Nauka przegrywa z głupotą
17

Nigdy nie byliśmy tak mądrzy i… głupi zarazem. Dla mnie to dramat

XXI wiek. Era internetu, zawsze podłączonych urządzeń, sztucznej inteligencji i technologii ultramobilnych. Mamy tak wiele bram dostępowych do centrum wszelkich informacji, że gdzie się nie obejrzysz, tam możesz sobie wszystko "wyguglać", przeczytać, niemalże dotknąć. Mogłoby się wydawać, że w takich warunkach prawie wszyscy na Ziemi powinni kierować się rozsądkiem i logiką. Ale... świat jest przewrotny. Tak przewrotny, że gotuje się we mnie krew.

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie przypadek serwisu Crazy Nauka, który przede wszystkim w przystępny dla zwykłego konsumenta treści sposób przedstawia ciekawostki naukowe. I chwała im za to. Przy okazji, medium stara się również krzewić dobre praktyki w kwestii prezentowania przede wszystkim faktów – rozprawiając się z pseudonaukowymi wykwitami. O co poszło tym razem?

Spójrzcie tylko. Niejaki Artur Nazarkiewicz, który z całą pewnością nie ma żadnych kompetencji naukowych opublikował film, w którym „zbadał” (he he he) osad, który osiadł na jego parapecie. Za przyrząd badawczy powziął sobie magnes neodymowy, który miał dostarczyć dowodów na to, że w pyle znajdują się metale ciężkie – a te miały się wziąć nie z drzew, nie znad Sahary, a z chemtrailsów. Co bardzo ciekawe, magnes przyciągnął zebrany pył, a Pan Artur odtrąbił sukces. Reptilianie nas podtruwają i kontrolują społeczeństwo.

Już samo to, że takie wykwity w sieci się pojawiają wcale mnie nie rusza. Zaniepokoiło mnie jednak co innego: film opublikowany przez tego człowieka ma w momencie pisania tego tekstu uwaga… 3,4 tys. udostępnień oraz 248 tys. wyświetleń na Facebooku. O takich zasięgach mogą czasami pomarzyć nawet wielcy wydawcy.

Serwis Crazy Nauka rozprawił się z mitem metali ciężkich. Ale oni pewnie działają dla Rothschildów, sponsoruje ich Soros, a tak w ogóle to cała redakcja składa się z Reptilian

Piotr Stanisławski natomiast zebrał pył, zbadał go pod mikroskopem i wyszło na to, że ten osad to wcale nie dzieło trucicieli lecz samej przyrody. Szkiełko i oko wskazały, iż mamy do czynienia z niezwykle pospolitym pyłkiem sosny. Dlaczego jednak u Pana Artura test z magnesem wyszedł pozytywnie? Czyżby Reptilianie obrali sobie go za cel tylko dlatego, że jest „świadomy”?

Nie, Artur Stanisławski zdołał wyjaśnić i to – cytuję:

Czechowice-Dziedzice stanowią ośrodek przemysłowy z kopalnią węgla kamiennego, walcownią metali, fabryką zapałek, fabryką sprzętu elektrotechnicznego oraz rafinerią.

~Artur Stanisławski, Crazy Nauka (bazując na artykule w Wikipedii)

A to tam właśnie mieszka Pan Artur – przyciągnięcie pyłku go magnesu nie jest więc niczym dziwnym.

Co mnie wkurzyło najbardziej? To, że artykuł Crazy Nauka nie poniósł się tak dobrze jak idiotyczny wykwit człowieka, który w XXI wieku wierzy w pseudonaukowe gusła

Czyli jest naukowym ignorantem. Czyli przyczynia się do powielania kompletnych bzdur, hodowania „wszystkowiedzących superświadomych” i oszołomów. Nie wiem czy świadomie czy też nie, ale skrzętnie wykorzystuje fakt, iż ludzie – mimo, że żyją w realiach powszechnego dostępu do informacji, nie potrafią ich weryfikować. Mają zerowe pojęcie na temat tego jak łatwo można kłamać w tak potężnym mass-medium jak internet. Nie wiem z czego wynika ich ignorancja – z głupoty? Z lenistwa? Z poprzednich doświadczeń? Ze zgorzknienia?

Przeglądając profil Pana Artura można odnieść wrażenie, że śpi z metalowym garnkiem nałożonym na głowę jak czarnobylski stalker – po to, aby jego mózgu nie naruszył spiskowy „mózgozwęglacz” – HAARP. Mało tego, jestem absolutnie pewien, że nawet gdyby pokazać mu jednoznaczne dowody na to, że się myli – powiedziałby, że to wszystko jest spisek i kazałby nauce się wypchać. Nauka sobie bez niego poradzi. Tyle, że ten człowiek dalej będzie hodował swoich „wyznawców” i mącił im w głowach. Skoro jest popyt, to będzie i podaż – proste.

Gdyby takich ludzi było zaledwie kilku, to pewnie bym nie robił z tego powodu szumu, bo i po co? Na nieznaczące oznaki dewiacji najlepiej jest w ogóle nie reagować – zainteresowanie to woda na młyn dla wyznawców pseudonauk. Gorzej jednak, że Pan Artur ma spore grono, które ślepo mu wierzy. To jest dla mnie zatrważające – jak to jest możliwe, że w czasach, gdy wiedzę mamy na wyciągnięcie ręki jest tyle osób, które intelektualnie błądzą?

Tyle mówicie o upadku mediów. Ale czy czasami to nie jest tak, że media zwyczajnie dostosowują się do konsumentów?

Odniosę się do początków internetu. Kiedyś, gdy jeszcze przyłącz był sporym wydatkiem, a abonament (lub rachunek za telefon) mocno nadszarpywał budżet było nieco inaczej. Sieć była czymś elitarnym, dbano o pewne zasady, trzymano się netykiety, tępiono takie przypadki. Jak jest teraz? Kompletna masówka, a wraz z nią uśredniono IQ światowego internetu do dołu. Internet zamiast stać się katalizatorem powszechnego rozwoju, okazał się między innymi narzędziem do krzewienia szkodliwych ideologii. Czy o to chodziło ludziom, którzy tworzyli to medium? Chyba nie.