18

Jeszcze 10 lat temu nikt nie spodziewał się upadku Nokii. Była niekwestionowanym liderem

Niezwykle ciekawą okładką Forbesa dokładnie sprzed 10 lat podzielił się z nami nasz czytelnik Przemek. Na niej znalazł się mężczyzna trzymający przy uchu telefon fińskiej legendy Nokii i już tam można było znaleźć wstęp do rozważań na temat pozycji producenta. Bardzo szybko zweryfikowano je, a katalizatorem całej sytuacji było Apple, które wszystko wywróciło do góry nogami. Razem z Nokią.

Nokia to piękna marka, świetne urządzenia i naprawdę bogata historia. Nie będę sięgał do jej najdalszych zakamarków przybliżając Wam przygody producenta z tworzeniem kabli, czy gumowców. Pewne jest jedno – na rynku, na którym rządziły znacznie „głupsze” od tych obecnych telefony komórkowe rządziła i dzieliła. Wyraz Nokia nad Wisłą był niemalże synonimem jakości. Ci, którzy rozglądali się za Sony Ericssonami byli nieco outsiderami, klienci Samsunga byli wypychani poza margines jeszcze mocniej. Nieco ponad 10 lat temu przeżyliśmy szał na Nokię N95, którą uwierzcie mi – u mnie w szkole chciał mieć każdy. Ale był to niebotycznie drogi sprzęt, jak na tamte czasy. Nokia miała wszystko – ogromne pieniądze, miliard użytkowników jej telefonów i markę. Wszystko to poszło w niwecz.

Steve Jobs

Bo Steve Jobs miał nowy pomysł na to, jak mają wyglądać „intymne technologie mobilne”. Nokia ten moment przespała

Z iPhone’ów śmiał się nawet Steve Ballmer i… dzisiaj pewnie tego żałuje, choć żyje mu się nie najgorzej. Podobne nastroje mogły panować i w Nokii, ale tego oczywiście nie wiemy. Wszyscy jednak zdajemy sobie sprawę z tego, co działo się potem. Gdy na rynku wyrósł jeszcze jeden, bardzo poważny konkurent – Android, wiadomo było, że Nokia musi wybrać albo wóz, albo przewóz. Niestety, wybrała przysłowiowy wóz. Ten w postaci Meego/Maemo nie zdołał rozpędzić się na tyle, żeby dogonić już galopujących Google i Apple. Ludzie poczuli ideę wolności pod względem instalowania aplikacji, tworzenia własnego, spersonalizowanego ekosystemu usług oraz produktów, z których można korzystać swobodnie w telefonie. Pojawiły się repozytoria z aplikacjami, przystępny sposób ich dystrybucji, który nie tylko pozwolił użytkownikom na stworzenie własnego zestawu narzędzi, ale także wyprodukował zupełnie nowy rynek, na którym mogli zarobić także twórcy.

Nokia Lumia

Nokia nie mając już wyboru zdecydowała się na mariaż z Microsoftem, który do pewnego momentu układał się całkiem nieźle. O ile Microsoft zajmował się tylko oprogramowaniem, a Nokia sprzętami – szło nawet świetnie jak na obecną sytuację rynkową. Nie ustrzeżono się jednak pewnych błędów – do dzisiaj nie rozumiem, dlaczego tak szybko „zabito” urządzenia z Windows Phone 7, które właściwie mogłyby otrzymać aktualizację do „ósemki”. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby tak zrobić. Kwestie wydajności? Znaleźli się śmiałkowie, którym udało się uruchomić nowsze wersje Windows Phone na starszych Lumiach i wcale nie działało to tak źle, jakby mogło się wydawać. Microsoft i Nokia mieli przecież odpowiednie zasoby ku temu, aby oprogramowanie odpowiednio zestroić ze sprzętem.

Windows Phone 8 stanowił już obietnicę stworzenia i utrzymania innowacyjnej i co ważne – prężnie rozwijającej się platformy mobilnej, która stanowiła alternatywę dla Androida oraz iOS. W trakcie tej części historii Nokii doszło jednak do tego, że Finowie zdecydowali się sprzedać Microsoftowi ich własny dział mobilny. Wtedy był to ostateczny kres legendy – dzisiaj dobrze wiemy, że dla Nokii było to najlepsze możliwe rozwiązanie. Sektor przedsiębiorstwa, który generował ogromne straty sprzedano i jeszcze otrzymano za to pieniądze. Microsoft natomiast nie zdołał wyprowadzić tego na prostą i… Windows 10 Mobile to też już właściwie historia.

Nokia 8

Zmieniło się na rynku przez te 10 lat, prawda?

Niesamowicie się zmieniło. Wizja Jobsa – na początku wyśmiewana, niecodzienna i bardzo śmiała ustaliła nam trendy na kolejne dziesięciolecie. Jej podstawowe założenia z pewnymi modyfikacjami są aktualne nawet dzisiaj! Nokia natomiast mimo tego, że w trakcie wielu lat swojej działalności wypracowała genialne wyniki, nie zdołała się obronić przed pędzącą przed siebie maszyną, którą napędzali wespół Google oraz Apple. Obecnie Nokia stara się wraz z HMD Global podbić rynki jeszcze raz, choć nikt nie ma złudzeń, że do takich wyników jak 10 lat temu nie dojdą nigdy. Jedno w tej historii jest pewne – nigdy nie warto mówić nigdy. Wielokrotnie piszemy dla Was, że Apple z powierzchni ziemi starłaby jedynie bomba atomowa. Może się jednak okazać, że tuż za rogiem ktoś ma znacznie lepszy pomysł na ten cały biznes. I za kolejną dekadę obudzimy się w całkowicie innej rzeczywistości technologicznej.