ios iphone apple
58

John Gruber przypomina: Nie wymuszajcie zamykania aplikacji w tle na iOS

Ci z Was, którzy śledzą moje wpisy na Antyweb wiedzą, że od kwietnia stałem się użytkownikiem iPhone, po 6 latach przygody ze smartfonami z Androidem na pokładzie. Nie śledziłem za bardzo wiadomości o produktach Apple, gdyż nie opisywałem ich na Antyweb, stosując się do zasady - nie korzystałeś, nie wypowiadaj się. Dziś trafił do mnie wpis Johan Grubera z Daring Fireball, w którym przypomina on, iż przeświadczenie, o tym, że zamykanie aplikacji działających w tle poprawia wydajność telefonu i powoduje mniejsze zużycie baterii, jest największym błędnym wyobrażeniem o systemie iOS.

Korzystałem z różnych modeli, z budżetowych, ze średniej półki i z flagowców z Adroidem. Przez te kilka lat przyzwyczaiłem się do jednej czynności podczas korzystania z tych telefonów. A mianowicie właśnie do regularnego czyszczenia aplikacji działających w tle. Chyba przy tych słabszych modelach, rzeczywiście dawało to efekt przyspieszenia i tak mi zostało, w przypadku nowszych i szybszych modeli przerodziło się to w higienę korzystania z telefonu. Po prostu lubiłem mieć wszystko wyczyszczone w tle, bez zbytniego wnikania już, dlaczego, po co i jakie to ma skutki. To nie było dobre dla moich urządzeń. Niestety, przyzwyczajenie to przeniosłem również na iPhone SE, ale teraz poważnie już to przemyślę w trosce o jak najdłuższą żywotność baterii.

Oczywistym powinien być dla mnie fakt, że ponowne uruchamianie aplikacji od zera zużywa więcej zasobów procesora, niż przywrócenie jej po uprzednim zrzuceniu w tle, co przez to idzie również i większe zużycie baterii.

John Gruber przekonuje też, że to specyfika iOS przemawia za tym, że szczególnie na tym systemie nie powinno się tego robić, bo ma lepiej rozwiązane zarządzanie aplikacjami działającymi w tle. Jako przykład podaje film na YouTubie, gdzie przeprowadzono test nowych urządzeń Samsunga Galaxy S8 i iPhone 7, w którym zademonstrowano jak oba telefony radzą sobie ze znaczną liczbą uruchamianych aplikacji w tle.

Na teście widać wyraźnie, że przy pierwszym uruchomieniu szeregu aplikacji po kolei (później są zrzucane w tle), uruchomiły się one wszystkie szybciej na iPhonie niż na Samsungu Galaxy S8 i znacznie szybciej przy drugiej pętli uruchomień, tych samych aplikacji. Było to wynikiem tego, że z uwagi na to, że uruchomiono ich stosunkowo dużo, Android sam zamknął większość tych aplikacji na Samsungu, by zwolnić pamięć RAM potrzebną na uruchomienie kolejnych. Na iPhone natomiast większość z nich pozostała w tle, dlatego jeszcze szybciej uruchomił je wszystkie ponownie.

Dobrze wytłumaczył to były technik pracujący w Apple Kyle Richter, na którego opinie powołuje się również John Gruber:

Sam proces zamknięcia aplikacji obniża żywotność baterii. Są chwile, gdy urządzenie może potrzebować zasobów i samo zamknie aplikację, co spowoduje częściowe wyczerpanie akumulatora. Jednak nowoczesne smartfony mają mnóstwo pamięci, dlatego będziesz zaskoczony, jak często aplikacje mogą działać cały czas. Jest to podwójnie prawdziwe w przypadku aplikacji, które często otwierasz i używasz, gdyż one najprawdopodobniej nigdy nie będą musiały być zamykane. Powtarzalne ich zamykanie i potem uruchomienie może zauważalnie wpłynąć na żywotność baterii.

Tak więc posypuję głowę popiołem i zaprzestaje tych niecnych praktyk. Jeśli z jakichś powodów, Wam również się to zdarza, polecam zapoznać się z wpisem Johna Grubera, który dogłębnie to wyjaśnia na swoim blogu, zapewniam, że podobnie jak ja przemyślicie trwanie w tym przyzwyczajeniu jeszcze raz:)

Źródło: Daring Fireball via Business Insider Polska.