramówce przynajmniej do roku 2019, gdy audycji stuknie trzydziestka.

Czy twórcy programu nie wiedzieli wcześniej, że mają oddane grono słuchaczy? Wiedzieli, nawet wymieniali z nimi korespondencję, bo fińskich lektorów z publicznego radia uznano za dobrych konsultantów (czasem wygrzebywali z odmętów historii słowa, o których zapomniano). Nikt jednak głośno o tym nie mówił. Ba, niewiele osób zdawało sobie sprawę z tego, że Finowie fundują światu taką „rozrywkę” i edukację w jednym. Ale nie zdziwię się, jeśli teraz radio zyska nowych odbiorców i to całkiem liczną ich grupę – widmo zamknięcia przykuło uwagę mediów, rzesze ludzi mogą sprawdzić, czym właściwie jest Nuntii Latini, część może zostać na stałe.

XXI wiek, era Internetu, języków programowania, komunikacji człowieka z maszyną lub jednych maszyn z innymi, a tu doniesienia o serwisie informacyjnym nadawanym w języku łacińskim – sprawa tak dziwna, że aż fascynująca.

Jeżeli kogoś interesują serwisy informacyjne po łacinie, odsyłam na stronę fińskiego programu.