45

Nie mam neta, świat się skończył

Jak reagujecie, gdy ikona na ekranie komputera czy sprzętu mobilnego informuje, że nie macie połączenia z Internetem (chociaż powinniście mieć) albo, gdy połączenie jest, lecz wszystko działa niezwykle wolno? Część osób pewnie macha na to ręką i czeka aż sprawy wrócą do normy. Zakładam jednak, że większość zaczyna się denerwować, szukać przyczyny oraz rozwiązania, może nawet kląć i pomstować. No bo jak: przecież Internet musi być! I to szybki niczym błyskawica...

Trafiłem dzisiaj na ciekawe dane, to wyniki badań przeprowadzonych przez korporację Ericsson. Okazuje się, że człowiek szybko reaguje dzisiaj na problemy z Internetem, powolne buforowanie, przycinający streaming. rytm pracy serca poważnie zmienia się, gdy zaczynają się problemy np. z oglądaniem filmów na komórce, a poziom stresu wywołany przez te „problemy” można porównać do tego, jaki wywołuje oglądanie horrorów. Podkreślam: nie mówimy tu o całkowitym braku dostępu do zasobów Sieci – wystarczy kilkusekundowe buforowanie, by organizm zaczął reagować.

Trzeba oczywiście mieć na uwadze, że te dane prezentuje Ericsson, firma, której zależy na tym, by inwestować w lepszą infrastrukturę. Ale wierzę w te wyniki i z własnego doświadczenia wiem, że brak Internetu może być stresujący. Czy to oznacza, że zaciskam pięści, gdy przycina film na komórce? Może nie jest aż ta źle, ale gdy muszę coś szybko załatwić w pracy, a połączenie z Internetem nagle znika, to zaczynam nerwowo przebierać nogami. Po sprawdzeniu wszystkiego w domu zdarzało mi się dzwonić do dostawcy i dowiadywać, w czym tkwi problem i przede wszystkim, jak długo zajmie jego usuwanie. Chociaż i tego dawno nie robiłem…

Sam staram się zachować spokój (z różnym skutkiem), ale znam osoby, które wpadają w szał/panikę, gdy pojawia się problem tego typu. Czasem wygląda to aż dziwnie, bo nie dotyczy przypadku, kiedy muszą załatwić coś niezwykle istotnego do określonej godziny. W takich chwilach warto sięgnąć pamięcią do poprzedniej dekady, a najlepiej do lat 90. XX wieku. Jak wyglądał wówczas dostęp do Internetu? Ile to kosztowało, jak prezentowało się od strony technicznej, jakie prędkości przyjmowano z pocałowaniem ręki. Kolosalna różnica.

Nie chodzi mi o to, że mamy skakać z radości z tego, co mamy teraz i każdego dnia dziękować niebiosom za ten rozwój. To normalne, takie skutki i profity postępu. Bardziej zastanawia fakt, że w ciągu tych kilkunastu lat większość z nas na tyle przyzwyczaiła się do Internetu, coraz szybszego i tańszego, że naprawdę stał się on produktem pierwszej potrzeby. Przy czym chciałbym poznać wyniki podobnych badań dla problemów z brakiem wody, gazu czy energii elektrycznej. Czy człowiek, którego stresuje przycinający film jeszcze mocniej reaguje na brak wody w kranie? A może jesteśmy już na etapie, gdy to buforowanie wyszło na pierwszy plan?

Sprawa z jednej strony śmieszna, bo to przecież typowy problem pierwszego świata, trudno wytłumaczyć człowiekowi w wiosce w Bangladeszu, że ręce się trzęsą z powodu braku Internetu. Albo nie tyle braku, co wolniejszej pracy. Druga strona nie jest już tak śmieszna, bo coraz częściej czytamy o uzależnieniach, a nawet o tragediach, jakie z niego wynikają. Skoro tak wygląda to dzisiaj, to co będzie za 10-20 lat? Chyba trzeba dopingować firmy, by inwestowały w infrastrukturę i modlić się, żeby przerw było jak najmniej…

  • kofeina

    W momencie, w którym nie ma internetu i zdajemy sobie sprawę, że dłuższa chwilę go nie będzie:
    – pójdę pobiegać,
    – poprawię w końcu tę krzywo wiszącą lampę w kuchnii,
    – naprawię oświetlenie w okapie,
    – umyję samochód,
    – wreszcie przemaluję pokój,
    – przywieszę te obrazy na ścianę
    (…)

    W tym momencie głos: Baza wirusów została zaktualizowana*
    Cóż, więc może jednak kiedy indziej to zrobię…

    * – w zamierzchłych czasach to Avast informował o „powrocie” internetu :)

    • Marcin Czajka

      Dzisiaj avastem i innymi pakietami antywirusowymi można sobie cztery litery podcierać. Większość komputerów, które docierają do mnie na serwis z totalnie uwalonym systemem to te na których są „zabezpieczenia”. Dzisiaj ważniejsze jest czytanie tego w co się kilka i myślenie nad tym co się robi. Avast tego nie zrobi.

    • kofeina

      Mam bardzo podobne zdanie.
      Z drugiej też strony widziałem w jaki sposób ludzie korzystają z Avasta i podobnego oprogramowania – kompletnie ignorują jakiekolwiek komunikaty. A jeśli z powodu jakiegoś komunikatu nie mogą czegoś uruchomić, to wyłączają antywirusa. Więc przede wszystkim – myślenie co się robi :)

    • Abotage

      Bo AV blokuje czasami ważne rzeczy. Dość powiedzieć, że gdy jeszcze go używałem to blokował mi połowę plików ściągniętych z internetu… Rok temu powiedziałem do widzenia i mam spokój, jakoś nikt mi komputera nie zablokował, nie mam wyskakujących reklam a system działa sprawnie.

    • lsg

      wiara ludzi, ze te wynalazki ich obronia przed wszystkim (wiec mozna bezkrytycznie robic cokolwiek sie chce) jest wieksza niz ci sie wydaje :) jak ostatnio kolega „zlapal” cryptolockera to pierwsze co powiedzial to: przeciez mam antywirusa :)

    • Rok temu firma energetyczna poinformowała, że za kilka dni przez 8 godzin nie będzie prądu, bo muszą poważną awarię usunąć. Rozpisałem poważny plan robót na ten dzień i sporo rzeczy zrobiłem w mieszkaniu…;)

    • lsg

      to sie nie liczy – to bylo planowane :)

    • mirosław borubar

      Ja głównie myję wtedy samochód, albo idę z psami na spacer.

  • Marcin Czajka

    Nie bądź takim hurra optymistą jeśli chodzi po postęp w kwestii prędkości internetu w porównaniu do zeszłego wieku. Strony internetowe są dzisiaj tak upasionymi kobyłami, że bez szybkiego neta nie miałbyś szans na wczytanie. Kiedyś było trochę obrazków, flasha i to wszystko. Tak samo ma się sprawa w przypadku smartfonów – nie ma się co cieszyć z kolejnych rdzeni i kolejnego giga ramu, tylko ubolewać nad tym, że optymalizacja nadal leży.

    A co samego braku dostępu to dzisiaj nie na dramatu – wystarczy udostępnienie neta z telefonu. A w międzyczasie można badać przyczynę usterki.

    • To ma związek z marketingiem, a gdy wchodzimy na poletko reklamy, to optymalizacja schodzi na dalszy plan…

    • Maniiiius

      Czyli jak zwykle wszystko rozbija się o pieniądze.

    • Zawsze.

    • kofeina

      Nie no, czasem o kobietę ;)

    • Maniiiius

      A kobieta wybierze tego, który ma więcej…? :P

    • kofeina

      rozumu w głowie :)

    • Maniiiius

      Chomików! Kilka lat temu fakt, że miałem o jednego chomika więcej od konkurencji przeważył. Ale chomiki kupuje się za pieniądze. Podobnie jak karmę i wyposażenie klatki. Kiedyś próbowałem łapać dzikie aby zaoszczędzić, ale skończyło się pogryzieniami i ucieczkami tych niewdzięcznych gryzoni. Dzięki pieniądzom miałem małego, bystrego i „słodkiego” chomika, a laski na takie lecą.

    • mirosław borubar

      I potem miałeś chomika i wiele bobrów.

    • ja

      to te brzydsze, te ladne patrza jedynie na siebie i ew. ile masz w portkach „królików mechanicznych” do robienia im dobrze :)

    • Czasem. Ale potem i tak się okazuje, że była córką króla i miała kasę…;)

    • Marcin Czajka

      Jak będzie doiła z faceta pieniądze to też można powiedzieć, że chodzi o kobietę. Facetowi. Bo kobiecie będzie chodziło o kasę ;)

    • zakius

      ale lepsze odczucia klienta to lepsze pieniądze, jakby reklamy nie pożerały pakietów danych, baterii i czasu (no i oczywiście nie zasłaniały od czasu do czasu pół ekranu) to prawdopodobnie mniej osób by je blokowało, no ale może jeszcze nie do wszystkich to dotarło…

    • Maniiiius

      To nikt by w nie nie klikał.

    • zakius

      a teraz klika? jak się nie wyświetlają to chyba trudniej kliknąć :p
      no ale to też nie tylko reklamy, czasem trzeba wyciąć coś ze strony żeby dało się jej normalnie używać jak np dodatkowe wpisy pod komentarzami na AW…

    • Maniiiius

      Zdziwiłbyś się ile osób nie ma ABP, albo się boi, że to „wirusy nielegalne” mimo, że sami na Windows 7 pirate edition jadą.

    • zakius

      no tak, ale jakby ta nieco mniej podatna na zabobony część użytkowników nie nauczyła się, że bez jakiegoś blokera to nie ma co w ogóle zaczynać to pewnie by było więcej klików

    • Maniiiius

      To margines.

    • Marcin Czajka

      Wystarczy kupić nexusa, moto czy p8, żeby się przekonać kto jest winny. Najczęściej to nakładka samsunga. Nie ma większego muła niż touch wiz. I nie ma co chwalić tego z sgs6 czy 7, bo poziom optymalizacji, który osiągnął samsung inni mieli lata temu.

    • Maniiiius

      Pamiętam jak kiedyś w recenzji jakiejś starej komórki autor narzekał, że programu do łączenia z PC nie ma na płycie a można pobrać go z internetu. Zajmuje jednak 11 MB więc jest to bardzo długi proces, a program jest przesadnie rozpasany. Dziś nie wiem czy od momentu uruchomienia przeglądarki do rozpoczęcia pobierania takiego programu więcej transferu nie idzie. Jakiś czas temu odkopałem Nokię E65. Owszem, muli. Ale nie bardziej niż Samsung Galaxy Ace 3, a różnica w parametrach? Olbrzymia. Mam wrażenie, że pomimo rozwoju stoimy w miejscu, no tylko bateria coraz krócej trzyma.

    • Marcin Czajka

      Dokładnie. Gdyby na dzisiejsze sprzęty wrzucić OS, soft i strony z lat 90-tych, to okazałoby się, że sprzęt jest tak wydajny, że wystarczy na zawsze. Wiadomo, że zwiększyła się funkcjonalność, design itp, ale wszystko to ma za dużą cenę pod względem zapotrzebowania w zasoby.

    • lsg

      racja, wydajne procesory, tani ram i nosniki sa nam niepotrzebne :) a inwestycje w nowe wydajniejsze technologie to bezsens i marnowanie kasy. No a jakby programy byly tekstowe to by bylo jeszcze lepiej i nikt nie potrzebowal by niczego :)
      Niestety prezesi technologicznych korpo się nudzą i musz się licytować na cyferki, a prezesi firm programistycznych kazuja zapier…ć swoim Masztalskim, tak ze nei ma czasu zaladowac o optymalizacji nie mowiac, więc… na szczescie nie mamy na to wpływu :)

    • Marcin Czajka

      To nie jest kwestia rozwoju, tylko zachłanności producentów OS-ów i softu. Każdy wrzuca crapware, dublowane aplikacje, itp. To wszystko sprawia, że otrzymujemy przerost treści nad formą. Strony są przeładowane reklamami, bzdetami itp. Tu jest marnowana bateria zasoby i łącze.

    • lsg

      zgadza sie, jednak odpowiedzią producentów HW na to, jest rozwój i obnizka cen wydajniejszych komponentów. Moze to i dziwne ale poki co tylko dzieki temu, ze zasoby sa marnowane tak powszechnie mamy taki szybki rozwoj technologii i co za tym idzie niskie ceny… mow co chcesz ale z faktami nie zawalczysz, wszystko ma swoje dobre i zle strony

    • Marcin Czajka

      Ja to wszystko rozumiem. Chodzi mi tylko o to, że producenci software’u niejako starają się nam wciskać kit, że HW nie nadąża za SW aby w ten sposób ukryć fakt, że kładą lachę na optymalizację zmuszając niejako do zmiany sprzętu na coraz szybszy.

    • lsg

      to „kladzenie lachy na optymalizacje” jak nazwales pospiech w tworzenie SW tez niestety ma swoje uzasadnienie (owszem nie zawsze) i zwykle nie jest robione za zlosc czy z lenistwa.
      Poza pospiechem winne sa tez niestety jezyki wysokiego poziomu i koniecznosc by kod byl jak najbardziej uniwersalny i wieloplatformowy. Niemniej troche racji masz niestety…

    • Maniiiius

      Mi się marzy taka prosta platforma z naprawdę lekkim systemem, czyli nie jakieś Linuxy, Unixy czy nie daj Boże Windowsem ale czymś pokroju np GEOS, adekwatnymi pod to parametrami, obsługą czegoś podobnego do BASIC oraz wszelakimi, nowoczesnymi modułami łączności + „przeglądarka” która najpierw obdziera strony na swoich serwerach z wszelkiego syfu, a dostarcza jedynie treść.

    • Marcin Czajka

      Z powodu wszechobecnego syfu na witrynach przeglądam treści za pomocą czytnika RSS – tekst obrazki do niego i tyle. Jak chcę skomentować, to otwieram stronę. Dlatego kolejny raz apel do AntyWeb aby zrobili porządek z RSS na których nie wyświetlają się obrazki tylko jest wielkie puste pole. Już wolę sam tekst niż przewijanie pustej przestrzeni.

  • mirosław borubar

    W tytule powinno być: „nie mam neta – mam neostradę”. Bo to przecież jedno i to samo wieczorami.

    • kofeina

      to Ty chyba nie miałeś nigdy internetu z Jarsatu ;)

    • mirosław borubar

      No niestety, w mojej okolicy jedynie Orange może mnie uszczęśliwiać (bezpośrednio lub przez Netię).

  • Arrczi

    Nie ma się co dziwić.
    Płacę kupę hajsu, przychodzę do domu po pracy, coś porobię i jak chcę się zrelaksować, coś kupić czy poczytać w necie to się okazuje, że tnie, buforuje i nie działa :(
    Każdy może się zdenerwować, a ciśnienie skoczyć do granic wytrzymałości.

    • Marcin Czajka

      Przerabiałem to niestety szczególnie w Orange. Na szczęście ostatnio problem był innego typu – okazało się, winnym nie jest operator ani router, tylko karta sieciowa w łapie della. Wsunąłem w USB sieciówkę nano i problemy się skończyły.

  • Rafał Małek

    W wiosce w Bangladeszu też mają internet.
    Nerwowa reakcja na brak internetu wcale nie dziwi, bo należy do dóbr niezbędnych do przeżycia. Oto lista: woda (i oczywiście powietrze), żywność, schronienie (i czasem ubranie), higiena (i opieka medyczna), oraz KOMUNIKACJA. Jeśli zabraknie któregoś z tych dóbr, to wcześniej lub później człowiek umrze.

    W przypadku rozbitków na bezludnych terenach największym zagrożeniem dla życia jest brak kontaktu z drugim człowiekiem. Bo to bardzo wykańczające psychicznie, w ciągu kilku dni prowadzi do odrętwienia, depresji.
    W dawnych czasach radzono sobie w taki sposób, że były tereny, na którym ludzie się spotykali i spędzali czas ze sobą, np. jakieś forum, rynek itp.

  • Poradnik Uśmiechu

    Kiedy nie mam neta, to odpalam hotspota z komórki :P

  • Nie mam neta? Spoko, nie ma problemu :-)

    Owszem – jego brak komplikuje mi pracę. Jednak technologie traktuję z dystansem, aby nie weszły mi na głowę.

  • Ewa Cieślak

    Moim skromnym zdaniem nie tyle „trzeba dopingować firmy, by inwestowały w infrastrukturę i modlić się, żeby przerw było jak najmniej…” co uświadamiać o nowym uzależnieniu i niedopuszczaniu do jego powstania…