48

Niedawno byłem przekonany, że nie stracę pracy. Teraz nie jestem tego taki pewien

Niedawno słyszałem, że z naszym bezrobociem nie jest tak źle - oficjalne przewyższa realne. Z jednej strony powinniśmy się cieszyć, z drugiej widać, że coś działa nie tak, jak powinno, może nawet cały system jest anachroniczny i trzeba go zrewidować. Należy to zrobić dość szybko, bo świat zmienia się coraz bardziej dynamicznie, dotyczy to również rynku pracy. Może ubywać miejsc pracy, człowiek zostanie "zredukowany" przez maszyny. Dostrzegamy ten problem, ale wydaje nam się, że to dotyczy innych.

Każdego dnia (tak, każdego) trafiam na przynajmniej jeden artykuł poświęcony robotyzacji, komputeryzacji naszej przestrzeni. Na sile przybiera dyskusja dotycząca przyszłości, starcie tych, którzy twierdzą, że nie grozi nam (ludziom) kataklizm z tymi, którzy prezentują pesymistyczne, a czasem nawet apokaliptyczne podejście do tematu. Pojawia się coraz więcej list zawodów, które znikną, segmentów, które wydają się perspektywiczne, umiejętności, które warto posiąść, jeśli w przyszłości nie chce się zasilić grona bezrobotnych.

Przyznam szczerze, że mam coraz większe problemy ze stwierdzeniem, jak się to skończy. Był już czas, gdy widziałem to w naprawdę czarnych barwach, był i taki, w którym przekonywałem, że źle nie będzie. Może nawet będzie dobrze? A teraz rozkładam ręce. Jednocześnie dochodzę do wniosku, że gdzieś w swoim rozumowaniu popełniam błąd. Ale nie jestem w tym jedyny – wyniki badan pokazują, iż więcej osób wpada w tę samą pułapkę. O co chodzi? O wyniki ankiety przeprowadzonej przez pracowników Pew Research Center.

W owej ankiecie Amerykanie stwierdzili, że za pół wieku roboty i komputery będą wykonywać większość prac, które dzisiaj wykonywane są przez ludzi. Tak odpowiedziało około 2/3 respondentów. Sam też bym tak odpowiedział – za 50 lat rzeczywiście powinna się poważnie rozwinąć automatyzacja, w jednych branżach zdominuje ludzi, w innych całkowicie wyeliminuje konieczność ich pracy. Sklepy, fabryki, komunikacja, sprzątanie, prace budowlane… To dzieje się już dzisiaj – za 50 lat, gdy będę już w podeszłym wieku (mam nadzieję), pewnie wspomnę jak przez mgłę, że kiedyś jeździłem z taksówkarzami ludźmi, a towar podawał mi do ręki sprzedawca. Pół wieku to naprawdę dużo czasu…

Ale na tym nie koniec ankiety. Z kolejnej części dowiadujemy się bowiem, że zdecydowana większość pracowników nie boi się o swoje miejsce pracy, swoją profesję. Aż 4/5 respondentów zakłada, że ich praca nie zniknie. Żeby było zabawniej, bardziej przekonani są o tym ludzie młodzi niż ci starsi. Ankietowani przyjmują zatem, że roboty będą ludziom odbierać pracę i to masowo, ale jednocześnie są przekonani lub prawie pewni, że ich to nie dotyczy. Tu pojawia się sprzeczność oraz… mój problem – sam też uważam, iż maszyny będą odbierać ludziom miejsca pracy, lecz swoją profesję uznaje za niezagrożoną.

Pisałem o tym kilka kwartałów temu, przekonywałem, że rozwój sztucznej inteligencji nie sprawi, iż znikną pisarze, dziennikarze, blogerzy, szerzej osoby piszące. I nie dotyczy to tylko serwowania suchych faktów – zakładam, że nie zastąpi mnie maszyna nawet wtedy, gdy będzie ona mogła napisać felieton. Teraz zastanawiam się jednak, w którym miejscu popełniam błąd: czy za bardzo wierzę w to, że trudno mnie zastąpić maszyną czy też zbytnio wierzę w rozwój technologiczny i robotyzację?

To dotyczy całej grupy respondentów ze wspomnianego badania. Czy ci ludzie przeceniają swoje umiejętności, nie chcą przyjąć do wiadomości, że łatwo można lub będzie można ich zastąpić czy też za bardzo nakręcili się na przekaz dotyczący szybkich zmian na rynku pracy, szerzej naszej rzeczywistości? Jeżeli prawdziwa jest pierwsza opcja, to większość z nas ma problem, bo za kilka-kilkanaście lat możemy nie odnaleźć się na rynku pracy. Na znaczeniu będą zyskiwać wyspecjalizowane profesje, a w tych trudno zaistnieć w krótkim czasie. No i nie będzie tak, że wszyscy zostaniemy programistami czy menedżerami…

Druga opcja jest taka, że obecnie nie doceniamy pracy innych. Wydaje się nam, że zawód przez nich wykonywany nie jest skompilowany i łatwo go zastąpić maszyną czy komputerem. Może tutaj popełniamy błąd? Skazaliśmy już na pożarcie taksówkarzy, pracowników call center, sprzedawców, górników czy dziennikarzy, a ostatecznie okaże się, że nie tak łatwo zastąpić ich masowo robotami. W tym przypadku musimy się pogodzić z wolniejszym rozwojem, mniejszym stopniem zmian rzeczywistości. Jednocześnie jednak wzrasta nasze bezpieczeństwo materialne. Ciekawe, która wersja jest bliższa prawdy?

  • Dannyboy

    Grzegorz zamieni się w robota i zatrudni swoich kolegów – roboty. Ja bym już na Waszym miejscu szukał innej pracy na http://www.robotzabralmiprace.pl :) i się zarejestrował. W żadnym razie w CV nie pisać o wadach (np. jestem człowiekiem) :)

    • „W żadnym razie w CV nie pisać o wadach (np. jestem człowiekiem)”

      Uświadomiłeś mi, że za kilka dekad taka adnotacja rzeczywiście może się pojawiać w papierach ;)

    • Feniks06

      Kto grał w Mortal Kombat ten wie, że robotyzacja dotknęła nawet klan Lin Kuei… jeśli można zastąpić robotem Sub-Zero to można zamienić każdego z nas :/

    • Marx

      przecież tu już pracują roboty – translatory :D

  • aPoCoMiLogin

    No w wordpressie to tych robotów/SI nie zaprogramowali.

  • mirosław borubar

    Na telefonie nie widać, kto jest autorem wpisu, na głównej i wszedłem, żeby sprawdzić, czy przypadkiem to nie pana Szczęsnego natchła refleksja:d Maciek się raczej obawiać nie musi:)

    • Dzisiaj nie można mieć pewności ;)

    • Kurczę, Mirek. To chyba już jakaś obsesja. ;)

    • Kto się czubi…;)

    • mirosław borubar

      Co ja poradzę, że mi Twoje teksty i ich forma nie podchodzą?

    • Rozwiązanie jest proste. Nie czytaj. Nie zadowolę każdego, blogerzy nie są Casanovami słowa. ;)

    • werwafasf

      Ale pi.li.sz student.

  • Szymon Konarski

    Myślę, że ostatnie obawy o to, że roboty spowodują bezrobocie są mega przesadzone. Aktualną, główną przyczyną bezrobocia są wysokie koszta pracy, niestety politycy nie zlikwidują problemu braku pracy bo nie mieliby wtedy z czym walczyć.
    W SI i roboty bym nie wierzył, to wszystko jest w powijakach. A dziennikarza to z pewnością za naszego życia nie zastąpią :P

    • Sławomir Kaźmierczak

      „A dziennikarza” tylko ze to martwi sie bloger ;)

    • Bartek

      który ma redakcje i swoje blogowanie nazywa pracą ;)

    • Rafał Małek

      Skoro przyczyną bezrobocia są wysokie koszty pracowników, to dlaczego w Niemczech jest niższe bezrobocie niż w Polsce, pomimo że Niemiec zarobi 5-razy więcej niż Polak? Towary kosztują podobne pieniądze w Niemczech i w Polsce.

      Więc coś nie tak z hipotezą.

    • Szymon Konarski

      Koszta pracy to nie jest wysokość pensji, a obciążenia podatkowe z tym związane.

    • Przemysław Rumik

      @szymonkonarski:disqus nie, nawet przy 0 kosztach pozapłacowych nadal są one wysokie.
      W przypadku pracownika można pracować nim 40h w ciągu tygodnia, maszyna/robot/program komputerowy może pracować całe 168h, do tego w razie gdy potrzeba więcej pracy wykonać można dostawić kolejną maszynę/robota i odstawić gdy nie jest potrzebna.
      Wybierając miejsce na fabrykę czy miejsce gdzie przetwarza się dane nie trzeba kierować się tym gdzie są dostępny ludzie, można wybrać miejsce bazując tylko na cenach gruntu, prądu, wody i transporcie (jeśli jest potrzebny).

    • Kamil RO Dzióbek

      Koszta pracy to nie jest wysokość pensji, a obciążenia podatkowe z tym związane.

      Mylisz się. „Zgodnie z definicją Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP), koszt pracy to całkowity koszt poniesiony przez pracodawcę w związku z zatrudnieniem pracownika. W ten sposób rozumiany koszt pracy obejmuje: wynagrodzenie za wykonaną pracę, wynagrodzenie za czas niewykonywania pracy, premie i gratyfikacje, koszt posiłków, napojów, płatności w naturze, koszt mieszkań pracowników ponoszonych przez pracodawcę, wydatki pracodawcy na ubezpieczenia społeczne, koszty szkolenia ponoszone przez pracodawcę, świadczenia społeczne i inne, takie jak koszty transportu pracowników, odzież robocza, koszty rekrutacji oraz podatki traktowane jako koszty pracy.”

      Oczywiście koszty pracy i tak mamy najwyższe w Europie. ? Tu masz ładne wykresiki:
      http://wynagrodzenia.pl/artykul.php/wpis.3222

      Czemu w Polsce jest tak źle?
      1. Brak przemysłu.
      2. Sądownictwo do niczego (są problemy z odzyskaniem forsy za fakturę, powstają zatory finansowe i firmy padają). https://bezprawnik.pl/zatory-platnicze/
      3. Korupcja, zachodnie firmy mogą kupić każdy przetarg.
      4. Polska jest neokolonią. Skolonizowały nas hipermarkety i banki. Forsa z niej jest transmitowana na zachód.
      Polska jest najbardziej wyzyskiwanym krajem świata. „w sposób nielegalny międzynarodowe korporacje co roku wyprowadzają z naszego kraju około 90 mld zł, co odpowiada 5 proc. naszego PKB.” A co dopiero z forsą wyprowadzaną w sposób legalny.
      http://innpoland.pl/124101,polska-jednym-z-najbardziej-wyzyskiwanych-krajow-swiata-internet-wrze-a-my-sprawdzamy-jaka-jest-prawda

  • adghbadrfg

    poprostu wiecej ludzi bedzie zajmowalo sie wciskaniem gowna innym ludziom

  • Sławomir Kaźmierczak

    sprawdz jak 50 lat temu ludzie wyobrazali sobie obecne czasy

    • Rafał Małek

      Poza brakiem powszechności lotów kosmicznych, współczesne czasy daleko przewyższyły wyobrażenie sprzed 50 lat.

      Przykładowo, niemal każdy ma w kieszeni tabliczkę, która jest komputerem o mocy obliczeniowej ponad 70-krotnie przewyższającej całą ludzkość (mówię o zdolności do obliczeń zadań matematycznych) i ta tabliczka umożliwia wideorozmowy z każdym innym człowiekiem na planecie. 20 lat temu to było nie do wyobrażenia.

    • Kamil RO Dzióbek

      1. Ze mną sobie nie pogadasz na wideo, wiec nie z każdym. Nie każdy ma dostęp do internetu.
      2. Kiedyś były popularne latające samochody i teleportery.
      3. W Star Trek były komunikatory za pomocą których można było strzelać i działały nie tylko na Ziemi. Trikordery czy jak to tam się zwało.
      4. Postęp w miniaturyzacji jest rzeczywiście olbrzymi, ale nie rozumiem czemu Intel tak kurczowo trzymał się prawa prawo Moore, zamiast od razu zrobić tak zminiaturyzowane mikroprocesory jak teraz mamy. Przecież fizycy kwantowi mu od razu policzyli do ilu nm można zejść.
      5. Następuje regres cywilizacyjny. Kiedyś porządku pilnowała czwarta władza (prasa) przez dziennikarzy śledczych. Teraz prasa padła i nie ma kto tego robić. Przez internet szerzą się wywrotowe zjawiska, takie jak homoseksualizm, pornografia, gender, homeopatia i wegetarianizm. Teraz większość 8 letnich dzieci oglądają twarde porno gdzie murzyn gwałci analnie białą kobietę. Jak po tym mają być normalni? Jak mają założyć własną rodzinę?
      6. Tak jak mówisz mamy bibliotekę w kieszeni! Ale straciliśmy wszystko inne, wraz z rozumem i godnością człowieka. Widać to szczególnie na facebooku.
      7. Cywilizacja się cofa też technicznie. Kiedyś ludzie latali na księżyc kosmos, teraz tego nie potrafią, mimo suprkomputerów. Chociaż pewnie to kłamstwo z tym księżycem, ale starzy ludzie w to wierzą i są zawiedzeni.
      8. Kiedyś były loty naddźwiękowe (samolocik Concorde), teraz już nawet tego nie ma.
      9. Sprzęty elektroniczne i samochody się psują jak nigdy. Podobno to zaplanowane starzenie.

    • Marx

      stary, za dużo tego analnego porno oglądałeś w młodości ;)

    • Imie

      „Teraz większość 8 letnich dzieci oglądają twarde porno gdzie murzyn gwałci analnie białą kobietę.”
      Tak zwane „dane z dupy”.

  • Bartek

    Czyżby skutki afery wagowej?

    • Ta afera pogrzebała moja karierę. A już mieli z rządu dzwonić…

    • Michal

      A jest juz komisja do badania afery?

    • Planowane są aż trzy konkurujące ze sobą komisje ;)

  • AntySens

    Jak twoje nagłówki w RSS wk.jają że „aż chce się przeczytać”.
    Zawsze mnie zastanawia, czym tacy blogerzy na co dzień się zajmują, sądzę z branżą IT mają tyle wspólnego co moje sprzątaczki w firmie.

    • „sądzę z branżą IT mają tyle wspólnego co moje sprzątaczki w firmie.”

      Te panie mogą mieć więcej wspólnego.

  • Paweł K

    Za 50 lat to tu nic nie będzie. Putin już się czai ze swoimi zabawkami…

  • Paweł Domański

    really? przejedź się proszę poza wielką aglomerację a zrewidujesz swoje podejście do „robotyzacji” co z tego że mamy nowe pomysły i rozwijamy. Do tego by stracić pracę przez roboty będzie daleko, a stwierdziłbym że wcale. Cały czas się rozwijamy i będziemy się rozwijać. Z dnia na dzień powstają nowe zawody a odchodzą do historii te na które nie mają racji bytu.

    • Przemysław Rumik

      @PawelDomanski:disqus to podaj kilka zawodów, które są teraz, a nie było ich 50 lat temu, w tym chociaż 2 „dla zwykłych” ludzi.

    • Paweł Domański

      No nie osłabiaj mnie, choćby takich zawodów związanych z komputeryzacją mogę wymienić kilkanaście. Miałeś do czynienia z informatykiem w roku 1950 ? Bo ja nie mogę znaleźć. Albo zobacz taki bloger, czy można powiedzieć że ten zawód ma dziesiąt lat ? No raczej nie. Nie było takich zawodów jak chirurg plastyczny. Przykładów można tu przytaczać.

    • Przemysław Rumik

      W latach 50 już byli programiści i ogólnie ludzie zajmujący się komputerami. Blogger to taki nieprofesjonalny dziennikarz (inne pytanie jaki procent blogerów jest się w stanie utrzymać z pisania?). Chirurgia plastyczna istnieje od zarania dziejów chirurgii, pierwszy nowożytny chirurg plastyczny pracował w USA w XIX wieku.
      Dodatkowo wszystkie te zawody mają to do siebie, że nie będzie ich wykonywała osoba która teraz pracuje w sklepie, fabryce albo „wprowadza dane”.

  • JamesVoo

    Przejmowanie pracy przez roboty to nie jest kwestia jednego dnia.
    Nawet jeśli jakieś zawody będą wypierane, to pojawią się nowe. Tak było od zawsze i tak zawsze będzie.
    Jakoś teraz nikt nie ma pretensji że nie są już potrzebni woźnice(pomijając atrakcje turystyczne).
    A jak ktoś ma głowę na karku, to w przeciągu tego czasu, co jego profesja będzie wypierana przez roboty, to się przebranżowi. Możliwości pracy są tak naprawdę nieograniczone, tylko trzeba się za to dobrze wziąć

  • Roboty będą mi domy budowały. Człowiek zawsze będzie potrzebny, ale jak patrzy się np. na filmy typu powrót do przeszłości i widzi teraz że deske latającą już wymyślili, to ch** wie, czy maszyny nie będą chciały przejąć kiedyś kontroli nad człowiekiem. Czasami wydaje mi się jakby już większość żyła tylko z urządzeniami komputer, telefon i nie wyobrażała sobie bez nich życia. Może ktoś realizuje swój plan wprowadzając go do życia, a Ty tylko go realizujesz i nic czaisz? A może w ogóle się tym nie przejmować?

    Bardzo mocny temat poruszyłeś

  • Andrzej

    Ale ludzie czym wy się martwicie? Brakiem pracy? Brakiem perspektyw zawodowych? Przeskakujecie z jednego okresu do drugiego jak by to była chwila, pstryknięcie palcami. Do puki na tej planecie rządzi człowiek do póty od niego będzie zależało jak się wszystko rozwinie. Myślicie że w jednej chwili ludzie zrezygnują ze wszystkiego na rzecz robotów? Wam się wydaje że sztuczna inteligencja jest w zasięgu ręki… Niestety/stety jedyną baryjerom i blokadą ostateczną jest człowiek jego przyzwyczajenia i potrzeby.
    P.S. A zresztą co my wiemy…

  • Piter No

    Takie założenie nie uwzględnia faktu, że wysoki stopień robotyzacji=wysokie bezrobocie=niskie dochody coraz większej części społeczeństwa=nie ma kto i za co kupować towarów (usług) wyprodukowanych przez roboty=sens istnienia korporacji wykorzystujących owe roboty się kończy. Rozwiązaniem będzie drastyczne ograniczenie średniego czasu pracy człowieka (4h i mniej) za te same pieniądze, które dostawało się za pracę za 8h. Więc i tak powinno być korzystniej.

  • jscst

    Co młodych i wykształconych to sądzę, że zachodzi coś takiego co dobitnie pokazuje to co wyłapałem w tym artykule: http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20160313/marzne-pod-kancelaria
    a głosi to co następuje:
    (…)To wspaniałej szkole podstawowej zawdzięczam podstawy mojej edukacji muzycznej i rozpoznaję Wiosnę Vivaldiego, studia dały mi co najmniej kilka zawodów i nakreśliły horyzonty moich zainteresowań.(…)
    Ta Pani mówi wprost:
    Wykształcenie zdywersyfikowało moja podaż świadczenia pracy… Jak padnie jeden zawód to przejdę sobie do innego i zrobię to zapewne z 4 razy.

  • duoboy

    Był taki czas kiedy uważano, że kiedy komputery i roboty przejmą naszą pracę to my, siedząc wygodnie w fotelu co miesiąc będziemy odbierać przelew z banku, a ludzie zajmą się swoimi pasjami, zaczną tworzyć i żyć w zgodzie z naturą. Jednak coś się zmieniło zanim jeszcze doszło do takich zmian i dzisiaj raczej bogaci tego świata myślą jak doprowadzić do zmniejszenia populacji niż planują jak uczynić nasze życie łatwiejszym. Zamiast budowy nowoczesnego świata mamy do czynienia z burzeniem tego co osiągnęliśmy do tej pory. Nie wiem jak Angela wyobraża sobie Europę, w której islam będzie kulturą wiodącą?! Problem w tym, że zbyt mało ludzi ma prawdziwą fantazję, która jest w stanie działać na korzyść człowieka.

  • wiejas

    Kiedyś praca była obowiązkiem. Teraz praca jest jednym z elementów trzymających chamstwo w ryzach. Praca i kredyt to bat na ludzi. Bierz kredyt bo nic nie kupisz za zapracowane pieniądze i uważaj żeby Cię nie zwolnili bo nie będziesz miał z czego spłacać i wszystko stracisz. Tak proszę internautów…..kiedyś bat trzymał wszystkich w ryzach a teraz praca i kredyt. O kapitalizm.

  • Marx

    wychodzi że jedyna pewna robota to programowanie, projektowanie czy naprawa robotów.

  • Vir

    Problem z serii „Video killed the radio star”. Świat się zmienia, a wraz z nim ludzie. 300 lat temu ręczne tkarstwo też zastąpiono automatycznym. Społeczeństwo się dostosowało z biegiem czasu po prostu, jedne zawody zostały wygaszone, inne powstały. Obecnie dobrego szewca znaleźć czy ostrzyciela noży już łatwo nie jest, jednak świat się nie zawalił, bo te 50 lat temu trudno było znaleźć np. programistę czy bloggera.

    • jscst

      Ale świetnie nie było… chyba znasz los I dostawy?

    • Vir

      Nie, nie kojarzę?

    • jscst

      Ludyści ja rozwalili.