0

Nowy akcelerator ReaktorX pokaże fizjoterapeucie o co chodzi w tych startupach

Inwestorzy narzekają, że polskie startupy są nieprzygotowane, nie umieją sprzedawać i nie mają wizji. Startupy marudzą, że inwestorzy nie rozumieją ich pomysłów i chcą tylko szybkiego zwrotu. Klienci natomiast startupy mają zupełnie w poważaniu. Chcemy to zmienić.

Autorem poniższego tekstu jest Borys Musielak:

Ponad pięć lat temu, gdy tworzyłem wraz z Anią Walkowską i Kubą Filipowskim Reaktor, non-profitową społeczność wokół co-worku na warszawskim Żoliborzu, mało kto wiedział czym są startupy. Dzisiaj o kolejnej inwestycji w polski startup słyszę mimochodem w radio robiąc zakupy (true story, chodzi o wiadomości “Trójki” i inwestycję w Silvair). Poza chlubnymi wyjątkami za ilością nie przyszła jednak jakość. Twórcy firm, które mają w założeniu podbić świat, są tak samo niedouczeni jak ja, kiedy uruchamiałem swoje pierwsze projekty pod koniec pierwszej dekady obecnego wieku.

Często na eventach startupowych spotykam profesjonalistów, czyli osoby z wykształceniem i doświadczeniem zawodowym (bankowców, psycholożki, fizjoterapeutów, architektów…), którzy świetnie rozumieją swoją branżę i mają pomysł jak ją zmienić. Brakuje im jednak zarówno umiejętności technicznych jak i podstaw szeroko rozumianej przedsiębiorczości. Z drugiej strony mamy mnóstwo świetnych programistów, czy też studentów i studentki politechnik, którzy pomysły może i mają, ale brak im konkretnej wiedzy branżowej, żeby móc je zweryfikować przed wprowadzeniem w życie. Ci pierwsi chodzą czasem miesiącami z jednym pomysłem między Aulą Polską a OpenReaktorem, nie wiedząc jak zabrać się za jego realizację. Ci drudzy zwykle zaczynają od programowania, zamiast od rozmów z klientem. Kończy się to zawsze tym samym: zmarnowanym czasem i pieniędzmi wyrzuconymi w błoto.

Problemem jest edukacja…

Mamy w Polsce już kilka programów akceleracyjnych o sprawdzonej jakości jak hub:raum od T-Mobile, Huge Thing tworzony wspólnie z Avivą, czy Orange Fab. Wszystkie z nich mają jednak ten sam problem, co inwestorzy późniejszego etapu: brakuje dobrych startupów, które warto akcelerować i w które warto później wrzucać miliony złotych inwestycji. Żeby takie się pojawiły, potrzebna jest edukacja na wcześniejszym poziomie. Nie zapewnia jej państwo, prawdopodobnie z braku kompetencji. Nie zapewniają jej też sami inwestorzy, bo tworzenie szkół nie jest ich rolą i się zwyczajnie biznesowo nie opłaca. Symptomatyczne jest, że jedyne akceleratory, które utrzymały się na naszym rynku dłużej niż przez rok są tworzone lub współtworzone przez duże korporacje, które cele mają bardziej złożone niż szybki zysk. A uczyć trzeba od podstaw i masowo.

…i networking

Drugi problem jest bardziej zaskakujący. Okazuje się, że już studenci SGH nie rozmawiają ze studentami Politechniki. Byłem ostatnio na evencie “startupowym” organizowanym przez tę pierwszą szkołę i to co mnie uderzyło to zupełny brak świadomości tego jak tworzy się aplikacje, ile to kosztuje i gdzie znaleźć ludzi, którzy się na tym znają. Jak to gdzie? Na Politechnikach oczywiście! Tam, gdzie drugie tyle studentów szuka “osób biznesowych”, które pomogłyby im w weryfikacji pomysłu, sprzedaży i marketingu. Jeśli nie rozmawiamy ze sobą na tak wczesnym etapie, nie trudno zgadnąć, czemu ten sam problem ma również tytułowy fizjoterapeuta, szukający kogoś z kim mógłby tworzyć disruptive innovation w świecie fizjoterapii. Innowacja wymaga wiedzy. Zarówno branżowej jak i technicznej.

ReaktorX – po co i dla kogo?

Program pre-akceleracyjny ReaktorX, do którego formularz aplikacyjny uruchamiamy dziś, jest próbą odpowiedzenia na oba problemy, które opisałem powyżej. A konkretnie:

  • Chcemy pomóc osobom z wiedzą branżową, ale bez wiedzy technicznej stworzyć swój pierwszy startup.
  • Chcemy, żeby stworzyli go razem z programistami i programistkami, których poznają na poprzedzających program sprofilowanych wydarzeniach networkingowych.
  • Chcemy, żeby po zakończeniu 10-tygodniowego programu, każdy zespół wiedział co najmniej:
    • czy problem, który startup stara się rozwiązać jest prawdziwy, tj. czy klienci chcą zapłacić za jego rozwiązanie
    • oraz czy problem jest na tyle duży (globalna skala, możliwość automatyzacji), aby warto było rozwiązywać go oddzielnym produktem.
  • Chcemy też, żeby w przypadku pozytywnej odpowiedzi na oba pytania, startup posiadał kompetentny zespół, który ten problem rozwiąże.

Wiemy, że aby zmieniło się coś na skalę kraju potrzeba działania na poziomie resortowym, ale jednocześnie cieszymy się, że dzięki wsparciu naszych partnerów, m.in. partnera głównego programu, Nowej Ery, możemy pomóc kilkunastu ambitnym osobom zrobić krok dobrym w kierunku.

Zaaplikuj do ReaktorX!

Jeśli macie pytanie, na które odpowiedzi nie znajdziecie w FAQ, piszcie proszę na borys@reaktorwarsaw.com lub łapcie mnie na Facebooku bądź Twitterze. A zainteresowanych programem polecam oczywiście zgłoszenie swojego pomysłu na startup przez formularz aplikacyjny: https://www.f6s.com/reaktorx/apply

Borys Musielak

***

O autorze

Twórca firmy Filmaster, dostarczającej silnik rekomendacji treści, kupionej w 2015 przez amerykańską Samba TV, gdzie Borys aktualnie odpowiada za rozwój biznesu w Europie.

Współtwórca warszawskiego Reaktora, co-workingowego centrum dla innowacyjnych startupów. Jeden z pomysłodawców Fundacji Startup Poland, głosu polskich startupów.

Kreatywny w biznesie wg magazynu BRIEF. Mentor w Founder Institute Warsaw. Maniak filmowy. Fanboj Chicago Bulls. Pisze o biznesie i nie tylko na blogu borys.musielak.eu oraz na Twitterze jako @michuk.