11

NASA wymyśliła na nowo… koło. Kierowcy na Ziemi kupiliby je w ciemno

Pisząc o niektórych pomysłach żartujemy, że ktoś próbuje wymyślić na nowo koło. Dlatego ze sporym zainteresowaniem spojrzałem na prace NASA, w których Agencja naprawdę projektuje od nowa koło. Może nie sam kształt, ale materiał, z jakiego jest ono wykonane. Cel? To jasne: podbój kosmosu. Nowy produkt będzie bardzo wytrzymały i "inteligentny". Jeśli dobrze pójdzie, należy się go spodziewać także na naszych drogach. Co powiecie na niezniszczalne koła samochodowe?

NASA dzisiaj jest trochę w cieniu, na pierwszy plan wyszli biznesmeni, którzy chcą okiełznać podbój kosmosu i zarobić na tym krocie. Nie oznacza to jednak, że Agencja odpuściła, że ludzie zajmują się tam wyłącznie układaniem kostki Rubika. Amerykanie pilnują obecnie realizowanych misji i przygotowują się do kolejnych, a to polega m.in. na opracowywaniu nowych rozwiązań, technologii czy materiałów, które mogą wprowadzić wyprawy na wyższy poziom. Jednym z zadań, których podjęła się Agencja, jest stworzenie odpodstaw koła. Czego brakuje obecnie stosowanym? Okazuje się, że wytrzymałości.

Marsjańską misję realizuje obecnie łazik Curiosity. Duża i stosunkowo ciężka maszyna porusza się na aluminiowych kołach o średnicy pół metra, które wzmocniono tytanowymi szprychami. Nie brakuje tu skomplikowanych rozwiązań, dzięki którym pojazd może się poruszać w trudnym terenie. A za taki należy uznać powierzchnię Czerwonej Planety: jest nierówny, obok piasku występują kamienie i skały, różnica temperatur do małych nie należy – to nie służy kołom. Efekt? Jedno z nich doznało już uszkodzeń, co niepokoi naukowców. Dalsza degradacja tego elementu mogłaby oznaczać uziemienie maszyny.

Prace nad nowymi kołami NASA prowadzi już od kilkudziesięciu lat, początki projektu, o którym za chwilę mowa, sięgają poprzedniej dekady. Wówczas zastosowano jednak stal – ten materiał okazał się zbyt słaby i nie spełnił wymagań. Szukano dalej aż trafiono na stop niklu i tytanu: nitinol. Jego najciekawszą cechą jest to, że wykazuje efekt pamięci kształtu – potrafi wrócić do pierwotnej formy. A przy tym jest 30 razy bardziej elastyczny niż stal. W efekcie koło może się bardzo poważnie odkształcić, gdy np. wjedzie na kamień, ale po chwili znów będzie okrągłe. Nitinol występuje tu w formie siatki, przypomina to kolczugę i raczej nie przywodzi na myśl „tradycyjnych” kół.

Co daje zastosowanie nowego materiału? Chodzi nie tylko o jego wytrzymałość czy odporność na różne podłoża – równie ważne jest to, że produkt dobrze znosi wahania temperatur, nie jest mu straszna ani szybka jazda ani duży ciężar pojazdu. A to bardzo istotne: jeśli eksploracja Marsa ma postępować, jeśli NASA ma tam wysyłać coraz większe pojazdy, a w końcu także ludzi, potrzebne będą koła, które pozwolą im przemieszczać się szybko, pewnie i na duże odległości. Wyniki łazika Curiosity w tym przypadku wrażenia raczej nie będą robić, człowiek szybciej przemieszczałby się pieszo.

Kiedy nowe koło trafi na Marsa? Raczej nie nastąpi to przy kolejnej Misji zaplanowanej na rok 2020 – testy i wdrażanie tego rozwiązania potrwają przynajmniej kilka lat, NASA nie podejmie ryzyka, by sprawdzić je już w kolejnym pojeździe. Ale następująca po nim maszyna pewnie zostanie wyposażona w koła zapamiętujące kształt. Czy dla nas ma to jakieś znaczenie? Na pierwszy rzut oka nie. Trzeba mieć jednak na uwadze, że technologie opracowywane przy takich projektach czasem trafiają do naszego codziennego życia: najpierw armia i NASA, potem masowe zastosowanie. Czy to oznacza, że kiedyś kupimy samochód wyposażony w koła całkowicie różne od tych dzisiaj stosowanych, zapamiętujące swój kształt, bardzo wytrzymałe i odporne? Cóż, to już zadanie dla producentów z tego rynku, a ci nie muszą być zainteresowani sprzedawaniem nam produktów idealnych…