<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Nie lubię anonimowych krytyków &#8211; nawet jeśli są blogerami.</title>
	<atom:link href="http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/</link>
	<description>Antyweb</description>
	<lastBuildDate>Sun, 27 May 2012 01:47:00 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Autor: m_gol</title>
		<link>http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60634</link>
		<dc:creator>m_gol</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 May 2009 20:07:25 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=11597#comment-60634</guid>
		<description>&lt;a href=&quot;http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60620&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;@Arnold Buzdygan&lt;/a&gt;:
&lt;blockquote&gt;Już się pogubiłem o czym mówimy :)&lt;/blockquote&gt;

&lt;!-- Zacznij pisać komentarz pod tą linijką. --&gt;
Chyba o wielu rzeczach... :) Podsumowując:
1) zgadzamy się, że Dziennik postąpił paskudnie i z hipokryzją
2) nie zgadzamy się, że anonimowe pisanie o kimś w negatywnym świetle jest moralne
3) nie zgadzamy się, co oznacza bycie anonimowym
Ale dobrze, że jest jakieś wspólne przecięcie. ;)
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60620" rel="nofollow">@Arnold Buzdygan</a>:</p>
<blockquote><p>Już się pogubiłem o czym mówimy :)</p></blockquote>
<p><!-- Zacznij pisać komentarz pod tą linijką. --><br />
Chyba o wielu rzeczach&#8230; :) Podsumowując:<br />
1) zgadzamy się, że Dziennik postąpił paskudnie i z hipokryzją<br />
2) nie zgadzamy się, że anonimowe pisanie o kimś w negatywnym świetle jest moralne<br />
3) nie zgadzamy się, co oznacza bycie anonimowym<br />
Ale dobrze, że jest jakieś wspólne przecięcie. ;)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Arnold Buzdygan</title>
		<link>http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60620</link>
		<dc:creator>Arnold Buzdygan</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 May 2009 14:06:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=11597#comment-60620</guid>
		<description>Już się pogubiłem o czym mówimy :) 
Co do dziennika to zgadzam się, że pograli jak w przedszkolu a może i gorzej.
No i ta hipokryzja .</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Już się pogubiłem o czym mówimy :)<br />
Co do dziennika to zgadzam się, że pograli jak w przedszkolu a może i gorzej.<br />
No i ta hipokryzja .</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Marek Szyl</title>
		<link>http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60613</link>
		<dc:creator>Marek Szyl</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 May 2009 11:43:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=11597#comment-60613</guid>
		<description>&lt;a href=&quot;http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60560&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;@Gniewomir Świechowski&lt;/a&gt;:
&lt;blockquote&gt;Absolutnie największym grzechem na mojej liście rzeczy nieakceptowalnych jest hipokryzja. A w mediach jest jej tyle, że naprawdę, już wolę użerać się z internetowymi trollami, nie są tak obślizgłe. &lt;/blockquote&gt;

&lt;!-- Zacznij pisać komentarz pod tą linijką. --&gt;
...nie są tak obślizgłe?!!! Wybacz, dziennikarz nawet najgorszego pióra podpisujący się pod własnym tekstem imieniem i nazwiskiem na pewno nie jest większym hipokrytą od internetowego trolla (czy blogera anonima rzucającego na lewo i prawo oskarżenia). Troll w realnym świecie siedzi cicho, bo zostałby szybko zniszczony, jeśli w ogóle wysłuchany. Zakłamany na co dzień w sieci anonimowo staje się gwiazdą, której inni klaszczą. Klaskanie sprawia, że taki anonim rośnie w siłę i zaczyna mieć coraz większe pole oddziaływania. I na arenę wchodzi odpowiedzialność. Bo wolność słowa to przede wszystkim odpowiedzialność za to słowo. Trolle czy anonimy chcą mieć wolność słowa bez odpowiedzialności, mieć korzyści bez ponoszenia kosztów. Chcą kreować swoją wizję świata bez wzięcia na siebie kosztów tego co się stworzyło. To rozleniwia, człowiek przestaje myśleć. I zamiast rzeczowej, merytorycznej a zwłaszcza logicznej dyskusji, mądre głowy przekrzykują się z głupotą, z  trollem, anonimem i istota problemu zanika. Emocjonalnie przesuwamy granice moralne, zaczyna panować relatywizm moralny i to jest największą &quot;zasługą&quot; blogerów anonimów. Szantaż, insynuacje czy rzucanie oskarżeń stają się czymś pozytywnym. Ujawnianie, przekazywanie, weryfikacja informacji przez dziennikarzy, funkcja informatora czy choćby wymiana poglądów staje się czymś negatywnym, istnym Złem. I to nie jest &quot;morderstwo z premedytacją&quot; takiego trolla czy anonima. On jest za głupi aby to wszytko pojąć, ogarnąć myślowo to co współtworzy, nie umie postawić granic moralnych, przeto krzywdzi innych, burzy zamiast budować. Anonimowa Kataryna już płaci za to co robiła, czy ktoś się zgadza czy nie i jej zachowanie tylko potwierdza, że oNI chcą unikać odpowiedzialności pod płaszczykiem tej złej anonimowości. 

Aby skłonić anonimową wiarę do bardziej konstruktywnego myślenia (i czynu), napiszę, że ważniejszym problemem niż ujawnianie anonimowych blogerów w wolnych krajach, powinno być nagłaśnianie przypadków osób grożących imiennym blogerom, o czym między innymi kilka tygodni temu napisał Grzegorz, a jakoś trollstwo tematu nie podjęło na taka skalę. 
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60560" rel="nofollow">@Gniewomir Świechowski</a>:</p>
<blockquote><p>Absolutnie największym grzechem na mojej liście rzeczy nieakceptowalnych jest hipokryzja. A w mediach jest jej tyle, że naprawdę, już wolę użerać się z internetowymi trollami, nie są tak obślizgłe. </p></blockquote>
<p><!-- Zacznij pisać komentarz pod tą linijką. --><br />
&#8230;nie są tak obślizgłe?!!! Wybacz, dziennikarz nawet najgorszego pióra podpisujący się pod własnym tekstem imieniem i nazwiskiem na pewno nie jest większym hipokrytą od internetowego trolla (czy blogera anonima rzucającego na lewo i prawo oskarżenia). Troll w realnym świecie siedzi cicho, bo zostałby szybko zniszczony, jeśli w ogóle wysłuchany. Zakłamany na co dzień w sieci anonimowo staje się gwiazdą, której inni klaszczą. Klaskanie sprawia, że taki anonim rośnie w siłę i zaczyna mieć coraz większe pole oddziaływania. I na arenę wchodzi odpowiedzialność. Bo wolność słowa to przede wszystkim odpowiedzialność za to słowo. Trolle czy anonimy chcą mieć wolność słowa bez odpowiedzialności, mieć korzyści bez ponoszenia kosztów. Chcą kreować swoją wizję świata bez wzięcia na siebie kosztów tego co się stworzyło. To rozleniwia, człowiek przestaje myśleć. I zamiast rzeczowej, merytorycznej a zwłaszcza logicznej dyskusji, mądre głowy przekrzykują się z głupotą, z  trollem, anonimem i istota problemu zanika. Emocjonalnie przesuwamy granice moralne, zaczyna panować relatywizm moralny i to jest największą &#8222;zasługą&#8221; blogerów anonimów. Szantaż, insynuacje czy rzucanie oskarżeń stają się czymś pozytywnym. Ujawnianie, przekazywanie, weryfikacja informacji przez dziennikarzy, funkcja informatora czy choćby wymiana poglądów staje się czymś negatywnym, istnym Złem. I to nie jest &#8222;morderstwo z premedytacją&#8221; takiego trolla czy anonima. On jest za głupi aby to wszytko pojąć, ogarnąć myślowo to co współtworzy, nie umie postawić granic moralnych, przeto krzywdzi innych, burzy zamiast budować. Anonimowa Kataryna już płaci za to co robiła, czy ktoś się zgadza czy nie i jej zachowanie tylko potwierdza, że oNI chcą unikać odpowiedzialności pod płaszczykiem tej złej anonimowości. </p>
<p>Aby skłonić anonimową wiarę do bardziej konstruktywnego myślenia (i czynu), napiszę, że ważniejszym problemem niż ujawnianie anonimowych blogerów w wolnych krajach, powinno być nagłaśnianie przypadków osób grożących imiennym blogerom, o czym między innymi kilka tygodni temu napisał Grzegorz, a jakoś trollstwo tematu nie podjęło na taka skalę.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: m_gol</title>
		<link>http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60592</link>
		<dc:creator>m_gol</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 May 2009 02:35:24 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=11597#comment-60592</guid>
		<description>&lt;a href=&quot;http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60577&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;@Arnold Buzdygan&lt;/a&gt;:
&lt;blockquote&gt;Jeżeli Kataryna wygadała się znajomym co robi to nie była anonimowa. I może tak ją właśnie namierzyli - przez za długi język znajomego, który wiedział.&lt;/blockquote&gt;

&lt;!-- Zacznij pisać komentarz pod tą linijką. --&gt;
Ale przecież my nie o tym mówimy. Jak Dziennik poznał jej tożsamość to już jej problem, racja - chodzi tylko o to, że to ich nie uprawnia do jej ujawniania. Zwłaszcza w taki sposób - podając informacje wystarczające do wygooglania, a jednocześnie twierdząc cynicznie, że oni jej nie ujawnią.

W końcu istnieje coś takiego, jak tajemnica dziennikarska. Gdyby dziennikarze amerykańscy byli tak samo &quot;dyskretni&quot;, jak ci z Dziennika, to pewnie nie dowiedzielibyśmy się o Watergate...
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60577" rel="nofollow">@Arnold Buzdygan</a>:</p>
<blockquote><p>Jeżeli Kataryna wygadała się znajomym co robi to nie była anonimowa. I może tak ją właśnie namierzyli &#8211; przez za długi język znajomego, który wiedział.</p></blockquote>
<p><!-- Zacznij pisać komentarz pod tą linijką. --><br />
Ale przecież my nie o tym mówimy. Jak Dziennik poznał jej tożsamość to już jej problem, racja &#8211; chodzi tylko o to, że to ich nie uprawnia do jej ujawniania. Zwłaszcza w taki sposób &#8211; podając informacje wystarczające do wygooglania, a jednocześnie twierdząc cynicznie, że oni jej nie ujawnią.</p>
<p>W końcu istnieje coś takiego, jak tajemnica dziennikarska. Gdyby dziennikarze amerykańscy byli tak samo &#8222;dyskretni&#8221;, jak ci z Dziennika, to pewnie nie dowiedzielibyśmy się o Watergate&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Arnold Buzdygan</title>
		<link>http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60577</link>
		<dc:creator>Arnold Buzdygan</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 May 2009 18:04:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=11597#comment-60577</guid>
		<description>m_gol:  Jeżeli Kataryna wygadała się znajomym co robi to nie była anonimowa.  I może tak ją właśnie namierzyli - przez za długi język znajomego, który wiedział.

mantrid:  dla mnie ważne jest kim jest kto pisze.  Niekoniecznie by znać jego imię i nazwisko, ale by wiedzieć o nim jakie ma uprzedzenia, preferencje, sympatie itd. Oczywiście jeżeli ten ktoś stara się pisać &quot;obiektywnie&quot;, a nie wyraźnie zaznacza, że jest taki i owaki i dlatego widzi to przez taki filtr.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>m_gol:  Jeżeli Kataryna wygadała się znajomym co robi to nie była anonimowa.  I może tak ją właśnie namierzyli &#8211; przez za długi język znajomego, który wiedział.</p>
<p>mantrid:  dla mnie ważne jest kim jest kto pisze.  Niekoniecznie by znać jego imię i nazwisko, ale by wiedzieć o nim jakie ma uprzedzenia, preferencje, sympatie itd. Oczywiście jeżeli ten ktoś stara się pisać &#8222;obiektywnie&#8221;, a nie wyraźnie zaznacza, że jest taki i owaki i dlatego widzi to przez taki filtr.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: mantrid</title>
		<link>http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60565</link>
		<dc:creator>mantrid</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 May 2009 14:45:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=11597#comment-60565</guid>
		<description>no tak bo przecież nie ważna jest treść bloga, ważne kto go pisze. nie ważne co masz do powiedzenia, ważne kim jesteś i po której stronie barykady stoisz. a anonimowość to już w ogóle jest niedopuszczalna - jak tu szukać w teczkach i życiorysach, skoro nawet nie znamy tożsamości autora? jak tu znaleźć powiązania z kimś, kogo już udało się zdyskredytować? a jak nie mamy teczek, to trudno jest argumentować. no bo przecież nikt nie będzie argumentował merytorycznie, od tego są dyskusje w kawiarniach.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>no tak bo przecież nie ważna jest treść bloga, ważne kto go pisze. nie ważne co masz do powiedzenia, ważne kim jesteś i po której stronie barykady stoisz. a anonimowość to już w ogóle jest niedopuszczalna &#8211; jak tu szukać w teczkach i życiorysach, skoro nawet nie znamy tożsamości autora? jak tu znaleźć powiązania z kimś, kogo już udało się zdyskredytować? a jak nie mamy teczek, to trudno jest argumentować. no bo przecież nikt nie będzie argumentował merytorycznie, od tego są dyskusje w kawiarniach.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Va</title>
		<link>http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60564</link>
		<dc:creator>Va</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 May 2009 14:36:42 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=11597#comment-60564</guid>
		<description>&lt;a href=&quot;http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60445&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;@eddie&lt;/a&gt;

Chyba chodziło o to:
http://like-a-geek.jogger.pl/2009/05/22/czekamy-na-drugiego-hazana/


&lt;a href=&quot;http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60476&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;@Katrina&lt;/a&gt;

Wiesz czemu cenię sobie tego bloga? Tak, częściowo jest to odtwórcza praca ale za to nie muszę sam przesiewać informacji z pięciu technicznych blogów. 
Jak jesteś taka cwana moja droga to pokaż nam swoją twórczość... Z przyjemnością poczytamy to co masz do zaoferowania światu. A co do Twojego PS-a: To nie jest &quot;odwaga&quot; tylko zwykła uczciwość w stosunku do czytających - masz własne zdanie to nikt Ci go nie broni pokazywać. Na Twoim miejscu szanowałbym tez trochę gospodarza bloga na którym się zjawiasz...
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60445" rel="nofollow">@eddie</a></p>
<p>Chyba chodziło o to:<br />
<a href="http://like-a-geek.jogger.pl/2009/05/22/czekamy-na-drugiego-hazana/" rel="nofollow">http://like-a-geek.jogger.pl/2009/05/22/czekamy-na-drugiego-hazana/</a></p>
<p><a href="http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60476" rel="nofollow">@Katrina</a></p>
<p>Wiesz czemu cenię sobie tego bloga? Tak, częściowo jest to odtwórcza praca ale za to nie muszę sam przesiewać informacji z pięciu technicznych blogów.<br />
Jak jesteś taka cwana moja droga to pokaż nam swoją twórczość&#8230; Z przyjemnością poczytamy to co masz do zaoferowania światu. A co do Twojego PS-a: To nie jest &#8222;odwaga&#8221; tylko zwykła uczciwość w stosunku do czytających &#8211; masz własne zdanie to nikt Ci go nie broni pokazywać. Na Twoim miejscu szanowałbym tez trochę gospodarza bloga na którym się zjawiasz&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Gniewomir Świechowski</title>
		<link>http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60560</link>
		<dc:creator>Gniewomir Świechowski</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 May 2009 13:38:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=11597#comment-60560</guid>
		<description>&lt;blockquote&gt;Przyznam otwarcie, nie lubię anonimów, nie lubię ludzi odważnych tylko wtedy kiedy ich personalia są nikomu nie znane i kiedy wiedzą, że za swoje opinie praktycznie nie ponoszą odpowiedzialności i nie spotkają ich żadne konsekwencje. Nie lubię też ludzi odważnych tylko z za klawiatury, którzy nie potrafią drugiej osobie w twarz powiedzieć tego samego co o niej piszą na blogu czy gdziekolwiek indziej w internecie.Nie ma żadnej odwagi w tym, że ktoś głośno krytykuje polityków będąc jednocześnie anonimowym. W przypadku Kataryny okazało się, że cała anonimowość była ukryciem się z premedytacją przed potencjalnymi konsekwencjami, zarówno zawodowymi jak i prywatnymi (z wywiadu dla dziennik.pl):&lt;/blockquote&gt;

&lt;!-- Zacznij pisać komentarz pod tą linijką. --&gt;
Grzegorzu, od początku pisze w internecie (w tym o polityce) pod własnym imieniem i nazwiskiem, bo jestem młody i głupi, nie mam rodziny na utrzymaniu, kredytu hipotecznego i samochodu. Mając takowe rzeczy na głowie i nie utrzymując się z blogowania (co zrobić mógłbyś ty i niewielu więcej blogerów w Polsce) naprawdę - chyba - podarowałbym sobie pisanie pod nazwiskiem. Już raz o mało straciłbym pracę, bo moje poglądy polityczne były nieakceptowalne dla mojego szefa. Moja opinia w tej sprawie  była prosta: &quot;jak nie pasuje to niech mnie pocałuje w d..., znajdę sobie nową pracę&quot; skoro prywatne poglądy niwelują kompetencje. Ale nie oczekuj, żeby ktokolwiek kto nie utrzymuje się z blogowania ponosił konsekwencje tego rodzaju, gdy ma już &quot;dorosłe&quot; życie i jest odpowiedzialny za innych. 

Co jeszcze ważniejsze, czy wyobrażasz sobie twórców takich &quot;insajderskich&quot; blogów jak np. http://telekomunikacyjny.blox.pl/2007/06/2106-Biodegradacja-tp.html piszących pod nazwiskiem? Ja rozumiem, że irytuje cię internetowy ściek, gdzie ktoś anonimowo wyzywa innych i coś insynuuje, bo sam jestem z męczącą regularnością wyzywany od bolszewików, faszystów, pryszczatych cenzorów, ścierw itd. Jestem jednak gotów zapłacić taką cenę, za istnienie wspomnianych &quot;insajderskich&quot; internetowych mediów i blogów gdzie ludzie po prostu szczerze wyrażają swoje opinie - wbrew twierdzeniom &quot;Dz&quot; często w sposób kulturalny i ciekawy. 

Naprawdę czekam, aż powstanie jakiś blog - anonimowy - gdzie jakiś wkurzony dziennikarz opisze ten ściek jaki jest teraz w mediach i to jak wielu ludzi pisząc pod nazwiskiem, sprzedaje się jak byle tirówka. Bo najbardziej na piszących pod nazwiskiem dziennikarzy i branżę klną właśnie dziennikarze - ale w prywatnych rozmowach. Głośno tego nikt nie napisze, bo oznaczało by to koniec kariery itd. 

Naprawdę wolę tego trolla, który anonimowo wyzywa mnie od sk-synów, niż dziennikarza, który blogerkę chce szantażem chce zmusić do pisania dla &quot;Dziennika&quot;, ordynarnie kłamie na jej temat(kwestia nieistniejących kontraktów), a potem przykrywa to dyskusją o anonimowości w sieci i wali w blogosferę i blogerkę... którą chciał zatrudnić.

Absolutnie największym grzechem na mojej liście rzeczy nieakceptowalnych jest hipokryzja. A w mediach jest jej tyle, że naprawdę, już wolę użerać się z internetowymi trollami, nie są tak obślizgłe. 

W kwestii wiarygodności, to chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że na nią trzeba sobie w sieci solidnie zapracować. Bo byle pyrtek z założonym trzy dni wcześniej blogiem może opisywać cokolwiek, kłamać, wyzywać, ale nikt go nie potraktuje na poważnie. To że AntyWeb jest traktowane jako wiarygodne źródło inf. to wynik długiej pracy, stworzenie opiniotwórczego bloga pod nickiem jest równie trudne. </description>
		<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Przyznam otwarcie, nie lubię anonimów, nie lubię ludzi odważnych tylko wtedy kiedy ich personalia są nikomu nie znane i kiedy wiedzą, że za swoje opinie praktycznie nie ponoszą odpowiedzialności i nie spotkają ich żadne konsekwencje. Nie lubię też ludzi odważnych tylko z za klawiatury, którzy nie potrafią drugiej osobie w twarz powiedzieć tego samego co o niej piszą na blogu czy gdziekolwiek indziej w internecie.Nie ma żadnej odwagi w tym, że ktoś głośno krytykuje polityków będąc jednocześnie anonimowym. W przypadku Kataryny okazało się, że cała anonimowość była ukryciem się z premedytacją przed potencjalnymi konsekwencjami, zarówno zawodowymi jak i prywatnymi (z wywiadu dla dziennik.pl):</p></blockquote>
<p><!-- Zacznij pisać komentarz pod tą linijką. --><br />
Grzegorzu, od początku pisze w internecie (w tym o polityce) pod własnym imieniem i nazwiskiem, bo jestem młody i głupi, nie mam rodziny na utrzymaniu, kredytu hipotecznego i samochodu. Mając takowe rzeczy na głowie i nie utrzymując się z blogowania (co zrobić mógłbyś ty i niewielu więcej blogerów w Polsce) naprawdę &#8211; chyba &#8211; podarowałbym sobie pisanie pod nazwiskiem. Już raz o mało straciłbym pracę, bo moje poglądy polityczne były nieakceptowalne dla mojego szefa. Moja opinia w tej sprawie  była prosta: &#8222;jak nie pasuje to niech mnie pocałuje w d&#8230;, znajdę sobie nową pracę&#8221; skoro prywatne poglądy niwelują kompetencje. Ale nie oczekuj, żeby ktokolwiek kto nie utrzymuje się z blogowania ponosił konsekwencje tego rodzaju, gdy ma już &#8222;dorosłe&#8221; życie i jest odpowiedzialny za innych. </p>
<p>Co jeszcze ważniejsze, czy wyobrażasz sobie twórców takich &#8222;insajderskich&#8221; blogów jak np. <a href="http://telekomunikacyjny.blox.pl/2007/06/2106-Biodegradacja-tp.html" rel="nofollow">http://telekomunikacyjny.blox.pl/2007/06/2106-Biodegradacja-tp.html</a> piszących pod nazwiskiem? Ja rozumiem, że irytuje cię internetowy ściek, gdzie ktoś anonimowo wyzywa innych i coś insynuuje, bo sam jestem z męczącą regularnością wyzywany od bolszewików, faszystów, pryszczatych cenzorów, ścierw itd. Jestem jednak gotów zapłacić taką cenę, za istnienie wspomnianych &#8222;insajderskich&#8221; internetowych mediów i blogów gdzie ludzie po prostu szczerze wyrażają swoje opinie &#8211; wbrew twierdzeniom &#8222;Dz&#8221; często w sposób kulturalny i ciekawy. </p>
<p>Naprawdę czekam, aż powstanie jakiś blog &#8211; anonimowy &#8211; gdzie jakiś wkurzony dziennikarz opisze ten ściek jaki jest teraz w mediach i to jak wielu ludzi pisząc pod nazwiskiem, sprzedaje się jak byle tirówka. Bo najbardziej na piszących pod nazwiskiem dziennikarzy i branżę klną właśnie dziennikarze &#8211; ale w prywatnych rozmowach. Głośno tego nikt nie napisze, bo oznaczało by to koniec kariery itd. </p>
<p>Naprawdę wolę tego trolla, który anonimowo wyzywa mnie od sk-synów, niż dziennikarza, który blogerkę chce szantażem chce zmusić do pisania dla &#8222;Dziennika&#8221;, ordynarnie kłamie na jej temat(kwestia nieistniejących kontraktów), a potem przykrywa to dyskusją o anonimowości w sieci i wali w blogosferę i blogerkę&#8230; którą chciał zatrudnić.</p>
<p>Absolutnie największym grzechem na mojej liście rzeczy nieakceptowalnych jest hipokryzja. A w mediach jest jej tyle, że naprawdę, już wolę użerać się z internetowymi trollami, nie są tak obślizgłe. </p>
<p>W kwestii wiarygodności, to chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że na nią trzeba sobie w sieci solidnie zapracować. Bo byle pyrtek z założonym trzy dni wcześniej blogiem może opisywać cokolwiek, kłamać, wyzywać, ale nikt go nie potraktuje na poważnie. To że AntyWeb jest traktowane jako wiarygodne źródło inf. to wynik długiej pracy, stworzenie opiniotwórczego bloga pod nickiem jest równie trudne.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: m_gol</title>
		<link>http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60549</link>
		<dc:creator>m_gol</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 May 2009 10:51:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=11597#comment-60549</guid>
		<description>&lt;a href=&quot;http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60516&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;@Arnold Buzdygan&lt;/a&gt;:
&lt;blockquote&gt;Co do anonimowości globalnej - jeżeli trzy osoby na krzyż znają czyjeś nazwisko to osoba ta już nie jest anonimowa.&lt;/blockquote&gt;

&lt;!-- Zacznij pisać komentarz pod tą linijką. --&gt;
No to jakoś inaczej rozumiemy anonimowość. BTW, jestem skłonny się założyć o to, że wg Twojej definicji Kataryna nigdy nie była anonimowa...
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60516" rel="nofollow">@Arnold Buzdygan</a>:</p>
<blockquote><p>Co do anonimowości globalnej &#8211; jeżeli trzy osoby na krzyż znają czyjeś nazwisko to osoba ta już nie jest anonimowa.</p></blockquote>
<p><!-- Zacznij pisać komentarz pod tą linijką. --><br />
No to jakoś inaczej rozumiemy anonimowość. BTW, jestem skłonny się założyć o to, że wg Twojej definicji Kataryna nigdy nie była anonimowa&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Arnold Buzdygan</title>
		<link>http://antyweb.pl/nie-lubie-anonimowych-krytykow-nawet-jesli-sa-blogerami/#comment-60516</link>
		<dc:creator>Arnold Buzdygan</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 24 May 2009 23:52:31 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=11597#comment-60516</guid>
		<description>Jeżeli tożsamość piszącego jest znana naczelnemu to znaczy,że nie jest to osoba anonimowa, tylko pisząca pod pseudonimem.

Co do anonimowości globalnej - jeżeli trzy osoby na krzyż znają czyjeś nazwisko to osoba ta już nie jest anonimowa. Vide Kominek.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jeżeli tożsamość piszącego jest znana naczelnemu to znaczy,że nie jest to osoba anonimowa, tylko pisząca pod pseudonimem.</p>
<p>Co do anonimowości globalnej &#8211; jeżeli trzy osoby na krzyż znają czyjeś nazwisko to osoba ta już nie jest anonimowa. Vide Kominek.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

<!-- Served from: antyweb.pl @ 2012-05-27 03:59:56 by W3 Total Cache -->
