17

Nie zamierzam rezygnować z kina dla Netfliksa. Jedno nie wyklucza drugiego

Dyskusja na temat działalności Netfliksa i jego rywalizacji z kinem nabiera na sile. Swego rodzaju apogeum osiągnęła na Festiwalu Filmowym w Cannes, gdzie dostały się dwa filmy Netfliksa i zostały wybuczane przez widownię. CEO platformy, Reed Hastings, nie pozostawia żadnych złudzeń - Netflix i kino się nie wykluczają.

Stosunkowo niedawno, bo na początku tego roku, w jednym z odcinków Antyweb TV dyskutowałem z Maciejem właśnie o Netfliksie i jego, rzekomej, rywalizacji z kinem. Ofensywa platformy VOD jest zdumiewająca, a liczba powstających i udostępnianych produkcji potrafi przytłoczyć. Netflix nie tylko serialami stoi. Choć pełnometrażowe tytuły nie zapracowały jeszcze na takie uznanie, jak serie wieloodcinkowe – chociażby pierwszy i flagowy serial House of Cards, który właśnie doczekał się 5. sezonu – to jednak determinacja i ambicje Netfliksa na tym się nie kończą.

Nominacja do nagrody Złotej Palmy dla dwóch filmów Netfliksa – Okja oraz The Meyerowitz Stories – była niemałym zaskoczeniem, ale już w trakcie samego festiwalu okazało się, że nie jest to dla wszystkich sytuacjach komfortowa. Pojawiły się głosy, że wśród nominowanych nie powinny znaleźć się filmy, której nie miały swojej kinowej premiery – obydwie produkcje wciąż czekają na debiut na Netfliksie. Możemy być pewni, że Netflix nie ugnie się pod takim naciskiem i pozostanie wierny swojej idei: dotarciu do setek milionów widzów jak najszybciej. Nie powinniśmy oczekiwać, że wkrótce zaczną powstawać kina z logiem Netfliksa lub oryginalne filmy zaczną gościć na dużych ekranach w multipleksach wokół globu. Byłoby to sprzeczne ze wszystkim, nad czym pracowała platforma do tej pory, dlatego nikogo nie powinna zaskakiwać taka postawa.

Kino, to restauracja. Netflix, to posiłek domowy

W rozmowie z Peterem Kafką podczas konferencji Code 2017, szef Netfliksa Reed Hastings, wyraźnie zaznaczył, że nie ma większego sensu obawiać się odpływu widzów z kina. Być może zastosowane przez niego porównanie kina do kolacji na mieście i domowego posiłku do oglądania Netfliksa w domu nie jest zabrzmiało za dobrze, ale główny przekaz jest w mojej ocenie całkowicie uzasadniony. Atmosfery wyjścia do kina, najczęściej z kimś bliskim czy grupką znajomych, nie zastąpią domowe seanse na telewizorze. To zupełnie inne przeżycia, zupełnie się nie wykluczające. Po obydwu czynnościach spodziewamy się czegoś innego, decydujemy się na nie mając inne oczekiwania. Jeśli ktoś nie zdecyduje się na wizytę w kinie, z jakiegokolwiek powodu, to prawdopodobnie obejrzy dany tytuł w późniejszym czasie w domowym zaciszu.

Jednoczesne premiery online i w kinie to niezwykle śliski temat, o czym przekonał się także taki gigant jak Apple. Firma Tima Cooka, według doniesień, planowała (lub nadal planuje) uruchomić serwis VOD typu premium – ceny za pojedyncze tytuły sięgałyby nawet 50 dolarów(!), ale byłyby dostępne do obejrzenia nawet 2 tygodnie od debiutu w kinach. Widzowie zmieniają przyzwyczajenia, oglądają całe mnóstwo treści online, w drodze na urządzeniach mobilnych. Wydaje mi się, że to zastygły i skamieniały rynek filmowy musi dostosować się do ich oczekiwań i potrzeb, a nie trwać w przekonaniu, że ochota na swobodę i komfort przeminie, gdy w pewnym momencie wszyscy zapomną o Netfliksie oraz innych serwisach i powrócą do kolejek w kinach.

Kino i Netflix się uzupełniają

Te obydwa rozrywki mogą (i muszą) koegzystować. Netflix nie widzi problemu w tym, by konkurować z filmami, które zobaczy garstka osób (w skali świata), podczas gdy w chwili premiery online staje się on dostępny dla ponad 100 milionów subskrybentów Netfliksa. Jakim cudem taką sytuację można interpretować, jako ograniczenie? Stawianie warunku o przymusowej premierze kinowej mnie totalnie zaskoczyło, a wiedząc, że Netflix zdania nie zmieni, możemy być pewni, że za rok jego filmy w konkursie udziału nie wezmą.

Przez krótką chwilę wydawało się, że świat wykonał pewien krok naprzód, że jesteśmy gotowi otworzyć się na nowoczesność, tymczasem brutalnie przekonujemy się o tym, że w niektórych sytuacjach większą rolę odgrywają przyzwyczajenia i stereotypy.

  • gryfon1997

    Osobiście po każdej wizycie w kinie jestem coraz bardziej zniechęcony. Gdyby nie rozmiar ekranu i wcześniejsze premiery dawno już przestał bym do nich chodzić.

  • Morski Morświn

    Kino to reklamy, hałas nachosów, grubasy z colą, reklamy, spóźnialscy którzy chcą pominąć reklamy, chrupiący popkorn sąsiadów, gadająca parka bo przyszli na randkę a nie film, reklamy, drogie bilety które powinne być tanie bo przecież są reklamy no i na końcu film. Wychodząc z kina zawsze pamiętam reklamy :) Dziękuje wolę 4k na kanapie i jedyny hałas to moje własne pierdy.

    • Worm Nimda

      Warto się w takim razie „spóźniać” i być tym, który chce pominąć reklamy.
      Ogólnie jeżeli cena byłaby bardziej wyskalowana na polskie zarobki to reklamy, spóźnialscy, chrupanie itp. tak by nie przeszkadzało. Przy cenie ~30zł człowiek jest bardziej wymagający niż przy cenie 10-15zł. Niska cena biletu skłoniłaby też część osób do większych wydatków w kinowym barze.

    • Bękart Mroku

      Mówisz i masz bilet 16 pln. https://www.cinema-city.pl/W-srody-taniej
      Tu też z kartą lub w środę : http://www.kinoteka.pl/kontakt/cennik-biletow/
      Nie musisz iść ze wszystkimi w weekend do kina ;-)

    • Worm Nimda

      Dzięki. Przydatne info (akurat nie dla mnie, regularnie chodzę co środę do kina – średnio 2-3x w miesiącu, ale Kinotekę niestety mam teraz za daleko – choć ze 20 lat temu byłem jej częstym klientem : ) ). Jednak kiedy ma się rodzinę to ciężko jest znaleźć poza weekendem wolną chwilę na wyjście (wszyscy muszą się dopasować – a przecież nie samą pracą człowiek żyje i ma jeszcze zajęcia pozalekcyjne i pozapracowe). Dla jednej osoby 30zł nie jest szokującym wydatkiem dla domowego budżetu, ale wyjście do kina 4-osobowej rodziny to już jest spore obciążenie.
      W kinach studyjnych to i da się wyhaczyć bilety jeszcze taniej na jakieś cykle filmowe, ale często o dziwnych godzinach. Seniorzy to i czasem za złotówkę bilet mogą utrafić. Nic tylko poczekać kilkadziesiąt lat na swoją kolej… ;)

    • Bękart Mroku

      A pójdź w 4 osoby do skoda 4dx 50 pln bez okularów, 200 za same bilety.

    • dockem

      Jeśli mowa o cenach biletów, w polskich kinach prawie codziennie są zniżki na bilety. Np. w multikinie w środy są 2 za 1 dla klientów orange, bilet można kupić przez internet więc znajomy w tej sieci wystarczy, w poniedziałki promocja z facebook i jeszcze od biedy czwartki z kinder bueno. Są też promocje dla rodzin z dziećmi i groupony. Jeśli się chce to można pójść do kina nawet za 12 zł.

  • www

    Kino jest dobre na wyprawy z dzieciakami raz na kwartał. Natomiast to, co leci w przeciętnym kinie dla młodzieży/dorosłych to SZMIRA, przez duże S. Nie przez małe s, nie przez średnie sS ale własnie przez duże S. Dobra, średniego s nie ma…

  • Asdf

    W kine sa premiery a na netflixie bieda. Oprocz seriali przez nich produkowanych nic nie ma. I filmy hitowe które mozna bylo kilka lat temu obejrzec w tv

  • Loth

    Celne uwagi. Kina są super, niepowtarzalna atmosfera -szczególnie te mniejsze i studyjne jak kino Luna, Wisła, Muranów etc. w Warszawie. Multipleksy też są spoko, o ile idzie się późnym wieczorem w tygodniu ;) a Netflix – ma dobre seriale ale nadal oferta uboga.

  • YY

    Streaming nie ma zabić kina, tylko wytwórnie:)

  • Dawid Riegel

    Twórcy filmów kinowych boją się, że nikt nie będzie chciał płacić za ich kiepskiej jakości filmy skoro wysokobudżetową produkcję obejrzy na Netflixie w ramach abonamentu w cenie wyjścia do kina.

  • „Atmosfery wyjścia do kina”

    Tak, atmosfery długich reklam, z chrupiącymi nachosami w tle, gadającymi i kręcącymi się ludźmi oraz piszczącymi dzieciakami do tego wszystkiego.

    Świetna atmosfera do oglądania, kina w ogóle nie mają się czego obawiać.

  • Michaś

    Przykład z dzisiaj. Idę z dziewczyną do kina. Jeden wypad na film 2D kosztuje mnie więcej niż miesięczna subskrypcja netflixa.

    • Morski Morświn

      Po co się chwalisz dziewczyną?