szybkość internetu zegar
28

UKE chce nowego narzędzia do pomiarów prędkości internetu u naszych operatorów – będzie się działo

To wbrew pozorom bardzo ważna wiadomość, porównywalna do zniesienia roamingu w UE. UKE jest niezadowolona ze sposobu prezentacji ofert, a w szczególności dostępnych dla klientów prędkości oferowanego internetu, przez polskich dostawców. Do tej pory urzędnicy monitorując ich oferty i sprawdzając rzeczywiste parametry musieli polegać na zewnętrznych usługach mierzenia prędkości, typu Speedtest. Teraz chcą rozpisać konkurs na nowe narzędzie, które będzie certyfikowane przez UKE.

Co to oznacza? Klienci dostaną do ręki narzędzie zatwierdzone przez UKE, służące do sprawdzenia rzeczywistych prędkości internetu zakupionego u polskich dostawców. A jak wiemy rzeczywiste prędkości często odbiegają od tych reklamowanych czy obiecywanych przy podpisywaniu umowy.

A to oznacza, że na podstawie pomiarów takim certyfikowanym narzędziem uzyskamy prawo do reklamowania usług, których parametry nie są zgodne z tymi, które nam obiecywano. Wszystko dzięki prawu w Unii Europejskiej, które stanowi:

Mając na względzie brzmienie art. 4 ust. 4 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2015/2120 z dnia 25 listopada 2015 r. ustanawiającego środki dotyczące dostępu do otwartego Internetu oraz zmieniające dyrektywę 2002/22/WE w sprawie usługi powszechnej i związanych z sieciami i usługami łączności elektronicznej praw użytkowników, a także rozporządzenie (UE) nr 531/2012 w sprawie roamingu w publicznych sieciach łączności ruchomej wewnątrz Unii (Dz.U.UE.L.2015.310.1, zwanego dalej „Rozporządzeniem), zgodnie z którym wszelkie stałe lub regularnie powtarzające się istotne rozbieżności pomiędzy faktycznym wykonaniem usługi dostępu do internetu pod względem prędkości lub innych parametrów jakości usługi, a wykonaniem opisanym przez dostawcę usług dostępu do internetu zgodnie z ust. 1 lit. a)-d) – w przypadku gdy odnośne fakty zostały ustalone przy pomocy mechanizmu monitorowania certyfikowanego przez krajowy organ regulacyjny – uznawane są za nienależyte wykonanie do celów uruchomienia środków ochrony prawnej przysługujących konsumentowi zgodnie z prawem krajowym.

Zgodnie z tym samym rozporządzeniem operatorzy są zobowiązani do podawania klientom parametrów usług dostępu do internetu przy podpisywaniu umowy, w przypadku usług stacjonarnych są to prędkości minimalne, zwykle dostępne oraz maksymalne, a w przypadku usług mobilnych – szacunkowe maksymalne.

Z chwilą udostępnienia narzędzia certyfikowanego przez UKE, będziemy mogli sprawdzić w nim te parametry, a jeśli będą odbiegać od tych oferowanych, mogą być podstawą do uznania ich za nienależyte wykonanie umowy.

UKE uzasadnia rozpisanie konkursu niezadowalającą postawą operatorów i brakiem skuteczniej ochrony konsumentów:

Pomimo obowiązywania uregulowań prawnych dotyczących jakości usług, sytuacja użytkowników wciąż nie jest zadowalająca. Analiza praktyk rynkowych wskazuje, że dostawcy realizują w tym zakresie obowiązki informacyjne w sposób niejednolity. Oferty usług dostępu do internetu nie są przejrzyste, a abonenci mają trudności z efektywnym porównaniem ofert różnych dostawców. Taka sytuacja negatywnie wpływa na możliwość dokonania świadomego wyboru usługi przez klienta, utrudnia również skuteczne dochodzenie roszczeń. Przedsiębiorcom utrudnia jakościową konkurencję, w sytuacji, w której prędkość transmisji danych odgrywa istotną rolę w przekazie marketingowym operatorów. W zaistniałej sytuacji Prezes UKE podejmuje działania w celu stworzenia kompleksowego systemu ochrony praw użytkowników internetu w zakresie jakości usług. Zasadniczym elementem tych działań jest zapewnienie abonentom możliwości korzystania z aplikacji służącej do pomiaru jakości usługi, w szczególności prędkości pobierania i wysyłania danych z wykorzystaniem internetu. W tym celu kluczowy jest wybór dostawcy systemu pomiarowego.

Wszystko na razie wygląda ładnie i obiecująco, ale przejdźmy do konkursu. Na stronach UKE opublikowano kilka obszernych dokumentów z nim związanych, przytoczę Wam, najistotniejsze dla nas klientów zapisy. Na początek zapisy odnoszące się do podmiotów, które będą startować w konkursie:

Wykonawca oświadcza, że:

  1. zobowiązuje się do zachowania niezależności od dostawców usługi dostępu do internetu przez cały okres obowiązywania niniejszego porozumienia;
  2. Narzędzie zostanie przygotowane w sposób bezstronny i niezależny, z uwzględnieniem powszechnie obowiązujących przepisów prawa, praktyki badania jakości usługi dostępu do internetu, zawodowego charakteru Wykonawcy i standardów ogólnie przyjętych w obrocie gospodarczym;
  3. zapewnia, aby każda z osób wykonujących czynności w ramach prac nad przygotowaniem Narzędzia zachowała warunek niezależności od dostawców usługi dostępu do Internetu.

Teraz fragmenty z innego dokumentu, który definiuje techniczne i funkcjonalne aspekty nowego narzędzia pomiarowego, które ma być dostępne w postaci m.in. z serwisu internetowego oraz aplikacji na komputery stacjonarne.

Serwis internetowy ma umożliwić użytkownikowi końcowemu uzyskanie informacji dotyczącej zasad pomiaru jakości usługi dostępu do internetu oraz warunków dochodzenia roszczeń w przypadku stwierdzenia istotnych, stałych i regularnie powtarzających się rozbieżności pomiędzy faktycznym wykonaniem usługi dostępu do internetu pod względem prędkości lub innych parametrów jakości usługi, a wykonaniem opisanym przez dostawcę usług dostępu do internetu. Odbiorcą serwisu internetowego są abonenci chcący zweryfikować jakość usługi dostępu do internetu z warunkami umów o świadczenie tych usług a także inni użytkownicy zainteresowani poziomem jakości usług świadczonych na polskim rynku.

A co do aplikacji komputerowej następujący fragment:

Aplikacja na komputery stacjonarne ma umożliwiać abonentowi usługi dostępu do internetu (IAS) wykazanie stałych i powtarzających się rozbieżności pomiędzy faktycznym wykonaniem usługi dostępu do internetu pod względem prędkości lub innych parametrów jakości usługi, a wykonaniem opisanym przez dostawcę IAS w umowie na potrzeby uruchomienia środków ochrony prawnej IAS świadczonych w sieciach stacjonarnych. Aplikacja powinna działać w oparciu o rozwiązanie teleinformatyczne działające w modelu klient – serwer, z wykorzystaniem serwerów testowych oraz serwera zarządzającego. Aplikacja powinna dostarczyć abonentowi wiarygodny wynik, który umożliwi mu dochodzenie roszczeń wynikających z umowy tj. roszczenia odszkodowawczego lub skorzystania z uprawnień ustawowych lub umownych do wypowiedzenia umowy w ramach postępowań reklamacyjnych lub sądowych. W tym celu wynik pomiaru powinien być zrealizowany w takich warunkach, które zagwarantują mu określoną moc dowodową i nie będą w sposób oczywisty, łatwy i niewymagający kosztów falsyfikowane.

Wygląda to naprawdę dobrze, ale brakuje mi tu choćby wzmianki o aplikacjach mobilnych, czyżby tutaj temat był nie do ogarnięcia i weryfikacji? Rozumiem, że operatorzy zobowiązani są do podawania tylko prędkości szacunkowych maksymalnych, ale moim zdaniem to jest największy problem, a polega na tym, że są to tylko dane na papierze. Z jednej strony mamy tu wiele czynników, które wpływają na prędkość internetu na smartfonie, jak lokalizacja czy przemieszczanie się, ale z drugiej strony pozostawienie usług mobilnych bez opieki jest dużym błędem. Moim zdaniem można by zdefiniować w tej specyfikacji aplikację mobilną, dzięki której konsument mógłby zweryfikować na smartfonie danym narzędziem, czy rzeczywiście prędkość internetu na telefonie osiąga kiedykolwiek te prędkości maksymalne obiecywane przez operatorów, nawet szacunkowe.

Photo: Sashkin7/Depositphotos.

  • Tomasz Olędzki

    Dostawca internetu konfiguruje odpowiednie reguły QoS na adres/u pod którym jest aplikacja do pomiary i tyle w kwestii wiarygodności wyników.

    • Nie da się tego ominąć, takiej możliwości przy tworzeniu narzędzia?

    • Uker

      W chwili obecnej za mało danych. Ta prędkość będzie mierzona odkąd dokąd? Od PC klienta do serwera uke? W takim razie wąskie gardło może być już na sprzęcie klienta albo pomiędzy routerem brzegowym operatora a serwerem uke (ciekawe ile tam będzie routerów po drodze i na jakich ‚kablach’ to będzie szło). Ciekawy temat ale dużo uke ma do ogarnięcia, bo operatorzy będą każdą nieścisłość punktować jako pomiar nierzetelny.

    • To na razie jedyne parametry, to chyba rzeczywiście za mało: „Aplikacja powinna działać w oparciu o rozwiązanie teleinformatyczne działające w modelu klient – serwer, z wykorzystaniem serwerów testowych oraz serwera zarządzającego”

    • Miszel

      Na pewno masz rację, ale podejrzewam, że w każdej większej sieci znajdzie się ktoś wystarczająco zacięty aby sprawę pociągnąć jak tylko będzie się działo.

    • mongol13

      Nie za bardzo, po prostu narzędzie przy pomiarze będzie się odwoływało do sprzętu, który z automatu będzie to wykrywał. Ty jesteś Kowalski? No, to tobie przytnę do 30Mbps. Ocho, idzie pakiet z UKEtesta- tu dajemy pełne łącze i priorytet.

    • Spark ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Jeśli klient obciąża w tym czasie łącze innymi urządzeniami to jaki mamy wynik w aplikacji pomiarowej? :)

    • hjgvcygv

      Skąd ja to znam… chyba ze speedtestu który na „lejku” dawał 10x lepszy wynik niż np. Steam…

    • gom1

      Albo odpowiedni wpis w DNS, który zamiast prowadzić do serwerów Ministerstwa, będzie kierował na maszyny we własnej serwerowni dostawcy.

    • Uker

      Tak grubo to chyba nie pojadą, każdy tracert ich zdemaskuje. Ale manipulacja QoS jest trudna do wykrycia. Chyba że uke będzie miało ‚tajne’ serwery referencyjne i za pomocą updatów apki będą je ciągle zmieniać. Taka zabawa w kotka i myszkę.

    • gom1

      Wiesz, jeśli ustawę antyhazardową można obejść zmianą DNS na ten od Google, to ja nie podejrzewam, żeby po stronie Ministerstwa znalazł się spec, który wie do czego służy tracert.

      A co do serwerów z automatycznymi update’ami dla „rządowych” aplikacji to historia pokazuje, że nie jest to najlepszy pomysł (NotPetya).

    • Papaj ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      I skończy się tak jak z rejestracją numerów dzięki ustawie antyterrorystycznej.
      Handel takimi numerami kwitnie i jest w pełni legalny.
      Tak i w tym przypadku przepchną kolejne narzędzie które każdy zdoła ominąć z palcem w pupie.
      No ale gdzieś lewy hajs trzeba upchać.

    • Mikołaj Kawczynski

      Jest rozwiązanie trochę trudne ale jest, kupowanie vpswów u polskich firm żeby być z różnych puli (nie dali QoS na całą pulę). W tedy musieli by też wnioskować od dostawcy vps-a częste zmiany adresów ale do wykonania więc albo dali by QoS na wszystkie DC w Polsce albo zaczeli być uczciwi.( Może w moim pomyśle być luka o której nie wiem.) Wiem że vps może mieć lagi, są różne łącza w różnych DC ale zawsze można to tarować. Poza tym jest problem po stronie klienta o ile kontrola uke może mieć urządzenie testujące bezpośrednio z łącza o tyle klient raczej ciężko. (Poza tym takie urządzenie kontrolujące bezpośrednio z łącza trzeba by autoryzować np. ADSL w Neostradzie login i hasło, będzie próba wyciągnięcia z routera albo szukanie tej umowy/kartki z przed kilku lat).

    • Piotr Potulski

      Bez problemu da się stworzyć narzędzie, którego w ten sposób nie oszukasz. Na przykład można umieścić dane testowe (lub ich część) w chmurach Google, Amazon, Microsoft, serwisach do składowania plików.

    • Marx

      taki test moglby sie wykonywac p2p, czyli jak w tym samym czasie wiecej osob wykonuje test, to transfer moze byc mierzony pomiedzy nimi

  • Sebastian

    A ja ciekaw jestem co w sytuacji kiedy to z winy użytkownika prędkość jest słaba. Wielu operatorów oferuje już szybki internet (100 Mbit/s, a często dużo więcej), a ludzie dalej korzystają z Wi-Fi 802.11n na którym mają po 20-30 Mbit/s. Dodatkowo dochodzą kwestie zabezpieczeń. W moim bloku mam sąsiada, który ma niezabezpieczoną sieć Wi-Fi i widać czasami, że podłączają się 2-3 osoby do jego neta (ja podłączyłem się na chwilę kilka razy w celach badawczych :-) ). I teraz sąsiad robi speedtest i płacze, że ma wolny internet, a w tym czasie studenci z niższego piętra ściągają filmy z torrentów. Czy to wina dostawcy internetu?

    • Miszel

      Odrzucą jako źle zrobiony test i sąsiad się nauczy aby puścić skan tylko na 1 komputerze podłączonym kabelkiem z wyłączonym Wi-Fi – jak wyjdzie dobrze to może zrozumie konieczność zamykania sieci.

    • Sebastian

      Kto odrzuci? ISP? Sąd? UKE?

    • Miszel

      Jakbym miał reklamować usługę to najpierw przesłał wyniki do ISP i on by kwestionował metodykę jako pierwszy.

    • Spark ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Jak ma ją kwestionować jeżeli nie wie czy w sieci inne urządzenie nie korzystało powiedzmy z 70% łącza w czasie przeprowadzania testu?

  • Morski Morświn

    No to te wszystkie „pożal się Bożę” LTE pójdą się rypać :) Będzie LTE z 1Mb/s i co lepsze znowu play wyjdzie na tym wygrany bo powie że swoich klientów informował o ograniczeniach 1.5Mbps już wcześniej

  • Borciugner

    Lista życzeń by UKE. Najbardziej spodobał się mi fragment: „Aplikacja powinna dostarczyć abonentowi wiarygodny wynik, który umożliwi mu dochodzenie roszczeń wynikających z umowy tj. roszczenia odszkodowawczego lub skorzystania z uprawnień ustawowych lub umownych do wypowiedzenia umowy w ramach postępowań reklamacyjnych lub sądowych.”

    To niech najpierw zdefiniują co to znaczy „wiarygodny” najlepiej w oparciu o dotychczasowe orzecznictwo, skoro ma to mieć charakter dowodu w postępowaniach sądowych, jeśli ISP sam z siebie nie uzna roszczeń abonenta.

    Swoją drogą gdzie indziej przeczytałem, że Dostawca ma dostarczyć to „wiarygodne” rozwiązanie za uścisk ręki prezesa UKE i możliwość certyfikowania swojego rozwiązania „approved by God” … wróć „approved by Regulator”.

    No przecież to nie będzie działać lepiej niż portale speedtest-like, z tą różnicą, że w przypadku aplikacji pewnie może ona wykonywać pomiary z określoną częstotliwością, ale to nadal niewiele mówi o samym kontekście pomiaru.

  • Piotr Zet

    Sytuacja i tak nie wiele zmieni 1 miejsce Orange lub T-Mobile na zmianę pewnie, 3. Plus 4. Play żadnych zaskoczeń w tych testach nie będzie

  • Piotr

    Pomysł ciekawy, ale mam nadzieje że UKE tym razem jednak będzie kontrolować wykonanie, a ludziki które nie tak dawno temu wygrały przetarg na narzędzie do migracji miedzy operatorskich są skreślone z niego na starcie. Po tym jak wdrożono to narzędzie operacje przekazania usług miedzy operatorami stacjonarnymi padły na około miesiąc, na usługach mobilnych chyba jeszcze gorzej było…
    Do tego dochodzą jeszcze rzeczy które już się tu w komentarzach pojawiały – użyszkodniki i typowo januszowe podejście klienta do sprawy. Jak aplikacja nie będzie weryfikowała chociaż tego czy jest podpięcie kablem to jej rzetelność idzie w diabły, dodajmy jeszcze do tego że powinna weryfikować model karty sieciowej (kwestia możliwości przesyłu danych). Obsługując wsparcie techniczne wręcz kochałem rozmowy gdzie darto na mnie ryja o kiepski transfer a potem się okazywało że pomiar był robiony na nie wiadomo jakiej przeglądarce… w telewizorze… podłączonym do sieci gwizdkiem wifi który kosztował 10 zł w promocji w media markt. Podłączenie kablem? Ona nic nie będzie zmieniać. Komputer? Syn/córka zabrali jak jechali na studia…

    Jak to może wyglądać od strony operatora? Np Orange? W ofercie na kablach miedzianych są dwie prędkości o rozstrzale 10 Mb/s – 1-10 Mb/s i 10-20 Mb/s, oraz 20-80 Mb/s. Duża część uznawanych reklamacji dotyczących prędkości usługi od nowego roku (zmiany w prawie unijnym parametr prędkość zwykle dostępna) to właśnie ta ostatnia usługa. O co podejrzewam firmę? Że zrobi fragmentację oferty do poziomu gdzie VDSL zaczynający się od 20 Mb/s zostanie poszykowany na kilka opcji prędkości o znacznie mniejszym rozstrzale. Mniejszy rozstrzał? Trudniej spaść z transferem poniżej parametru prędkość zwykle dostępna. Zadziała to i na zmiany które juz weszły i na narzedzie uke

    • Borciugner

      Masz na myśli PLI CBD (tzw. faza II)? Akurat w tym przypadku dramatu nie było patrząc na skalę zmian i ilość podmiotów, które w tym samym czasie musiały przystąpić do tego „procederu”. Z punktu widzenia osoby, która już kilka takich akcji pod patronatem Regulatora widziała, to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że T4B zazwyczaj słuchało, co mają do powiedzenia reprezentanci telekomów, choć pod koniec dość mocno się usztywnili, bo pewnie terminy goniły lub/i kas została już przejedzona. To do czego ja mógłbym się osobiście przyczepić, to luki i często brak precyzji w dokumentacji oraz fakt, że sami przygotowali rozwiązanie w paru miejscach sprzeczna z własną dokumentacją. No i porażka z wydajnością, którą sami sobie zafundowali zakładając ponawianie wysyłania komunikatów do skutku, czyli do momentu potwierdzenia odebrania komunikatu przez PT, a że wielu z nich formalnie przystąpiło do PLI CBD (wykonało testy etc), ale w praktyce było inaczej, to serwery UKE robiły w pewnym momencie miliony pustych przebiegów próbując dostarczać komunikaty komuś, kto nie miał zamiaru ich odebrać.

      Co do nowego pomysłu: to wyłącznie zagrywka PR-owa. Nie tylko dlatego, że to narzędzie nie będzie bardziej „wiarygodne” niż inne speed testy, bo też nic nie powie o kontekście pomiaru, to jeszcze zapisy w umowach/cennikach, które określają już dzisiaj te 3 parametry (max, min, średnia) są na tak skonstruowane, że naprawdę poważni operatorzy nie będą mieli problemów z ich wypełnieniem.

    • Piotr

      Własnie o tym mówię. Ciekawe czas przez to miał dział reklamacji i obsługa pierwszoligowa.

  • mirosław borubar

    Dopóki nie wprowadzą ograniczenia, że gwarantowana prędkość minimalna nie może być mniejsza niż np. 50% prędkości maksymalnej to Orange może spać spokojnie.

    • Piotr

      oferta od 10 do 20 Mb/s spełnia Twoje wytyczne :P