netflix i wersje językowe
48

Pojechałem do Japonii, włączyłem Netflixa i srogo się rozczarowałem

Podobno gdziekolwiek nie pojedziemy, ma być... jak w domu. Globalna wioska, wszystko na wyciągnięcie ręki... problem polega jednak na tym, że to wszystko nie do końca działa tak, jakbyśmy tego oczekiwali. Przekonałem się o tym ostatnio odpalając Netflixa kilka tysięcy kilometrów od domu.

Wszędzie to samo, tylko że nie

Netflix to jedna z tych usług, po które sięgam najczęściej. Mimo że serwisów streamingowych w Polsce nie brakuje, to właśnie tam lądują serie, po które sięgam najczęściej. A jeżeli nie serie, to filmy — te fabularne i dokumentalne. I choć katalog jest mocno ruchomy (niestety — wbrew temu co byśmy sobie życzyli, materiały tam są nie tylko dodawane, ale także regularnie usuwane), to — przynajmniej w teorii — gdziekolwiek na świecie nie jesteśmy, mamy dostęp do całej biblioteki w ramach opłacania jednego konta. No i faktycznie — tak to działa. Nigdy w podróży nie mogę przejść obojętnie obok choćby jednego odcinka moich ulubionych Przyjaciół, które są największym brakiem polskiego katalogu. Ostatni urlop spędziłem w Kraju Kwitnącej Wiśni, gdzie w netflixowej ofercie znalazło się dużo „egzotycznych” tytułów, które nigdy do nas nie dotarły. Cały pakiet anime i tamtejszych seriali zrobił na mnie ogromne wrażenie — do czasu, kiedy nie próbowałem go uruchomić.

A gdzie napisy, przepraszam bardzo?

Od początku liczyłem się z tym, że anglojęzyczna wersja serwisu i opisy materiałów w języku Szekspira mogą okazać się zwodnicze. No i co tu dużo mówić — miałem rację. Uruchomiłem pierwszy serial — żadnej opcji związanej z inną ścieżką językową czy dodatkowymi napisami nie uświadczyłem. Później sięgnąłem po kolejne, i… bez większych sukcesów. Szczerze mówiąc, po kilku(nastu) próbach — byłem już nie tyle zdziwiony, co… rozczarowany? Skołowany? Bo kompletnie nie rozumiem dlaczego. I nie mam tutaj na myśli materiałów, które są na wyłączność Kraju Kwitnącej Wiśni. Nie chodzi o lokalne dramy czy anime, ale o dużo większą część katalogu.

Prawie jak w domu. Prawie robi wielką różnicę

Było to dla mnie dość szokujące. Przede wszystkim dlatego, że jest to jeden z tych elementów, na które nigdy wcześniej nie zwróciłem uwagi. W domu automatycznie mam uruchomione angielskie napisy, a kiedy ich nie ma… — no trudno, po prostu ich brakuje, oglądam dalej. I korzystając z Netflixa w Niemczech, Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii — zawsze były na miejscu. Tymczasem lądując w Azji próbowałem odświeżyć sobie jedną z moich ulubionych serii Watanabego — Samurai Champloo. Serial, owszem, był i działał. Ale napisów w nim nie uświadczyłem. I było to dla mnie o tyle „dziwne”, że przecież nie dalej niż kilkanaście miesięcy temu oglądałem go na Netflixie w regionie gdzie też był dostępny. Tam mogłem przełączać się między różnymi dubbingami i napisami, tutaj wybór był — dosłownie — zerowy.

Okazuje się, że nie tylko mnie ten aspekt zdziwił i w internecie toczyło się już co najmniej kilka rozmów na ten temat. Winne okazały się licencje — najwyraźniej obecność filmów to jeszcze za mało, bo trzeba byłoby dołożyć tam kolejne cegiełki. A te, najwyraźniej, okazują się bezcelowe w przypadku japońskich produkcji i kraju, gdzie >wszyscy< znają ten język. No cóż, nam, turystom, pozostaje obejść się smakiem, wrócić do domu i odpalić Blu-Raye — nic lepszego nie wymyślę.

  • ja

    to samo we włoszech:) połowa bez angielskich napisów…

    • Raffi

      Bo Włosi po angielsku potrafią tylko „Americano”.

    • Twice Nightly

      pa-pa

  • ja.n.

    narzekających i tak to nie przekona że u nas jest całkiem dobrze :-)

    • Kamil

      Bez przesady. Ale no gdzie Ci przyjaciele ;)

    • ja.n.

      na comedy central :-)

    • Zdzisław Dyrman

      Razem z piętnastominutowym blokiem reklamowym przy każdym odcinku 😩

    • ja.n.

      15 minut? chyba masz inny comedy central ;-)

    • Kamil

      Nie mam :(. Mam tylko płytki ;)

  • tho

    W Anglii pozycje, które są dostępne w Polsce I mają polską lokalizację, posiadają tylko wersję angielską – zarówno jeżeli chodzi o napisy jak i dźwięk mimo interfejsu po polsku.
    W Portugalii gdzie właśnie przebywam podobnie. Lokalny język + angielski.

    Dziwi obecność w Polsce lokalizacji niemieckiej.

    Ps. W Portugalii mają Przyjaciół!!!!!!11111oneone

    • Używając VPN (np. darmowej wtyczki Hola) na Polskę można oglądać po polsku o ile napisy bądź lektor / dubbing są dostępne. Problem taki, że dany materiał musi być dostępny również w kraju przebywania inaczej go nie obejrzysz.
      Nie wiem czy dostatecznie jasno to opisałem więc posłużę się przykładem:
      Powiedzmy, że przebywasz w UK i chcesz obejrzeć coś od Marvela. Antman normalnie jest tylko po angielsku, jednak z Hola ustawionym na Polskę można obejrzeć z napisami bądź dubbingiem (fuuuujjjjj!). Problematycznym jest nieco fakt, że wtedy widać listę pozycji dostępnych w Polsce, których na terenie UK nie obejrzysz z powodu ograniczeń licencyjnych czyli mimo iż widać będzie na liście CA: Civil war to nie da rady go obejrzeć. Mimo to jeśli jest taka potrzeba to można spróbować w ten sposób nieco „poprawić” Netflixa.

    • Dr. Zło

      licencje, licencje, ograniczenia, licencje, strzał w pysk – a potem płacz że piractwo to, że hajsu za mało, że bilety do kina za tanie itd.. Zło.

    • Kamil

      Prawie wszędzie mają :(

  • Grzegorz zzzz

    A co z funkcją „to już oglądałem” i „nie pokazuj mi tego wiecej’
    Ja czekam na takie usprawnienie netflixa które pozwoli mi wyeliminować z propozycji rzeczy które obejrzałem albo które mnie zupełnie nie interesują.

    • regoat

      wystarczy to cos ocenić i netflix wrzucic to ewantualnie do „ogladnij ponownie”. nie bedzie tego juz w propozycjach

    • Grzegorz zzzz

      Będzie to cały czas widoczne i przy przeglądaniu oferty będzie się wyświetlało na kompie to żaden problem natomiast na PS4 wygląda to fatalnie i utrudnia korzystanie z katalogu.

    • AvantaR

      Niestety muszę się zgodzić, jak bardzo lubię Netfliksa tak bardzo można w samej aplikacji wiele poprawić…

    • Piotr

      Ja czekam na opcję dostępną w HBO (tytuł dostępny w serwisie do…)

  • Jinto

    Generalnie kolega ameryki nie odkrył, przecież te informacje wiadome są na takich stronach jak http://unogs.com . Można od razu sprawdzić co się da obejrzeć i czy ma napisy/ścieżkę. Do tego na zdrowy rozum niestety nie będą licencjonować wszystkiego na cały świat skoro ten świat tego oglądać oprócz lokalsów nie chce oglądać. Czasami szkoda ale jak nie zlikwidują regionów to nic się nie zmieni. Eh , wygląda że ungos właściwie padł przez blokadę informacji od netfilxa :/

    • tho

      No dobra – co w przypadku jeżeli licencja jest w obu (albo więcej) krajach, a lokalizację udostępniają tylko z kraju, w którym przebywasz?

      Byłem wczoraj w UK. Chciałem obejrzeć z polskimi napisami serial, który w Polsce te napisy po polsku posiada. W Anglii nie są one dostępne choć język interfejsu Netflixa mam po polsku. Dzisiaj jestem w Portugalii i sytuacja się powtarza. Napisy z kraju przebywania + angielskie, choć polskie, w Polsce są dostępne.
      Gdzie tu sens?

    • Kamil

      No właśnie. O to się rozchodzi ;)

    • Dropskz

      Wystarczy dodać drugi profil który ma ustawiony język priorytetowy polski i będzie wszystko ok. Sam osobiście w Szwajcarii korzystam z Netflix i mam produkcję po Polsku

  • Szymon

    Biedaczek… przeleciał tysiące kilometrów żeby filmy z napisami oglądać… i szok! W Japonii nie ma polskich napisów :D.

    • anduanmix

      Dokładnie. Pojechał do Japonii żeby czas spędzić przed ekranem oglądając Netflixa. Żal mi po ludzku takich ludzi.

    • mati

      ale wy tepi jestescie

    • Kamil

      Nie polskimi, a angielskimi. No i cóż, musiał wrócić do domu, bo tam czekały blureje ;/

  • Loki

    Podróżować po świecie po to żeby oglądać telewizję? Czy wy choć na chwilę nie potraficie żyć bez tego „wszystkiego”? -Byłem w Japoni
    -I jak było
    -No wiesz porażka, nie mogłem Netflixa oglądać
    -Oj to źle, bardzo źle
    Świat schodzi na psy…

    • Legion

      A wieczorami w hotelu np? Tam też oglądanie czegokolwiek jest zakazane i fuj bo hurr durr po co podróżujesz po świecie skoro czas zajmuje ci ta zła technologia?

    • Max Denmark

      wlasnie wieczorami to najlepsze spacery po Tokio. Cale miasto rozświetlone.

    • Kamil

      To chyba byliśmy w innym Tokio, bo ja powiedziałbym, że jednak te uliczki są dużo słabiej oświetlone, niż w Europie ;).

    • Max Denmark

      W takim razie wybierz się jeszcze raz, polecam Sinjuku albo Ginza. Tam będzie dość ciekawie 😀 https://uploads.disquscdn.com/images/6d13a78e4a17240cec49cf4fe0547c70aa05290dcb86a4c120bdaf8dfe45a82d.jpg

    • Kamil

      To nie był mój pierwszy raz i jasne — takie centra świecą. Ale poza nimi jest dość… marnie — łącznie z Tokio Tower, którą gaszą jakoś przed 23? W zeszłym roku mieszkałem tuż obok i jednej z pierwszych nocy planowałem nocny spacer, który okazał się nie mieć za dużo sensu, bo ją zgasili. Natomiast znajdująca się po drodze Zojoji też już była zamknięta. No a samo Tokio to nie tylko Shinjuku, Ginza czy Ikebukuro, ale także ich okolice ;)

    • Kamil

      No właśnie wówczas chciałem obejrzeć ;). Ale najwyraźniej trzeba wtedy patrzeć w okno :D

  • Zdzisław Dyrman

    Polecam jeden miesiąc nie opłacić Netflixa, schować gdzieś blureye i zobaczyć jak bardzo piękne może być realne życie. Iść na jesienny spacer do lasu (przy okazji można grzybów nazbierać – właśnie masowo pojawiają się opieńki miodowe), posiedzieć w parku na ławce z dziewczyną, pobiegać po bezdrożach. A jak się pojedzie do Japonii lub jakiegoś równie pięknego kraju to jak najwięcej zwiedzać, poznawać nowych ludzi i ich kulturę 😀 To naprawdę dużo lepsze niż kolejny sezon serialu o superbohaterach czy innych zbirach ☺️

    • ja.n.

      tak piszesz jakby nie można było tego robic mając wykupiony netflix ;-)

    • Zdzisław Dyrman

      Raz, że nie ma pokusy, dwa, że piesiont złoty zaoszczędzone 😂

    • ja.n.

      pokusy są wszędzie – musisz byc silniejszy skoro tak łatwo im ulegasz ;-)

    • Loki

      Skoro zakłada nie oglądać przez miesiąc to po co płacić? Nie myślisz logicznie. Tu nie chodzi o pokusy tylko o wyciszenie się. Ucieczkę od tego wszystkiego, takie oczyszczenie organizmu (w tym przypadku chodzi o oglądanie tv). No ale wy ludzie uzależnieni od smartfonów możecie tego nie zrozumieć.

    • ja.n.

      to że mam opłaconego netflixa nie znaczy że cały czas siędze i ogladam – raz więcej oglądam, raz mniej – wtedy gdy mam ochotę a nie że cos mnie zmusza :-) Ale jak ktos chce sie bawić i wstrzymywać opłaty a później do nich wracac to proszę bardzo – wolna wola :-)
      „…wy ludzie uzaleznieni od smartfonów…” – rozbawiłes mnie – poza tym netflixa oglądam na tv.

    • doogopis

      A gdzi tam! No co ty! A skąd!
      Przeca te filmy i seriale są nudne jak psia d.pa! Już ze 2 cz3 lata nic nie oglądałem.A nawet ona bywa ciekawsza! Ludzie ten szajs z nudów oglądają! Z ludzmi to sie spotykają,na fejsbuku! Zero jakiś normalnych zainteresowań! Pasji! Hobby! Puste smutne życie!

  • Morski Morświn

    A kiedy hbo go naprawią? Dowiadywaliście się już?

    • Konrad Kozłowski

      Jedyny komunikat, to: prace trwają.

    • Morski Morświn

      Dobra wydupiam do netflixa srał ich pies. Dzięki za info :) W miesiąc można klepnąć apkę od podstaw, widać mają nas w okolicy okrężnicy

  • Dr. Zło

    Powiem Wam o czymś, to niesamowite Perpetuum mobile – tylko nikomu ani słowa! Chcesz władać światem, korzystaj z VPN’a.

  • Niemirovsky

    A po co było jechać do Japonii? VPN nie wystarcza? :P

    • Kamil

      No jak to po co, żeby zjeść trochę pysznych rzeczy ;)

  • Albert Bieniasz

    Mieszkam w Holandii i mam podobny problem. Amerykańskie seriale potrafią mieć w opcjach językowych tylko holenderski i francuski…

  • Grelsoon

    można ściągnąć offline, ale to nie rozwiązuje problemu.