• Nie lubię anonimowych krytyków – nawet jeśli są blogerami.

    Kataryna – czyli znana blogerka polityczna z bloxa, doczekała się chyba największej afery związanej z blogiem w Polsce. Krytyka polityków i ich poczynań doczekała się bezpardonowej reakcji oraz super detektywów z dziennik.pl (na szczęście wynik sprzedaży tej “gazety” pokazuje, że już nie długo będą nas obdarowywać swoim jakże niskich lotów przemyśleniami ).

    Mój wpis nie będzie jednak pieśnią pochwalną na temat Kataryny. Chciałbym raczej zwrócić uwagę na to co jest w świecie dziennikarzy oczywistością czyli odpowiedzialność za własne słowa. Zawsze uważałem i uważam, że bloger czy ktokolwiek inny kto publicznie się wypowiada powinien brać odpowiedzialność za swoje słowa i czyny.

    Przyznam otwarcie, nie lubię anonimów, nie lubię ludzi odważnych tylko wtedy kiedy ich personalia są nikomu nie znane i kiedy wiedzą, że za swoje opinie praktycznie nie ponoszą odpowiedzialności i nie spotkają ich żadne konsekwencje. Nie lubię też ludzi odważnych tylko z za klawiatury, którzy nie potrafią drugiej osobie w twarz powiedzieć tego samego co o niej piszą na blogu czy gdziekolwiek indziej w internecie.

    Nie ma żadnej odwagi w tym, że ktoś głośno krytykuje polityków będąc jednocześnie anonimowym. W przypadku Kataryny okazało się, że cała anonimowość była ukryciem się z premedytacją przed potencjalnymi konsekwencjami, zarówno zawodowymi jak i prywatnymi (z wywiadu dla dziennik.pl):

    A blog dalej będzie pani pisała?
    Nie, to już byłby koniec. Nie mogę sobie wyobrazić pisania tego, co piszę i robienia tego, co robię zawodowo. Tego się nie da połączyć. A z bloga jest mi łatwiej zrezygnować. Zresztą anonimowość daje mi ogromną swobodę. Bez tego założyłabym sobie kaganiec, żeby nie narazić się na procesy. I tak więc, to byłby koniec bloga

    I niestety tego typu sytuacje raczej nie stawiają innych blogerów (szczególnie zajmujących się polityką) w dobrym świetle bo faktycznie okazuje się, że najłatwiej jest być walecznym krytykiem i niezłomnym pogromcą polityków kiedy wygłaszamy swoje opinie w internecie a jeszcze łatwiej kiedy robi się to anonimowo.

    Kiedy jednak ktoś odsłoni rąbka naszej tożsamości czy też grozi nam odpowiedzialność za nasze słowa (niezależnie od tego czy ma racje czy nie) to nagle stajemy się potulniejsi i zaczynamy mówić o wycofaniu się z całego tego niepotrzebnego blogowania (bo to tylko zamieszanie jeszcze wywołuje).

    Na koniec dodam jeszcze raz, że bezpardonowy sposób w jaki dziennik potraktował Katarynę jest skandaliczny i nie powinien być tolerowany przez innych dziennikarzy (a szantaż jest chyba w Polsce karany?) Niestety kiedy gra się w z politykami w ciuciubabkę trzeba się liczyć z tym, że gra będzie nie fair a ciosy będą poniżej pasa.

    Zdjęcie pochodzi z poltergeist.blox.pl

    Dodaj do:
    • Wykop
    • Facebook
    • Blip
    • Sledzik.pl
    • Flaker
    • Twitter
  • KOMENTARZE

    1. Olgierd

      Ale to jest jej sprawa — i jej czytelników. Jeśli ktoś uważa, że osoba chroniąca swą tożsamość mimo wszystko jest wiarygodna, to jest sprawa relacji między czytelnikiem i autorem.

      Czym się w zasadzie różni “Kataryna” od “Cezary Michalski”, skoro i tak o tym drugim nic nie wiem? Liczy się to co pisze i jak pisze. Jeśli dostrzegę w pisaniu asekuranctwo czy manipulację czytelnikiem, zrezygnuję — bez względu na to, czy pisze się to-to pod nazwiskiem czy pod pseudonimem.

    2. Marcin Jagodzinski

      touche.

      to samo dziś pisałem:

      http://brutto.tumblr.com/post/111400522/kiedy-skontaktowali-my-si-z-ni-i-powiedzieli-my

      co innego, gdyby to był blog “whistblowerski”, ujawniający jakieś tajemnice, mający własne źródła. nie, blog jest raczej publicystyczny, żeby nie powiedzieć: propagandowy.

    3. Marcin Jagodzinski

      @olgierd: o Michalskim możesz się dużo dowiedzieć, bo ma kolegów, którzy zgodnie z tym samym prawicowym etosem lubią zaglądać w życie prywatne (słynne artykuły o tym jak to Michalski zdradził ideały, bo się – uwaga – rozwiódł). ale to margines. oczywiście nikt nie ma prawa wymagać ujawnienia danych (poza oczywistymi przypadkami). i oczywiście każdy ma prawo wierzyć anonimom. i ma prawo uważać takich ludzi za tchórzy.

    4. Olgierd

      Nie można uprawiać publicystyki anonimowo? Uważam, że można, podobnie jak propagandę. I nic to nie zmienia, jeśli chodzi o merytorykę wypowiedzi (do tematyki poruszanej przez Katarynę nie trzeba j/akiejś super wiedzy — nie trzeba być ex-posłem czy prawie-ministrem).

      Owszem, osobiście też wolę wiedzieć kto pisze i co poza tym robi (dlatego lekturę każdej nowej dla mnie stronki zaczynam od rubryki “o mnie” — podobnie jak w prasie od stopki redakcyjnej) — ale brak “o mnie” nie przeszkadza mi, jeśli teksty są dobre.
      Dodam, że takim osobom przynajmniej nie da się zarzucić lansowania się. Brak związku między twórczością a nazwiskiem leczy z tego rodzaju kompleksów — mam pewność, że autor pisze wyłącznie dla pisania (nawet jeśli nazwiesz to propagandą), a nie dla niezdrowego blichtru. Lub pieniędzy.

      Dziennik dałby pewnie Katarynie super miejsce, nawet Janka Rokitę by pewnie wywalili, żeby tylko dla nich pisała. A tak…

      Przykładem doskonałego, profesjonalnego bloga anonimowego jest dla mnie np. http://trystero.pl, którego autorem jest… Trystero. Coś tam o nim wiadomo, ale niewiele.

    5. Azazello

      Grzegorzu muszę się z Tobą nie zgodzić, oczywiście masz prawo wyrażać swoje zdanie – jednak prawo prasowe gwarantuje każdemu dziennikarzowi prawo do anonimowości. Ty piszesz bloga o Internecie, ale są też takie dziedziny, w których anonimowość gwarantuje dostęp do informacji i przede wszystkim chroni osobę i do nich zaliczyć trzeba politykę. Duża cześć informacji prezentowanych w mediach przez dziennikarzy pochodzi od anonimowych źródeł (polityka, biznes) tylko w mediach te informacje prezentują dziennikarze, a co jeśli źródło zechce samo opublikować informację, którą posiada – np. na blogu. Nie piszę tego bezpośrednio w kontekście sprawy Kataryny (bo nie znam dogłębnie sprawy, pewnie mało kto zna), ale w kontekście pisania jako anonimowa osoba. Tajemnica dziennikarska jest chroniona prawem i jest elementem demokracji – bez niej o wielu sprawach nigdy byśmy się nie dowiedzieli.

    6. Grzegorz Marczak

      @Azazello


      nie neguję, że anonimowość jest potrzebna i często niezbędna. W tym jednak przypadku nie była ona podyktowana takimi względami o jakich mówisz tylko obawom o konsekwencje. Jest to duża różnica.

    7. Marcin Jagodzinski

      @olgierd: można, choć moim zdaniem wówczas (wbrew pozorom) mniej można. np. anonim grzebiący w czyimś życiorysie, to jest niesmaczne. dlatego ja nie odmawiam jej tego prawa. natomiast widzę w tej postawie jakieś pęknięcie. a już zupełnie nie mogę się doszukać jakiejś szczególnej odwagi.

      nie rozumiem, dlaczego nie można zarzucić lansu. akurat kataryna nie ma reklam, ale mogłby przecież mieć i pisać dla pieniędzy (a już na pewno nie za darmo by pisała w dzienniku – a propos – nie wydaje mi się, żeby jakiekolwiek miejsce w dzienniku mogło być „świetne”). można się lansować w realu, można i w sieci (jedyne czego nie można zarzucić, to przenoszenia sieciowego lansu na real).

      to zresztą jest skomplikowana sprawa i pewnie nie miejsce, żeby o tym pisać. mam jakieś wewnętrzne przekonanie, że nawet jeśli zaczyna się anonimowo i po cichu, to jeśli się osiąga pewien sukces, trzeba wziąć byka za rogi, ujawnić się i dalej z otwartą przyłbicą działać.

      a może powiesz, jak to wygląda z punktu prawnego? np. gdyby ktoś zaczął “pseudonim” wyzywać? czy osoba ta mogłby dochodzić jakiś swoich praw?

    8. Olgierd

      Tak, zgodnie z art. 23 kc pseudonim jest jednym z chronionych dóbr osobistych. Rozumie się to zarówno jako “zakaz” podszywania się innych osób pod *uznany* pseudonim *konkretnej osoby* (a więc np. Bolesława Prusa), jak i “zakaz” obrażania kogoś, kto działa pod pseudonimem.
      Tu znów warunek: dana osoba musi być znana pod tym swoim pseudonimem, tj. musi być możliwość powiązania pseudonimu z człowiekiem.

      Sam w sobie pseudonim nie podlega ochronie.

      Co do lansu: nikt jej nie zapraszał na spotkania, nikt nie dzwonił i nie pytał o opinię, nie musiała odpowiadać na żadną korespondencję “proszę o wypowiedź na temat…”
      Ja tylko dziś i tylko na temat Kataryny miałem 2 listele oraz jeden telefon z różnych redakcji (co ja myślę o tym zdarzeniu). Tylko z Dziennika nie dzwonili ;-) (i dobrze).
      Wychodzi na to, że sam się najlepiej wylansowałem.

      PS jeszcze jeden przykład doskonałego bloga pisanego pod pseudonimem: Quake i http://quakeblog.wordpress.com

    9. Marcin Jagodzinski

      a no właśnie, o ten warunek mi chodzi, bo że jest chroniony to wiedziałem. rozumiem, że warunek ten (powiązanie z człowiekiem, co to znaczy?) musi być spełniony w momencie rozpowszechnienia danej wypowiedzi? a nie potem?

      “Co do lansu: nikt jej nie zapraszał na spotkania, nikt nie dzwonił i nie pytał o opinię, nie musiała odpowiadać na żadną korespondencję “proszę o wypowiedź na temat…”

      może nie dzwonił, tylko pisał maile. o opinię to chyba pytano nagminnie choćby komentarzach. pliz. to tak jakbyś pisał, że ktoś, kto nie ma netu nie lansuje się, bo go nie zasypują mailami. taki sam lans, tylko w innym “świecie”.

    10. Sprawa blogerki : MyślOdsiewnia

      [...] przeczytaniu go przed chwilą na blogu Grzegorza Marczaka poczułam pewien [...]

    11. Azazello

      @Grzegorz

      Ja odniosłem się ogólnie do anonimowości, bo napisałeś trochę ogólnie, że w ogóle nie lubisz anonimów – jeśli chodzi natomiast o przykład Kataryny – to jak dla mnie polityka to jedno wielkie bagno i kto chce pisać o wszelkich niewygodnych sprawach, trudnych to albo musi mieć niezłe plecy albo pozostać po prostu anonimowym.

    12. LooZ^

      Kataryna anonimowa? Kataryna to Kataryna, wiem o niej wiecej niz o USZ, DOM, USZ, PIG ktorzy podpisali dzisiaj artkuly w Gazecie Wyborczej.

    13. eddie

      @Grzegorz: To ja tak anonimowo podpowiem, że właśnie jesteś krytykowany za swoje reklamy. W dodatku krytyka jest całkowicie nieanonimowa.
      Poczytaj sobie sam: http://tinyurl.com/r7ee8z

    14. m_gol

      A ja się jej nie dziwię. Polskie prawo niestety dopuszcza sądzenie za zniesławienie w ramach procesu karnego (niesławny paragraf 212); a wystarczyłyby procesy cywilne.

      Widać też, jakie mamy w Polsce środowisko dziennikarskie. Dziennik dostał informacje i nie może się powstrzymać, żeby ich nie ujawnić. “proszę nas zrozumieć to frustrujące wiedzieć i nie móc napisać”. Żałosne. Ciekawe, jak potoczyłyby się niektóre afery w USA, gdyby tamtejsi dziennikarze tak samo “poważnie” podchodzili do prywatności.

      Dziennikarze Dziennika pokazali swoje wysokie standardy. Mogliby sobie upaść, choć to się zapewne niestety nie stanie.

    15. hmm

      Nie lubię też ludzi odważnych tylko z za klawiatury, którzy nie potrafią drugiej osobie w twarz powiedzieć tego samego co o niej piszą na blogu czy gdziekolwiek indziej w internecie.

      Mam odwage powtórzyc to samo co napisałem prosto w twarz, tylko nie oszukujmy sie , nigdy nie dochodzi do spotkania (lub niezmiernie żadko ) z rozmówca, z adresatem.

    16. ;)

      “nie potrafią drugiej osobie w twarz powiedzieć”

      lubie anonimowosc nawet pozorna, co innego rozmawiac na wolnym powietrzu z druga osoba a co innego wpisywac pod swoimi danymi osobowymi cos w sieci … jakby tak kazdy zapisywal na pendrajwa wszystkie twoje slowa emocje danego dnia w realu to miloby ci bylo ?

      ludzie ktorzy pozbawili sie swojej prywatnosci nie maja juz nic tylko krytyke tych ktorzy dalej chca sie czuc choc troche wolni chocby pod postacia wolnego slowa

      pozatym ludzie nieanonimowi czesto nie powiedza w sieci prawdy albo beda sztucznie powstrzymywac swoje emocje bo kto wie ktoz bedzie potem czytal i ocenial nas za jakies dawne grzechy lub slabosci danego dnia

    17. Moby

      No na podstawie tych informacji które dziennik opublikował to chyba każdy kto umie korzystać z googla już wie kim jest Kataryna…

    18. Marek

      Stary, zdziwiłbyś się ile ludzi miałoby ochotę powiedzieć Ci prosto w twarz, że masz słabego bloga, robisz masę literówek i w ogóle lansisz się nie mając do tego kompletnie doświadczenia ani zaplecza. Idę o zakład, że byłoby to 9 na 10 ludzi, którzy siedzą koło Ciebie na konferencjach i ładnie się uśmiechają, jak przychodzi co do czego. A raz na jakiś czas tu wygarną Ci co myślą… i robią to anonimowo, bo tak jest lepiej. Więc przestań się zgrywać, bo anonimowość to najważniejsza rzecz w internecie, bez tego internet nie ma sensu.

    19. dc1

      Powiedzcie to Kominkowi.

    20. stopaprocentowa

      http://stopaprocentowa.blogspot.com/2009/04/anonimowa-osobowosc-internetowa.html – ja również wybrałam anonimowość. Wystarczy, że na GL mam pełny profil. Anonimowy blog jest po to by móc wyrazić swoją opinię na różne, kontrowersyjne tematy. Jestem osobą prywatną i osobą publiczną jednocześnie – prowadzę firmę i chcę publikacje “zawodowe” firmować własnym nazwiskiem nie łącząc ich jednak z publikacjami prywatnymi.
      W tekście (w podanym linku) podałam jeszcze jedno uzasadnienie: kto jest bardziej “prawdziwy”? Ten kto musi się “pilnować” by nie powiedzieć czegoś niewłaściwego, czy ten, który po prostu pisze co myśli, bez obawy, że google zindeksuje to wszystko i powiąże z nazwiskiem?

    21. Grzegorz Marczak

      @Marek


      jeśli dla ciebie anonimowość z takich względów jak podałeś jest najważniejszą rzeczą w internecie to jest to bardzo przykre.

    22. Psychika.net

      Wg mnie anonimowość w sieci jest ok – pod warunkiem, że nie szkodzi tym innym ludziom (w jakikolwiek sposób).

    23. Trystero

      Ja tylko zwroce uwage gospodarza, ze sporo osob pisalo pod nickiem. Chocby tacy panowie jak Hamilton, Madison i Jay. Nazywali siebie The Federalists. Pisali pod koniec XVIII wieku w USA i sa odpowiedzialni za obecny porzadek konstytucyjny w tym panstwie.

      Moze wiec nie zawsze pisanie pod nickiem jest zle?

    24. slawkas

      Waracając do tekstu wpisu, moim zdaniem sprawa Kataryny nie jest największą aferą związaną z blogiem w Polsce. Dużo więcej działo się po słynnych pytaniach o możliwy alkoholizm Kaczyńskiego zadanych na blogu przez Palikota ponad rok temu, i jeszcze więcej mogło się wydarzyć, gdyby Palikot się nie wycofał. Dużo większą siłę oddziaływania miały też prze ostatnie lata opinie Matki_Kurki, który jakiś czas temu po prostu opublikował skan swojego dowodu osobistego i dalej pisze.
      Teraz to mamy tylko pyskówkę między blogerką, którą sprawa przerosła, a drugorzędnym politykiem bez własnego zaplecza. Ponieważ nas tu bardziej interesuje sytuacja autora internetowego, to niestety, ja twierdzę, że tłumaczenia Kataryny, które zacytowałeś, są żenujące. Prawie wszystko za i przeciw można przeczytać w komentarzach powyżej i na innych blogach. Ja tylko dodam, że jeśli traktuje anonimowośc jako źródło swobody oraz (iluzoryczne) zabezpieczenie przed procesami a bez tego sobie zakłada kaganiec, to znaczy, że nie ma odwagi cywilnej a przy tym z góry dopuszcza możliwość łamania prawa i przekraczania zasad netykiety.
      Sławomir Kasprzak

    25. Gizmo

      A co z całą masą tekstów na Gazecie podpisanych jakimiś dziwny literkami, co nie wiadomo kto to pisze? To nie jest też ukrywanie tożsamości autora? I to robią gazeta codzienna. Pytanie jest proste, po co to robi?

    26. Limes

      Diennikarze Dziennika zrobili swinstwo, ale zeby nie bylo, ze Janke i Kataryna nie moga sobie niczego zarzucic:
      http://www.kontrowersje.net/node/2974

      Dodam, z w sprawie straszenia Kataryny sadem przez Czume glosny byl tylko final sprawy, natomiast jakby ciszej jest o tym, ze Janke juz usuwal z S24 posty (fragmenty postow), w ktorych Kataryna zwyczajnie klamala na temat Czumy seniora. Tylko to cicho, bo to nie pasuje do wizerunku Kataryny meczennicy

    27. Katrina

      A ja tak sobie myślę Grzesiu, że Ty jesteś niespełnionym dziennikarzem przez duże D, który bazuje w tej chwili w internecie na doświadczeniu i rozgłosie, jako jeden z pierwszych blogerów zajmujących się swym fachem z pasją.

      Szczerze powiem, że czytam czasem Twego bloga i nie mogę znaleźć czegoś rzeczywiście ciekawego i wartego uwagi – redagujesz wiadomości z świata IT i nowości – nic twórczego – praca odtwórcza. To coś jak pisanie pracy dyplomowej – źródło, redagowanie, cytat i przypis – cała Twoja nędzna twórczość…

    28. Grzegorz Marczak

      @Katrina


      Oj, Cóż za wysublimowana krytyka :) dzięki

    29. Katrina

      jak wiadomo konstruktywna krytyka bardziej wzmacnia niż gro pochwał.

      Możesz to zignorować, potraktować jako “docinke” lub też pomyśleć nad tym i zastanowić się dlaczego tak ktoś mógł napisać? Dlaczego tak myśli o moim blogu? Co mogę poprawić?

      Wyciągnięcie wniosków należy już do Ciebie.

    30. Grzegorz Marczak

      @Katrina:

      jak wiadomo konstruktywna krytyka bardziej wzmacnia niż gro pochwał.


      Konstruktywna krytyka – proszę Cię. Piszesz o mojej twórczości “nędzna” a potem próbujesz wyjść na prostą w kolejnym komentarzu?

      Trzeba być konsekwentnym w opluwaniu kogoś – nie da się raz opluć raz umoralniać i mówić o przemyśleniach.

    31. Katrina

      Myślałam, pisałam i stwierdziłam, że dalsza polemika nie ma sensu…

      PS: podziwiam odwagę w opublikowaniu moich komentarzy.

      Xksińska.

    32. Arnold Buzdygan

      m_gol: mylisz się, że wystarcza tylko proces cywilny. Szczególnie w przypadku internetu tego, że po drugiej stronie masz do czynienia z tchórzem – a takich jest 99,99999999 % anonimowo opluwających. Dlatego też art 212 i 216 kk są jak najbardziej konieczne. Poza tym zapominasz, że można przecież zawsze samodzielnie przeprosić i się wycofać, a i sędzia zawsze zaproponuje ugodę przed rozpoczęciem rozprawy.
      Anonimowość nie jest żadnym prawem, a jedynie przywilejem. Jeżeli ktoś pisze krytycznie o innych to w tym momencie traci przywilej bycia anonimowym.
      Co do dziennikarzy podpisujących swoje artykuły pseudonimami to nie są oni anonimami – ich tożsamość można poznać bez żadnego trudu i wysiłku.
      Zgadzam się z jednym z przedmówców, że żenujące jest tłumaczenie iż tylko anonimowość pozwala na brak autocenzury i prezentowanie swoich poglądów.
      Jak ktoś chce publikować to niech ma odwagę cywilną by się przedstawiać, pisać tak jak uważa, a jak jej nie ma to niech siedzi cicho i już.

    33. ks

      w chorym systemie tylko anonimowość daje namiastkę wolności… nie dbam o wiarygodność blogerów – oni mają mnie inspirować swoimi/często skrajnym i poglądami – jeśli mam wybierać wolnemyslenie, dające inspirację a kaganiec i szczegółowy życiorys autora wybieram to pierwsze, Cenię anonimość bo tylko w tej formie każdy człowiek powie/napisze co naprawdę myśli -takie czasy i nie wolno potępiać tych ludzi.

    34. Anonim

      @Katrina: Podziwiasz odwagę i się wcale nie dziwię. W przeciwieństwie do Ciebie i całego Salon24, na Antyweb można napisać dowolny komentarz (byle nie wulgarny) i Grzegorz go nie usunie o czym można było się już wielokrotnie przekonać.

      Blogi polityczne mają to do siebie, że autor jest okopany ze swoimi poglądami, a każdy myślący inaczej jest wrogiem, choćby myślał neutralnie. Polityka od początku naszej demokracji była jednym wielkim g*, a podejście blogerów politycznych utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że to rozwolnienie będzie trwać i trwać. Blogi polityczne to nie tylko jednostronne komentarze, spekulacje i niepotwierdzone informacje. To także brak znajomości tematu (takie osoby często wkraczają w tematy na których nie bardzo się znają, ale starają sie uchodzić za ekspertów), a nawet kłamstwa.

    35. AdamT

      Bądźmy szczerzy – gdyby taka sytuacja jak z Kataryną miała miejsce za czasów poprzedniego rządu, byłby to zamach na demokrację, wolność słowa itd, a Dziennik stałby się gazetą sprzyjającą rządowi. Teraz praktycznie przeszło to bez większego echa.
      Musicie pamiętać, że to jest tylko zwykły blog, na którym ktoś wyraża własne poglądy i opinie. Nie może być sytuacji, że rząd tworzyć represje dla zwykłych blogerów za swoje poglądy, bez względu na to jakie by one nie były.

    36. magic

      wcale się nie dziwie. Nie ma wolności słowa w naszym kraju. Wystarczy że kogoś delikatnie obrazi i może mieć rozprawę sądową. Prawo trzeba zmienić. Wtedy będzie znacznie więcej inteligentnych blogerów.

    37. Slawek

      @Grzegorz Marczak

      Lagodnie mowiac, wypisujesz tutaj lekkie dyrdymaly. Piszesz je z pozycji blogera, ktory pokazal swoje dane, ale co mial do stracenia ?

      A teraz zastanow sie nad sprawa Kataryny. Po pierwsze jej firma, fundacja – jakikolwiek rodzaj dzialalnosci by to nie byl, juz jest spalona w kontaktach z elementami powiazanymi ze skarbem panstwa. Czyli co, za napisanie prawdy o pokretnej logice ministra, ktos ma stracic mozliwosc zarabiania pieniedzy ?

      No i sprawa druga. Co jakis czas na dziennikarzy sledczych przeprowadzone sa polowania, wejscia ABW do domow, preparowanie skandali – jaka dasz gwarancje Katarynie, ze cos takiego sie nie powtorzy ? Nie wiem czy ma dzieci, ale jak sobie wyobrazasz odpowiedzialna matke, ktora by narazala sie na takie ryzyko ?

      Zyjemy w chorym panstwie, w ktorym syn ministra sprawiedliwosci (ktory jest zwierzchnikiem prokutatur) straszy blogerow i “jedzie” im od skur…now. Dlatego, ze ktos zadal pytania o dlugi i pokretne tlumaczenia jego ojca, ministra. Czy po czyms takim zagwarantujesz ludziom, ktorzy chca go krytykowac, ze nastepnym razem syn nie posluzy sie ta prokuratura, aby krytykanta zniszczyc ?

      Najlatwiej nie miec nic do stracenia, jak Ty, i stawac na piedestale.

    38. m_gol

      @Arnold Buzdygan:

      Co do dziennikarzy podpisujących swoje artykuły pseudonimami to nie są oni anonimami – ich tożsamość można poznać bez żadnego trudu i wysiłku.


      Aha – dotyczy to zwłaszcza GW i Ketmana, czyż nie?

    39. Arnold Buzdygan

      Nie czytam GW, więc nie wiem co pisze Ketman.
      Odróżnij jednak anonima od osoby posługującej się pseudonimem, której to tożsamość jest znana co najmniej redaktorowi naczelnemu.

    40. SiliconMind

      @Anonim:

      na Antyweb można napisać dowolny komentarz (byle nie wulgarny) i Grzegorz go nie usunie o czym można było się już wielokrotnie przekonać.


      Przewrotnie i nie na temat: skąd pewność, że wszystko jest przez Grzegorza publikowane? :)

    41. Loganatos wrzucił link na Flakera otagowany b9b882fb7ec6ad768d16f6d32fdd9818af3c1ea7 | flaker.pl

      [...] kroki takiej jednorodnej tożsamości w WWW). A tak każdy może bezkarnie pisać komentarze ;) antyweb.pl/…imowych-krytykow-nawet-je… wykup reklamę [...]

    42. m_gol

      @Arnold Buzdygan
      Nie pisze, ale pisał. I to nawet już po tym, gdy podobno został przesunięty wyłącznie do adjustacji tekstów redaktorów. Napisał co najmniej jeden artykuł pod pseudonimem ‘Elem’.

      Co z tego, że nazwisko jest znane naczelnemu? Co z tego? W tym przypadku zapewne też były osoby, które znały prawdziwe nazwisko Kataryny. Mówimy o anonimowości globalnej – jeśli 3 osoby na krzyż znają czyjeś nazwisko, to osoba ta jest nadal anonimowa.

    43. Arnold Buzdygan

      Jeżeli tożsamość piszącego jest znana naczelnemu to znaczy,że nie jest to osoba anonimowa, tylko pisząca pod pseudonimem.

      Co do anonimowości globalnej – jeżeli trzy osoby na krzyż znają czyjeś nazwisko to osoba ta już nie jest anonimowa. Vide Kominek.

    44. m_gol

      @Arnold Buzdygan:

      Co do anonimowości globalnej – jeżeli trzy osoby na krzyż znają czyjeś nazwisko to osoba ta już nie jest anonimowa.


      No to jakoś inaczej rozumiemy anonimowość. BTW, jestem skłonny się założyć o to, że wg Twojej definicji Kataryna nigdy nie była anonimowa…

    45. Gniewomir Świechowski

      Przyznam otwarcie, nie lubię anonimów, nie lubię ludzi odważnych tylko wtedy kiedy ich personalia są nikomu nie znane i kiedy wiedzą, że za swoje opinie praktycznie nie ponoszą odpowiedzialności i nie spotkają ich żadne konsekwencje. Nie lubię też ludzi odważnych tylko z za klawiatury, którzy nie potrafią drugiej osobie w twarz powiedzieć tego samego co o niej piszą na blogu czy gdziekolwiek indziej w internecie.Nie ma żadnej odwagi w tym, że ktoś głośno krytykuje polityków będąc jednocześnie anonimowym. W przypadku Kataryny okazało się, że cała anonimowość była ukryciem się z premedytacją przed potencjalnymi konsekwencjami, zarówno zawodowymi jak i prywatnymi (z wywiadu dla dziennik.pl):


      Grzegorzu, od początku pisze w internecie (w tym o polityce) pod własnym imieniem i nazwiskiem, bo jestem młody i głupi, nie mam rodziny na utrzymaniu, kredytu hipotecznego i samochodu. Mając takowe rzeczy na głowie i nie utrzymując się z blogowania (co zrobić mógłbyś ty i niewielu więcej blogerów w Polsce) naprawdę – chyba – podarowałbym sobie pisanie pod nazwiskiem. Już raz o mało straciłbym pracę, bo moje poglądy polityczne były nieakceptowalne dla mojego szefa. Moja opinia w tej sprawie była prosta: “jak nie pasuje to niech mnie pocałuje w d…, znajdę sobie nową pracę” skoro prywatne poglądy niwelują kompetencje. Ale nie oczekuj, żeby ktokolwiek kto nie utrzymuje się z blogowania ponosił konsekwencje tego rodzaju, gdy ma już “dorosłe” życie i jest odpowiedzialny za innych.

      Co jeszcze ważniejsze, czy wyobrażasz sobie twórców takich “insajderskich” blogów jak np. http://telekomunikacyjny.blox.pl/2007/06/2106-Biodegradacja-tp.html piszących pod nazwiskiem? Ja rozumiem, że irytuje cię internetowy ściek, gdzie ktoś anonimowo wyzywa innych i coś insynuuje, bo sam jestem z męczącą regularnością wyzywany od bolszewików, faszystów, pryszczatych cenzorów, ścierw itd. Jestem jednak gotów zapłacić taką cenę, za istnienie wspomnianych “insajderskich” internetowych mediów i blogów gdzie ludzie po prostu szczerze wyrażają swoje opinie – wbrew twierdzeniom “Dz” często w sposób kulturalny i ciekawy.

      Naprawdę czekam, aż powstanie jakiś blog – anonimowy – gdzie jakiś wkurzony dziennikarz opisze ten ściek jaki jest teraz w mediach i to jak wielu ludzi pisząc pod nazwiskiem, sprzedaje się jak byle tirówka. Bo najbardziej na piszących pod nazwiskiem dziennikarzy i branżę klną właśnie dziennikarze – ale w prywatnych rozmowach. Głośno tego nikt nie napisze, bo oznaczało by to koniec kariery itd.

      Naprawdę wolę tego trolla, który anonimowo wyzywa mnie od sk-synów, niż dziennikarza, który blogerkę chce szantażem chce zmusić do pisania dla “Dziennika”, ordynarnie kłamie na jej temat(kwestia nieistniejących kontraktów), a potem przykrywa to dyskusją o anonimowości w sieci i wali w blogosferę i blogerkę… którą chciał zatrudnić.

      Absolutnie największym grzechem na mojej liście rzeczy nieakceptowalnych jest hipokryzja. A w mediach jest jej tyle, że naprawdę, już wolę użerać się z internetowymi trollami, nie są tak obślizgłe.

      W kwestii wiarygodności, to chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że na nią trzeba sobie w sieci solidnie zapracować. Bo byle pyrtek z założonym trzy dni wcześniej blogiem może opisywać cokolwiek, kłamać, wyzywać, ale nikt go nie potraktuje na poważnie. To że AntyWeb jest traktowane jako wiarygodne źródło inf. to wynik długiej pracy, stworzenie opiniotwórczego bloga pod nickiem jest równie trudne.

    46. Va

      @eddie

      Chyba chodziło o to:
      http://like-a-geek.jogger.pl/2009/05/22/czekamy-na-drugiego-hazana/

      @Katrina

      Wiesz czemu cenię sobie tego bloga? Tak, częściowo jest to odtwórcza praca ale za to nie muszę sam przesiewać informacji z pięciu technicznych blogów.
      Jak jesteś taka cwana moja droga to pokaż nam swoją twórczość… Z przyjemnością poczytamy to co masz do zaoferowania światu. A co do Twojego PS-a: To nie jest “odwaga” tylko zwykła uczciwość w stosunku do czytających – masz własne zdanie to nikt Ci go nie broni pokazywać. Na Twoim miejscu szanowałbym tez trochę gospodarza bloga na którym się zjawiasz…

    47. mantrid

      no tak bo przecież nie ważna jest treść bloga, ważne kto go pisze. nie ważne co masz do powiedzenia, ważne kim jesteś i po której stronie barykady stoisz. a anonimowość to już w ogóle jest niedopuszczalna – jak tu szukać w teczkach i życiorysach, skoro nawet nie znamy tożsamości autora? jak tu znaleźć powiązania z kimś, kogo już udało się zdyskredytować? a jak nie mamy teczek, to trudno jest argumentować. no bo przecież nikt nie będzie argumentował merytorycznie, od tego są dyskusje w kawiarniach.

    48. Arnold Buzdygan

      m_gol: Jeżeli Kataryna wygadała się znajomym co robi to nie była anonimowa. I może tak ją właśnie namierzyli – przez za długi język znajomego, który wiedział.

      mantrid: dla mnie ważne jest kim jest kto pisze. Niekoniecznie by znać jego imię i nazwisko, ale by wiedzieć o nim jakie ma uprzedzenia, preferencje, sympatie itd. Oczywiście jeżeli ten ktoś stara się pisać “obiektywnie”, a nie wyraźnie zaznacza, że jest taki i owaki i dlatego widzi to przez taki filtr.

    49. m_gol

      @Arnold Buzdygan:

      Jeżeli Kataryna wygadała się znajomym co robi to nie była anonimowa. I może tak ją właśnie namierzyli – przez za długi język znajomego, który wiedział.


      Ale przecież my nie o tym mówimy. Jak Dziennik poznał jej tożsamość to już jej problem, racja – chodzi tylko o to, że to ich nie uprawnia do jej ujawniania. Zwłaszcza w taki sposób – podając informacje wystarczające do wygooglania, a jednocześnie twierdząc cynicznie, że oni jej nie ujawnią.

      W końcu istnieje coś takiego, jak tajemnica dziennikarska. Gdyby dziennikarze amerykańscy byli tak samo “dyskretni”, jak ci z Dziennika, to pewnie nie dowiedzielibyśmy się o Watergate…

    50. Marek Szyl

      @Gniewomir Świechowski:

      Absolutnie największym grzechem na mojej liście rzeczy nieakceptowalnych jest hipokryzja. A w mediach jest jej tyle, że naprawdę, już wolę użerać się z internetowymi trollami, nie są tak obślizgłe.


      …nie są tak obślizgłe?!!! Wybacz, dziennikarz nawet najgorszego pióra podpisujący się pod własnym tekstem imieniem i nazwiskiem na pewno nie jest większym hipokrytą od internetowego trolla (czy blogera anonima rzucającego na lewo i prawo oskarżenia). Troll w realnym świecie siedzi cicho, bo zostałby szybko zniszczony, jeśli w ogóle wysłuchany. Zakłamany na co dzień w sieci anonimowo staje się gwiazdą, której inni klaszczą. Klaskanie sprawia, że taki anonim rośnie w siłę i zaczyna mieć coraz większe pole oddziaływania. I na arenę wchodzi odpowiedzialność. Bo wolność słowa to przede wszystkim odpowiedzialność za to słowo. Trolle czy anonimy chcą mieć wolność słowa bez odpowiedzialności, mieć korzyści bez ponoszenia kosztów. Chcą kreować swoją wizję świata bez wzięcia na siebie kosztów tego co się stworzyło. To rozleniwia, człowiek przestaje myśleć. I zamiast rzeczowej, merytorycznej a zwłaszcza logicznej dyskusji, mądre głowy przekrzykują się z głupotą, z trollem, anonimem i istota problemu zanika. Emocjonalnie przesuwamy granice moralne, zaczyna panować relatywizm moralny i to jest największą “zasługą” blogerów anonimów. Szantaż, insynuacje czy rzucanie oskarżeń stają się czymś pozytywnym. Ujawnianie, przekazywanie, weryfikacja informacji przez dziennikarzy, funkcja informatora czy choćby wymiana poglądów staje się czymś negatywnym, istnym Złem. I to nie jest “morderstwo z premedytacją” takiego trolla czy anonima. On jest za głupi aby to wszytko pojąć, ogarnąć myślowo to co współtworzy, nie umie postawić granic moralnych, przeto krzywdzi innych, burzy zamiast budować. Anonimowa Kataryna już płaci za to co robiła, czy ktoś się zgadza czy nie i jej zachowanie tylko potwierdza, że oNI chcą unikać odpowiedzialności pod płaszczykiem tej złej anonimowości.

      Aby skłonić anonimową wiarę do bardziej konstruktywnego myślenia (i czynu), napiszę, że ważniejszym problemem niż ujawnianie anonimowych blogerów w wolnych krajach, powinno być nagłaśnianie przypadków osób grożących imiennym blogerom, o czym między innymi kilka tygodni temu napisał Grzegorz, a jakoś trollstwo tematu nie podjęło na taka skalę.

    51. Arnold Buzdygan

      Już się pogubiłem o czym mówimy :)
      Co do dziennika to zgadzam się, że pograli jak w przedszkolu a może i gorzej.
      No i ta hipokryzja .

    52. m_gol

      @Arnold Buzdygan:

      Już się pogubiłem o czym mówimy :)


      Chyba o wielu rzeczach… :) Podsumowując:
      1) zgadzamy się, że Dziennik postąpił paskudnie i z hipokryzją
      2) nie zgadzamy się, że anonimowe pisanie o kimś w negatywnym świetle jest moralne
      3) nie zgadzamy się, co oznacza bycie anonimowym
      Ale dobrze, że jest jakieś wspólne przecięcie. ;)

    Odpowiedz

    Connect with Facebook

  • W POPRZEDNIM TYGODNIU

    Z wizytą w Życiu jak Marzenie
    Nowy wykop.pl i znów trzeba się przyzwyczaić
    Ad4Mass - kolejny konkurent dla AdTaily
    Papilot w Startup School - czyli rozmów Agnieszczaka cd.
    wiem-jem.pl - wszystko może cię zabić
    Polskie Gizmodo
    Team Europe Ventures uruchamia fundusz inwestujący również w Polsce!
    Oszukani przez PARP .pl
    Ruszył Google Apps Marketplace
    Nagrania wszystkich 23 prezentacji z TEDx Warsaw już dostępne
    O rozczarowaniach jakością Macbook Pro
    Google Reader dla blondynek
    Rewolucja w grach czyli OnLive już w czerwcu!
    Webstary to mały pikuś przy wynikach konkursu na blog roku (wiadomości24)!
    Nasza Klasa się rozpędza!
    I co z tym wyszukiwaniem w czasie rzeczywistym?
    Move czyli nowy kontroler do gier na PlayStation
    Dlaczego Apple powinno opatentować imię "Steve"
    Oni wracają czyli A-Team!