regał biblitoteczny
34

Nasze ulubione filmy – zwierzenia redaktorów Antyweb

Cieszymy się, że poprzedni wpis przyjęliście tak ciepło, a pod nim rozgorzała dyskusja na temat najlepszych (naszym i Waszym zdaniem) seriali. Teraz nadszedł czas na nasze ulubione filmy. Kilka tytułów może Was zaskoczyć - mamy odmienne gusta i oczekiwania, przez co lista ta stała się naprawdę zróżnicowana.

Grzegorz Ułan

skazani na shawshank

Lubię mocne filmy, dające do myślenia czy też trzymające w napięciu do końca. Nie wymienię tu chyba żadnych nowości, które zrobiłyby na mnie takie wrażenie, no może prócz względnie nowego filmu Nietykalni, ten film widziałem dwa razy, ale nie równa się ze Skazanymi na Shawshank, Pięknym umysłem czy Zieloną Milą, które widziałem pewnie po 5, 6 razy. Za każdym razem jakbym na nowo patrzył na te obrazy i dostrzegał pierwszy raz, to co chcieli przekazać twórcy. Zdarza mi się wracać też do filmów niezbyt wybitnych, ale emanujących w postaciach pewnego rodzaju charyzmę, zaliczam do nich na przykład Armagedon czy Con Air. Wiele jest jeszcze filmów, które z czystym sumieniem mógłbym polecić, ale postanowiłem podzielić się tu tylko pozycjami, do których wracam. Na koniec wymienię więc jeszcze serię Kill Bill i dwa filmy, które tu nie pasują – Vicky Cristina Barcelona i Pamiętnik, ale z jakiś względów podobają mi się ten filmy, romantyczna dusza, czy coś takiego:) . Aaa i bym zapomniał – jeszcze Cztery pokoje :)

Maciej Sikorski

krzyżacy

Oglądam wszystko. No, prawie wszystko: od filmów uznanych za wybitne, po te określane mianem totalnych szmir. Czasem okazuje się, że oceniłbym je inaczej niż znawcy. Ulubione? Bardzo ciężki wybór. Chętnie wracam do polskich klasyków, w tym kina historycznego. Potop czy Krzyżaków widziałem pewnie po 6-7 razy. Podobnie jest ze Znachorem. Zawsze oglądam, gdy nadarzy się okazja. Wielkie wrażenie zrobiły na mnie O jeden most za daleko oraz Ben Hur (mowa o tym starym, z 1959 roku). I możecie się śmiać, ale wielkim sentymentem darzę Przeminęło z wiatrem. W tym filmie udało się po prostu wszystko, coś takiego trudno przebić. A z nowszych obrazów zdecydowanie Incepcja – niedawno widziałem ponownie, udało się nawet w kinie. Za każdym razem udaje się wyłapać jakąś ciekawostkę…

W przeciwieństwie do Grzegorza trawię komedie romantyczne i kino francuskie ;)

Jakub Szczęsny

gwiezdne wojny

Niezmiennie, moim zainteresowaniem cieszy się seria “Gwiezdne Wojny”, która w ostatnim czasie przeżywa swój renesans. Z niecierpliwością oczekuję kolejnych przygód bohaterów “dawno, dawno temu w odległej galaktyce” i wierzę, że dalsze części będą równie dobre jak poprzednie. Cenię sobie przede wszystkim inteligentne, dające do myślenia filmy, ale nie pogardzę i takimi, które mają po prostu bawić widza. Lubię także kino do bólu “alternatywne”, dlatego “Wściekłe pięści węża”, “Sarnie żniwo”, czy “Sum tak zwany olimpijczyk” również otrzymały swoją szufladkę w kręgu filmów, które po prostu lubię. Oprócz tego, świetnie mi się analizowało wątki w “Efekcie motyla”, rozmyślało na temat przyszłości ludzkości w “Equilibrium”, a ponadto zyskałem szacunek do maszyn i sztucznej inteligencji w trylogii “Matrix”.

Marcin Hołowacz

księżyc

Wyobraźmy sobie, że w końcu doczekaliśmy się bazy księżycowej. Mimo tego, koszty utrzymania przy życiu osoby przebywającej w takim miejscu wciąż są wysokie, a celem istnienia tej bazy nie są jakieś badania naukowe, lecz czysty biznes w postaci wydobywania helu-3. Nie trzeba porywać się na szczególnie zawiłe kalkulacje, aby dojść do wniosku, że wysłanie tam jednego faceta na możliwie najdłuższy okres, będzie najtańszą z opcji. Myślicie, że film o facecie, który od 3 lat siedzi samotnie na Księżycu jest ciekawy? Bo jeśli o mnie chodzi, „Moon” to jedna z moich ulubionych produkcji. A teraz, żeby już się zbędnie nie rozpisywać po prostu dodam, że bardzo lubię filmy: Podziemny krąg, Matrix, Truman Show, Tożsamość Bourne’a, Aleksander, Infiltracja, Zjawa.

Tomasz Popielarczyk

forrest gump

Mam słabość do filmów wyreżyserowanych przez Guya Ritchie’go. Wiele z nich trąci takim ciężkim, gangsterskim klimatem, a zarazem ma rewelacyjną scenografię. Jednak jeżeli miałbym wskazać jeden ulubiony, szukałbym nieco dalej – w klasykach. Tutaj rządzą kultowe produkcje, jak “Skazani na Shawshank”, “Piękny Umysł”, “Zielona Mila” oraz “Forrest Gump”. To właściwie filmy mojego dzieciństwa, które pierwszy raz oglądałem, niewiele z nich rozumiejąc. Każdy kolejny seans jednak stwarzał pole do nowych interpretacji, a zarazem ciągle bawił i wzruszał (tak, przyznaję się do tego). Większość z nich znajdziecie już na streamingach. “Skazani na Shawshank”, “Piękny Umysł” i “Forrest Gump” są na Netfliksie. Gorzej z “Zieloną Milą”, bo tę znajdziecie jedynie na Chilli.

No ok, ale te filmy wszyscy znają. Czym zatem mogę Was zaskoczyć? Tutaj odwołam się do najnowszych “hitów”. Na kolana rzuciła mnie “Przełęcz Ocalonych” wyreżyserowana przez Mela Gibsona. Wysoko też oceniam nieco offowy “Młodzi Przebojowi” Johna Carneya (aktor grający głównego bohatera zgarnął statuetkę IFTA, a sam film dostał aż 12 nominacji). Doskonale spędziłem też czas na “Loganie”, a więc ostatnim filmowym wcieleniu Wolverine’a. Przede mną jeszcze “Dunkierka” i dobrze oceniany “Baby Driver”. Niestety tych filmów na streamingu póki co nie znajdziemy.

Paweł Winiarski

commando

Gwiezdne Wojny, niezależnie od epizodu, choć oczywiście najwięcej razy widziałem IV, V i VII. Jeśli jednak miałbym wybrać jeden, to zdecydowanie „Nowa Nadzieja”. „Commando” ze Schwarzeneggerem. Mam do tego filmu ogromny sentyment – pierwszy przebój jaki widziałem na wideo i pierwszy przebój jaki później miałem na swoim wideo. To dla mnie kwintesencja filmów akcji lat 80. ubiegłego wieku, ze wszystkim i swoimi plusami i minusami. I tak, znam na pamięć wszystkie teksty, choć nie było ich zbyt wiele.

Muszę wymienić najlepszy film na podstawie gry, czyli pierwszy „Mortal Kombat”, a skoro 1995 rok, to również „Hakerzy” z Angeliną Jolie. Pozamiatał mną ponadto pierwszy „Matrix”, którego widziałem chyba ze 100 razy. „Mroczny Ryczerz”, no i „Oldboy”, ale ten oryginalny, z Korei Południowej.

Jak więc widzicie nie ma tu ambitnych produkcji, ale nigdy tego nie kryłem – mam to nawet w opisie swojego profilu na Twitterzegitarzysta, fan Star Wars, anime i odmóżdżającego kina.” Muszę jeszcze koniecznie wspomnieć o dwóch anime, bez nich nie wyobrażam sobie bowiem kina – „Akira” i „Ghost in the Shell”. To produkcje, które trzeba zobaczyć. A skoro Japonia, to na pewno oryginalny

Kamil Świtalski

powrót do przyszłości

Zawsze trudno mi wygospodarować półtorej czy dwie godziny na film — dlatego oglądam ich stosunkowo niewiele. A kiedy mowa o ulubionych produkcjach — czyli tych, do których cyklicznie wracam — to jest ich jeszcze mniej. Ale nie wyobrażam sobie Bożego Narodzenia bez Kevina samego w domu (dostępny w iTunes). Regularnie, z nieskrywaną przyjemnością, powracam do całych serii przygód Harry’ego Pottera (dostępna na Chili.tv), Indiany Jonesa (dostępna na Netflixie) oraz Powrotu do przyszłości (dostępna na Netflixie). Poza tym mam jeszcze “zdarte” płyty DVD z Między Słowami, Bliżej, Goonies, Akirą, Ghost in the sheel a także trochę klasycznych animacji od Studia Ghibli, Walta Disneya i Pixara. Ponadczasowe produkcje, od których za każdym razem trudno mi się oderwać!

Grzegorz Marczak

ojciec chrzestny

Trylogia Ojciec Chrzestny – kapitalny film, świetni aktorzy i doskonały klimat. Nikomu zresztą tego filmu nie trzeba przedstawiać. Regularnie wracam do tego tytułu, ostatnio obejrzałem całą serię w te wakacje. Ekranizacja trylogii Tolkiena – jako absolutny fan gatunku i autora nie wyobrażałem sobie, że można to przenieść na duży ekran. Jedna się udało i ekranizacja książki przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Seria ta stała się dla mnie kultowa podobnie, jak saga Gwiezdnych Wojen. Kocham fantastykę więc takie tytuły jak Blade Runner, Obcy, Gwiezdne Wojny to dla mnie filmy kultowe, bez których nie wyobrażam sobie tego gatunku.

Nie trawię komedii romantycznych i kina francuskiego :)

Konrad Kozłowski

batman

Pozycja ulubionego tytułu nie jest zarezerwowana dla jednego filmu, nie staram się uporządkować ich w czymś na wzór rankingu, a lista tych, które darzę największą sympatią jest bardzo, bardzo długa. Myślę, że powinienem rozpocząć od superbohatera, z którym nierozerwalnie wiąże się całe moje dzieciństwo. Mowa oczywiście o Batmanie i produkcji z 1989 roku, którą widziałem już kilkadziesiąt razy, cały czas bawiąc się równie dobrze, co za pierwszym razem. Cieszy mnie, że ta postać doczekała się tak udanej ekranizacji jak trylogia od Chrisa Nolana z Mrocznym Rycerzem na czele. Inne produkcje tego reżysera perfekcyjnie wpasowują się w mój gust, więc Incepcję czy Interstellar z pewnością zobaczę jeszcze nie raz.

Spoglądając na moją skromną kolekcję filmów, w tej wyliczance nie mogę pominąć takich tytułów jak Planeta Małp (oryginał z 1968 roku) oraz aktualna trylogia (Rise, Dawn i War). Z kategorii sci-fi uwielbiam Kontakt, Marsjanina, Misję na Marsa, Appolo 18, Nowy początek (Arrival) i Matriksa. Nie mógłbym pominąć takich produkcji jak Telemaniak (The Cable Guy) i Truman Show. Do moich ulubionych aktorów należy Kevin Spacey, więc muszę wskazać także K-Pax oraz American Beauty. James Bond? Za najlepszy film uważam Casino Royale. Na sam koniec pozostawiłem klasykę w postaci filmu Harry i Hendersonowie z bezbłędnym Johnem Lithgow.