Nie wiem czy jest ktokolwiek kto ma konto na Twitterze i ostatnio nie doświadcza tego jak bardzo staje się w tym serwisie popularny. W moim przypadku codziennie dostaje po kilka informacji o tym, że znów ktoś został moim przyjacielem i zaczął śledzić moje wpisy.
Dla porządku dodam, że moja aktywność na Twitterze sprowadza się do publikowania informacji jakie zamieszczam na blogu oraz na flakerze oraz sporadycznej komunikacji głównie wtedy kiedy ktoś mnie zaczepi czy zagada. Jeśli ktoś jeszcze nie wie jak to można zrobić to polecam przyjrzeć się takim narzędziom jak twitterfeed, które w 5 minut pozwolą nam na publikowanie danych z wskazanego RSS-a na Twitterze.
Wracając jednak do naszej popularności na Twitterze – wszyscy ci nasi nowi znajomi, jak się później okazuje nigdy więcej się do nas nie odezwą, co ciekawsze oni nawet nie rozumieją w jakim języku piszemy nasze informacje na twitterze. Tak naprawdę niewiele ich obchodzimy, to coś jak nadawca spamu który nie bardzo przejmuje się tym do kogo ten spam wysyła.
Po co to robią? PR, spam, marketing szeptany – na pewno przyda się później szczególnie, że wiele osób odwzajemnia dodanie do obserwowanych i również zaczyna takie osoby obserwować.
Można powiedzieć, że tego typu zachowania i aktywności są jednym z kosztów bycia w mainstremie – pytanie teraz jak można się przed tym uchronić i jak z czymś taki walczyć lub też to ograniczać. Świadomość, że co chwila ktoś zupełnie mi obcy zaczyna mnie obserwować oraz fakt, że osoba ta ma głęboko gdzieś moje opinie i to co pisze nie pomaga specjalnie w budowani klimatu na twitterze. Ciekawy jestem czy i jak twórcy serwisu będą reagować na spam i tego typu działania (jeśli w ogóle się tym zainteresują).






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

chcialbym niesmialo dodac, ze RSS-y mozna tez publikowac na blipie, flakerze i pingerze za posrednictwem http://www.blipfeed.pl/ [rejestracja: http://adblix.pl/register
Z tego co wiem ograniczeniem w spamowaniu jest ilość osób, które możesz dodać do obserwowanych na dobę. NIe pamiętam dokładnie liczby – 200 czy 1000. W każdym razie jest to jakaś blokada przed botami dodającymi, albo wyjątkowo “zaangażowanymi” userami twittera…
@Stempniak’ed
zgadza się, natomiast tego zjawiska chyba nie da się ograniczyć w ten sposób. Spamerzy i marketerzy muszą się przekonać, że nie tędy droga.
Hmm, nie do konca chyba jest jak piszesz.
Akcja ktora ci ludzie wykonuja to: “follow”, po polskiemu “obserwuj”. Nie dodaja Cie do znajomych, tylko podlaczaja sobie takiego niby-RSSa Twojego microbloga.
A zmierzyc “odzywalnosc” sie bedzie trudno… Rownie dobrze to samo podejscie mozesz dac do RSSa. “Ludzie dodaja sobie moj feed do RSSa, a potem nie pisza”.
A moze widza przez np. Tweetdeck czy Seesmic Desktop, ze dodales wpis klikaja w link i komentuja na stronie? I moze dlatego masz “rekordowy ruch na blogu” ;)
I co robi zdjecie z pierwszych sezonw “Przyjaciol” jako ilustracja do tego wpisu? Chyba nie traktujesz Followersow jako Przyjaciol? :) “Follow” to nie to samo co “Zapros do przyjaciol”.
@Wyrwidab
czy trzeba pisać wprost, że czarne nie jest białe – zakładam, że nie. A zdjęcie to bardzo dobrze obrazuje sztuczność czegoś co nazywamy w twitterze followersami
chyba jest zlecenie na twittera :)
Ja uważam Twitter za lepsze rozwiązanie niż flaker. Miałem konto na flakerze przez 10 minut, jednakże jest tam tak naje… walone że zrezygnowałem. Twitter prosty, przejrzysty, a wybieram tylko te osoby które wrzucą ciekawy link, dyskusję, ja jestem zadowolony. Byłem anty-twitter jednakże w końcu się do niego przekonałem, do flakera też pewnie zrobię drugie podejście, a może blip? :)
W każdym bądź razie, Hazan i follow you :-)
Też mnie wkurza to, że co chwilę dodają mnie do znajomych jakieś nieznane mi firmy/serwisy.
@Grzegorz: Jakie masz dowody, że nie tędy droga? A może to po prostu przywołanie do etyki? Rozumiem, że Ty masz dość doświadczenia z siecią, że zignorujesz takich nadgorliwców, tak jak i pewnie nie kupisz wiagry. Skąd jednak wiesz, czy en masse to nie jest zyskowne? A wówczas nikt nie będzie się tego oduczał.
Inna sprawa, że dobry pomysł, żeby to firma Twitter jakoś to wykrywała i nad tym panowała.
Po pierwsze – nikt wam nie każe odwzajemniać obserwowanych. Ja tam obserwuję 18 osób, z czego z 4 prowadzę aktywną dyskusję, a resztę traktuję jako swoiste RSSy.
Dziwi mnie postawa ludzi, którzy myślą, że skoro ktoś nas obserwuje, to my go też musimy, a to mordęga bo reklamuje serwis, którego nie trawimy. Wiecie, należy dostrzec różnicę między użytecznością a uzależnieniem od sieci.
Pierwszego dnia na Twitterze obserwowały mnie dwie osoby, z czego jedna postowała wszystkiego JEDNĄ wiadomość z linkiem. Trochę tego nie rozumiałem z początku, ale szybko przyszło rozeznanie.
No cóż, domyślam się, że taka jest specyfika mikroblogów. Nie odwzajemniam obserwacji, więc w sumie szkoda się nikomu nie dzieje.
Bo znowu – jak ktoś z automatu klika refollow (w ten sposób ostatnio przybył mi w obserwatorach Paulo Coelho :D), to sam jest sobie winien. W Internecie trzeba myśleć.
A mi twitter zablokował konto po tym jak mój wordpress został zainfekowany malware gumblar (miałem link do bloga w profilu + informowałem via hellotxt o stanie walki ze szkodnikiem). Walczyłem z tym świństwem dwa dni walkę chyba wygrałem ale twitter nadal zablokowany pomimo faktu, iż napisałem wyjaśnienie :)
Wydaje się, że prostym dość, choć nie 100% skutecznym, rozwiązaniem przedstawionego problemu jest po prostu zablokowanie ukazywania się “moich wypowiedzi” w głównym streamie. Jest tak opcja na twitterze. Dzięki niej aby mnie followować ktoś musiałby szukać mnie albo po nicku albo na chybił trafił:]
Protect my updates
Only let people whom I approve follow my updates. If this is checked, you WILL NOT be on the public timeline. Updates posted previously may still be publicly visible in some places
I problem z glowy ;P