Autorem poniższego tekstu jest Maciej Wilgucki

Przyjęło się sądzić, iż jedynymi i największymi fanboy’ami są posiadacze produktów z logo nadgryzionego jabłka. Na pewno jest w tym sporo prawdy, jednak nie tylko Apple pozwala na bycie fanboy’em. Korporacja stojąca po drugiej stronie barykady – Microsoft, jeśli nie wiecie o kim mowa – również pozwala na fanboystwo.

Zacznijmy od systemu operacyjnego. Najnowszy Windows oznaczony numerem 7 (ósemka jeszcze nie wyszła) znajduje się w centrum tego wszystkiego. W końcu „od niego wszystko się zaczyna”.

Jednak sam system na za wiele nie pozwala. Nie każdy ma na tyle samozaparcia, aby tworzyć grafikę w Paincie lub pisać w Notatniku albo WordPadzie. Na ratunek przychodzą nam liczne aplikacje. Zacznijmy od Office’a. Najpopularniejszy pakiet biurowy, którego możliwości w pełni wykorzystywane są przez niewielką grupę jego użytkowników, stanowi drugi filar fanboystwa. Zaraz za nim znajdują się Windows Live Essentials, czyli zestaw aplikacji wzbogacających doznania fanboya. Znajdziemy w nim klienta pocztowego, komunikator, aplikację do przeglądania zdjęć (odpowiednik Picasy), aplikację do tworzenia filmów oraz Mesh – „synchronizator internetowy” pozwalający na współdzielenie katalogów z chmurą lub dowolnym innym komputerem (oczywiście z Windowsem). Pakiet zawiera jeszcze kilka innych drobiazgów – Edytor, pozwalający na pisanie na naszym blogu z poziomu desktopu, filtr treści o wymownej nazwie Bezpieczeństwo rodzinne oraz Bing Bar rozszerzający możliwości jedynej słusznej przeglądarki.

Skoro przy przeglądarce jesteśmy, prawdziwy fanboy korzysta tylko z IE9, w której reklamy blokuje przy pomocy mechanizmu Ochrony przed śledzeniem, a najpopularniejsze strony przypina do paska zadań dzięki mechanizmowi Pinned sites. Oczywistym jest, że tam gdzie przeglądarka, tam i aplikacje internetowe, a prym wśród nich wiedzie SkyDrive. Każdy fanboy jest podekscytowany na wieść, że w chmurze może przechowywać 25GB danych oraz uzyskać do nich dostęp z każdego miejsca na świecie. Dopełnieniem tego wszystkiego jest poczta Hotmail oraz webowa wersja ulubionego pakietu biurowego. Nie zapominajmy również o Security Essentials, który dumnie strzeże bezpieczeństwa komputera z Windowsem.

Poza wirtualnymi bytami, reprezentowanymi przez szereg zer i jedynek, fanboy nie może się obejść bez fizycznego, namacalnego sprzętu. Konsola Xbox poza oczywistym przeznaczeniem pozwala na oglądanie programów telewizyjnych bez konieczności korzystania z tradycyjnego sposobu, a telefon doskonale integruje się z dostępnymi usługami i aplikacjami, zapewniając nieustanny kontakt z obiektem kultu. Ostatni gadżet pożądania – Kinect, na dobre zagościł w kanonie „must have”.

Nadchodząca wielkimi krokami wraz z Windows 8 era Metro UI rozbudza wyobraźnię fanboy’ów na całym świecie, którzy czekają na jeden system, „by wszystkimi (urządzeniami) rządzić”.

Maciej Wilgucki – Zawodowo starszy programista PHP, moderator na największym polskim forum o PHP oraz redaktor na blogu wp-games.pl. Prywatnie bloger (blog.wilgucki.pl), frontendowiec, początkujący programista Ruby oraz Windows Phone i entuzjasta szeroko rozumianej chmury.

Foto

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • M

    Wszystko napisane przez zawistnego fanboja Apple :pp

  • Tom

    Autor myli fanbojów z użytkownikami zaawansowanymi. To że ktoś potrafi korzystać z rozwiązań typu SkyDrive nie czyni z niego fanboja. Fanbojstwo to raczej przekonanie że cały świat powinien używać technologii tylko jednego producenta – nawet jeżeli to produkty nieudane.

    W Polsce Apple i MS praktycznie nigdy nie miały fanbojów. Prym tutaj od lat ma Google. Firma wyhodowała sobie prawdziwych wyznawców. Oczywiście chodzi tu nie o osoby które używają popularnych produktów Google ale raczej o osoby które próbują przekonać resztę że każdy produkt który nie ma loga ‘Google’ jest zły.

    Taka osoba najczęściej nie używa Wikipedii i stara się każdemu tłumaczyć że Google Knol jest bardziej wiarygodną encyklopedią. Zamiast Facebooka używa Google+, zamiast Twittera konto ma na Google Buzz. Nie używa Groupona tylko od miesięcy wyczekuje na premierę Google Offfers. Zamiast Yelpa uruchamia Google HotPot itp

    Co łączy te akurat produkty? Prosty fakt. Są to produkty niszowe które są kopią innych znanych serwisów. Fan uważa jednak że sam fakt posiadania znaczka ‘Google’ czyni je lepszymi niż niż produkty konkurencji.

    Zwykły user może korzystać z Windows, telefon mieć z Androidem, ma konto na Facebooku, zdjęcia na SkyDrive, śledzić newsy na Twitterze, recenzje sprawdzać na Yelp, do komunikacji wideo używać Skype itp. Wybiera najlepsze produkty na rynku nie przywiązując wagi do ich producenta

  • dmnk_89

    Czy ktoś takiego fanboya Microsoftu widział?

    • http://texy.co Jacek Artymiak

      Ja widziałem. Miał ok. 50 lat, trochę łysawy, w brązowym garniturku i tańczył „kaczuchy”.

    • M

      Ja nie widziałem co potwierdza moja teorie na siłe szukania odpowiedników z MS przez fanbojów Apple

  • Drwal

    Dobre pytanie ;-)

    Są tu jacyś fani Blue Screena i RROD-a na Xboxie?

  • AS

    Jesli chcesz pisac od fanboy’ach to mysle ze dosc sensowne byloby pisanie o fanboy’ach Apple w pierwszej kolejnosci.

  • DrJekyll

    Co za bezsensowny artykul :/
    Jestem programista .net, a mimo to nie znam jednej osoby, ktora moglbym okreslic mianem fanboya microsoftu. Wiekszosc raczej rozsadnie i z zimna krwia dobiera rozwiazania i nie ma problemu z uzywaniem produktu apple, google czy jakiejkolwiek innej firmy, jezeli jest lepszy.
    Autorze artykulu – powiedz szczerze, ile znasz osob, ktore zachowuja sie w sposob, ktory opisales? A teraz porownaj ta liczbe z liczba zagorzalych fanow apple, google czy ludzi ktorzy bezgranicznie i slepo nienawidza microsoftu.

  • Piotrek

    Wyjątkowo bezsensowny i niepotrzebny tekst.

  • http://mantosz.eu Cinek

    czy nikt tu nie wie co to ironia?

  • MDW

    Kurcze, faktycznie ciężko być fanbojem Microsoftu. Ta firma istnieje tylko dzięki wrodzonej niechęci przeciętnego człowieka do zmiany czegoś w swoim życiu, do zmiany przyzwyczajeń, sposobu myślenia.

  • http://wp-games.pl puszaty

    Może warto spojrzeć na stopkę o autorze i wywnioskować, że sam jest fanbojem, a całość jest mocną ironią? Poczucie dowcipu w tym społeczeństwie ginie. :)