34

Google zamierza całkowicie znieść bariery językowe. Nowy translator niemal tak dobry jak człowiek

Niektórzy z Was zapewne aktywnie korzystają z translatora od Google i również dobrze wiedzą o tym, że czasami wyniki przekładu z jednego języka na drugi pozwalają zrozumieć sens tekstu, czy wypowiedzi, ale niekoniecznie wyglądają już po prostu tak jak trzeba. Wraz z ostatnimi osiągnięciami Google w tej kwestii, sporo ma się zmienić. Okazuje się, że Translator już niedługo może być niemal tak dobry... jak tłumacz będący człowiekiem. Brzmi nieźle, prawda?

Google w swoich pracowniach po cichu dłubie sobie w uczeniu maszynowym i wychodzi na to, że wiedzie mu się całkiem nieźle. Wszystko przez to, że udało się stworzyć usługę tłumaczenia, która jest w stanie rzucić rękawice człowiekowi, który sprawnie operuje obcym językiem i jest w stanie ładnie to przełożyć. Zaprezentowano tłumaczenia z języka chińskiego na angielski i wygląda to całkiem nieźle, choć nie jestem w stanie tego zweryfikować. Chińskiego po prostu nie znam. Ale nie mam też powodów, żeby Google nie wierzyć. Zwłaszcza, że istnieją dowody na to, że postęp jest. I to nie byle jaki.

Google

System Google oparty na technologii deep learningu pozwala na samokształcenie się mechanizmu dzięki obcowaniu z językami – nie tylko podczas tłumaczenia, ale również analizowaniu próbek. Już od 2014 roku Google zastanawiało się, jak użyć tej technologii w systemach tłumaczących tekst. Okazuje się, że przyszedł czas na zweryfikowanie postępów, a te są naprawdę znaczące. Ludzie oceniali jakość tłumaczeń wykonanych przez mechanizm – w skali od 0 do 6. System pobrał sobie 500 części artykułów z Sieci (przede wszystkim Wikipedia oraz newsy), przy czym wyniki prezentowano uczestnikom badania. O ile tłumaczenia zaproponowane przez ludzi oceniono na średnio 5.55, tak system zbliżył się „wykręcając” wynik 5.43. Czyli zbliżył się do tego, co osiągali ludzcy tłumacze. A to już spore osiągnięcie.

Nie trzeba tłumaczyć, że to, co obecnie potrafi Tłumacz Google nawet nie stoi koło tego, co potrafi nowy system. Gigant o tym doskonale wie i wierzy, że w przyszłości uda się zastąpić stary mechanizm nowym, znacznie dokładniejszym w tłumaczeniach. Co to oznacza? Czekam na to, aż Google pozwoli nam skorzystać z tego systemu w konfiguracji z tłumaczeniem w czasie rzeczywistym. Bariera językowa nie będzie stanowiła problemu i człowiek przestanie okrywać się wstydem zawsze wtedy, gdy braknie mu języka w gębie. O ile z angielskim większość z nas problemów nie ma, tak już z innymi językami może być kłopot. Wtedy Google przyda się po stokroć. A i trzeba przyznać, że strony tłumaczone w ten sposób, choćby z chińskich źródeł będą „do przeczytania”.

Z nowym systemem tłumaczenia jest jeden problem. Jego twórcy mają średnie pojęcie o tym… jak się uczy. Jego niezależność jest okupiona tym, że zwyczajnie nawet „jajogłowi” nie są w stanie czasami pojąć jego ścieżek dochodzenia do perfekcji w dziedzinie tłumaczeń. Jak mówi jednak Google – to działa. I wystarczy.