34

Następne Silicon Valley będzie w Izraelu, Indiach lub Brazyli

Brazylia, Izrael oraz Indie to niezaprzeczalnie kraje, które są jednymi z najważniejszych ośrodków technologicznych zaraz po Silicon Valley w USA. Te trzy kraje posiadają największy odsetek elektronicznych konsumentów, dzięki czemu więcej osób chętniej korzysta z nowinek technologicznych i startupów, a co za tym idzie sami użytkownicy napędzają scenę startupową i technologiczną do rozwoju. Dzięki swojej aktywności napędzają nie tylko swoją scenę startupową, ale także ściągają inwestorów do swoich […]

Brazylia, Izrael oraz Indie to niezaprzeczalnie kraje, które są jednymi z najważniejszych ośrodków technologicznych zaraz po Silicon Valley w USA. Te trzy kraje posiadają największy odsetek elektronicznych konsumentów, dzięki czemu więcej osób chętniej korzysta z nowinek technologicznych i startupów, a co za tym idzie sami użytkownicy napędzają scenę startupową i technologiczną do rozwoju. Dzięki swojej aktywności napędzają nie tylko swoją scenę startupową, ale także ściągają inwestorów do swoich krajów.

Indie

W Indiach podobnie jak w Chinach życie jest tańsze, a co za tym idzie przy niewielkim nakładzie finansowym i przy niewielkich zasobach każdy może właściwie może zacząć bawić się w startup. Każdy może tam zacząć budować swój biznes, by potencjalnie po kilku latach rozwijania swojego biznesu mógł uzyskać zwrot z niego. Czyli prostymi słowy zarabiać na nim.

Niestety problemem może być słabo rozwinięta infrastruktura związana z internetem, skorumpowane telecomy i problemy natury prawnej. W Indiach zaledwie 10% społeczeństwa ma stały dostęp do internetu, a wiele osób  buszuje po nim spędzając godziny w jakże popularnych kafejkach internetowych. W porównaniu do Chin, rynek e-commerce w Indiach także wypada blado, gdyż indyjskie e-commerce stanowi zaledwie 6% rynku chińskiego.

W każdym bądź razie, Hindusi zrozumieli, że w PC-tach i laptopach nie mają co szukać dochodów. Większość z nich wyjeżdża do USA by zdobyć wykształcenie. Dotyczy to szczególnie młodego pokolenia startupowców i biznesmenów indyjskich, którzy zapatrzeni w amerykański rynek próbują przenosić najlepsze praktyki na teren swojego kraju, skupiając się przede wszystkim na internecie mobilnym, a nie stacjonarnym.  Dzięki temu mogą tworzyć mobilne rozwiązania na terenie swojego kraju i sprzedawać je firmom i użytkownikom z całego świata.

Wydaje mi się, że dzięki swojemu potencjałowi, którym jest populacja  tego narodu, a co za tym idzie potencjał nabywczy i popularyzacja mobile, Indie ze swoją sceną startupową już niedługo mogą przeskoczyć Chiny i stać się kimś na równi z Sillicon Valley. Oczywiście problemem może być brak inwestorów i pieniędzy, jednak wydaje mi się, że coraz więcej inwestorów szuka nowych rynków oraz ciekawych pomysłów za granicą. Coraz więcej słyszy się o inwestycjach amerykańskich inwestorów w startupy zagraniczne, które nie tylko przynoszą powiew świeżości, ale także duże zyski i niewielkie koszty, które inwestor musi ponieść w związku z rozwojem pomysłu.

Brazylia

Brazylia to kraj ogromnych możliwości, chociaż wydawałoby się, że rozwijanie biznesu w kraju gdzie skrajna bieda miesza się ze skrajnym bogactwem jest mało sensowne i prawie niemożliwe. W Brazylii zaledwie 40% mieszkańców korzysta z internetu, chociaż z drugiej strony rocznie w tym kraju wydaje się ponad 13 miliardów dolarów na zakupy online. Trzeba również pamiętać o tym, że w tym momencie jest to kraj posiadający drugi największy rynek, którym interesuje się Facebook czy Twitter, gdyż jest on jednym z nielicznych, gdzie telefonów komórkowych jest więcej niż mieszkańców.

Kasa więc płynie strumieniami na rozwój sieci telecomów. Na przestrzeni kilku ostatnich lat brazylijscy startupowcy, cieszą się coraz większym zainteresowaniem inwestorów z USA. Ważnym czynnikiem, który ma wpływ na rozwój Brazylii jest ecosystem, który tworzą startupy, akceleratory biznesowe czy sami młodzi startupowcy, którzy z zapałem ściągają nowinki technologiczne do swojego kraju i rozwijają je. Problemem może być jednak wysokość podatków, które przyczyniają się do tego, że tylko nielicznym udaje się rozpocząć swój biznes internetowy. Dla przykładu, iPhone 4 w Brazylii kosztuje w okolicach 1000 USD.

Izrael

Naród zamieszkujący Izrael to jeden wielki naród startupowców. Jeżeli nie wierzycie to polecam przeczytać książkę “Start-up Nation: The Story of Israel’s Economic Miracle”. Ten mały kraj ciągle niepokojny przez wojnę, ataki terrorystyczne i prześladowania na tle religijnym stworzył więcej technologicznych startupów niż jakikolwiek inny kraj. Należy zwrócić uwagę na fakt, że Izrael ma większą liczbę spółek notowanych na NASDAQ przypadających na mieszkańca niż jakikolwiek inny kraj na świecie.

Dodatkowo, jeżeli rzucimy okiem na raport PwC z 2012 roku to dowiemy się, że 660 spółek technologicznych z Izraela otrzymało 1,9 miliarda dolarów od funduszy venture na rozwój swoich pomysłów. Dla porównania kwota ta stanowi 17% z tego co w 2012 zostało wpompowane w spółki  technologiczne w USA (10,9 miliarda USD) i 59% z pieniędzy, które zostały przeznaczone na spółki na terenie Nowej Anglii (3,2 miliarda USD). Kwoty te przeznaczono tylko i wyłącznie na startupy technologiczne. Liczby mówią same za siebie, jednak to dzięki indywidualnościom, talentom mieszkańców oraz przyjaznej polityce rządu Izraela udało się je osiągnąć. Jak już nadmieniłem, kraj ten jest nękany przez różne wojny, więc nie powinien dziwić fakt, że jego mieszkańcy chcą rozwijać technologię by pomóc swojemu krajowi i go rozbudowywać, a także go wzbogacać.

Izrael, Brazylia czy Indie to niełatwe kraje do rozwijania biznesu. Jak już wspomniałem w dwóch z trzech wymienionych krajów bieda zagląda do większości domów. Jednak najważniejsze jest to, że są ludzie, którzy chcą realizować swoje marzenia i pomagać sobie, a swojemu krajowi rozwijać gospodarkę.

Porównując sytuację startupowców brazylijskich czy indyjskich do naszej, wydaje się, że w Polsce powinno powstawać trzy albo cztery razy tyle innowacyjnych pomysłów/startupów co teraz. Mamy świetnych programistów, genialnych inżynierów i fundusze venture, które tylko czekają by zainwestować w czyjś rozwój. Pytanie czemu tylko nielicznym udaje się zaistnieć na scenie międzynarodowej? Czemu na przestrzeni dwóch czy trzech lat słyszeliśmy o zaledwie kilku dużych przejęciach polskich spółek przez zagraniczne?

Nie chcę narzekać, bo wiem że w Polsce jest wiele spółek, które w przeciągu kilku następnych lat wybiją się lub już się wybijają. B24 całkiem niedawno wypuścił się na międzynarodowe wody, a Duckie Deck już od pewnego czasu edukuje dzieci na całym świecie, podobnie jak PressPad, który z dnia na dzień podbija serca kolejnych użytkowników. Cieszę się z sukcesów twórców tych rozwiązań i czekam na kolejne nowe, innowacyjne, światowe pomysły.

  • makiawelowski

    Izrael i Indie, moim zdaniem, są nierealnym rozwiązaniem z uwagi na kwestie bezpieczeństwa.

    Brazylia – ogromne rozwarstwienie społeczne, bieda, ale z zaprezentowanej trójki wydaje mi się być najbardziej prawdopodobnym wyborem.

    • k_wasowski

      Nie rozumiem bezpieczeństwa czego społeczeństwa? W tych krajach było i jest niebezpiecznie, a powstaje masa ciekawych pomysłów ;)

      Myślę, że realnie te kraje mają szansę szybko stworzyć własne SV i przebić jakością i pomysłami USA

    • bobok

      Pomysłami to można USA przebić – ale te pomysły muszą być odpowiednio poprowadzone i sfinansowane, następnie muszą znaleźć grupę odbiorców – tych rzeczy w Indiach, Brazylii czy Izraelu niestety na takim poziomie jak w USA nie ma i nie będzie.

    • k_wasowski

      ale nikt i nic nie stoi na przeszkodzie by sprzedawano te pomysły za granicę a nie na terenie swojego kraju. Mnóstwo pomysłów rodem z Indii czy Izraela powstaje i jest finansowanych przez amerykańskie VC. Nie widzę problemu ;)

    • bobok

      Owszem, ale jednak to już nie tak łatwe jak wsparcie własnych rodaków – trzeba się mocniej starać, aby ktoś z USA zainteresował się takimi Indiami, a nie firmą ze stanów.

    • k_wasowski

      a kogo to interesuje, że produkt jest z indii? Kto dziś się kieruje przy zakupie krajem pochodzenia produktu?

  • dad

    Obrazek nad tekstem – PNG 2,55MB. Nie lepiej dać TIFFa bez kompresji?

    • Marcin Antczak

      I z wymuszeniem aby ładował się w całości na urządzeniach mobilnych ;)

    • mikolajs

      Obrazek i tak jest stary. A Tiff nie jest standardem.

  • KSu

    Hmm… w Silicon Valley zabrakło miejsca dla Google?

    • k_wasowski

      a to jakaś ważna spółka? ;)

    • mikolajs

      Ale jest Sun Microsystem. Pewnie obrazek ma jakieś 10 lat lub więcej.

  • fnk

    Brazyli?!?!? jezus, gdzie wy macie mózgi?

  • rikitiki

    W PL nie ma tyle innowacyjnych projektów ze względów na głupie prawo.
    Najbardziej pewnym wydają się Indie. Duży rynek wewnętrzny, ogromne pokłady specjalistów, j. ang. w powszechnym użyciu. A Izrael to jest taka małe USA i nie należy brać tego kraju za bardzo pod uwagę.

    • k_wasowski

      co masz na 
      mysli przez stwierdzenie małe USA?

    • rikitiki

      Izrael to filia USA. Wszystko zostaje w rodzinie…

    • bobok

      W Polsce są innowacje, ale przeważnie państwo szybko równa je z gruntem. Nawet jeśli przejdą przez prawo to dochodzi kolejna rzecz – mentalność ludzi. Polacy zanim coś kupią – myślą. Często po namyśle dany pomysł przestaje być im potrzebny. W USA ludzie pierw kupują, później się zastanawiają czy było to potrzebne – dlatego tam wszystko rozwija się po prostu lepiej.

    • mikolajs

      To znaczy, że Polacy są mądrzejsi ;)

    • Paweł

      Rany, coś takiego o Indiach mógł napisać ktoś, kto z hinduską myślą techniczną w IT nie miał nigdy do czynienia, i nigdy z hindusem po angielsku nie rozmawiał. Owszem, są wyjątki, ale to wyjątki.

    • k_wasowski

      i właśnie te wyjątki robią startupy,a jak widać tych wyjątków nie jest tak mało

    • bobok

      Mailowo można się z nimi całkiem fajnie dogadać, niestety jeśli przyjdzie do gadki to faktycznie jest masakra. Niby mówią po angielsku, ale ni cholera nie idzie ich zrozumieć:P

    • rikitiki

      Bo to nie jest *czysty* english tylko hinglish.

    • Juras

      Nie musisz aż do Indii lecieć, wystarczy do Szkocji. W hotelu gdy pracownik mi wyjaśniał za co mam dopłacić do rachunku zastanawiałem się czy on gada po angielsku czy po jakimś szkockim czy to może ja zapomniałem całkiem angielskiego. Szczerze mówiąc do dziś się zastanawiam po jakiemu on do mnie nawijał :)

    • mikolajs

      To biedy kraj i wiele osób nie ma odpowiedniego dostępu do oświaty. Te wyjątki jeśli stanowią 1% ich populacji to i tak więcej niż wszystkich Polaków razem wziętych ;)

  • bobok

    Dla mnie żaden z tych krajów się nie nada. Feneomenem doliny krzemowej jest mentalność amerykanów – tam ludzie z uśmiechem na ustach finansują różne projekty (taki Kickstarter miażdży wszystkie zagraniczne portale tego typu razem wzięte). Do tego wszechobecny konsumpcjonizm – czyli kupowanie czegoś nie po to bo trzeba, tylko by to mieć.
    Indie i Brazylia są za biedne, aby coś takiego mogło tam powstać i działać na wystarczająco wysokim poziomie. Izrael niby trochę lepiej, ale tam prędzej spotkasz kogoś z karabinem w ręku niż telefonem – jest tam po prostu niebezpiecznie.

    • k_wasowski

      To chyba za dużo telewizji oglądasz skoro uważasz, że Izrael to państwo gdzie wszyscy biegają z karabinem. Sam rozmawiałem z kilkoma Izraelczykami i jestem świadom tego, że mają bardzo mocną scenę startupową i branżę technologiczną. Ba to, że ich spółki są notowane na NASDAQ coś oznacza

    • bobok

      Oznacza to, że Izrael jest traktowany przez USA na zupełnie innych zasadach niż reszta świata – można by powiedzieć, że nawet jako taki odległy 52 stan…
      Z tymi karabinami oczywiście przesadziłem, ale jednak napięta sytuacja polityczna nie sprzyja za bardzo tworzeniu takich aglomeracji IT jak dolina krzemowa.

  • Piotr Borowski

    to prawda, że hindusi są doskonałymi informatykami, ale ci najlepsi przyjeżdżają do USA i zwiększają potencjał krzemowej doliny – USA od samego początku bazuje na imigracji, pozwalanie wykształconym ludziom na przyjazd było zawsze silnikiem napędowym takich krajów i dalej jest

    co do następnej doliny krzemowej, to ja bym stawiał na Chiny, USA wygrywa, bo angielski jest językiem międzynarodowym, ale gdy chiński się nim stanie… :-P

    • bobok

      Tu się zgodzę – najprędzej spodziewałbym się tego po chinach – kraj mający gigantyczne zaplecze technologiczne, a do tego największa ilość rejestrowanych domen internetowych. Owszem Chińczycy są trochę na cenzurowanym, ale właśnie w nich pokładałbym największe nadzieje na stworzenie drugiej doliny krzemowej.

  • Gosia

    Chciałam przeczytać tekst, ale ilość błędów stylistycznych już na samym początku wypaliła mi oczy. Zwracajcie na to uwagę przed publikacją.

    • k_wasowski

      Dzięki za info, mam nadzieję, że z wypalonymi oczami jakoś będziesz mogła dalej żyć ;)

  • vxvcsdfvsad

    Najlepiej w polsce, informatykow hindusow nie musimy nawet sprawdzac, rodza sie tu sami.

  • Marcin Mucha

    „Dla przykładu, iPhone 4 w Brazylii kosztuje w okolicach 1000 USD.” A w Polsce jest za grosze a podatki dumpingowe? Nie rozumiem tego stwierdzenia.

    Co do tematu z wymienionych krajów Izrael ma największy potencjał, ale z czasem Chiny mogą dominować.

  • Pingback: Za stary na internety()