kanapa netflix
45

Netflix musi mieć niezły ubaw – taki budżet stacji telewizyjnych to chyba żart?

Rośnie kolejna koalicja przeciwko Netfliksowi i innym gigantom rynku VOD. Brytyjskie stacje zdecydowały się wspólnie wesprzeć nową platformę Freeview, która miałaby się stać realną konkurencją dla takich usług jak Netflix czy Amazon Prime Video, a ponadto oferować dostęp do kanałów TV przez Internet.

Na taki ruch zdecydowała się trójka nadawców:BBC, Channel 4 oraz ITV. Jest to tak naprawdę czołówka, jeśli chodzi o brytyjski rynek telewizyjny. Każda ze stacji posiada własne serwisy online, ale w pojedynkę najwyraźniej nie widzą szans w rywalizacji z takimi hegemonami jak Netflix czy Amazon. Część ich seriali trafia czasem do oferty gigantów, ale coraz częściej lokalne platformy chcą zatrzymać ich jak najwięcej dla siebie. W związku z tym potrzebna jest odpowiednia struktura, która szczególnie pod względem technicznym będzie w stanie konkurować z najlepszymi.

Rozwiązaniem ma być Freeview – usługa, którą wspomniane trzy stacje zobowiązały się wspólnie wesprzeć kwotą 125 milionów funtów (Gizmodo). Nie jest to do końca sprawiedliwe, bo suma odnosi się tylko i wyłącznie do budowy infrastruktury, a nie produkcji treści, które wypełnią katalog usługi, ale przypomnijmy, że Netflix zaplanował na ten rok inwestycję na poziomie 8 miliardów dolarów – oferta serwisu ma zostać wzbogacona nawet o 470 nowych tytułów. Wliczają się w to własne produkcje, realizowane na zamówienie Netlfliksa i przy jego udziale, ale i również treści, do których prawa nabywa na wyłączność – globalne lub w konkretnych regionach. Taka polityka jest prowadzona od kilku lat, ale wydatki stale rosną. Podobnie jak globalna społeczność użytkowników.

W Polsce, na Wyspach, wszędzie rośnie koalicja „antynetfliksowa”

konkurencja dla Netflixa

Ruch „antynetfliksowy” jest zauważalny od pewnego czasu. Piszę to oczywiście w cudzysłowie, ponieważ nie jest on wymierzony tylko w tę platformę, ale każdą inną konkurencję, nie mniej to właśnie działania firmy Reeda Hastingsa w największym stopniu motywują lokalne serwisy do działania. Ewidentnie było to widoczne na naszym polskim rynku, gdzie Player i Ipla nabrały rozpędu po tym, jak okazało się że polscy widzowie są jednak skłonni zobowiązać się do comiesięcznych wydatków, lecz w zamian muszą otrzymać produkt, który spełnia ich oczekiwania. W tym wszystkim uczestniczy nawet Onet skupiający w ramach swojego VOD swoją ofertę treści na żądanie wraz z tytułami z katalogów Playera oraz Ipli. Wczoraj Player we współpracy z nc+ zaprezentował własny dekoder internetowo-telewizyjny. Na początku maja pisałem o inicjatywie Alliance zrzeszającej nadawców z Niemiec, Włoch i Francji, która ma zaskutkować wyższym budżetem, a co za tym idzie lepszymi europejskimi produkcjami – te mają konkurować nie tylko z amerykańskimi serialami, ale i tymi ze Starego Kontynentu, które powstają na zlecenie Netfliksa czy Amazona.

Podejrzewam jednak, że Netflix spogląda na te wszystkie próby z delikatnym politowaniem. Owszem, jego celem jest dotarcie do jak największej liczby odbiorców i zdobywanie kolejnych widzów, ale jednocześnie firma wyciąga rękę do lokalnych twórców – jak chociażby w Polsce czy Danii, gdzie finansowane są duże produkcje pokroju oryginalnych seriali „1983” i „The Rain”, więc to nie jest do końca tak, że kolos zza wielkiej wody próbuje zepsuć lokalny rynek. Cieszę się, że takie działania wpływają motywująco na regionalne serwisy i stacje telewizyjne, ale czy nie znalazły się one w tej sytuacji na własne życzenie zaniedbując internetowy aspekt w rozwoju swoich ofert i nie podejmując próby zrobienia czegoś nowego?