Lookr.tv uruchomiło kolejny program czyli Lookr.tv Backstage. W programach tych mamy zobaczy jak wyglądają polskie serwisy internetowe od przysłowiowej kuchni czyli zobaczymy na filmie miejsce pracy, wywiady z pracownikami firmy itp. W pierwszym odcinku Backstage ekipa Lookr.tv wybrała się do siedziby Naszej Klasy.
Pomysł na pokazanie jak wyglądają duże serwisy internetowe od środka wydaje mi się bardzo dobry natomiast chyba trzeba trochę popracować nad scenariuszem takiego programu. W przypadku NK nagranie jest moim zdaniem za długie.
Wprawdzie wypowiedzi pracowników są na pewno interesujące to jednak wyszło to chyba trochę sztywno. Pan PR-owiec opowiadający o elastycznym czasie pracy i pokoju zabaw, zachwalający darmowe posiłki… chyba można było sobie to darować i po prostu pokazać co ludzie w pracy mogą robić.
Oceńcie zresztą sami:
Część 1
Część 2
Kto będzie następny w Backstage? Zapowiedziany jest filmweb.pl. Osobiście chciałbym zobaczyć jeszcze kilka dużych biznesów jak Onet czy Gazeta.pl ale też te średniej wielkości (Fotka,Goldenline) i te całkiem kameralne zatrudniające do kilkunastu osób.






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

fajny pomysł.
wrzuciłbym to dodatkowo na n-k. mogłoby to ocieplić stosunki z nk userami i przy okazji ściągnąć trochę nowej widowni do lookrtv. :)
Trzy minuty maks, nudne. Naprawdę, bardzo nudne. Może, jest coś ciekawego, ale skutecznie chowa się za totalnym przegadaniem.
w 2:08 minucie widać ciekawy obrazek – śledzik pożerający blipa, flakera i kilka innych mikroblogów :)
hehe, dobrze wychwycone :D faktycznie “śledzik” pożera: blipa, flakera i reszte mikroblogów ( marzeniaNK ) :D Co do materiału, to jest spoko. Oby więcej takich backstag’y.
o proszz… 2:52 w pierwszej części, chyba zaraz będziemy mieli NK na Iphonie :)
też na to zwróciłem uwagę :) Choć warto pamiętać, że na takich filmach nie ma przypadkowych ujęć.
te ciastko jest dobijające…
Dużo jakiś bzdur o kapciach, piłkarzykach i dresach.
A obiad na stojąco jest na pewno relaksacyjny q-;
Buddyści jedzą na stojąco, więc coś w tym jest :).
cały dzień siedzą w pracy, także rozprostowanie kości (obiad na stojąco) jest rzeczą niezbędną ;o)
no korporacja i tyle
jedni ludzie ogladaja mode na sukces i chca byc tacy,
drudzy ogladaja video ze srodka adobe czy goole i myslac ze to rzeczywistosc codzienna tez chca tak, normalna chec bycia “jak na tym filmie” najlepiej jeszcze z kubkiem od starbucksa a w kieszeni z iphonem, potem i tak wracamy do pokoju wynajmowanego i jemy golonke fuj
i to wszystko zeby pokazac ziutkowi jaka dzialke pod dom zostawila mi rodzina i jakie dziecko splodzilem ;)
nie dotrwalam do konca .. no ale moze kogos to interesuje – np. pracownikow nk:)
…gdzie pijemy……..SOKI! :D :D :D
Ja obejrzalem cale 15minut. Dotrwalem do konca i nic… nic szczegolnego, zaplecze jak zaplecze, firma jak firma (mam taka sama klawiature Microsoftu jak ktos z pracownikow). Fajnie, ze moga sobie cos zjesc i pograc w pilkarzyki, ale to nic odkrywczego, aczkolwiek na tle naszego kraju to warunki pracy faktycznie maja dobre.
Gadki “ekipy” z naszej klasy troche sztywne to fakt, ale nasze spoleczenstwo jest takie jakies podobne i malo kto jest soba, wiec to mnie nie dziwi, w koncu bedac soba mogli sie niezle “nam” narazic.
Pomysl chodzenia w skarpetkach jest ok, samo podejscie do tego jest ok, ale marketingowo ten film tego nie pokazal. Slabo sie sprzedali, a mogli lepiej.
Zamiar byl dobry, ale efekt juz taki dobry nie jest.
Za ten dźwięk zjadania ciastka ktoś powinien zagrać w rosyjską ruletkę. I przegrać.
hm… wolałem jak NK była w wilii ;)
sponanicznie idziemy pic… soki :D
Zdecydowanie czekam na reportaże z mniejszych portali, nawet kilkuosobowych! :)
fajny pomysł ale rzeczywiście długawo się zrobiło
Wypowiedź gościa od serwerów – tragiczna wyglądało to jak podstawiony człowiek lub tak go trema zjadła, że nie wiedział co mówi ;)
- zakończenie fajne: “wysyłamy mejla i idziemy wszyscy pić…(soki)”
czekam na filmweb, fajnie by też było zobaczyć gry-online, dobreprogramy
tylko to plaskanie w przerywnikach mocno przeszkadza
to mlaskanie może za pierwszym razem jest ciekawe, jednak potem robi się wkurzające…
Dobry target dla Virena z jego skarpetkami. Skoro cały zespół NK chodzi po biurze w skareptkach to czemu nie w skarpetkach ze skarpetkowo.pl!
Tutaj w USA za takie cos polecialby glowy.
Toz to wrecz szkoleniowy material jak czegos takiego nie mozna robic.
DonCorleone
p.s.
kto oplaca leczenie grzybic ?
jedno jest pewne… za chiny ludowe nie chciałbym pracować w naszej-klasie………… :)
Niestety struktura firmy typowo “korporacyjna”. A w startupach internetowych jest relatywnie łatwo stosować lekkie podejścia “agile” oparte na samowystarczalnych zespołach, bez typowych project managerów, które dają wielką satysfakcję z pracy. Niestety w Polsce jesteśmy gdzieś tak na początku lat 90. jeżeli chodzi o inżynierię oprogramowania i firmy softwarowe…
A można to było nakręcić np. w takim stylu jak eurobankowy filmik nakręcony na potrzeby działu HR: http://www.eurobank.pl/praca.html I skrócić o połowę te przydługie wypowiedzi, które i tak nic nie wnoszą.
Fakt o całe 10 klas lepiej i już już nawet chciałem pochwalić za znajomość polskiego. Niestety już po chwili się okazała, że wsiowe bo polskie nazwy to tylko dla plebsu niższego szczebla, a potem już zaczynają się – uwaga, pisownia oryginalna – “Ekspert ds Help-desk” ,
potem jeszcze “Key Account Manager”. Heh… :(
Przesadzasz trochę Arku, bo ani nie znasz struktury tej firmy ani zasad tworzenia nazw stanowisk. Jak według Ciebie przetłumaczyć “help-desk” na polski, żeby wygodnie się to wymawiało (wiesz w ogóle, czym zajmuje się dział Help-Desk w eurobanku? Albo PR Manager? Jeśli wolisz używać wyrażenia “Kierownik ds. Utrzymania Dobrych Relacji z Mediami i Dbania o Dobry Wizerunek Firmy na Zewnątrz – proszę bardzo :).
W eurobanku akurat kadra wyższego szczebla ma stanowiska w większości nazwane po polsku: Dyrektor ds. marketingu (a nie Marketing Director), Kierownik Zespołu Kart Kredytowych (a nie Credit Card Team Manager) itd. Po angielsku są te, które po prostu weszły do powszechnego użytku i tyle.
Przecierałem oczy i uszy z niedowierzania. Toż to kompletna żenada i kompromitacja firmy i jej pracowników. Choć i goście z lookr.tv powinni poczytać o tym jak się kadruje i jak robi taki materiał.
Na pewno nie z doskoku, bez scenariusza i na hurra jak na załączonym obrazku :(
Amatorszczyzna goni amatorszczyznę w każdej minucie i sekundzie :(
Aż żal bierze, że oni w tej nk jednak nie pomarli czytając te tysiące linii kodu, z nudów do tej zbawiennej godziny 16, czy ze strachu przed “panem bez włosów”. ;)
Do tego ta angielska tytulatura – i już nie jest wsiowo tylko nobliwie, prawda? Jak to leci “i mówią mi KIEROWNIKU” opsss…. TEAM MENAGER.
Usilne proszenie się o kłopoty z grzybicą stóp też jest ciekawe. Chce się swobody i luzu to się przebiera w luźne chodaki, kapcie, sandały, ale nie w skarpetkach po wykładzinach – litości! Fe!
Pokój “rozrywki” jakiś ciasny i nie własny, stołówka na akord – sam miód! W te pędy lecę tam pracować.
Upss… mam średnią datę urodzenia 20 lat wcześniejszą, pewnie tylko psułbym atmosferę no i literki za małe no i inne problemy z takimi staruchami…
heh… :(
zdegustowany
Arek
Chłopie – tobie to się nic chyba nie podoba. Na wszystko narzekasz i większość rzeczy dla ciebie to żenada i amatorszczyzna. Czekam na twój popis profesjonalizmu – bo styl komentowania raczej do niego nie należy.
Można by wręcz nazwać ten sposób prowadzenia firmy “modelem Google” ;) Podoba mi się taka wizja, o ile pracownicy nie są wyluzowani kosztem obowiązków.
Grzegorz: Sam się na tym złapałem, że to tak wygląda. :(
Ale mam na to usprawiedliwienie. Po pierwsze – jak wiadomo zadowolony klient poleca ledwie kilku osobom, niezadowolony przestrzega tysiące. Po drugie – komentarze pisze się pod wpływem chwili, emocji i nie ma jak tego potem poprawić, zredagować :(
Wierz mi, że też wolałbym chwalić niż ciągle marudzić, ale ten materiał naprawdę mną wstrząsnął. Szczególnie, że naśmiewacie się z piosenki auchana, w której ja nie widzę nic kompromitującego. Wybitnie szczególnie, że nie dotyczy to małej firemki tylko firmy zatrudniającej specjalistów o nobliwych angielskich tytułach – jak oni mogli takie coś przepuścić!? – i że pokazuje obraz firmy nieudolnie naśladującej styl firmy “zza ściany”, która pomyliła luz, z bylejakością.
Wierz mi, że do rana nie mogłem zasnąć, aż musiałem popełnić własny wpis u siebie na ten temat. Jak kto chętny to znajdzie :)
Co do jakości materiału filmowego to szwankuje też wszystko na poziomie szkolnym. Brak tam doświetlenia postaci, w niektórych miejscach nawet balansu bieli (absolutna podstawa!), złe kadry w większości scen plus fatalne kadry – filmować na jasnym tle okna!??
I wszystko wygląda jakby rzeczywiście było robione na spontan, a powinno tylko tak wyglądać, a w rzeczywistości być rozplanowane, wyćwiczone, powtórzone aż do dobrego skutku.
pozdrawiam
Arek
Doroto: to może kwestia przewrażliwienia – gdzie się człek nie ruszy, nawet na tym blogu, to się natyka na te straszne potworki językowe, które ja nazywam angloszczynami.
W takim razie duży plus dla Eurobanku, że tylko nieliczne stanowiska nimi sprofanował.
Specjalistę ds Help-desku w tym banku nazwałbym po prostu Ofertowcem albo Szkoleniowcem albo Wyjadaczem/Wsparciem. Możliwości jest dużo.
PR Menadżera nazwałbym propagandystą albo Głównym Ściemniaczem/Wizerunkowym tudzież po prostu rzecznikiem.
Miło spotkać Wrocławiankę :)
pozdrawiam
Arek
p.s. Do Grześka
Nie wiem dlaczego, ale komentarze mogę zrobić tylko po zalogowaniu się do fejsboga. :(
Doroto: to może kwestia przewrażliwienia – gdzie się człek nie ruszy, nawet na tym blogu, to się natyka na te straszne potworki językowe, które ja nazywam angloszczynami.
W takim razie duży plus dla Eurobanku, że tylko nieliczne stanowiska nimi sprofanował.
Specjalistę ds Help-desku w tym banku nazwałbym po prostu Ofertowcem albo Szkoleniowcem albo Wyjadaczem/Wsparciem. Możliwości jest dużo.
PR Menadżera nazwałbym propagandystą albo Głównym Ściemniaczem/Wizerunkowym tudzież po prostu rzecznikiem.
Miło spotkać Wrocławiankę :)
pozdrawiam
Arek
p.s. Do Grześka
Nie wiem dlaczego, ale komentarze mogę zrobić tylko przez fejsboga :(
Już sobie wyobrażam jak Główny Ściemniacz idzie na spotkanie z mediami i zostawia dziennikarzom swoją wizytówkę ;). Poza tym PR Manager i rzecznik prasowy to, moim zdaniem, troszeczkę inne stanowiska. Rzecznik prasowy ma za zadanie wypowiadać się w imieniu firmy w mediach. PR Manager robi dodatkowo milion innych rzeczy. A help-desk eurobanku zajmuje się pomocą merytoryczną dla własnych oddziałów bankowych, więc tutaj też pudło w Twoim nazewnictwie. Zresztą wszystko, co wymyśliłeś, jest jakby lekko z kosmosu ;).
arnold trollu jeden…
film pokazuje pewien mechanizm, otoz jak ludzie sami sobie robia korporacje, nk nie ma dlugiej tradycji, jednak wszystko jest takie jak w kazdej korpo, tak tak zorganizowali sobie pieklo, hute, no ale tak to juz musi byc, nie da sie nie byc korpo i zachowac odpowiednia dyscypline. kazda korpo musi byc zenujaca.
film pokazuje jeszcze mniej fajna rzecz, tj. mniemanie tych ludzi o sobie, porownuja sie do google, ktore za sciana ma biuro, chyba woda sodowa troche tam komus uderzyla…
O warunkach pracy, play roomie, darmowych posiłkach itp mówił Pan z HR a nie PR a to drobna różnica.
Natomiast malkontenctwo w komentarzach zabija.
Najgłośniej zawsze narzekają Ci co zazdroszczą.
Cel filmu został osiągnięty – obejrzało go wiele osób i wszyscy wryli sobie na jakieś kilka dni (godzin) temat NK, który ostatnio stał się passe i do którego przestało się wracać w dyskusjach.
Piszcie co chcecie – żenada, prostactwo, popisywanie się itp. a każdy z was poświęcił kilka minut na obejrzenie tego materiału. Na tym właśnie polega skuteczny PR – zwraca uwagę nie tylko zatwardziałych pochlebców.
Doceńmy to, że firma ma 3 lata, powstała w naszym (według niektórych) zapyziałym grajdole i daje sobie świetnie radę. A jeżeli daje gdzieś ciała to podnosi się i walczy dalej.
PS. Dla osób które zechcą po mnie pojechać: nie pracuje w NK a nawet nie mam już konta na NK (ufff!). nie szanuje ich bo używam lub korzystam z nich lecz dlatego, że są w większości przypadków skuteczni.
Właśnie o to między innymi chodzi, Marcinie, że firma, która odniosła tak ogromny i niezaprzeczalny sukces, pokazała się w trochę półprofesjonalny sposób. Obejrzeć ten filmik to chyba trochę tak jak zobaczyć plakat z reklamą Gucci na słupie ogłoszeniowym.
Za ścianą mają gugla.
Ot co – to przecież Google jest najlepsza firma, sam chciałbym pracować w guglu, ale kto mnie weźmie?
Co ja bym tam robił? Skończyłem studia (5 lat), w tym czasie nie robiłem żadnego projektu – nie było czasu, nie stać mnie na poprawki.
Dzisiaj składam wszędzie papiery – do byle jakiej firmy – i wszędzie słyszę, nie ma pan doświadczenia, posiada pan znajomość programowania na poziomie studiów, proszę wybaczyć. Co to znaczy na poziomie studiów? Żadna znajomość. Jestem młody, mam dziewczynę – i nie mam pieniędzy.
Nie wiem dlaczego, ale jak oglądam takie materiały, jak ten o nk, to mnie krew zalewa. Jak są tu jacyś studenci informatyki to mam dla was przestrogę, rzućcie studia, nauczcie się programować w jednym języku, zróbcie własny projekt – macie szanse, że ktoś was dostrzeże, ze traficie do Google lub nk – studia kupicie na stadionie i pewnie będziecie bardziej na nie zasługiwali niż ja po 5 latach politechniki.
Bingo! Mówię o tym ludziom od 20 lat.
I czyż taka właśnie nie jest prawda?
Co RZECZYWIŚCIE umiesz po studiach?
A uczący się na żywym projekcie programiści to masakra i dla firmy i dla użytkowników efektu tej nauki :(
pozdrawiam
Arek
Czyli szukasz pracy jako programista nie mogąc się pochwalić nawet najprostszym projektem zaliczeniowym? Czy praca inżynierska i/lub magisterska nie ocierała się o programowanie? Czy przez pięć lat studiów nie napotkałeśżadnej technologii programistycznej którą chciałęś zgłębić bardziej?
Czy przez bite pięć lat studiów unikałeś programowania jak ognia, a teraz masz pretensje, że nikt nie chce cie zatrudnić jako programisty? Może ty się do tego po prostu nie nadajesz? W tym zawodzie trzeba mieć całe tony pasji, której ja po prostu nie widzę.
Dorota Bulbiak:
> Już sobie wyobrażam jak Główny Ściemniacz idzie na spotkanie z
> mediami i zostawia dziennikarzom swoją wizytówkę ;). Poza tym PR
> Manager i rzecznik prasowy to, moim zdaniem, troszeczkę inne
Po prostu Rzecznik, nie rzecznik prasowy :)
Co do Ściemniacza to mierzi mnie powszechne zakłamanie w życiu społecznym i nie akceptuję go.
Ostatnio mam nieprzyjemność korespondować z rzecznikami kilku firm
i instytucji i ich sprzeczne relacje i bełkot na okrągło “byle klepać a nic nie przekazać” i jeszcze bardziej mnie to wkurza :(
> A help-desk eurobanku zajmuje się pomocą merytoryczną
> dla własnych oddziałów bankowych, więc tutaj też pudło
> w Twoim nazewnictwie.
No to moje nazwy doskonale pasują.
> Zresztą wszystko, co wymyśliłeś, jest jakby lekko z kosmosu ;).
Bo to takie trywialne po polsku? Z angielska zaś tak nobliwe? ;)
pozdrawiam
Arek
[...] [...]
Zgadzam się z gluthem w 100%. Ja po 5 latach studiów miałem już 2 gry na koncie. Rozbudowaną pracę magisterską z własnym językiem programowania. Własną firmę na koncie a także jej bankructwo (bardzo ciekawe i ważne doświadczenie :-) ). I to wszystko na studiach dziennych. Ja po prostu chciałem być programistą. Studia ani mi nie pomogły ani nie przeszkodziły. Szukam Pracy wydaje się, że po 5 latach studiów wszyscy go przyjmą z pocałowanie d..y tylko dlatego, że ma magistra z informatyki? No sorry koleś ale żałosny byłeś z tym ogłoszeniem.
I jeszcze odpowiedź do Arnolda.
“Co RZECZYWIŚCIE umiesz po studiach?”
Dokładnie tyle ile się ktoś chce nauczyć. Nie mniej i nie więcej. Studia mogą pokazać co najwyżej kierunek. Uczyć każdy programista musi się sam. Z tego prostego powodu, że to co się uczymy na studiach jest już o kilka lat przestarzałe. Jeśli ktoś nie chciał się uczyć samemu to nigdy nie będzie z niego dobry programista. Dobry programista uczenie się ma we krwi.
misiek3D
Właśnie o to mi chodzi – “to co uczymy się na studiach jest już o kilka lat przestarzałe”. I tak jest od czasu jak ja byłem na studiach, czyli już od ponad 20 lat. A powinno być przecież zupełnie inaczej, powinni tam uczyć praktycy i specjaliści, pomagając studentom przejść progi, których sami nie mogą pokonać lub zajęłoby im to za dużo czasu.
Ale to chyba już temat na inną bajkę.
pozdrawiam
Arek
A ja czekam na pierwsza polska firmę, gdzie będzie trochę wiecej tego amerykańskiego luzu…. NK wydaje się być ciągle dość sztywna i powiela korporacyjne zachowania… choć stara się naśladować wielkiego G ( choćby granie w czasie pracy, kantyna etc)… ale to chyba nie to… aha… zapominałem, NK już nie jest polska firmą:-)
jp