NFC czy iBeacon, czyli Apple vs. reszta świata

BMW-Autschluessel-NFC-Payment

Apple bardzo lubi tworzyć swój własny ekosystem. Najczęściej jest on niekompatybilny z rozwiązaniami konkurencji, ale we własnych ramach działa bez żadnego zarzutu. Przykładem takiego postępowania jest z pewno iBeacon, który staje w opozycji względem NFC, obecnego w telefonach na Androidzie i Windowsie. Który standard okaże się zwycięski?

Przez ostatni czas głównym zarzutem stawianym technologii iBeacon było duże zużycie energii. Teoretycznie sprawdzić to może każdy z nas, bo wystarczy włączyć w telefonie łączność Bluetooth i obserwować jak szybko topnieje nam poziom baterii. Technologia Apple nie korzysta jednak z tego zwykłego standardu, a z bardziej energooszczędnego BLE – Bluetooth Low Energy.

Po swojemu

Bluetooth LE zostało opracowane przez Nokię i upublicznione pod nazwą Wibree w 2006, jednak teraz – o ironio – ten właśnie system stanowi jeden z fundamentów budowy świata Apple. Dodajmy, świata, który jest niestety bardzo ograniczony i zamknięty we własnym wnętrzu.

Dlaczego? Ano, dlatego, że jeszcze w czasach, kiedy flagowcem giganta z Cupertino był iPhone 4S, najnowszy standard BLE 4.0 był cechą wyróżniającą go spośród innych modeli. Teraz jednak, praktycznie każdy nowy telefon na Androidzie czy Windowsie obsługuje wersję 4.0. Natomiast Apple konsekwentnie, z niewyjaśnionych przyczyn nie chce dodać do swoich  gadżetów chipu NFC.

Przesłanki te są jednak tylko tajemnicą poliszynela, tak jak inne kwestie niekompatybilności urządzeń z nadgryzionym jabłkiem na obudowie. Pole bezprzewodowej komunikacji jest więc kolejną areną starcia pomiędzy Apple i resztą telekomunikacyjnego świata.

Dalej to nie zawsze lepiej

BLE ma mniejszy zasięg działania (ok. 50 m), ale nadal bije na głowę NFC z jego kilkoma centymetrami. Ta zaleta może jednak bardzo szybko obrócić się w wadę. Wystarczy tylko pomyśleć o płatnościach, których w kontekście technologicznych cwaniaczków obawiają się klienci. Wiele jest przecież przykładów kopiowania kart zbliżeniowych, działających w technologii NFC. W tym przypadku złodzieje ryzykują naprawdę dużo, bo cały czas muszą znajdować się blisko swojej ofiary. Jeśli weźmiemy pod uwagę BLE to ten problem znika i wtedy, teoretycznie, rabunku na naszym mobilnym koncie może dokonać osoba opierająca się o drzwi w drugim końcu autobusu.

Tagi

Do zalet NFC można także doliczyć łatwość i taniość produkcji tagów, czego nie można niestety powiedzieć o BLE. Niestety te pierwsze po jakimś czasie ulegają rozkodowaniu i trzeba je zaprogramować ponownie. Na żadnym z systemów, nawet łącznie z Symbianem, nie stanowi to większego problemu, jednak kiedy korzystamy z ich dużej ilości może to być mało komfortowe.

NfcInteractor-N9-Edit

Tagi BLE mogą za to posłużyć jako zabezpieczenie przed gubieniem różnych rzeczy. Wystarczy przykleić takie niewielkie urządzonko np. do kluczy, a potem (biorąc pod uwagę rozmiary polskich mieszkań „blokowych”) odpalić aplikację lokalizacyjną.

To właśnie jawi mi się największą przewagą iBeacon na ten moment. Tak naprawdę jednak zastosowanie obu technologii zależy jednak tylko od wyobraźni ludzi, no i tego na ile same systemy będą pozwalały na ingerencję w swoje mechanizmy po zbliżeniu kawałku krzemu. Nietrudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której tag zaprogramowany jest na polecenie „uruchom PeoPay i przelej na konto X, 500 PLN”.

Płacę komórką

I właśnie poczucie braku bezpieczeństwa może być jednym z decydujących czynników, dla których obie technologie będą miały w płatnościach bardzo pod górkę. A jednak karty zbliżeniowe w Polsce notują niesłabnące skoki popularności. Oczywiście raczej nie jest to spowodowane wyraźnymi życzeniami klientów, aby dodawać je do każdego nowozakładanego konta, a raczej polityką banków, ale wystarczy przejść się do dowolnego sklepu akceptującego płatności zbliżeniowe, aby przekonać się, że ludzie się do nich przyzwyczaili. Polecam jeszcze lekturę mojego wcześniejszego artykułu o możliwości włączenia zbliżeniowej funkci kart.

Jednak biorąc pod uwagę płatność przez NFC w telefonie, np. na kwotę większą niż 50 PLN (którą normalnie musimy potwierdzać PINem), to jest ona nawet bezpieczniejsza, bo nikomu nie musimy podawać noszonego w kieszeni plastiku, a i kod wstukujemy z poziomu własnego telefonu.

Symbioza

Porównując obie technologie trzeba się jednak tak naprawdę zastanowić się czy nie mogą one ze sobą współistnieć. No bo np. załóżmy np. że chcemy wydrukować coś szybko na biurowej drukarce. Używając NFC nie musimy bawić się w żadne konfigurowanie, bo parowanie urządzeń (laptopy też mogą tego używać) następuje automatycznie. Dopiero potem dokument przesyłany jest z użyciem Bluetooth, tylko że już nie tego nisko-energetycznego.

Tak samo działają zresztą wszystkie aplikacje typu Google Beam. Przesyłanie informacji nie następuje między telefonami dzięki technologii NFC. Ona jest użyta tylko i wyłącznie do zidentyfikowania obu urządzeń, bez potwierdzania chęci wymiany danych przez samych użytkowników. Potem rola NFC się kończy, a na scenę wkracza Bluetooth.

nfcdiag

Tak więc proces komunikacji pomiędzy urządzeniami korzysta i będzie korzystał z obu tych technologii równolegle, bo NFC jest lepsze do parowania, a tylko przez Bluetooth możemy przesłać większe niż kilka kilobajtów, ilości danych.

Awersja do tego pierwszego systemu ze strony Apple, przez część użytkowników może nie zostać nawet zauważona. Ale będzie to tylko ta najwierniejsza cząstka fanów firmy, która całe swoje „elektroniczne życie” buduje na iGadżetach. Wystarczy bowiem, że jakaś osoba chcąc zaoszczędzić, w niewiedzy kupi sobie niekompatybilne słuchawki i dopiero potem rozczaruje się hermetycznością środowiska Apple

Apple mogło sobie kiedyś pozwolić na brak kompatybilności, teraz ich pozycja na rynku jest zdecydowanie słabsza niż kiedyś, bo firma utraciła miano największego innowatora. Taki obrót rzeczy sprawił że ludzie, którzy objęli schedę po Jobsie nie mogą już egoistycznie zadzierać do góry głowy bez zwracania uwagi na konkurencję. Choćby nie wiem jak narzekać na powolność Androida czy ubogość Windows Store, to są one zgodne ze wszystkimi liczącymi się standardami, czego niestety nie można powiedzieć o Apple.

Foto

» «
  • Pawel

    „…decydujacych faktorów” — nie da się pisać po polsku lub po angielsku zamiast takiego pomieszania?

    • Karol Kopańko

      Dla większej czytelności poprawiłem

    • Arek UK

      Jeżeli „faktor” ma w ogóle jakąkolwiek czytelność… no, może poza znającymi angielski, którzy aż skrzywią się na tą okropną (i zupełnie niepotrzebą) kalkę językową.

  • kosiara

    Bo ja wiem… urządzenia z mobilnym oknami, kaflami, czy jak by je tam nazwać też są w wielu przypadkach niekompatybilne. Z tego co slyszałem, to dalej nie można wysłać kontaktu po bluetooth, co bardzo działa na nerwy niektórym dinozaurom z poprzedniej epoki używającym jeszcze Nokii.

    Edit: przynajmniej tak twierdził jeden przyjemniaczek a autobusie, który był tak sfrustrowany z niedziałania swojego Nokiana, że zdecydował się na przepisanie wszystkich numerów telefonów ręcznie właśnie z tego powodu, po czym ogłaszał to na prawo i lewo.

    • Krzycho
    • kosiara

      To dlaczego Panu w autobusie nie działało i klał na całą okolicę?
      Poza tym… nie rozumiesz. On chciał wejść do kontaktu i przesłać go za pomocą bluetooth, a nie odpalać jakąś aplikację.
      To są klienci Nokii. Oni nie rozumieją co to są aplikacje na telefon – i to nie jest ironia. Moim zdaniem telefon powinien być użyteczny też dla osób, które chcą, żeby po prostu działał. Ale z WP tego nie uświadczysz.

    • Peter

      Nie można za niezrozumienie zasad działania smartfonów obwiniać producentów.

    • Konrad Uroda-Darłak

      Bzdura, patrz koment niżej …

    • Demoll

      Glupich nie brak, miales okazje poznać jednego, kontakty z dowolnej platformy mógl zmigrowac wcześniej nie mając jeszcze noki, po prostu wyksportowac kontakty z aktualnego systemu i zaimportować je do konta outlok.com za pomocą przegladaki pierwszej lepszej. Tym kontem zalogowal by sie na noki i wszystkie, kontakty zsynchronizowaly by sie. Jezeli jest w stanie wyexportowac kontakty z platformy innej niz nokia to bez problemu moze je zaimportować do lumi. Natomiast przesuwanie kontaktow miedzy nokiami to zaden problem po bluetooth bez względu na to czy to nowa lumia czy stara nokia na symbianie.

  • Random

    Google Beam*

    • NNS

      To tylko aplikacja obsługująca NFC w androidzie

    • Zdzich

      iBeacon to nic innego jak aplikacja używająca Bluetooth’a :)

  • http://www.wujekdobrarada.pl/ WujekDR

    Składnia i czytelność powyższego tekstu zaiste trzyma poziom Antywebu. Zaczynacie dopieszczać swój jedyny w swoim rodzaju… „styl”.

  • Tomasz2D

    iPhonea w takie coś trza ubrać i NFC jest? No jest!

    • heheszki

      taaaaa, trzeba dodać, że to bardzo proste, pewnie bardzo tanie (tak na oko z 40$) i szalenie estetyczne. think different.

    • Tomasz2D

      Mi tam się podoba. W tej zbroi iPhone przestał wreszcie wyglądać tak zniewieściale i myślę, że teraz nie powstydzi się go już żaden prawdziwy mężczyzna.

  • SirAdi

    Temat jest ciekawy w ujęci coraz głośniejszych wizji cyfryzacji inteligentnego domu (zdalenie sterowane ogrzewanie, oświetlenie, systemy audio/wideo, sprzęty AGD). I o ile hermetyczność ma pewne zalety w komunikacji wewnątrz ekosystemu Apple, o tyle pojawia się problem w szerszym kontekście kompatybilności z urządzeniami zewnętrznymi. Niechęć do unifikacji standardów mocno ogranicza możliwości Apple w tej kategorii, więc łatwo przewidzieć, że jesli firma nie zmieni swojego podejścia, to nigdy nie stanie się poważnym oferentem perspektywistycznych, kompleksowych usług dla domu. I to na własne życzenie.

    • cyberangel1975

      „jesli firma nie zmieni swojego podejścia, to nigdy nie stanie się poważnym oferentem perspektywistycznych, kompleksowych usług dla domu.”
      I ponownie ubawiła mnie Twoja ignorancja :D

      Od kilku lat można kupić domy pod iPhone’a (kiedyś się mówiło „pod klucz”).

      Najpopularniejsze systemy współpracują bezproblemowo z iOSem, np.: http://www.fibaro.com/pl Powstaje wiele urządzeń zaprojektowanych specjalnie z myślą o użytkownikach ogryzka (dokładnie tak jak z gadżetami wszelkiej maści):
      http://www.engadget.com/2013/10/08/nest-protect-smoke-detector/?ncid=txtlnkusaolp00000601
      http://www.engadget.com/2012/10/02/nest-learning-thermostat-gets-refreshed-with-a-slimmer-design-i/
      https://lockitron.com/preorder
      https://www.meethue.com/en-US
      A Ty znowu wieszczysz, że Apple wypadnie z gry…

    • SirAdi

      Sęk w tym, że to o czym piszesz jest tak samo dostępne na iOS jak na Androida, i nie ma mowy o ekskluzwyności na wyłączność Apple. Poza tym to ciągle aplikacje firm zewnętrznych, mające niewiele wspólnego z zaawansowaną wizją domów przyszłości. A takowa ma szanse się ziścić tylko gdy dostępne będą usługi i urządzenia oparte na komplementarności software-hardware. Na dzień dzisiejsy Apple nie ma szans na rewolucje z dwóch, nad wyraz widocznych powodów – nie oferuje sprzętu domowego, a ich soft jest ograniczony funkcjonalnie i „gryzie się” z wieloma ogólnodostępnymi standardami.
      Jak słusznie zauważa Karol, dziś, gdy pozycja firmy nie jest już tak mocna jak przed laty (głównie ze względu na wszechobecnego i kompatybilnego ze wszystkim Androida), uparte działanie na przekór standaryzacji doprowadzi do sytuacji, w której Apple z rodzącego się rynku „inteligentnych domów” zgarnie co najwyżej okruchy. I jak wspomniełem wcześniej, na własne życzenie.

    • cyberangel1975

      Ty na prawdę nic nie kumasz… Apple nie musi produkować sprzętu domowego, robią to inni producenci wiedząc, że nie mogą zignorować takiej dużej liczby klientów chętnie inwestującej w nowinki techniczne.

      „Poza tym to ciągle aplikacje firm zewnętrznych”
      K… jaki argument. Trudno aby Apple robiło te aplikacje za innych. Ilu producentów smartfonów oferuje własny system inteligentnego domu wraz z aplikacjami?

      „mające niewiele wspólnego z zaawansowaną wizją domów przyszłości”
      Zaprzeczanie faktom zawsze dobrym argumentem… Pokaż mi nowocześniejszy system.

    • SirAdi

      Piszę o wizji komplementarnych usług jednego producenta opartych na współdziałaniu soft-hardware, a Ty wyskakujesz z iPadem jako kontrolerem… do usług firm trzecich. I to tak, jakby funkcja kontrolera działała wyłącznie na produkcie Apple :) Serio nie dostrzegasz różnicy między aplikacją zewnętrzną a usługą macierzystą?

    • Marcin Klimek

      Ciekawa może być wizja gdzie centrum to Apple TV, kontroler to iPhone/iPad a wszystkie czujniki i przełączniki to iBeacon’y – co w sumie daje kompletny system inteligentnego domu i apple staje się oferentem spójnej technologii:)

    • cyberangel1975

      „centrum to Apple TV, kontroler to iPhone/iPad”
      Rozróżnienie na centrum i kontrolery nie istnieje w przypadku smartfona i tabletu (centrum to autonomiczna jednostka dostarczana wraz z systemem inteligentnego domu).

      Oczywiście może być też taka sytuacja, że nie dysponujemy „prawdziwym” inteligentnym domem ale zlepkiem różnych urządzeń (jak np. wspomniane przeze mnie powyżej żarówki i zamek czy choćby sprzęt rtv) i wtedy to smartfon/tablet jest centrum ale na chwilę obecną jest to jedynie namiastka ale myślę, że właśnie w tym kierunku pójdzie rynek i coraz więcej urządzeń będzie miało możliwość „kontaktu” z systemem mobilnym.

    • Marcin Klimek

      Pojęcie centrum sterowania w tym przypadku to dla mnie jedno urządzenie, które zawsze jest w domu i jest w stanie umożliwić kontrolę wszystkich pozostałych gdy nie ma cię w domu (czyli sterowanie całkowicie zdalne). Oczywiście nie wyklucza to istnienia kilku centrów! Na bazie aktualnie dostępnej technologii Apple jesteś w stanie sterować po BLE wszystkimi urządzeniami w zasięgu i zbierać ich odczyty – pytanie czy BLE jest do tego dobrze dobraną technologią to już inna bajka;)

    • SirAdi

      Nierealne, z dwóch powodów. Po pierwsze Apple nie dysponuje produktami które w ten sposób można by sterować, czyli nie ma mowy o komplementarnym rozwiązaniu własnym (sterowanie cudzych sprzetów na podstawie cudzych aplikacji to żadna rewolucja). Drugi problem to samo Apple TV – w gruncie rzeczy jest to mało funkcjonalna zabawka.

    • cyberangel1975

      W którym konkretnie miejscu napisałem, że to usługi tylko na produkty Apple’a?

      Sugerujesz, że Apple przegrało już na starcie argumentując to jakimiś wizjami nie mającymi pokrycia w rzeczywistości i krzycząc o braku kompatybilności.
      Ja podaję realne przykłady związku produktów Apple’a z branżą gdzie problemy z kompatybilnością istnieją tylko w Twojej wyobraźni…

    • Marcin Klimek

      Kluczowe pytanie to na jakim poziomie ta kompatybilność jest istotna? i jak wyobrażacie sobie udział Apple w tym rozwiązaniu?

  • Marcin Klimek

    Artykuł porusza bardzo ciekawy temat. Zaprezentowane technologie z pewnością znacząco zmienią / upraszczają nasze codzienne życie. Moim zdaniem niestety jest on dość słaby merytorycznie i wkradło się tu wiele nieścisłości.

    Przede wszystkim należy zaznaczyć, że oba standardy funkcjonują już na rynku od jakiegoś czasu i oba mają swoje wady i zalety. Najistotniejsze jest jednak to, że standard Bluetooth LE oferuje zdecydowanie większe możliwości w stosunku do NFC i stawia go na dużo lepszej pozycji. Decyzja Apple dotycząca skupienia się na nim nie stanowi więc dla mnie tajemnicy poliszynela. Apple zawsze gruntownie oceniało możliwości danej technologii zanim wprowadziło ją na rynek w swoich urządzeniach.

    Porównując obie technologie i nie wchodząc w szczegóły. Bluetooth LE oferuje wszystko to co NFC oraz o wiele więcej. Jeżeli chodzi o zasięg to jest on w pełni regulowane a więc urządzenie BLE może pracować zarówno na dystansie kilku centymetrów jak i na 50 metrów, więc nie jest to żaden argument dotyczący bezpieczeństwa. Dodatkowo BLE daje dużo większą możliwość zabezpieczenia transakacji co potwierdza ogłoszona przez PayPal informacja o wprowadzeniu przez nich urządzeń do płatności opartych o BLE i iBeacon.

    Proponowana przez autora symbioza technologi również jest bezsensowna. BLE jest absolutnie wystarczające do identyfikacji urządzeń. Więc nie ma sensu dodatkowego komplikowania tego procesu przez dodawanie NFC.

    Dodatkowo autor na przemian używa słów BLE i iBeacon, które absolutnie synonimami nie są. Co więcej sama technologia iBeacon nie została w ogóle wyjaśniona! iBeacon została już przeportowana i jest wspierana w ograniczonym obszarze na urządzeniach Android. I jestem pewien, że w krótkim czasie stanie się ona standardem.

    Następnym razem radzę dokładniej zapoznać się zagadnieniem (pomijam już fakt błędów logicznych w tekście!).

    • Karol Kopańko

      1. PayPal dopiero wprowadza iBeacon, a płatności na NFC działają już od dawna.
      2. NFC jest o wiele bardziej rozpowszechnione niż iBeacon – drukarki, TV.
      3. Android wspiera iBeacon? o.O

      BTW Mylisz chyba definicję tajemnicy poliszynela, gdyż jest to właśnie kwestia, o której wszyscy wiedzą.

    • Marcin Klimek

      1. Kurcze dalej mylisz pojęcia. Nie można przyrównywać iBeacon do NFC. iBeacon to jedynie pewien poziom wsparcia technologi BLE w iOS7 a nie technologia sama w sobie. BLE bez iBeacon tak samo może służyć do wykonywania transakcji jak NFC, choć ten proces bez wsparcia takich rozwiązań jak iBeacon jest faktycznie mniej przyjazny. Jednak z rozmowy z osobą bezpośrednio zajmującą się analityką tego typu technologii na świecie wiem, że aktualny poziom penetracji rynku przez NFC nie jest na tyle duży aby przesądzić o ostatecznym wyniku walki tych dwóch technologii.

      2. Oczywiście, że NFC jest bardziej powszechne niż BLE (oraz iBeacon, który został oficjalnie wprowadzony wraz z iOS 7 w zeszłym miesiącu) .. so what? Adobe Flash też był rozpowszechniony i umarł;)

      3. Tak. I tu pojawia się kwestia braku wyjaśnienia czym iBeacon jest. To co Apple dodało w iOS7 i nazwało iBeacon to ciągłe nasłuchiwanie urządzeń BLE, które nadają odpowiednio sformatowane pakiety (format iBeacon). Na chwilę obecną dostępne są już opensource’owe biblioteki dla Androida pozwalające nasłuchiwać urządzeń nadających w tym formacie i je rozpoznawać np. https://github.com/RadiusNetworks/android-ibeacon-service.

    • Karol Kopańko

      Jednak z tego linku, który załączyłeś wnioskuję, że to jeszcze nie jest oficjalne wsparcie, bo same chipy BLE są w Androidach obecne, ale bibliotek można wgrywać tylko „na partyzanta”.
      To Android, a nadal nie ma tego na Windows Phone, który w Polsce np. jest na 2gim miejscu.

    • Marcin Klimek

      Dobrze wnioskujesz – tak jak pisałem jest to opensource:) Samo iBeacon jest bardzo świeżym tematem i czas pokaże na ile stanie się standardem. Nie ma sensu dyskutować więc o tym, których urządzeń z czym jest więcej. Jedno jest pewne – Apple ma sporą siłę przebicia przy wprowadzaniu nowych technologii (zwłaszcza w USA) a sam rynek jest jeszcze bardzo świeży i ma szansę opanować go swoim rozwiązaniem (zwłaszcza, że oferuje możliwości w bardzo szerokim wachlarzu zastosowań).

    • Zdzich

      3. Android wspiera iBeacon?

      A co to jest iBeacon? Aplikacja korzystająca z Bluetooth. Aby takie rozwiązanie zrealizować nie potrzeba nawet Bluetootha 4.0. Wystarczy 2.1, który już wspiera Secure Simple Pairing. Reasumując Android nie wspiera iBeacon bo to jest nic innego jak marka aplikacji Apple. Marka jak iBooks, iTunes, iWhateverElse. Android nie może wspierać iBeacon bo by Google zostałby pozwany przez Apple. Natomiast Android/WP wspieraja wszystkie technologie, które są wymagane do stworzenia tego typu aplikacji. Być może nawet w GPlay czy Windows Marketplace są już tego typu rozwiązania.

  • 0nerdgasm0

    Drogi autorze, mam dobrą radę: zanim opublikujesz swoje wpisy, czytaj je uważnie.

    Tego, co znajduje się powyżej nie da się czytać.

    „Dlaczego? Ano, dlatego, że jeszcze w czasach, kiedy flagowcem giganta z Cupertino był iPhone 4S, najnowszy standard BLE 4.0 był cechą wyróżniającą go spośród innych modeli. Teraz jednak, praktycznie każdy nowy telefon na Androidzie czy Windowsie obsługuje wersję 4.0. Natomiast Apple konsekwentnie, z niewyjaśnionych przyczyn nie chce dodać do swoich gadżetów tego chipu.” – To jest ten BLE w iPhonach czy nie ma?

    „Apple mogło sobie kiedyś pozwolić na brak kompatybilności, teraz ich pozycja na rynku jest zdecydowanie słabsza niż kiedyś, bo firma utraciła miano największego innowatora. Taki obrót rzeczy sprawił że ludzie, którzy objęli schedę po Jobsie nie mogą już egoistycznie zadzierać do góry głowy bez zwracania uwagi na konkurencję. Choćby nie wiem jak narzekać na powolność Androida czy ubogość Windows Store, to są one zgodne ze wszystkimi liczącymi się standardami, czego niestety nie można powiedzieć o Apple.”

    A czemu mogło sobie pozwolić? Udział w rynku miało mniejszy niż teraz. To jest logiczne?
    Kto nadaje miano największego innowatora? Co to znaczy liczące się standardy?

    Mam nadzieję, że weźmiesz sobie do serca moją radę :) Życzę wzrostu formy!

    • Karol Kopańko

      Dzięki za uwagi, poprawiłem tą, z którą się zgadzam.
      Jednak np. 2-3 lata temu Apple posiadało większy udział w rynku niż teraz

  • http://www.eraedukacji.pl/ Stanisław Bobula

    Prawda jest taka, że nań SGSII bez NFC i jakoś żyję. Większość ludzi mających telefon z androidem nie tylko NFC nie używa, ale nie wie co to jest (pytają się mnie, co to za znaczek „N” który im się pojawia na pasku powiadomień?). Moja małżonka ma iP4S i przez półtora roku nie użyła bluetooth ani raz (a ja właśnie używam, do komunikacji z laptopem, głośnikami i w samochodzie przy zestawie głośnomówiącym). A to oznacza że wiedza o obu technologiach wśród większości ludzi jest żadna…

  • perlusconi

    nie bez przyczyny ten zamkniety ekosystem appla nazywany jest „rezerwatem”.

  • Zdzich

    iBeacon to nic innego jak marketingowe opakowanie Apple na programowe rozwiązanie oparte an Bluetooth. To samo można osiągnąć na każdym innym urządzeniu wspierającym BT z Secure Simple Pairing (czyli nawet od wersji 2.1). BT jak i NFC mają swoje wady i zalety. NFC jest po pierwsze sporo tańsze. Plus łatwo można go „zintegrować” z produktami drukarskim (plakaty/postery). BT to spory zasięg ale raczej do zastosowania w mniejszych wolumenach.
    Dodatkowo w niektórych rozwiązaniach typu check-in w portach lotniczych gdzie wykorzystywana jest nie tylko autentykacja przez urządzenie mobilne ale także weryfikacja obecności odprawiającego się człowieka przy bramce lepsze będzie NFC a nie BT/iBeacon.

  • Cyr4x

    I na co to? Prawie każden jeden nowy smartfon co najmniej ze średniej póki ma NFC, jest powszechnie stosowane w płatnościach zbliżeniowych. Po co tworzyć nowy standard i to najprawdopodobniej (a znając Apple na pewno) ograniczony do urządzeń własnej produkcji?

  • TomekC

    Artykuł trochę z czapy, autor stara się na siłę zbudować antagonizm Apple-Google (tudzież Reszta Świata), co na polskim gruncie jest łatwe.

    iBeacon to pomysł na lokalizowanie urządzeń na niewielkie odległości we wnętrzach, czyli wchodzisz do sklepu, i wyskakuje na telefonie informacja o aktualnych promocjach. Swoją drogą, kilka lat temu sklepy Nike wysyłały przez Bluetooth filmiki wszystkim urządzeniom w pobliżu.

    NFC ma służyć do komunikacji na bliskie odległości, czyli płatności, bilety, kontrola dostępu…

    Autor skupił się na technologii, zapominając kompletnie o innych aspektach. Co z tego że BLE ma zasięg 50m, a NFC 50cm – to nie ma totalnie znaczenia, i już powinno spowodować zaświecenie lampki kontrolnej „kurcze, to chyba służy innemu celowi”.

    No i oczywiście nie obyło się bez małego apple-hejterstwa: żeby chociaż celnie trafić w chociaż jedną niedogodność związaną z pionowo zintegrowaną platformą – nie udało się, za to udał się idiotyczny komentarz o niekompatybilnych słuchawkach – które nie istnieją, bo do iUrządzeń można podłączyć każde, conajwyżej nie można będzie sobie ściszyć muzyki…