Cineman Samsung Smart TV
10

Nie tylko Netflix i HBO GO. Zajrzałem na Cineman i jestem mile zaskoczony

Okazuje się, że poza Netfliksem, Showmaxem i HBO GO też istnieje jakiś świat VOD. I wcale nie mam tutaj na myśli budzącego kontrowersje CDA. W czeluściach samsungowych Smart TV można bowiem znaleźć prawdziwe perełki, jak Cineman chociażby.

Cineman nie jest serwisem młodym. Prawdę mówiąc słyszałem o nim już dobrych kilka lat temu. W mediach się jednak o tego typu platformach na ogół nie mówi (albo mówi bardzo mało), bo zwyczajnie się nie promują w żaden sposób, nie komunikują nowości i pozostają w cieniu liderów rynku VOD. A tymczasem okazuje się, że może to być całkiem niezłe źródło interesujących filmów.

Z usługi Cineman możemy korzystać na dwa sposoby – z poziomu przeglądarki internetowej oraz za pomocą aplikacji na Smart TV Samsunga. Zawsze lepiej usiąść przed dużym ekranem telewizora z pilotem w ręku, choć nadal są jeszcze zwolennicy laptopa, kabla i telewizora. Znalezienie jej w menu było dość proste. Zwyczajnie wyszukałem ją w sklepie z aplikacjami. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście „kafelek” z Cinemanem wyciągnęli sobie gdzieś na wierzch, na ekranie domowym Smart TV.

Baza Cinemana liczy łącznie ponad 1,2 tys. pozycji. Zdecydowana większość, bo niespełna 850, jest dostępna w rozdzielczości HD. Najwięcej znajdziemy tutaj dramatów, ale równie mocno rozbudowane są takie kategorie, jak horror/thriller, akcja oraz komedia (nie zapominajmy, że część p-produkcji przypisano do więcej niż jednego katalogu). Tym, co szczególnie mnie ucieszyło przypadku Cinemana, jest duża liczba filmów, które niekoniecznie można było obejrzeć w multipleksach. Trudno je może nazwać kinem offowym (a te bywa ciężkie i niszowe), choć kilku przedstawicieli tegoż również tu znajdziemy. Użyłbym tutaj raczej określenia „ambitniejsze”.

Przykłady? Są to m.in. „Śmierć Ludwika XIV” (fr. „La mort de Louis XIV”), historia pewnej sieci fast-food „McImperium” (ang. „The Founder”), kontrowersyjny koreański dramat „Służąca” (kor. „Ah-ga-ssi”), dobrze znana fanom Pedro Almodóvara „Julieta”, a także mało znany czeski kryminał „W cieniu” (cz. „Ve stínu”) rozgrywający się w zdominowanych przez socjalistyczną rzeczywistość latach 50.

Oczywiście nie brakuje tez propozycji bardziej „mainstreamowych”. I tutaj widzowie mogą liczyć na m.in. „La La Land”, o którym ostatnio było bardzo głośno. Są też dwie części Johna Wicka, które przy okazji testów usługi właśnie nadrabiałem. Jeszcze w lipcu mają pojawić się „Power Rangers”, a także „Zlecenie” z Dolphem Lundgrenem. Słowem, oferta jest naprawdę zróżnicowana. Co miesiąc pojawia się w aplikacji co najmniej 10 nowych filmów.

Każdy film jest prezentowany w bardzo przejrzysty sposób. Na podstronie ze szczegółami znajdziemy informacje o twórcach i obsadzie, kategorii wiekowej, czasie trwania oraz o tym, czy możemy wybrać lektora czy też napisy. Nie zabrakło też krótkiego streszczenia i okładki. W większości przypadków możemy też obejrzeć zwiastun.

No dobrze, ale tu pojawia się zasadnicze pytanie – ile to kosztuje? Ceny są różne, ale na ogół stosunkowo niskie. Za jeden film możemy zapłacić 5-8 zł (zwykła produkcja), 8-10 zł (premiera) lub 12-15 zł (wersja HD). Stawki te obowiązują przy płatnościach kartą lub przelewem. Możemy jednak też wysłać SMS-a na numer premium. Wówczas jednak stawki są zdecydowanie wyższe i sięgają nawet 21 zł. Cóż, jeżeli mamy mnóstwo złotówek zgromadzonych na koncie prepaid, pewnie mimo wszystko ucieszy nas taka możliwość.

Każdą produkcję „wypożyczamy” na 48 godzin – tyle czasu mamy na obejrzenie. Filmy są przypisywane do naszego konta, a więc musimy się zarejestrować. Ja to zrobiłem bezpośrednio z poziomu telewizora. Ekranowa klawiatura w Samsungach jest na tyle wygodna, że nie zajęło mi to wiele czasu. Zresztą trzeba tutaj zwrócić uwagę, że nawigowanie po samej aplikacji jest bardzo intuicyjne – projektanci interfejsu wykorzystali kolorowe przyciski na pilocie, a zaraz opracowali całość w taki sposób, żeby nadmiar przycisków, okienek i kafelków nas nie przytłaczał. Równie fajnie wygląda to na stronie www. Możemy tutaj tez np. wyszukiwać filmy pod kątem konkretnego aktora, który w nich wystąpił, albo reżysera za nie odpowiedzialnego.

Z kronikarskiego obowiązku warto jeszcze wspomnieć o ofercie abonamentowej. Twórcy oferują dwa pakiety, które jednak nie dają dostępu do pełnej bazy – subskrybenci mogą wybierać „jedynie” spośród 1064 produkcji. Za abonament w jakości SD zapłacimy niespełna 20 złotych, a za HD – 35 zł.

Cineman może nie jest jakąkolwiek rewolucją na rynku VOD. To po prostu kolejna platforma, którą od konkurencji odróżnia zróżnicowana i nietuzinkowa baza dostępnych filmów, a także wygodna aplikacja na Smart TV Samsunga. Myślę, że warto mieć świadomość jej istnienia – szczególnie, że ceny filmów nie przytłaczają. Wszystko to czyni Cinemana niezłym dopełnieniem dla Netfliksa, Showmaxa czy HBO GO, gdzie wielu z dostępnych tutaj tytułów pewnie nigdy nie uświadczymy.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Samsung

  • mikez88

    Niestety według Cinemana polskie napisy są zbędne, skoro dodają lektora… I tak oto dla mnie zbędny jest Cineman.

  • piechu

    Brak oryginalnej ścieżki dźwiękowej i napisów – nie, dziękuję. Brak pełnej biblioteki w ofercie abonamentowej – nie, dziękuję. I dlatego Netflix jest w tym miejscu, w którym jest a o Cineman niedługo nie będzie pamiętał pies z kulawą nogą.

    • tomiga

      Fajnie sprawdziłeś nie podoba się nie używasz… mi oferta Cinemana bardziej odpowiada niż Netflixa (seriali nie oglądam).
      Generalnie Netflix jest przereklamowany szczególnie dla kogoś kto interesuje się trochę bardziej różnorodnym kinem..

  • osama

    Tomcio, za drogo. Niestety, nie ma rewelacji. Szukajcie dalej jeleni razem ze sponsorami tego artykułu. Pozdrawiam.

  • Michał

    Jakoż to firma Samsung współpracowała w procesie twórczym pisania tego artykułu?

    • Wojciech Pluta

      Zlecił i zapłacił, cóż więcej potrzeba? Ewentualnie podrzucił telewizor do testów ichniejszego rozwiązania Smart TV.
      I nie piszę tego złośliwie w kontekście negatywnym bo przecież AW to nie instytucja charytatywna.

    • tho

      Pewnie w ten sposób, że aplikacja nie jest dostępna na żadne inne urządzenia niż TV i odtwarzacze BD tego producenta i normalnie pies z kulawą nogą by tam nie zajrzał :)

    • Michał

      Pytałem w zasadzie przekornie i retorycznie, ale dzięki za odpowiedzi.

  • tho

    Ale pisanie o Mc Imperium, że to kino „ambitne” to tak trochę na wyrost ;)

  • Michał

    Dzięki za info. Zupełnie o tym serwisie nie słyszałem. Co do cen, to są całkiem przystępne. Chociaż to ciągłe dzielenie cen na HD i SD jest lekko wkurzające (dotyczy to niemal wszystkich serwisów). I faktycznie można znaleźć coś ambitniejszego, np. Paterson, Komuna, Frank (za 12 zł każdy w HD). A i typowe hollywoodzkie kino jest nieźle reprezentowane. Jeszcze nie próbowałem ale zbliża się weekend i na bank przetestuję.