Prywatność to rzecz święta – niestety w dzisiejszych czasach można o tym zapomnieć i zapuścić się w różnego rodzaju serwisy społecznościowe i aplikacje gdzie powiemy i pokażemy więcej na swój temat niż byśmy chcieli. Wiele osób zapomina o tym, że to co piszą na Facebooku czy Twitterze może być czytane również przez ich pracodawców. Poniższy komiks pokazuje jaką wpadkę można zaliczyć przy nieostrożnym korzystaniu z serwisów takich jak foursquare.com :)

Przy okazji warto wspomnieć, że chyba nie da się ukryć naszej przynależności do grup i stron na Facebook. Możemy więc głupio wyglądać w oczach np. przyszłego pracodawcy kiedy zobaczy, że należymy do grupy “bruno” , chu….w ” itp, a w CV mamy wypisane szerokie zainteresowania z pogranicza ekonomi, biznesu i kulturoznawstwa :)
obrazek pochodzi z statusthis.com






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Pytanie, ile osób świadomie buduje swoją markę w Internecie, lub zważa na takie rzeczy o których piszesz, przypuszczam że 1-2% populacji.
Prywatnosc poza tym staje sie waluta – vide FB, czy buzz. Wiec takich przypadków /ustawien domyslnych lub poukrywanych/ bedzie coraz to wiecej.
Dlatego wydaje mi się, że taki śmieszne historyjki czy kreskówki czasami bardziej otwierają oczy niż długie prelekcje czy też wywody na temat zagrożeń dla naszej prywatności.
Swoją drogą ciekawe, mamy NK, FaceBooka teraz BUzz’a, GoldenLine itp itd… wszędzie mamy konto i piszemy o sobie…. ja osobiście dostawałem już lekkiej schizofrenii, no bo ile może być wcieleń “ja”…
I wszędzie mamy tych samych lub podobnych znajomych… O tym, że można sobie założyć 100 kont na facebook, czy NK i samemu dla siebie zostać followersem nie wspomnę.
Na GoldenLine czy LinkedIn ludzie pisza, jakie to maja certyfikaty, wykształcenie, jak bardzo są ą, ę…. a na “facebuku” są w grupie “ch….je” ….
Nie wiem gdzie to zmierza…. ale chyba czas na nowy site społecznościowy… mówie-nie-social-media.pl, który będzie skupiał anty-społecznościowych userów:-)
[...] Zanim napiszesz coś, co wszyscy mogą zobaczyć – zastanów się co pomyśli o tym Twój (przyszły) pracodawca. Antyweb [...]
A ja myślałem, że foursquare.com jest elitarny ;-).
A ja tak offtopic: gdzie jest pełen RSS feed???
a tutaj:
http://www.google.com/reader/view/feed/http://feeds2.feedburner.com/Antyweb-full
Mi się przydarzyła podobna scena w rzeczywistości. Na poważnym spotkaniu rekrutacyjnym, cała komisja zapytała zgodnie, czy ja to rzeczywiście ja, ponieważ nie pasuję do zdjęć, które umieściłem na portalu społecznościowym. Miałem wrażenie, jakby do końca mi nie wierzyli :-)
Mnie sie wydaje ze wszystko zalezy, jesli pracodawca ma mnie oceniac dzieki profilom na sieci to lepiej nich nie bedzie pracodawca niczyim. Jakby tak odszukac rozne dzikie posty i bledy Grzegorza w tym ortografy to powinien stracic robote na miejscu a tak sie nie dzieje wiec i pracodawca moze byc normalnym czlowiekiem, calej reszcie nalezy dziekowac z miejsca za rozmowe bo dalsza wspolraca bedzie tylko meka.
Co powoduje u ciebie taką niechęć do Bruna? To już drugi wpis dyskretnie dotykający tego tematu (piszesz, że obciachem jest bycie fanem tego filmu http://antyweb.pl/jak-to-jest-z-ta-elitarnoscia-facebooka/).
a uświadamiać ludzi warto ;)
Dzięki serdeczne. Co za ulga, że nie trzeba “wychodzić” z czytnika.
Moja żona pracuje w agencji która zajmuje się rekrutacją. Na porządku dziennym jest sprawdzanie NK, FB czy ogólne googlowanie za konkretnymi osobami. Prosta sytuacja – facet jest na dobrej drodze żeby zostać kierownikiem regionalnym w jakiejś tam firmie, ma doświadczenie, ma odpowiednią prezencję, ma tez konto na NK gdzie w galerii dumnie pręży się przed lusterkiem w łazience z różowym misiem na ramieniu (autentyk). To zaważyło o rozpatrzeniu kandydatury – niestety nie został wybrany gdyż miał pracować z ludźmi i zadbać o kontakty z klientami a takie fotki mogły postawić firmę w nieodpowiednim świetle. Przykładów pewnie można mnożyć – ale należy wziąć pod rozwagę swoje zachowanie w sieci kiedy podpisujemy się pod czymś imieniem i nazwiskiem – nie ważne czy to jest społecznosciówka, komunikator czy e-mail