38

Need for Speed: Payback – recenzja. Szybcy i wściekli plus Forza Horizon równa się niewypał

Seria Need for Speed ma najlepsze lata już za sobą. Choć ostatnia odsłona wypadła dobrze, to mam wrażenie, że aktualnie w segmencie zręcznościowych gier wyścigowych z fajną fabułą i otwartym światem panuje posucha. Czy Payback ma szansę to zmienić?

Need for Speed: Payback to zdecydowanie nietypowe podejście do serii NFS. Gra sprawia wrażenie, jakby twórcy naoglądali się filmów Szybcy i wściekli , a potem spędzili długie godziny na graniu w Burnout: Paradise oraz Forza Horizon 3. Efekt? Otrzymujemy mieszankę tych wszystkich konwencji i stylów. Czy wybuchową?

Need for Speed: Payback – fabuła, grywalność, gameplay

Zabawę zaczynamy od poznania głównych bohaterów – trójki przyjaciół (Tyler, Jess i Mac), których łączy miłość do czterech kółek. Jess to twarda laska, która nie ma skrupułów, by spychać przeciwników z drogi, taranować ich i generalnie rywalizować w bardzo siłowy sposób. Mac to fan offroadu i zdolny drifter. Tyler, który kreowany jest na główną postać opowieści, wydaje się najbardziej nijaki – to po prostu utalentowany kierowca, podobno najlepszy w mieście.

Historia zaczyna się od jednej z akcji. Plan jest prosty – musimy zwędzić luksusowe auto (fenomenalnego  Koenigsegga Regera) pewnemu bogaczowi, który udostępnia nam je na czas wyścigu. W efektowny sposób opuszczamy trasę rywalizacji i po dynamicznej ucieczce przed pościgiem odprowadzamy auto na miejsce. Tam się okazuje, że zostaliśmy zdradzeni, a we wszystko zaangażowana jest mafijna organizacja zwana Familią. W konsekwencji główny bohater dostaje ultimatum i kończy jako szofer i chłopiec na posyłki u wspomnianego wcześniej bogacza. Sytuacja zmienia się kilka miesięcy później, kiedy Tyler w końcu ma dość odprowadzania aut swojego szefa do myjni i postanawia na własną rękę rozprawić się z Familią.

Tak wygląda początek opowiedzianej w grze historii. Nie powiem, żeby fabuła rzuciła mnie na kolana – wręcz przeciwnie. Jest mocno naciągana, a występujące w niej postaci sprawiają wrażenie sztucznych i niezbyt przekonujących. Motywy ich postępowania są błahe i często naiwne. Brakuje jakiegokolwiek mocniejszego pierwiastka. Z drugiej strony jednak widać, że twórcy dedykują swój produkt graczom w różnym wieku. Przekaz zatem złagodzono do granic możliwości, żeby trafił on również do młodszych sympatyków serii. Jeżeli zatem macie kilkanaście lat, z pewnością spojrzycie na to o wiele łagodniejszym okiem. Szczególnie, biorąc pod uwagę polski dubbing, w którym wystąpili m.in. raper O.S.T.R. czy Joanna Jędrzejczyk. Poza jednak samym tym faktem, trudno mi napisać na jego temat cokolwiek pozytywnego. Dialogi są drętwe, sztuczne i „wyluzowane” na siłę. Po pewnym czasie ma się już ich zwyczajnie dość.

Need for Speed Payback recenzja

Rozrywka polega na jeżdżeniu po otwartej mapie, na której ulokowano różnego rodzaju aktywności. Wykonując je podnosimy naszą reputację i posuwamy naprzód fabułę. Gromadzimy też pieniądze, za które tuningujemy auta. Ulepszeń dokonujemy natomiast za pomocą wygrywanych w wyścigach kart. I to właściwie cała filozofia. Nic by nie było w tym złego, gdyby twórcy wysilili się choćby na odrobinę oryginalności. Niestety zamiast tego otrzymujemy fotoradary, poukrywane żetony, bilboardy do rozbijania i zaginione samochody do odnalezienia. Gdzieś już to widzieliśmy, prawda? Nowy NFS niestety nie tylko na tym polu łudząco przypomina Forzę Horizon i wcale nie wychodzi mu to na dobre. Innym problemem są wspomniane karty, które są przyznawane w sposób losowy. Niestety idzie to w parze z dość szybko rosnącymi wymaganiami dotyczącymi mocy pojazdu w poszczególnych wyścigach. Efekt? Musimy podejmować więcej aktywności, powtarzać misje lub… zapłacić prawdziwymi pieniędzmi. Zgadza się, Need for Speed: Payback posiada mikropłatności w single’u i wręcz delikatnie sugeruje, że warto z nich korzystać. Dramat.

Multiplayer? Zapomnijcie. NFS na tym polu ciągle jest gra ułomną i ze znajomymi się nie pościgamy. O trybie podzielonego ekranu już nawet nie wspomnę…

Need for Speed Payback

 

Model jazdy? Jak łatwo się domyślić to czysta zręcznościówka, a więc wchodzimy w zakręty na ręcznym z prędkością 150 km/h. Utrata panowania nad autem nie wchodzi w grę i jest wręcz wyzwaniem. Trochę odbiera to przyjemność z zabawy, ale z drugiej strony próg wejścia jest na tyle niski, że zadowoli nawet totalnych laików, jeśli chodzi o samochodówki. Do dyspozycji otrzymujemy dość ograniczone możliwości personalizacji naszego auta, co wcale nie poprawia sytuacji. Gwoździem do trumny są przeciwnicy, którzy zwyczajnie oszukują i zamiast po prostu wyróżniać się dobrą sztuczną inteligencją, są sztucznie przyśpieszani i wspierani przez komputer w taki sposób, by cały czas siedzieć nam na ogonie (lub wręcz nas wyprzedzać). Szczególnie daje się to odczuć, gdy używamy nitro, a oponenci dalej są widoczni w lusterku.

Need for Speed Payback fabuła

NFS: Payback na Xbox One X z OLED-em

Graficznie nowa produkcja Ghost Games wypada bardzo przyzwoicie. Ja grałem na Xboksie One X podłączonym do telewizora LG OLED C7. Gra przy takiej konfiguracji potrafi miejscami oczarować, choć nie uświadczymy w Payback wsparcia dla HDR oraz rozdzielczości 4K. Modele pojazdów prezentują się świetnie – są dopracowane, szczegółowe i wiernie odwzorowane. Otoczenie również trzeba ocenić pozytywnie, bo jest bogate, a czasem uświadczymy tutaj nawet odrobinę dynamiki. Przyczepiłbym się do fizyki, co niejako ma związek ze stricte zręcznościowym charakterem rozgrywki. O udźwiękowieniu już dwa słowa napisałem. Tutaj dodam jedynie, że, jak zwykle w NFS, ścieżkę muzyczną dobrano w sposób trafny i właściwy. Wiele utworów wpada w ucho i doskonale wpisuje się w ogólny klimat produkcji.

Need for Speed

Need for Speed: Payback to produkcja przeciętna, która nie wyróżnia się niczym szczególnym. Twórcy mieli pomysł, by połączyć w niej wszystko to, co najlepsze w Forzy Horizon, Burnoucie oraz The Crew, a wszystko to ubrać w klimat filmowej serii Fast & Furious. Nie wyszło jednak z tego nic dobrego, bo gra, która powstała, jest złagodzonym do granic możliwości nijakim tytułem, który tak naprawdę nie jest w stanie rywalizować z żadną z tych produkcji. Czy warto? Jeżeli jesteście sympatykami serii, z pewnością znajdziecie sporo jasnych punktów i przymkniecie oko na typowe dla NFS-ów niedociągnięcia (szczególnie mam tu na myśli AI). Jeżeli nie, odpuście sobie. Na rynku jest o dużo fajnych ścigałek w tym klimacie – chociażby fantastyczna Forza Horizon. Natomiast już za chwilę wychodzi The Crew 2, który może być bardzo sympatycznym powiewem świeżości dla tego gatunku.

Ocena: 6/10

  • Damian Zawadzki

    Fabuła śmieszna, dubbing jest bardzo sztuczny i bohaterowie przewidywalni do bólu, model jazdy za dużo wybacza… można było by tak wymieniać dalej ale i tak się okazuje, że to najlepszy NFS od kilku lat – poprzednik był cholernie irytujący i nie satysfakcjonujący, a bohaterowie byli tak nie do***bani mózgowo że chciało się w nich rzucić Monsterem którym „ekipa” się opijała ;o

    Moim skromnym zdaniem EA powinno wyznaczyć inne studio do zrobienia gry… Ghost się nie nadaje. Dał bym szanse ekipie Black Box jeśli ktoś tam jeszcze pracuje ;)

    • Manonfire

      W tego NFS’a nie grałem, ale zgadzam się, że seria od kilku lat jakoś nie może się odnaleźć. Dla mnie najlepsze NFS to Porsche Unleashed i obydwa Undergroundy. Most Wanted też było niezłe.

    • kofeina

      A dla mnie NFS III: Hot Pursuit i Porsche :)

    • Zbykobyl

      Black box nie istnieje już od 4lat… Dramat, zamiast zrobić dobrego NFS, to od lat robią burnouta z licencjonowanymi autami

    • radek.k

      Ale przecież każdy NFS miał licencjonowane auta :P

    • radek.k

      A dobra, nie ogarnąłem, mój błąd :P

  • lgawe1994 ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

    Gry w mikropłatnościami będę omijać szerokim łukiem nieważne jak dobre by nie były.

    • kofeina

      Aż w końcu zostaną Ci tylko hity sprzed lat. W sumie, to od dawna w nic nowego się nie wciągnąłem, więc chyba do przeżycia ;)

    • Kamienna Gęba

      Zapominasz o Nintendo :P

    • kofeina

      Tak, to jedna z moich przypadłości :P

    • Amiibo

      Tak, bo Nintendo ma MAKROpłatności. Zapomniałeś o Amiibo? Na szczęcie nie ułatwiają gry (a raczej ich nieużywanie nie zawyża sztucznie poziomu gry ). Na razie.

    • Kamienna Gęba

      W sumie racja… Po prostu nigdy nie używałem i wypadło mi to z głowy.

  • Adrian Nyszko

    W forzy horizon 1 dubing był fantastyczny, a tu to nawet głosy zapewne zepsuli

  • YY

    A nie mogą po prostu podrasować NFS Most Wanted, żeby był w 4K?

    • kofeina

      Ale które Most Wanted?

    • trenda ten

      2005

    • Szymon L

      Prawdziwy Most Wanted jest tylko jeden.

    • kofeina

      Pewnie, w zależności od wieku, ludzie wskażą różny ;)

    • YY

      to pierwsze!

    • Mateusz Szczerba

      dokładnie tak.
      NFS MW (2005) remastered, to moje marzenie :D

    • YY

      bo to była najlepsza część serii

    • radek.k

      Ale zdajecie sobie sprawę z tego że most wanted jak każda inna gra z serii nfs opiera się na licencjach? Żeby zrobili remaster musieliby uzyskać licencje na wszystko co było w 2005 roku a chociażby w przypadku tuningu wizualnego jest to niemożliwe bo nikt już nie produkuje tamtych zderzaków, felg itd. co więcej niektóre firmy od których EA wykupiło te licencje, już nie istnieją, poza tym co takiego fajnego byłoby w tym remasterze jesli miałaby to być kopia MW z 2005, to już nie lepiej grać w oryginał?

    • Adrian Nyszko

      Jeśli już nikt nie produkuje do nikt nie będzie sie pruł, że wykorzystano czyjeś produkty

    • YY

      mogą dać nowsze auta… byleby mechanika gry i zasady były te same

    • Rewolucjan Ek

      Felg. Jeśli chodzi o elementy typu zderzaki, spoilery itd. to nie były one raczej w MW licencjonowane.

  • Majkel Zyy

    Sam fakt mikropłatności skreśla dla mnie ten tytuł. Także EA gratuluję kolejnej lipnej gry z dodatkowymi płatnościami ….

    • Revan

      EA życzę udławienia się mikro transakcjami. Na reddicie post EA w kwestii dodatkowych opłat w BFII miał dzisiaj rano
      – 625 tysięcy głosów. :) Rekord w historii portalu.

    • gość

      Te głosy i tak nic nie znaczą, część z tych ludzi i tak nie kupiłoby gry ale klikają bo to fajne, a co paybacka to mikropłatności nie dają żadnej przewagi, a grindu też wcale nie ma aż tak dużo

  • Samuraj

    Z NFS skończyłem czerpać przyjemność gdy zaczęli wrzucać jakąś fabułę.
    To nie jest seria dla fabuły. Ostatni super NFS to chyba Undeground tylko dzięki hajpowi na 1/4 mili z Szybcy i wściekli.
    A i tak nie przebije grywalnością kultowych NFS, NFS2, Hot Pursuit 1 i najlepszej gry NFS wszechczasów czyli Porsche Unealshed vel Porsche 2000.

    • Michał

      O tak, pierwszy Hot Persuit i Porsche Unleashed były boskie. Spędziłem w nich dziesiątki godzin i były moimi ulubionymi ścigałkami do czasu, aż odkryłem Forzę Horizon 2 i 3.

    • Revan

      Pierwsze Undergroundy były świetnymi grami, klimat F&F2 wylewał się z ekranu, kolejny NFS to Most Wanted… a potem nie było już żadnego ciekawego NFSa. ;/

    • Samuraj

      No przykro mi ale ja tego nie potwierdzam. Jedynie Underground 1 pozostał mi delikatnie w pamięci.

    • Revan

      W końcu jak to u graczy, każdemu co innego pozostaje w pamięci, co jest piękne.
      Ze wszystkich strategii ostatnich kilkunastu lat i tak najbardziej cenię Knights and Merchans, ktoś inny wskaże Age of Empires itp. Liczy się to co wywoływało najlepsze emocje. :D

  • Realq

    Tyle hejtu i ocena 6/10? Gra w którą nie da się normalnie grać bez płacenia za mikrotransakcje, pieniędzy jest za mało żeby bawić się w kupowanie kolejnych samochodów, nie można sensownie zaplanować rozbudowy samochodu ze względu na losowe karty.
    Maksymalna ocena to powinno być 4/10

    • Valkyx

      Da się grać nie płacąc nic. Losowość kart można ograniczyć przez wykuowanie kart za pomocą tokenów ulepszeń.

    • Realq

      Nawet jeśli to co to za gra. Pełna wyrzeczeń

    • XXX

      Pieniędzy starcza na wszystko, jeśli nie potrafisz jeździć to ustawiasz na easy, grę da się przejść bez grindu, jedyne co dają mikropłatności to skrzynki, ale loot z nich jest całkowicie losowy, za normalne granie również się je dostaje, a auta są drogie bo jest ich mniej, to nie jest forza gdzie dostajesz co chwila nowe pojazdy, zresztą co to za zabawa kiedy w ogóle nie musisz się starać, polecam najpierw pograć a potem się wypowiadać

  • Chris Zurada

    Niech powrócą lata ’90, błagam… Wtedy seria żyła, zwłaszcza „dwójka” po sieci w protokole IPX (na zmianę z Age of Empire :) oraz świetne Hot Pursuit III i High Stakes. Nie ma opcji, szukam torrentów z klasykami i cofam się w czasie, najlepiej na wirtualce Windows XP w VMWare. Z nowszych produkcji Hot Pursuit z 2009 roku jak dobrze pamiętam. A tak serio dno. Btw, dla tych co chcą by wrócił ten Hot Pursuit na xboxa one: https://xbox.uservoice.com/forums/298503-backward-compatibility/suggestions/8377329-need-for-speed-hot-pursuit – klikajcie! Może się uda :)