71

Najlepszy gadżet jaki ostatnio kupiłem do domu

Najbardziej cieszą mnie te proste, ale potrzebne i pożyteczne innowacje. Rozumiem, że smart doniczka może komuś być potrzebna, a latanie dronem może być super zabawą. Mnie natomiast cieszy dobry i sprytny system grający w domu. Parę miesięcy temu nabyłem zestaw Sonos i muszę powiedzieć, że to jeden z moich lepszych zakupów ostatnio.

I to są innowacje, które najbardziej mnie cieszą. Proste, ale użyteczne rozwiązania. Głośniki które mogą bezpośrednio odtwarzać muzykę z takich serwisów jak Spotify i podobnych. Głośniki, którymi mogę sterować z komputera lub aplikacji w telefonie. Głośniki, które bardzo dobrze grają jak na moje potrzeby. Wszystko to osiągnięte dzięki myśleniu o kliencie, dzięki upraszczaniu technologii, które kiedyś były bardzo drogie we wdrożeniu w domowym urządzeniu.

To, co jednak jest dla mnie ważne przy określaniu czegoś jako innowacja, to to czy zmienia ona zachowania i nawyki, jakie mają ludzie. W przypadku gadżetu, który kupiłem tak było. Okazało się bowiem, że teraz w domu, podczas pracy i w wolnych chwilach słucham dużo więcej muzyki, niż kiedyś. Poznaję dzięki temu dużo więcej nowych wykonawców i poszerzam horyzonty muzyczne. Wszystko dzięki „prostemu” urządzeniu, które stoi w moim domu.

Oczywiście sam sprzęt to nie wszystko. Doświadczenie, które opisałem powyżej nie byłoby możliwe dzięki takim usługom jak Spotify. To niesamowite jak szybko zmieniły one sposób w jaki słuchamy muzyki. Jeszcze 10 lat temu do cieszenia się nową płytą ulubionego zespołu trzeba było pójść do sklepu po płytę i posiadać w domu dobry zestaw muzyczny. Dziś wystarczy zestaw bezprzewodowych głośników i usługi muzyczne takie jak Spotify. To combo to moim zdaniem prawdziwa rewolucja i innowacja.

Dlaczego o tym piszę? Dla fanów i pasjonatów nowych technologii to oczywistość. Jednak przeciętny człowiek patrzy na zmiany w technologiach zupełnie inaczej. Cieszą go dużo mniejsze rzeczy, za to dużo bardziej wartościowe dla niego, jego rodziny, pracy czy hobby. Czasem zapędzając się w poszukiwaniach kolejnych innowacyjnych produktów, zapędzamy się tak bardzo, że nie widzimy jak wiele rzeczy zmieniło się w okół nas w bardzo krótkim okresie i jak długo trwa proces akceptacji tych zmian przez normalnego człowieka.

Cieszmy się więc z tych innowacji, które mamy już teraz. W pędzie do kolejnych innowacji producenci gubią często po drodze to, co jest ważne, czyli użyteczność dla końcowego odbiorcy i jego potrzeby. Potrzeby te nie zmieniają się wbrew pozorom tak często, ale jeśli będziemy w stanie je pobudzić i rozwijać to możemy liczyć na szersze otwarcie portfeli.

Napisał zmęczony Grzegorz, patrząc jak wyścig po miano „innowacyjnego” generuje coraz więcej, coraz mniej potrzebnych produktów.