32

Spotify na fali. Dwa argumenty sprawiają, że nie szukam alternatywy

Na brak konkurencji Spotify narzekać nie może. Najmłodsza ze wszystkich usług streamingowych na rynku, Apple Music, jest konsekwentnie rozwijana i rozbudowywana, a magia firmy z Cupertino w zakresie marketingu oraz ogromna baza użytkowników iOS-a z preinstalowaną aplikacją Muzyka, to świetnie eksploatowane atuty. Głęboka kieszeń pozwalająca na dodawanie do oferty niedostępnych nigdzie indziej treści także odgrywa sporą rolę w walce o użytkownika. Nic więc dziwnego, że Spotify, nie dysponujące takimi zasobami finansowymi, próbuje maksymalnie wykorzystać swoje mocne punkty w każdy możliwy sposób. s

Rekomendacje

Mowa przede wszystkim o zaprezentowanych wczoraj Daily Mixes. Poprzednie projekty tego typu okazały się niemałym sukcesem i muszę przyznać, że generowane przez algorytmy Spotify playlisty potrafią sprostać nawet moim, wygórowanym oczekiwaniom. Nie zamykam się na nową muzykę – gatunki czy wykonawców – lecz nie jest mi łatwo odnaleźć coś, co momentalnie będzie odpowiadało mojemu gustowi. Playlisty Spotify, Discovery Weekly oraz Radar premier, nie są idealne i nie mógłbym napisać, że zawarte w nich utwory pokrywają się w 100% z moimi oczekiwaniami, jednak przy każdorazowej premierze nowej odsłony playlisty jestem bardzo pozytywnie zaskakiwany skutecznością odnajdowania potencjalnie odpowiadających mi utworów.

Tworzone przez pasjonatów pracujących w Spotify czy Apple listy odtwarzań mogą okazać się świetnymi propozycjami na wiele okazji, jednak za każdym razem decydujący jest w tym procesie czynnik ludzki, czyli predyspozycje danej osoby. Znajomość nowości i szeroka wiedza o rynku muzycznym pozwalają na przygotowanie zróżnicowanych i jednocześnie świetnie brzmiących playlist, jednak historia moich odtworzeń to najlepszy fundament pod stworzenie playlisty tylko dla mnie – tak działa Spotify, a setki tysięcy (może nawet i więcej) przesłuchanych kawałków od początku istnienia konta są skrupulatnie analizowane i obecność na liście utworu jednego z artystów, którego słuchałem 2 czy 3 lata temu, to świetna niespodzianka.

Na przemian ze Spotify korzystam z Tidala – głównie za sprawą darmowego transferu podczas strumieniowania w sieci Play. Usługa muzyczna należąca (jeszcze) do Jay-Z również dysponuje kilkoma zaletami, ale w obszarze odkrywania i poznawania nowych materiałów trudno jej rywalizować ze Spotify. Analogicznie sprawa wygląda w przypadku Apple Music.

Jest to mój subiektywny punkt widzenia, ale rekomendacje Spotify nie mają sobie równych.

Aplikacje

Całość uzupełniają starania stworzenia najlepszej aplikacji (mobilnej). W odróżnieniu od wielu innych usług, Spotify rzeczywiście nie chce faworyzować żadnej z platform i usilnie dąży do wprowadzania zmian we wszystkich swoich aplikacjach jednocześnie. Najlepszym przykładem jest nowy układ interfejsu, który zakłada przeniesienie nawigacji po sekcjach aplikacji na dolny pasek. Jest on testowany od kilku tygodni, trafił do kanału beta aplikacji na Androida, a od kilku dni jest falowo udostępniany wszystkim użytkownikom. To wbrew pozorom spora zmiana, oczywiście na plus, ponieważ przyspiesza i ułatwia poruszanie się po aplikacji. Google zasugerowało co prawda taki układ aplikacji na Androida już jakiś czas temu, ale Spotify jest jedną z niewielu usług, które dość szybko podjęły wyzwanie wdrożenia zmian na taką skalę.

Te dwa argumenty mi wystarczą. Lokalna biblioteczka zapewnia mi (prawie) wszystkie moje ulubione albumy, dlatego od usługi muzycznej oczekuję przede wszystkim możliwości dotarcia do czegoś nowego – utworów i wykonawców, których jeszcze nie słyszałem. Spotify sprawdza się doskonale, a to w parze z coraz lepszymi aplikacjami sprawia, że konkurencja musi postarać się jeszcze bardziej.