Abstrahując od zagrożeń związanych z personalizacją treści w sieci, sam mechanizm jest już czymś, do czego już dawno jako internauci się przyzwyczailiśmy. Amazon rekomenduje nam produkty na bazie poprzednich zakupów czy listy życzeń, Filmaster poleca nam warte obejrzenia przez nas filmy, czy w końcu samo Google personalizuje nam wyniki wyszukiwania, a nawet reklamy. Z personalizacją jesteśmy na ty. Oświata jest jednak zacofana w tym temacie. Dzieciaki są przyzwyczajone do tego, że wszystko jest do nich dopasowane, ponieważ wykorzystują na codzień nowe technologie, podczas gdy szkoła wciąż narzuca schematy. Najwyższy czas z tym skończyć i przenieść edukację na postać cyfrową.

Zawsze najbardziej drażniło mnie w szkole to, że cały program był z góry narzucony i niedopasowany do dzisiejszych możliwości technicznych. Nawet jeśli w szkołach zaczęły pojawiać się tablice interaktywne czy telewizory z odtwarzaczami DVD, to były wykorzystywane sporadycznie ze względu na ograniczenia narzucane na nauczycieli. System pozwala na zakup urządzeń, jednak ich używanie to często wybieganie poza schematy, zatem nauczyciel nie ma zbyt dużych możliwości w tej kwestii.

Powyższa infografika została stworzona przez Knewton opowiada o tym, jak to wygląda za oceanem. Okazuje się, że światowy rynek oświaty jest wyceniany na siedmiokrotnie większą kwotę niż światowy rynek mobilny! W Stanach 1/3 uczniów nie kończy szkoły średniej, a prawie połowa studentów nie zdaje magistra. Statystycznie co 26 sekund ktoś rzuca szkołę średnią. Jednocześnie niemal sto procent nauczycieli uważa, że wprowadzenie edukacji w formie cyfrowej zwiększy wydajność nauczania, a także przyciągnie młodzież do nauki. Dodatkowo przejście na formę cyfrową pozwoli zaoszczędzić aż 40% kosztów związanych z oświatą.

Ciekawe jak statystyki wyglądałyby u nas. Abstrahując jednak od samych statystyk, moim zdaniem w edukacji powinna nadejść rewolucja i to jak najszybciej.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://www.facebook.com/witold.ciechanowicz Witold Ciechanowicz

    Czy to nie sprowadza się w dużym stopniu do tego, by zamknąć każdego ucznia/studenta w osobnej klateczce i tam go zdalnie e-lerningować ? :-/ Zdaje się, że finowe poszli dokładnie odwrotną drogą, no ale ona nie zapewnia sprzedaży systemów e-lerninowych, komputerów itp. itd. A że fiński model edukacji jest ponoć jednym z lepszych na świecie…

    • http://www.neurotyk.net/ Jędrzej

      Ucząc się w domu masz większy poziom satysfakcji. Nie uciekając jednak do skrajności, ponieważ szkoła uczy głównie kontaktów społecznych, co za problem wprowadzić w placówkach elementy e-learningu? W końcu są skuteczne: http://www.neurotyk.net/2011/04/e-learning-2/

  • Slawek

    ” moim zdaniem w edukacji powinna nadejść rewolucja i to jak najszybciej”

    A zdaniem autora na czym ta rewolucja ma polegac? Wiecej w szkole tabletow i e-readerow? A moze ksiazki maja byc cyfrowe? A moze uczniowie maja sami szukac wiedzy online np. w Google i Wikipedii, zamiast w podrecznikach? A moze maja nie chodzic do szkoly, tylko nauczanie ma byc e-learningowe?

    ?

    • Watcher

      Też jestem ciekaw, e-readery to moim zdaniem chyba najbardziej pożyteczna rzecz, najłatwiejsza do wprowadzenia i powodująca najmniej skutków ubocznych i ewentualnych obaw.

      Zdalne nauczanie to nie to – tak jak wspomnieli ludzie, szkoła uczy też zachowań społecznych. Szukanie wiedzy w internecie to też bezsens, takie rzeczy to na lekcjach informatyki w gimnazjum, traci się czas na szukanie a uczniowie zaraz odpalą jakiegoś joemonster’a albo flashowe gry, nie daje to żadnych korzyści płynących z nowych technologii.

    • W.

      Tu jest przedstawiona dość ciekawa wizja takiej przynajmniej częściowej rewolucji, będąca rozwinięciem Khan Academy:
      http://www.youtube.com/watch?v=gM95HHI4gLk

  • anemus

    Jak już wspomniano szkoła to nie tylko nauka suchej wiedzy ale również zachowań społecznych. Ma uczyć jakiejś multidyscyplinarnej podstawy, a personalizacja to już kwestia „kółek zainteresowań” (zajęć fakultatywnych) i później studiów.
    Dochodzi do tego konieczność rozwinięcia wyobraźni i umiejętności samodzielnego myślenia. W tym kontekście e-lernig właściwie powinien być mocno ograniczony głównie do poziomu dostępu do zasobów. Oczywiście będzie się zawsze pojawiać lobbing producentów zestawów e-lerningowych i prywatnych placówek nie mających na celu realizacji w pełni zadania oświatowego ale maksymalizację zysków ale czy na pewno powinniśmy mu ulegać?

    • http://komunikacjajestdlaludzi/ Zonk

      anemus:
      Dochodzi do tego konieczność rozwinięcia wyobraźni i umiejętności samodzielnego myślenia.

      W publicznej szkole?
      Zadaniem tzw. systemu edukacyjnego w Polsce jest wytresowanie nowych rzesz bezmyślnych d***kratów.

    • http://szymon.barczak.info Szymon Barczak

      @anemus Jesteś nauczycielem? :)

  • http://www.birula.net joahim

    He,he!

    Eksperyment z gimnazjum – do podręcznika przedmiotu przyrodniczego dołączony CD-ROM ze świetnymi materiałami cyfrowymi.

    Czerwiec – połowa ludzi w klasie nawet nie rozpieczętowała płyty, że o obejrzeniu zawartości nie wspomnę.

    • http://szymon.barczak.info Szymon Barczak

      Dokładnie! Wytknąłem to ludziom z WSiP-u podczas EduCamp.

    • Watcher

      U mnie z tych płyt zawsze robi się latające dyski :/ A osoby które jakimś cudem taką płytę przeglądną w domu dostają plakietkę geeka :P

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Zaradni powiesili ją w samochodach w roli antyradaru :D

  • vipmax

    niestety polskie szkoły są zacofane technologicznie, w 100tys. mieście jest 8 gimnazjów i 6 szkół średnich z tego tylko jedna szkoła ma wifi. Książki do 3 gim. kosztują 500 zł to mnożąc to przez 3 lata nauki mam dobrej klasy komputer lub ipad lub notebook :) najgorsze jest to, że średnio plecak z książkami waży 6kg a w szkołach nie ma nawet szafek. Podręcznik z płytą do biologii kosztuje 25 zł chodziaż, że nikt nawet ich nie uruchamia w domu. Lekcje informatyki polegają tylko na pracy w power point, excel i word. A szkoła żeby mogła zmienić antywirusa musi mieć zgode z ministerstwa xd a pytając nauczycieli co to jest ubuntu to nie wiedziała :p

    • http://szymon.barczak.info Szymon Barczak

      Znam to z autopsji :)

  • vipmax

    no ja to właśnie przeżywam :D

  • Królik

    W publicznej szkole?
    Zadaniem tzw. systemu edukacyjnego w Polsce jest wytresowanie nowych rzesz bezmyślnych d***kratów.

    Sorry, ale p***olisz jak potłuczony. System oświaty publicznej, jakkolwiek kiepski, zacofany i niedofinansowany, jest jedynym który może się pochwalić realnymi osiągnięciami np. w zwalczaniu analfabetyzmu. Nadal najlepsze szkoły prywatne nie dorównują najlepszym szkołom publicznym, szczególnie w przypadku szkolnictwa wyższego.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał!
      Nauczyciele akademiccy narzekają na beznadziejnie niski poziom wiedzy kandydatów na studentów, a z racji systemu dopłat (kretynizm!) zmuszani są udzielać promocji „studentom” o IQ jogurtu!

      w zwalczaniu analfabetyzmu

      Ty głosujesz na SLD, prawda?
      czytasz
      każdy czyta
      ostatniego analfabetę zlikwidowano
      w latach pięćdziesiątych
      doniosła ówczesna gazeta
      (lecz że on nie umiał czytać
      nic nie wiedział o tej sprawie)

      via http://adamsmigielski.portalliteracki.pl/artykul,25548.html

  • d-d

    Moim zdaniem istotna część problemu to nieuświadomieni politycy, nie mający nawet bladego pojęcia o możliwościach jakie stwarza dostęp do internetu w połączeniu z książką cyfrową i czytnikami. Tacy ludzie nie zmienią ciasnej rzeczywistości. Dlatego słusznie ten temat należy nagłaśniać.

    W latach 90tych państwo wspierało zakup komputerów dla celów edukacji – były z tego jakieś ulgi podatkowe, jeśli dobrze pamiętam. Nie rozumiem, czemu dziś nie wspiera zakupu czytników dla uczniów szkół średnich, studentów?
    No i czemu podręczniki nie mogą mieć postaci cyfrowej? Rzekomo rząd chce do tego przymusić wydawców, ale nie wymusi na nich obniżki cen, więc za tym muszą pójść też zmiany w modelu sprzedaży podręczników – przynajmniej do szkół. Właścicielem praw autorskich mógłby stawać się MEN, i tylko zlecać druk w przetargu, lub wedle woli oferować podręczniki cyfrowe choćby za darmo – i to już byłoby coś.

  • http://www.birula.net joahim

    vipmax: niestety polskie szkoły są zacofane technologicznie, w 100tys. mieście jest 8 gimnazjów i 6 szkół średnich z tego tylko jedna szkoła ma wifi. Książki do 3 gim. kosztują 500 zł to mnożąc to przez 3 lata nauki mam dobrej klasy komputer lub ipad lub notebook :) najgorsze jest to, że średnio plecak z książkami waży 6kg a w szkołach nie ma nawet szafek. Podręcznik z płytą do biologii kosztuje 25 zł chodziaż, że nikt nawet ich nie uruchamia w domu. Lekcje informatyki polegają tylko na pracy w power point, excel i word. A szkoła żeby mogła zmienić antywirusa musi mieć zgode z ministerstwa xd a pytając nauczycieli co to jest ubuntu to nie wiedziała :p

    1. Ja przepraszam, ale u mnie w szkole jest odwrotnie – wifi jest, pracownia z wypasionym sprzętem też itd.
    Ale chociaż nauczyciele są mentalnie w wieku XXI, to uczniowie wciąż w XIX (zakuć-zdać-zapomnieć). Internet w szkole służy im do NK/FB plus gierek we flashu, ew. do szybkiego wyrypania gotowego zadania z wiki/strony z gotowcami.

    2. Co do antywirusa – bzdury piszesz

  • http://www.birula.net joahim

    d-d: Moim zdaniem istotna część problemu to nieuświadomieni politycy, nie mający nawet bladego pojęcia o możliwościach jakie stwarza dostęp do internetu w połączeniu z książką cyfrową i czytnikami. Tacy ludzie nie zmienią ciasnej rzeczywistości. Dlatego słusznie ten temat należy nagłaśniać.W latach 90tych państwo wspierało zakup komputerów dla celów edukacji – były z tego jakieś ulgi podatkowe, jeśli dobrze pamiętam. Nie rozumiem, czemu dziś nie wspiera zakupu czytników dla uczniów szkół średnich, studentów?

    Państwo nie jest od nakręcania rynku e-booków, naprawdę.
    Drogi studencie / uczniu szkół średnich, idź na 2-3 tygodnie do pracy w wakacje i zarób na czytnik – tak będzie taniej.

    Czytniki w szkole? OK, a co z serwisowaniem?
    Co będzie, jak uczeń zniszczy, albo tata ucznia zamieni na flaszkę?

    No i czemu podręczniki nie mogą mieć postaci cyfrowej? Rzekomo rząd chce do tego przymusić wydawców, ale nie wymusi na nich obniżki cen, więc za tym muszą pójść też zmiany w modelu sprzedaży podręczników – przynajmniej do szkół. Właścicielem praw autorskich mógłby stawać się MEN, i tylko zlecać druk w przetargu, lub wedle woli oferować podręczniki cyfrowe choćby za darmo – i to już byłoby coś.

    Rany, o czym my rozmawiamy? Żyjemy w kraju, gdzie wciąż jest kilkadziesiąt szkół nieskanalizowanych (sławojki). Gdzie pracownie fizyczne i chemiczne cichcem zniknęły z krajobrazu. To nagle ma się znaleźć kasa na cyfrowe podręczniki?

    No dobra, załóżmy, że się znajdzie – przetarg wygra, jak zwykle, wydawnictwo, które będzie najtańsze. Czyli – najmniej zapłaci mało wymagającym autorom, nie będzie miało porządnych zdjęć, tylko gotowce royalty-free z sieci itd.
    Czarno to widzę.

  • onty

    Większość dorosłych ludzi ma problem, żeby efektywnie pracować w domu. Podobnie jest ze studentami, którzy też nie potrafią się zmobilizować do nauki w domu, a Ty proponujesz uczyć w ten sposób nastolatków i dzieci? To byłby mega fail.

  • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

    Donald Tusk zawsze dotrzymuje słowa!
    Dla każdego ucznia, jak z bajki (Ali Baba), made in China => http://www.chinawholesalegift.com/pic3/2010-6/15/paper-cover-spiral-notebook-15380135925.jpg
    LMAO

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Jest nawet ustawiona strona domowa (www.alibaba.com) XD

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Edukacja cyfrowa według POstępaków

      Wpiszcie do zeszytu w kratkę stalówką maczaną w kałamarzu:
      10(2) + 10(2) = 100(2)

      LOL

  • http://historiaimedia.org/ mw

    Poczytajcie sobie, co Neil Postman pisał o technologizacji edukacji, która doskonale poradzi sobie bez Waszych ajpadów i tablic multimedialnych, ale będzie bezskuteczna bez zmiany filozofii swojego funkcjonowania w nowej rzeczywistości.

  • http://www.facebook.com/witold.ciechanowicz Witold Ciechanowicz

    czytniki z e-papierem mogłyby w pierwszym rzucie zastąpić podręczniki. Nie pojawia się praktycznie żadna nowa jakość, tyle, że zbierając do kupy powinno być taniej i z zyskiem dla młodocianych kręgosłupów… No ale to nawet nikomu z władz oświatowych nawet chyba nie przyszło do głowy… No i ten brak kolorów – nie do przeskoczenia ;-)

  • W.

    joahim:
    Państwo nie jest od nakręcania rynku e-booków, naprawdę.

    A czy jest od podtrzymywania nakręconego już rynku na podręczniki papierowe?

    Powinny decydować czynniki merytoryczne, czyli niższa cena i większa wygoda. Teraz może warto trochę poczekać z masowymi zmianami, bo czytniki rowijają się i tanieją dość szybko, ale powinny być prowadzone niewielkie programy pilotowo-testowe i powinno się naciskać na przygotowanie wydań elektronicznych podręczników.

  • http://blog.2edu.pl Piotr

    Niestety nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że „System pozwala na zakup urządzeń, jednak ich używanie to często wybieganie poza schematy, zatem nauczyciel nie ma zbyt dużych możliwości w tej kwestii.”

    Nikt nie ogranicza nauczyciela w stosowaniu ciekawych rozwiązań. Możliwości prowadzenia ciekawych zajęć ograniczone są głównie kreatywnością nauczycieli, a nie brakiem rozwiązań technicznych (znam wiele szkół, gdzie tablice multimedialne zbierają kurz i służą jako ekran projektora).

    Oprócz tego edukacja wcale nie potrzebuje rewolucji, bo rewolucji w postaci „reform” mieliśmy już kilka i nic z tego dobrego nie wynikło. W tak szybko zmieniających się realiach potrzebujemy ciągłej ewolucji, zbierania najlepszych praktyk i szybkiej ich adaptacji, hackowania systemu.

    W tym roku dowiedzieliśmy się, że niestety maturzyści nie potrafią logicznie myśleć (25% osób nie zdało matury z matematyki, w której wystarczyło 30% punktów, aby zdać), a jednocześnie moda na studiowanie sprawia, że prawie 2 miliony ludzi będzie studiowało (dla porównania w roku 1991 studentów było tylko 400 tysięcy).

    Mamy więc sprytnie zaprojektowaną taśmę produkcyjną dla magistrów chcących zarabiać 4000 netto, bo przecież są po studiach oraz mocno utrudnione możliwości promowania supertalentów, które np. projektują i tworzą marsjańskie łaziki.

    Warto byłoby zacząć od tego, żeby zrezygnować z systemu punktów, świadectw (tak jest np. w Danii), klas, dzwonków, przerw i niemożności personalizowania programu nauczania, bo okazuje się, że telefon w kieszeni może mieć dowolną skórkę, tapetę i zestaw aplikacji, a szkoła nie daje możliwości uczenia się rozszerzonej matematyki i sztuki jednocześnie.

    „Na szczęście” edukacja ma problemy wszędzie na świecie.

  • http://blog.2edu.pl Piotr

    Szymon Barczak: Dokładnie! Wytknąłem to ludziom z WSiP-u podczas EduCamp.

    Zapraszam na kolejny do Krakowa: http://krakow.educamp.pl