15

Nintendo – inne niż konkurencja, ale warte waszego czasu i pieniędzy

Nintendo w Polsce nigdy nie miało łatwo. Kiedy nasi koledzy za Wielką Wodą na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia w najlepsze zagrywali się na Super Nintendo Entertainment System, my oszaleliśmy na punkcie Pegazusa. Konsoli będącej kopią sprzętu poprzedniej generacji japońskiego koncernu — Famicoma, czy jak wolicie: Nintendo Entertainment System. Urządzenie było tanie, podobnie jak kartridże kupowane na targach, na których często można było […]

Nintendo w Polsce nigdy nie miało łatwo. Kiedy nasi koledzy za Wielką Wodą na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia w najlepsze zagrywali się na Super Nintendo Entertainment System, my oszaleliśmy na punkcie Pegazusa. Konsoli będącej kopią sprzętu poprzedniej generacji japońskiego koncernu — Famicoma, czy jak wolicie: Nintendo Entertainment System.

Urządzenie było tanie, podobnie jak kartridże kupowane na targach, na których często można było znaleźć więcej niż jedną grę. Kosztowały śmieszne pieniądze i zapewniały nam wiele godzin znakomitej zabawy. Później Mario nigdy nie był już w naszym kraju anonimowy, jednak z kretesem przegrywał wyścig z Crashem Bandicootem i Spyro, a następnie także z Master Chiefem czy Nathanem Drakiem. Prawda jest taka, że od wielu lat nie próbował się już nawet z nimi ścigać. Nintendo podążyło nieco inną ścieżką. Na ich konsolach nie znajdziecie tych samych produkcji co u konkurencji, ale na tym polega właśnie przewaga koncernu z Kioto.

Nie chciałbym się za bardzo zagłębiać w historię firmy i analizę ich błędów. Tych bez wątpienia było sporo, pozwólcie jednak, że skupię się na teraźniejszości i wyłożeniu dlaczego, moim zdaniem, zarówno ich 3DS jak i Wii U są warte pieniędzy, czasu i zachodu. Jednocześnie już teraz chciałbym zaznaczyć, że nie jest to sprzęt dla wszystkich.

3ds

Z przyjemnością czytałem ostatnio słowa Grzegorza, który — mimo że na co dzień goni za najświeższymi projektami technologicznymi — docenił 3DSa w jego najświeższej odsłonie. W bibliotece konsolki nie znajdziecie portu najnowszego Call of Duty, nie będzie też Battlefielda czy Minecrafta. Nie będziecie musieli jednak długo szukać, by trafić na cały zastęp fenomenalnych platformówek (m.in. Super Mario 3D Land, Shantae: Risky’s Revenge), japońskich RPG (m.in. nieśmiertelne Pokemony w najświeższej odsłonie, Bravely Default), produkcji rytmicznych (m.in. Theatrhythm Final Fantasy: Curtain Call) — że o tytułach logicznych nawet wspominać nie będę.

To także jedyna konsola, na której znajdziecie najlepszy przenośny karting (Mario Kart 7). Urządzenie nie jest tak silne jak PS Vita — jej atutem jest jednak biblioteka gier, na którą składają się nie tylko porty ze stacjonarnych konsol i tytuły indie (choć tych drugich w cyfrowej dystrybucji także nie zabraknie). To co rusz rozrastający się zestaw przemyślanych, dopracowanych w najdrobniejszych szczegółach, produkcji, które tworzone są w dużej mierze na wyłączność sprzętu Nintendo — ewentualnie po dłuższym czasie migrują dalej, choć w dużej mierze docierają co najwyżej na iOS, gdzie sporo z nich traci blask i tonie w oceanie produkcji f2p.

Ogromnym atutem 3DSa jest też wsteczna kompatybilność, która zapewnia dostęp do pełnej biblioteki gier z pierwszej dwuekranowej konsolki: Nintendo DS. Sprzętu w wielu aspektach wyjątkowego i rewolucyjnego (w końcu co dwa ekrany to nie jeden, nawet jeśli żaden nie jest najwyższej jakości), posiadający dosłownie dziesiątki gier, którym warto poświęcić czas. A dzięki ograniczeniom sprzętowym często utrzymane są w przepięknym pixelarcie, który niczego nie udaje i nie robi na siłę, jak mają to w zwyczaju zalewające rynek produkcje nazywane pieszczotliwie indykami.

wii u

A co z Wii U, sprzętem który w benchmarkach ma szansę dostać bęcki od poprzedniej generacji konsol Microsoftu i Sony? Jego największym wyróżnikiem jest kontroler: ogromne połączenie tabletu z padem, które przyjęło się określać mianem padletu. W teorii niewygodny, koszmarny i ogromny. W praktyce — nie taki zły, jak go malują. Mimo bycia w posiadaniu alternatywnego kontrolera, to właśnie z padletu korzystam częściej. Jest lekki, naprawdę poręczny, a do tego nie wymaga korzystania z telewizora — rozgrywkę możemy śledzić na ekranie urządzenia. Jasne, to o wiele mniejsza powierzchnia, ale dla mnie — spędzającego setki godzin rocznie przy grach na smartfonach, tabletach oraz konsolach przenośnych, nie jest to problemem. Jeżeli musicie dzielić telewizor z innymi domownikami, to sami też bez wątpienia docenicie to rozwiązanie.

Jeżeli chodzi o bibliotekę gier, to do naszej dyspozycji dostaliśmy już sporą część nośnych marek, które ma w zanadrzu Nintendo: był Mario w kilku odsłonach (Party, Kart, platformówki w 2D i 3D), był Pikmin, odświeżona Zelda sprzed dwóch generacji, nie zabrakło też Donkey Konga zamarzniętych tropikach. Swoje trzy grosze dorzucili też zewnętrzni deweloperzy dostarczając nam fenomenalnego sequelu Bayonetty czy Wonderful 101; a już na dniach będziemy mogli zagłębić się w kolorowych lokacjach Kirby’ego, uplecionego z włóczki Yoshi’ego, intrygującego, umazanego farbą, świata Splatoon a także pełnego robotów Xenoblade Chronicles X. Do tego dodajcie sobie zestaw gier z Wii (tak, tutaj również nie zabrakło wstecznej kompatybilności!) i rosnącą w siłę z każdym dniem ofertę eShopu — zapewniam was, że nie będzie czasu na nudę.

supermario

Nintendo niespecjalnie nadąża za współczesnymi standardami. Gry które kupujemy cyfrowo wciąż przyporządkowane są do konsoli na których je nabywamy, nie ID którym się posługujemy w tamtejszych usługach. Nie da się też ukryć, że ekrany rezystancyjne które zastosowali zarówno w 3DSie jak i padlecie po prostu w 2015 roku nie przystoją — choć prawda jest taka, że o wiele gorzej brzmią w teorii, niż praktyce. Powoli, ale jednak, zaczynają odkrywać dobrodziejstwa gier F2P (takie pozycje z ich markami już zawitały na 3DSie) oraz DLC — chociaż te drugie są bogate w treści i daleko im do nachalnego naciągania graczy i ucinania zawartości z głównej części produkcji, aby je później ponownie sprzedać. W tym ich zacofaniu jest jednak coś uroczego, coś, co pozwala poczuć się jak za starych, dobrych, czasów, kiedy gry dawały ogrom radości nie tylko dzięki zdobywanym wirtualnym pucharkom.

Każda plansza w ich platformówce to wiele sekretów do odkrycia. Mario Karty są tak losowe, że nigdy nikt nie myśli o nich w kontekście gry turniejowej — na spotkaniach z przyjaciółmi wielokrotnie sprawdziły się wśród ludzi nieobytych z grami lepiej niż Tekken. Z pewnością nie są to najpiękniejsze gry z jakimi możecie obcować w roku 2015; ba — nierzadko też pod względem mechaniki miewają drobne braki. Z pełną odpowiedzialnością ręczę jednak, że są to jedne z niewielu tak unikatowych i ponadczasowych produktów, jakie znajdziecie w sklepach. To produkcje przy których fenomenalnie będziecie bawić się wy, wasi rodzice, dziadkowie, a także wasze dzieci. A co najlepsze — nawet kiedy je skończycie i wyda wam się, że po wielu godzinach zabawy macie dość, powracając do nich kilka miesięcy później znowu odnajdziecie niesamowitą radość w obcowaniu z nimi!

ssbro

Miejcie jednak na uwadze, że stawiając na konsole Nintendo trzeba pójść na kilka kompromisów. Największy z nich to biblioteka gier. Nie zagracie tam w najnowsze odsłony Assassin’s Creed, istnieją też nikłe (zerowe?) szanse na obserwowanie 60fps i 1080p. To wszystko jednak zostanie wam oddane z nawiązką, przy fenomenalnej, jednoczącej i zachęcającej do zabawy, pokolenia rozgrywce, której nie znajdziecie — a już na pewno nie w takim stężeniu — gdziekolwiek indziej. To ostatni bastion stojący produkcjami pełnymi, tak wymuskanymi, a przy tym nie szukający swojego idealnego odbiorcy, bo jest ponadczasowy.

  • coby6

    Dobry błąd w tekście . 3ds oraz kontroler od WiiU posiadają warstwę dotykowa w starszej technologii rezystancyjnej .

    • Kamil

      Dzięki za wskazanie błędu — faktycznie, chodzi o rezystancyjne ekrany. Co nie zmienia faktu, że są zacofane i w 2015 nie przystoją. Podobno ;)

    • coby6

      Owszem może i są przestarzałe ale kiedyś czytałem że dotyki rezystancyjne mają o wiele szybszy czas reakcji .

    • x

      Ekrany rezystancje w przykadku DS (classic, lite, 3ds, …) świetnie się sprawdzają. Porównując konkretnie podobne gry/aplikacje można bez problemu wyłonić zwycięzcę:
      – picross vs jego klony na androida – wygrywa … N
      – colors (stare dobry homebrew) – tu najlepiej samemu ocenić przeglądając galerie http://colorslive.com
      – ninja gaiden dragon sword vs (?) fruit ninja :-P – znowu N

      Poprzednią generację konsol DS (classic, lite, dsi) trapiły przede wszystkim ograniczenia sprzętowe – 4GB ram i ARM9 + ARM7 kompatybilność GBA). Dzisiaj 3ds oferuje 128 RAM i procesory ARM11 + ARM9 (a jakże – kompatybilność DS).

      X

      ps. Błagam nie strzelajcie do pianisty za porównanie „Ninja Gaiden DS” do „Fruit Ninja” ;-)

    • Damek

      Ja bym jednak polemizował z tym stwierdzeniem. Wybór takiej technologii przez Nintendo jest całkowicie świadomy, uwarunkowany ich wieloletnim doświadczeniem w branży. Nintendo DS, DSi, 3DS, 2DS, n3DS, czy Wii U Gamepad. Obsługa stylusem jest intuicyjna, wygodna, precyzyjna i responsywna. Grając na ich konsolach nigdy nie miałem odczucia, abym grał na jakimś wybrakowanym sprzęcie. Wręcz przeciwnie, interfejs jest przemyślany, ergonomiczny, idealny do grania.

    • Dokladnie tak jak napisales. Ponadto ekrany dotykowe Nintendo nigdy nie były traktowane jako odpowiednik tabletowego muskania multitouch. Tutaj delikatne musniecie i reakcja bylaby niewskazana.

    • Kamil

      Gdy gram też mi to ABSOLUTNIE nie przeszkadza. Jednak wiecie, to taki anty-PR, kiedy mówi się o przestarzałej technologii. W końcu w 2015 roku nawet budżetowe smartfony czy tablety mogą pochwalić się ekranami nowszej generacji.

  • zakius

    przede wszystkim Nintendo robi dla handheldow to co exclusivy ps robią dla konsol stacjonarnych: Gry do których wrócisz po latach, a przegranie kilkuset godzin w jeden tytuł nie jest nawet męczące
    ze stacjonarnymi konsolami Nintendo już tak kolorowo nie jest, znacznie więcej gier na nie to takie typowe Arcade lub gry na imprezę rodzinną (chociaż wciąż uzależniające) a czasem też się trafi jakaś perełka

    • Kamil

      Właśnie poświęcam czas Donkey Kong: Tropical Freeze. I uwierz mi, że to po prostu dobrze zaprojektowana platformówka, wymagająca, bogata w schowki i po prostu trudna. Podobnie jak trylogia ze SNESa. Ale tak, zdaję sobie sprawę, że (obecnie) Wii U takich gier nie ma dużo.

  • Mrozu

    Warto dodać, że gry od N nie dostają tony patchy (często już przy premierze), ponieważ są dopracowane, wciągają mnie tak samo jak gdy byłem dzieckiem i grałem na Pegazusie – mają „to coś”. Do tego brak pociętych gier, gdzie dokupuje się patche itp – o żadnej konkurencji tego powiedzieć dziś niestety nie mogę.

    • Kamil

      O to to :)

  • Lady Gaga

    jest tylko jeden błąd w tekście: „nikłe (zerowe?) szanse na obserwowanie 60fps i 1080p” otóż w przeciwieństwie do PS4 i XO, prawie każda gra od Nintendo śmiga w 60fps i 1080p, u konkurencji jakoś krucho z tym jest…

    • monk

      Tyle błędów w tak krótkim artykule. Masakra.

  • Świetny tekst. Ogolnie z Nintendo jest trochę tak u nas jak z egzotycznym owocem… Cięzko go znalezc w supermarketach i sieciach elektronicznych… Ale jednak ludzie go kupują i poszukują.
    Ostatnio kupilem w prezencie Wii U Basic w pakiecie z grami na komunię rodzinie w Niemczech. Radości była co niemiara. Godziny spędzone przy Nintendo Land czy Wii Party U pokazały siłę BigN. Od wyciągnięcia z pudełka cała instalacja z pobraniem aktualizacji, zalozeniem Nintendo ID, konfiguracją WiFi zajela… niecalą godzinę i od tej pory praktycznie urządzenie od rana do wieczora bylo uruchamiane czy to do wspolnego grania, czy wygodnego uruchomienia youtube…
    Przy okazji rzucilem okiem jak wygląda stoisko Nintendo w przykladowym markecie – Saturn w Niemczech. Oczywiscie olbrzymie – porownywalne do Sony i Microsoftu stoisko pelne gier, akcesoriow i samych konsol Wii U i 3DS. Az milo popatrzec. A u nas niestety ciągle brak Nintendo w tego typu wielkopowierzchniowych sklepach elektronicznych powoduje, ze wielu uwaza sprzęt i gry Nintendo za niszowe lub wrecz staroswieckie. A przeciez tak nie jest.
    Sam ostatnio zainwestowalem w new3DS i musze potwierdzic – to najbardziej przemyslane i dopracowane urządzenie do grania. Nie tylko dzieki fenomenalnemu (lepszemu niz u poprzednika) efektowi 3D, ktory dopasowuje sie do pozycji oczu gracza. Odpalilem kilka dem dostepnych na eShop i nie bylem zdziwiony, ze 3DS sprzedal sie juz w 50 milionach sztuk… Nie ma znaczenia wielkosc ekranu, jego rozdzielczosc – to wszystko dziala zarowno na poziomie menu/internetu jak i na poziomie gier… Warto miec ja w kieszeni, bo fantastycznie mozna przy niej odreagowac. Czy to w klasyku za 12 zlotych – Super Mario Land czy w Monster Hunter 4 czy Resident Evil a nawet IronFall gdy ktos koniecznie chce pobiegac i postrzelac, takze w multiplayerze…
    Wii U takze daje analogiczne – dopracowane, stabilne srodowisko do grania ktore trzeba polubic a potem … tylko czekac na kolejne swietne gry. Jak nadchodzący Splatoon czy Xenoblade Chronicles. Moze obie konsole z racji bycia najdalej od mainstreamowego PC-towo-Smartwonowo-Tabletowego grania sa mniej znane, ale tracą ci, którzy jeszcze nie spróbowali grać na sprzęcie BigN…

  • Pingback: Bardzo trafny tekst – Antyweb o Nintendo | wiiu.com.pl()