Zgodnie z oczekiwaniami w dniu wczorajszym zadebiutowała nowa usługa Google. Jej możliwości poznaliśmy już nieco wcześniej, co wcale nie oznacza, że korzystając z Google Zdjęcia nie natkniemy się na niespodzianki. Tych jest naprawdę sporo, a osobiste doświadczenie tego, o czym się tylko usłyszało lub się zobaczył to także zupełnie inna sprawa. Google Zdjęcia po prostu zachwycają i stawiają konkurencji poprzeczkę niezwykle wysoko.

Google już od dawna wyraża chęci zaopiekowania się naszymi fotografiami. Większość z Was z pewnością pamięta Picasę, późniejsze zamieszania z Google+, ale finalnie dobrnęliśmy do momentu, w którym ład, porządek i wygoda nareszcie wygrały. Nie dysponujemy już tradycyjną aplikacją desktopową, lecz jedynie programem przesyłającym zdjęcia. Do wyboru mamy więc serwis www lub aplikacje mobilne dla Androida i iOS. Windows? Google już jakiś czas temu dało jasno do zrozumienia, że nie jest zainteresowane platformami Microsoftu. Musimy to przeboleć.

gglphoto3

Nielimitowana przestrzeń z pewnymi ograniczeniami

To od czego musimy zacząć to przestrzeń, którą oferuje Google – jest ona nielimitowana, jeśli zdecydujemy się na fotografie o maksymalnej rozdzielczości 16 megapikseli i wideo do 1080p. Warto jednak pamiętać, że Google zawsze będzie dążyło do jak najoptymalniejszego przetrzymywania zdjęć, wiec nawet te nieprzekraczającej maksymalnych rozmiarów z pewnością będą poddawane jakiejś kompresji, czego oczywiście nie powinniśmy jednak dostrzec. Sam zdecydowałem się na zachowywanie oryginalnych plików pewien czas temu i z pewnością będę kontynuował tworzenie kopii zapasowej właśnie w ten sposób. Tylko czy na pewno powinniśmy traktować Google Zdjęcia jako miejsce tylko dla kopii zapasowej?

gglfoto2

Otóż od wczoraj nie jest to tak jednoznaczne. Naturalnie Google Zdjęcia mogą być tylko odskocznią dla plików przetrzymywanych lokalnie na dysku i zarządzanych przy użyciu innego oprogramowania, lecz bez wątpienia nową usługę Googlersów można by już wskazać jako jedno, główne miejsce na nasze fotografie. Bez dostępu do sieci nie zdziałamy jednak za wiele i trzeba o tym pamiętać.

Potrzebne zdjęcia. Wszystkie

Google Zdjęcia stawiają w pierwszej kolejności na centralizację. Aplikacje mobilne automatycznie mogą tworzyć kopie zdjęć na serwerach Google, zaś program przesyłający będzie zachowywać się podobnie jak chociażby Dropbox próbując przesłać do chmury zdjęcia z każdej podłączonej do komputera pamięci zewnętrznej. Czy kiedykolwiek pojawi się standardowa aplikacja desktopowa? Tego niestety nie wiemy. Wiemy, że Google ma chrapkę na każde pojedyncze nasze zdjęcie.

gglphoto4

Ładnie i wygodnie

Zobaczenie „magii Google” jest możliwe dopiero wtedy, gdy nasze konto będzie wypełnione zdjęciami. Nawet przeglądanie zasobów jest wygodniejsze niż gdziekolwiek indziej. W aplikacjach dla iOS i Androida dodano kilka przydatnych gestów, które uprzyjemniają przedzieranie się przez setki fotografii. „Uszczypnięcie” powoduje zmniejszenie lub zwiększenie zakresu czasowego, więc błyskawicznie można rzucić okiem także na zdjęcia z ostatnich miesięcy. Po wybraniu zdjęcia wystarczy „odrzucić” ku górze, by powrócić do widoku siatki, a suwaczek z prawej strony ekranu jest nieoceniony, gdy musimy powrócić do naprawdę wczesnych fotografii.

Clipboard

Z czego słynie Google?

Słowo „oczarowany” chyba najlepiej oddaje to, jak czułem się po sprawdzeniu funkcji szukania. Google stanęło na wysokości zadania i zaserwowało nam re-we-la-cyj-ną, chyba najlepszą wyszukiwarkę zdjęć. Jeszcze nawet zanim wpiszemy pożądaną frazę prezentowane są pogrupowane już wcześniej zdjęcia – tematycznie, w zależności od lokalizacji oraz zawierające konkretne osoby (ta funkcja jest wyłączona na moim koncie). Jeśli to nie wystarcza wystarczy, że wpiszecie kojarzącą się ze zdjęciem frazę, a sekundę później ujrzycie rezultaty wyszukiwania. Coś wspaniałego.

gglphoto7

Naturalnie Google nie zatrzymało się na tym etapie i poszło kilka kroków dalej. Każde ze zdjęć możemy edytować, czy to na telefonie czy w przeglądarce. Dostępne są niemal wszystkie podstawowe narzędzia jak przycinanie, obracanie czy balans kontrastu i nasycenia etc. Można także zdać się na „wykwalifikowane” algorytmy Google, które samodzielnie zdecydują o tym, jak powinna wyglądać nasza fotka. W większości przypadków rezultaty przechodzą najśmielsze oczekiwania.

Fotograficzne Google Now

Zupełną nowością jest Asystent. Tak naprawdę odniosłem wrażenie, że jest to cząstka Google Now, która skupia się tylko na naszych zdjęciach i podpowiada: które z nich możemy/powinniśmy pozwolić jej poprawić, które ze zdjęć powinny trafić do wspólnego albumu, które fotografie powinny zostać użyte do stworzenia kolażu i tak dalej. Każdą z takich kart możemy oddalić, zupełnie jak w Google Now.

Ale czymś niespodziewanym w tym miejscu jest ikonka „+”, która to pozwoli nam na manualne rozpoczęcie procesu tworzenia albumów, filmów, historii (pokazy slajdów), animacji i kolaży. W następnym kroku wystarczy wybrać interesujące nas zdjęcia i zaczekać na efekty. Wielka szkoda, że przeglądanie zdjęć podczas dobierania jest mniej wygodne niż podczas przeglądania zasobów – oprócz suwaka przy prawej krawędzi nie dysponujemy niczym innym, co pozwoliłoby nam szybko i sprawnie odnaleźć konkretne zdjęcia.

Clipboard

Udostępnij komu chcesz

W dzisiejszych realiach obowiązuje zasada „pic or it didn’t happen”. Udostępniamy więc coraz więcej fotografii, najczęściej jednocześnie tracąc kontrolę nad tym, kto będzie mógł je zobaczyć; zapominamy o udostępnionych albumach i folderach, dlatego Google postanowiło to zmienić. Oprócz funkcji udostępniania poprzez Google+, oferowany jest teraz odrębny mechanizm, zbudowany wokół Google Zdjęcia. Dzięki temu zwykły link wystarczy, by druga osoba mogła zobaczyć jedno lub kilka zdjęć niezależnie od tego czy posiada konto Google czy nie. Taka specjalna strona ze zdjęciami jest równie dobrze wyświetlana na ekranie telefonu jak i komputera, a odwiedzający ją użytkownicy posiadają możliwość pobrania wszystkich zdjęć za pomocą jednego kliknięcia lub zapisania ich do własnej biblioteki.

gglfoto3

To o wiele więcej niż kopia zapasowa

Kilka dni temu napisałem jak bardzo cieszę się z wyboru Google, jako miejsca na moją kopię zapasową dla zdjęć. Wczoraj tylko utwierdziłem się w tym przekonaniu po raz kolejny. Czy i kiedy konkurencja odpowie? Mam nadzieję, że szybko i skutecznie, bo to pchnie Google do dalszego działania, a niechętni wobec oferty Google będą dysponować solidną alternatywą. Alternatywą, która w mojej ocenie jak na razie nie dorasta Google do pięt.