Jak pojawiła się śmierć, to pojawi się grabarze. Jak pojawiły się handel, to pojawili się handlowcy. A jak pojawiły się social media, to pojawili się speca od social media. Stwierdzenia te są równie dziwaczne, co sama idea speców od social media. A dziś wielu wpisuje sobie do CV “Social Media Consultant”, a firmy zatrudniają setki, jeśli nie tysiące takich osób, co by te social media ogarnąć. Tymczasem większość tych speców od social media popełnia gigantyczny błąd – nie próbują nawet się dowiedzieć, o co chodzi w tych social media.

W internecie można znaleźć duże ilości poradników odnośnie Social Media i wielu uważa, że wystarczy nauczyć się, jak pisać na Twitterze i jak zrobić stronę na Facebooku, by móc zacząć się uważać za eksperta. Niestety, to tak nie działa, aczkolwiek jest bardzo przydatne. Choć znam (o dziwo) osoby, które nie mają kont w serwisach społecznościowych i żyją. Nie pytajcie mnie, jak to jest możliwe, ja już tak nie umiem…

Wracając do tematu, można też znaleźć dużo poradników typu “X rzeczy, które angażują fanów”, a potem nasi świeżo upieczeni eksperci chwalą się na różnych stronach swoją wiedzą. I zadają pytania, bo przeczytali, że ludzie uwielbiają być pytani. I proszą o pomoc w rozwoju marki, bo przeczytali, że ludzie lubią pomagać. Albo dorzucają trochę humoru, bo przeczytali, że ludzie lubią humor. Albo szybko reagują na problemy, bo przeczytali, że ludzie to cenią. Albo przyznają się do błędów, bo przeczytali, że to też jest cenione.

I faktycznie, wszystkie te poradniki dobrze prawią. Pojawia się jedynie mały problem z zastosowaniem tej wyczytanej wiedzy, bo skoro się jej nie rozumie, to jak można ją stosować? Przypomina to takie dziecko we mgle, które wie, że ma ruszać nogami, żeby iść, ale dokładnie nie wie, dokąd idzie. Problem znajdujemy właśnie w tym zrozumieniu idei mediów społecznościowych. Wróćmy do poprzedniego akapitu – czego tam brakuje? Pytania: czy na prawdę trzeba czytać o człowieczeństwie, by być człowiekiem?

Czym są media społecznościowe?

Wiecie czym są social media? Tak, tak, wiadmo: Blipy, Facebooki, Quory i inne takie. Ale dokładniej chodzi o ideę. W języku wyspiarskim to ładnie brzmi: social media to są takie media, co by być bardziej social. I zdaje się, że większość “ekspertów od mediów społecznościowych” o tym właśnie zapomina i stąd rodzi się brak zrozumienia, a tym samym sztywne i kompletnie irracjonalne prowadzenie profilów w serwisach społecznościowych. Zwłaszcza przez agencje SM. No jak Piotrek z Warszawy może prowadzić profil firmy produkującej farby z Katowic?

Chyba jedynie według poradników, a to prowadzi do tego, że serwisy różnych marek w Polsce są po prostu sztywne. Zresztą, nie tylko w Polsce. Nasz Piotrek czyta więc co nieco o farbach na Wikipedii czy nawet na stronach fachowych i zaczyna interakcję z fanami firmy z Katowic. Mądre to? No nie, a dlaczego? Bo jak Piotrek pójdzie z Frankiem na piwo, to o farbach dużo nie powie. A powinien, bo jak nie odpowie, to będzie głupio. No i będzie… plama. Na marce, znaczy się.

Zrozumiałem to pewnego pięknego, upalnego dzionka, kiedy to na spotkaniu z grupką fachowców z pewnej dziedziny, byłem w stanie normalnie rozmawiać. Nie było plamy, bo wiedziałem, o czym mówię. To przecież takie normalne, takie naturalne – idziesz gdzieś w realu i rozmawiasz na taki czy inny temat. Zadajesz pytania, udzielasz odpowiedzi, prosisz o pomoc i jej udzielasz, śmiejesz się, żartujesz, dokonujesz tej mistycznej interakcji społecznej, o której wielu geeków zdaje się zapominać. Studenci socjologii i psychologii mogliby z tego napisać niezłe prace magisterskie. A interakcję społeczną po prostu przenosi się do internetu. Te całe social media to tylko nowe narzędzia, które pozwalają nam na komunikację z ludźmi. Zasady komunikacji zaś są wciąż te same.

Kompletnie więc nie rozumiem, jak można delegować prowadzienie profili społecznościowych firmom zewnętrznym. Te powinny raczej skupić się na szkoleniu pracowników danej firmy, czy nawet właścicieli, bo tylko właściciel lub pracownik może się orientować w tym, co się dzieje w firmie. Tylko pracownicy/właściciele mogą być zdolni do realnej interakcji społecznej. Bez tego to tak na prawdę mamy jedynie marketing, czystą reklamę pozbawioną tego społecznościowego wkładu.

Pominę już pseudo-marketing szeptany, w którym to dzieciaki z gimanzjum dostają kasę za polecanie produktów na forach czy fejsbukach, których to produktów nigdy nie miały w ręku. Pominę też pseudo-reklamę w serwisach społecznościowych typu “ten sklep jest straszny, lepiej kupuj u mnie.” Ale o tym za chwilę.

Prostota mediów społecznościowych

Ktoś mi kiedyś w komentarzu na Antywebie radził, aby odejść na chwilę od komputera. Gwoli ścisłości, w tej kwestii nie mam problemów i jak każdy człowiek z krwi i kości mam okazję “networkować” się w realu. A idea social media sprowadza się do tego, żeby networking w świecie rzeczywistym miał odbicie w networkingu w świecie wirtualnym. Największym błędem popełnianym przez speców od social media jest popełnianie sztucznej interakcji społecznej w oparciu o poradniki pisane na blogach, nie zaś w oparciu o zasady współżycia społecznego. Którego podobno uczymy się w szkole. Boję się, że za kilkanaście lat ludzie będą ze sobą rozmawiać na bazie poradników, bez zrozumienia.

By jeszcze bardziej naświetlić problem, pomyślmy, gdzie te porady o social media możemy znaleźć – no właśnie, jak już wspomniałem, na blogach. Na blogaskach, gdzie autorzy powielają tę samą treść bez jej zrozumienia, w myśl wiedzy z innych poradników, tym razem w stylu “jak pisać wpisy na blogi”, które tłumaczą, że “listy wypunktowane najlepiej się sprzedają.” Koło zamyka się więc w bezmyślnym pisaniu w oparciu o bezmyślnie napisane poradniki. Aż wstyd przyznać, że samemu też się kiedyś takie rzeczy pisało.

A gdy już zdobędziesz tę wiedzę, że w mediach trzeba być po prostu social, to wystarczy zacząć korzystać z narzędzi, by pytać i odpowiadać, by śmiać się i żartować, by pomagać i prosić o pomoc. A przy okazji wciągać się w życie społeczności, opiniując produkty czy organizując wszelkiej maści akcje społecznościowe.

Co każdy spec od SM wiedzieć powinien

Każdy spec powinien wiedzieć – jeśli czujesz, że można coś zrobić wśród ludzi w realu, można to też zrobić w internecie; a jeśli czegoś się wstydzisz zrobić wśród ludzi, to nie rób tego w internecie. Przykłady można mnożyć, tutaj ograniczę się zaledwie do kilku. Nie wejdziesz przecież do sklepu konkurencji i nie staniesz z bannerem swojego własnego sklepu, prawda? A nawet jeśli, to klienci w tymże sklepie raczej Twojego nie odwiedzą, bo albo nie spodoba im się Twoja osoba wyciąga na fraki przez ochronę, albo nie spodoba im się Twoja akcja marketingowa. A gdy jesteś wśród ludzi, to nie będziesz się odzywał na tematy, na które nic nie wiesz, jeśli reprezentujesz swoją firmę, albo firmę kogoś innego. Jeśli nie odpowiesz na pytania, albo palniesz głupstwo, to i firma na tym straci i Ty na tym stracisz.

Poza tym, warto z ludźmi rozmawiać – a jak i o czym, to już chyba samo przez się się rozumie. Myślę, że te przykłady wystarczą.

Bez pewnych zasad obowiązujących w ramach współżycia społecznego, nie będzie mediów społecznościowych, będzie po prostu kolejna forma marketingu, niestety już nie społecznościowego. Może warto więc zacząć pytać kandydatów na naszych Social Media Managerów, kiedy ostatni raz byli z kumplami na piwie, albo co wiedzą o farbach, żeby firma nie zaliczyła społecznościowej wpadki. A wpaść łatwo, wystarczy ekspertowi zadać niewygodne pytanie, na które nie będzie znał odpowiedzi.

I czasem człowiek odnosi wrażenie, że „eksperci” próbują na nowo wymyślić koło, na nowo wymyślić zasady interakcji społecznej, bo przecież trzeba na bloga wrzucić nowy diagram, czy nową listę, albo nową złotą myśl. Kończę, bo zaraz dojdę do drugiego, obok nie wychodzenia z domu, wniosku – że ludzie powinni więcej czytać. Ale to inna kwestia.

Źródło zdjęcia w artykule: http://www.flickr.com/photos/mringlein/3463288828/

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://www.facebook.com/Artur.Ciszczon Artur Ciszczoń

    A jakie Ty masz kompetencje aby oceniać „ekspertów?
    I co to wg Ciebie jest pseudomarketing? BO chyba nie rozumiesz a używasz.

  • http://www.facebook.com/tomek.sulkowski Tomek Sułkowski

    Dużo zdań (felieton!), ale na siłę. To trochę jak z tą „erą post-pc”, o której tyle wszyscy piszą, że mają dość o niej czytania.

    Taki, nazwijmy go, „Spec od SM” to praca jak każda inna. Jeśli wykonujesz ją sumiennie, stosując mieszankę wiedzy z blogasów (tak, wystarczy) z chociaż minimalną ilością myślenia i doświadczenia – to będą dobre wyniki.

    Pytasz „No jak Piotrek z Warszawy może prowadzić profil firmy produkującej farby z Katowic?”
    Otóż bardzo prosto – wystarczy, że Piotrek ma „hotline” z Panem Karolem, specem z Katowickiej firmy produkującej farby, który sam nie ma umiejętności ani czasu żeby ogarniać social media. Jeśli pojawia się trudne pytanie, ojej, Piotrek pyta p. Karola i odpowiada w internecie.

    Naprawdę, nie ma co w tym szukać głębi.

  • http://www.awconcierge.pl Andrzej

    Bardzo dobry felieton!
    Choć można byłoby krócej, cytatem z Vaynerchuka:“99.5 Percent Of Social Media Experts Are Clowns”.
    ;))

  • Adam

    „Choć znam (o dziwo) osoby, które nie mają kont w serwisach społecznościowych i żyją. Nie pytajcie mnie, jak to jest możliwe, ja już tak nie umiem…”

    Czytając coś takiego zastanawiam się czy ja w ogóle żyję. Nie mam konta na FB, Twitterze czy NK. A może tylko mi się wydaję, że żyję. W sumie spotykam się z realnymi ludźmi, nie mam co prawda tylu znajomych co inni na FB ale wystarczy mi kilku ale dobrych. Nie mam potrzeby czytania co każdy z moich 200 pseudo znajomych dzisiaj pisze na tablicy czy mikroblogu. Może jestem dziwny ale całkowicie wystarczają mi konkretne i efektywne kanały typu RSS, forum czy komunikatory. Proponuję przemyśleć to co napisałem bo albo ktoś tu coś sobie wmawia albo chce być po prostu „trendy”.

    • http://paule-katherine.com PK

      Jeśli mogę, podpisuję się pod Twoim komentarzem. Wyraziłeś mój ciąg rozumowania, więc nie będę go powtarzała.

    • oli

      Mam tak samo. Co jest ciekawego w przeglądaniu po raz „enty” kto co robił. na NK mnie nie było a na Fsie jestem tylko .. sam nie wiem po co. a do newsów mam RSS’y. Czy można żyć bez fejsa twittera itp i być na bieżąco z newsami? TAK.

    • Szymon

      Chłopaki mam dla was smutną wiadomość – Wy prawdopodobnie nie istniejecie :) Przecież nie ma życia bez FB, NK i reszty, teorie ewolucji trzeba napisać od nowa!

  • herakles

    Świetny tekst. Dzięki ;)

    Ten świat jest chory.. Wróć.. Nie świat, a ludzie.

  • http://pouczyc.pl Michał

    Fajny artykuł, ale mam jedną uwagę, jak niektórzy mawiają ” jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki” , obaj siedzą w tym ogródku ale mają inne cele. Tak też jest na FB, niektóre firmy chcą tam zaistnieć marketingowo, nie społecznie, a niektóre robią to po to żeby rzeczywiście zaistniała interakcja z jej klientami, żeby pokazać że w tej wielkiej korporacji też pracują ludzie którzy lubią swoją pracę i chętnie pomogą, swoim klientom, najgorzej jak okazuje się że ich tam nie ma, a są zastępowani wynajętymi, nie mającymi pojęcia o tej firmie i jej produktach akwizytorami, z nakreślonym schematem działania, wciskać (na różne sposoby) towar/usługi itd. Z drugiej strony, jak bywa w życiu, przychodzą też „bracze”, polubią wszystko, nawet „gówno” żeby np. dostać kubek :)

    Dlatego wszyscy się bawią świetnie, ale jak w innych aspektach naszego życia, tak i w tym znajdzie się kilka normalnych firm które działają zgodnie z założeniami SM.

  • http://www.facebook.com/karol.spieglanin Karol Spieglanin

    Bardzo przyjemnie się czytało :)

  • http://perfumowo.com Sklep

    @Autor – zachowaj ten tekst – bo jak widać trzeba jeszcze kilku lat, aby niektórzy co go czytają go zrozumieli:-)

  • http://www.facebook.com/brzuzek Józef L Brzuzek-Siemianowski

    Oj tam, oj tam :)
    Zapytajcie się kogoś w takim Merlinie czy innym sklepie z Top 10 w PL ile % pieniazków jest z Google a ile z całego SM:) To jest taki pikuś że nie ma znaczenia kto to prowadzi :)

  • Dawid

    Dobra robota! Dobry tekst itd oby takich więcej o :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1056808382 Jaromir Bartman

    Coś w tym jest co piszesz. Nic mnie nie wkurza bardziej niż przetłumaczony na prędce artykuł z zagranicznego serwisu z dodanym na końcu „a wy jak myślicie?”.

  • Jarek

    Piszesz, jak to źle, że używają poradników z blogasków, a dalej co?

    „Co każdy spec od SM wiedzieć powinien”

    I cały Twój felieton utrzymany w charakterze poradnika.

  • http://www.awconcierge.pl Andrzej

    Choć nie jest to wprost napisane, jak sądzę, przesłaniem autora było to, że SM to nie jest fizyka kwantowa.
    A specjaliści od SM tworzą właśnie takie wrażenie z przyczyn obiektywnych ;)

  • http://seonaobcasach.pl Magda

    Tekst może i dobry, ale lepiej najpierw poprawić błędy, a dopiero potem publikować.

  • Maciej

    Do tekstu warto dodac info o cicho-ciemnych expertach, ktorzy masturbuja sie przy liczbie fanow DuzegoGłodka na fejsie, nie wspominajac o milionach wydanych na tradycyjne formy reklamy.

    Marketing szeptany jest takze skuteczny, jesli szepcze sie o produkcie wspieranym grubsza kampania w tv. Bo wydaje mi sie, ze dalej wiekszosc ‘expertow’ jest przekonanych, ze tysiace fanow na fejsie zdobywa sie smiesznymi statusami i aplikacja z konkuresem na zdjecie z wakacji.

  • MR

    „Takie media co by być bardziej social”; „na prawdę”. Kurde, dobry tekst, ale zęby bolą, jak się takie kwiatki czyta… Można by napisać tekst o jakości języka dziennikarzy drukowanych vs. sieciowych. Też byłby ciekawy pewnie…

  • http://www.facebook.com/pwoszkowski Paweł Woszkowski

    Esencja artykułu… „jeśli czegoś się wstydzisz zrobić wśród ludzi, to nie rób tego w internecie”. Dodał bym jeszcze, że bardzo ważna jest umiejętność wcielenia się w swojego odbiorcę. Czy to co piszę mogło by mnie zainteresować?

  • http://www.blogzpodrozy.pl przemsoon

    Oczyma wyobraźni widzę taką scenkę. W szkole nauczycielka pyta dzieci czym zajmują się rodzice. Tomek mówi, że tata buduje budynki, tata Ani rozwozi mleko, mama Krzysia jest księgową i tylko Jaś ma problem, tata jest specjalistą do spraw social media. Nauczycielka dopytuje co robi tata, a Jaś mówi, że tata umie pisać tak, żeby inni chętniej go czytali. Czyli jest pisarzem, mówi nauczycielka. Nie, tata pisze tak, żeby fan page klienta miał więcej odwiedzin. Czyli tata zwiększa ilość klientów firmy dla której pracuje, dalej dopytuje nauczycielka. Nie, tata po prostu ma gadane i potrafi wcisnąć klientowi kit, że liczba fanów na FB przełoży się na dochód firmy, odpowiada zrezygnowany Jaś.

  • http://mirekpolyniak.wordpress.com/ Mirek Połyniak

    Social Media to po prostu konwersacje :-) polecam ten model http://www.briansolis.com/2009/03/conversation-prism-v20/
    Internet nam daje możliwości szybkiej interakcji, wymiany informacji, czy opinii z innymi ludźmi – to po prostu świetne i szybkie narzędzie ale podstawy od zarania dziejów są praktycznie takie same
    Nie ma co wierzyć oszołomom głoszący, że tylko SM lub FB – Internet to ekosystem, a marka musi podążać za swoimi konsumentami
    Na zakończenie żartobliwy rysunek – ale jakże prawdziwy, szczególnie w polskiej rzeczywistości http://www.gapingvoid.com/sms230.jpg

  • http://www.jasinski.us Slawomir

    Tak przeczytałem… i strasznie dużo słów, a mało treści. Można by było to faktycznire zawrzeć w jednym zdaniu „nie rób w sieci tego czego nie robisz w realu”.

  • http://mirekpolyniak.wordpress.com/ Mirek Połyniak

    No i mamy świeży kejs, jak „spece” od SM kumają świat:
    firma PKP Intercity ma tak fatalną reputację wynikającą ze słabej jakości usług – jak chce to zmienić? picując fasadę kampanią wizerunkową za półtora miliona złotych http://wp.me/ps7bY-1Dc – wqrw lojalnych klientów bezcenny…

  • http://www.facebook.com/michal.gorecki Michal Gorecki

    „Kompletnie więc nie rozumiem, jak można delegować prowadzienie profili społecznościowych firmom zewnętrznym” No to wiele, wiele nie rozumiesz :)

    • http://mirekpolyniak.wordpress.com/ Mirek Połyniak

      @ Michał:
      i tutaj akurat się całkowicie z Twoją opinią zgadzam :-)
      robienie wszystkiego „siami” niekoniecznie może być dobrym pomysłem
      ale cieszę się, że taki test pojawił się na Antywebie i proszę o więcej [felietonów]

  • http://www.maltreting.pl Petrol

    „Jak pojawiła się śmierć, to pojawi się grabarze. Jak pojawiły się handel, to pojawili się handlowcy. A jak pojawiły się social media, to pojawili się speca od social media. Stwierdzenia te są równie dziwaczne, co sama idea speców od social media.”

    No są dziwaczne, są. Co stwierdzenie, to dziwaczność. Gramatyczna. To tak specjalnie?

  • http://www.facebook.com/knowicki2 Krzysiek Nowicki

    Wojtek z całym szacunkiem – błędy stylistyczne trzeba poprawiać, a Twój tekst mimo że przesłanie ma całkiem słuszne (jeśli dobrze zrozumiałem – nie powierzaj SMM laikom w tematach branżowych) to jednak merytorycznie też kuleje. Przyznaję Michałowi Góreckiemu rację, bo niejednokrotnie niemożliwe jest szybko i dokładnie nauczyć kogoś z branży zasad SM.
    Bez urazy, ale ten tekst i komentarze pod nim doskonale oddają ideę, którą chciałeś nim przekazać. Do specjalistów z danej dziedziny powinni pisać specjaliści, ze znajomością narzędzi i zdolnościami redaktorskimi. Dlatego właśnie dla osób, które siedzą w temacie SM dłużej Twój tekst jest banałem ;)

  • Michał

    A ja się w zuepełności zgadzam z autorem. I tyle. A przywalanie się do błędów stylistycznych to domena malkontentów, którzy chcą odwrócić uwagę od sedna problemu ujętego w artykule.

    • http://www.maltreting.pl Petrol

      Oczywiście. Stylistyczni malkontenci to nie ludzie, którzy chcieliby czytać dobrze napisane, przejrzyste teksty.

      Stylistyczni malkontenci to w istocie zakonspirowani pseudoeksperci od mediów społecznościowych, których jedynym celem jest odwracanie uwagi gdy luminarze internetu głoszą niewygodne dla owych pseudoekspertów prawdy.

    • http://www.awconcierge.pl Andrzej

      @ Petrol
      Dokładnie! A twój sarkazm tego nie zmieni! ;)

  • Karol K.

    „…nie próbują nawet się dowiedzieć, o co chodzi w tych social media”, a już chcą doić swoich klientów http://konkurs.pkt.pl/

  • http://paule-katherine.com PK

    Szymon: Chłopaki mam dla was smutną wiadomość – Wy prawdopodobnie nie istniejecie :)

    Jesteś pewien, że chłopaki? Powiem Ci, że cudownie jest wobec tego nie istnieć. I mówię to jako osoba, która była na Facebooku niezwykle aktywna i bardzo z niego czerpała, lecz w którymś momencie przyszło uwolnienie. W moim doświadczeniu Facebook to tylko machina, która ma mnie tam trzymać, a profil nie ma realnej wartości*

    *pomijam kontekst biznesowy

  • http://www.facebook.com/PvB73 Tomasz Piotrowski

    Social media to jest rozmowa ze znajomymi. Jeżeli tak tego ktoś nie rozumie to lepiej by się nie brał za to. Pełna zgoda, ale… Nie zgodzę, się ze stwierdzeniem, że SM nie można oddać komuś poza firmą. Można! Problem polega na tym, że aby to zadziałało, osoba zajmująca się social media dla naszej firmy musi bardzo ściśle z nami współpracować i w pewnym sensie stać się naszym pracownikiem, a w najgorszym wypadku – ambasadorem marki.
    Z drugiej strony większe firmy, z których chętnie bierze się przykład (a niekoniecznie słusznie), traktują social media jedynie jako kolejny kanał reklamowy. Takie podejście ma sens dla dużych marek, które wspierają te działania poważnymi kampaniami reklamowymi i wynik „akcji społecznościowej” okazuje się wielkim sukcesem. problem polega na tym, że najczęściej nie buduje się żadnej więzi z Klientem. jest on nadal podmiotem, któremu chcemy wcisnąć kolejny produkt. Mądrzejsze firmy starają się naprawdę budować społeczność wokół swoich marek, nie kupują fanów kubkami, tylko powoli i mozolnie budują dialog. Tak! Dialog, a nie monolog reklamowy.

    PvB
    SPECJALISTA SOCIAL MEDIA OD 1973 (rok urodzin! :-))

    PS. Brak korekty wypuszczanych tekstów to największa plaga bloggerów i redaktorów serwisów internetowych – przykro mi, ale to powoduje właśnie traktowanie blogów po macoszemu przez inne media. A szkoda… ;-)

  • Borys Godunow

    Cały artykuł zasadza się na tym, że Autor myli zarządzanie społecznościami od budowania strategi marketingowej wykorzystującej media społecznościowe.