65

Na rękę, na nogę, na cholerę. Czyli na co mi opaska fitness?

Wszyscy mają opaski fitnessowe, mam i ja! Sądząc po ilościach komentarzy na forach i Disqusie, tytułowe urządzenia z kategorii wearable są wszechobecne. Czy faktycznie są to tak popularne urządzenia, czy to tylko silna potrzeba zracjonalizowania sobie głupiego zakupu przez ich użytkowników? Dlaczego wszędzie ich pełno? Szczególnie, że najwięcej widać posiadaczy najprostszych modeli. Modeli, które w zasadzie liczą tylko kroki, a za całe powiadomienia odpowiada zwykła dioda.

Tytułowe pytanie nurtowało mnie tak bardzo, że folgując pustej ciekawości stałem się nieszczęśliwym posiadaczem takiego sprzętu, z którym doświadczenia opiszę poniżej.

Zanim jednak pojadę po Bandzie*, narażając się rzeszy miłośników tej kategorii gadżetów, lojalnie ostrzegam. Nie tylko nie będzie to tekst pochlebny dla opasek fitnessowych (tyle można łatwo wyczytać z tytułu),  będzie to skrajnie, do bólu subiektywna wypowiedź. Idąc pod prąd i przeciw powszechnym w Internecie trendom zamierzam niniejszym dać upust swojemu rozczarowaniu, wytłumaczyć dlaczego, nawet dla tak aktywnej osoby jak ja, zakup opaski był bezsensowny oraz zmusić Was do refleksji i przemyślenia ewentualnych zakupów tego typu. Do dzieła.

Microsoft z Zespołem*

Pierwszy smartwatch jaki miałem, to już siedmioletni i właściwie zabytkowy Sony Ericsson LiveView z 2010 r. Elementów fitnessowych nie miał za grosz ale powiadomienia, sterowanie muzyką, Facebook czy Twitter, to wszystko działało. Gwoli ścisłości częściej nie działało, ponieważ urządzeniu doskwierała koszmarna ilość chorób wieku dziecięcego.

Czuć było jednak potencjał. Później po nieśmiesznym żarcie, jakim okazał się tani Chiński smartwatch (wysępiony od znajomej), postanowiłem pójść na całość i kupić wszystko mającą hybrydę smartwatcha i opaski fitness. Dla tkwiącego w trudnym sadomasochistycznym związku użytkownika produktów Microsoftu wybór był łatwy i stała się nim opaska Microsoft Band. Najpierw pierwsza, potem druga jej iteracja.

Produkt Microsoftu jest dość niewdzięcznym chłopcem do bicia. Z każdego porównania z fitnessową konkurencją z reguły wychodzi obronną ręką. Przynajmniej na papierze. Lista czujników jaką dysponuje jest absurdalnie długa i znajdują się na niej pozycje, których przeznaczenia nie zna chyba nawet sam producent. Ale po kolei.

Krokomierz

Do liczenia kroków w zasadzie nie potrzebujemy opaski. Wszystkie nowsze procesory potrafią liczyć kroki przy uśpionym telefonie i praktycznie bez obciążania baterii, z czego producenci smartfonów skwapliwie korzystają.
Tylko po co? Moim skromnym zdaniem tak mało wymagający od organizmu ruch nic nie daje. Zmęczyć się chodzeniem ciężko, więc wydolności organizmu nie poprawimy. Kalorii spala się śmiesznie mało (raptem 3 razy więcej niż przy siedzeniu przed TV), więc w odchudzaniu też nie pomoże. Jedyny pozytywny aspekt krokomierza, jaki znam to poprawa samopoczucia. I nie chodzi tutaj o radość ze spacerów.

Ludzie, którzy nic nie robią, a jedyne co uprawiają to zapuszczony ogródek pod domem, tacy ludzie chodzą. Nawet jeśli tylko na trasie telewizor, kuchnia, ubikacja, parę kroków zrobić trzeba. Wystarczy wmówić sobie, że chodzenie to sport (inaczej nie mierzyłyby tego „opaski sportowe”) i już pod koniec dnia można sobie poprawić samopoczucie sprawdzając na wykresie swoje „sportowe” osiągi.

Jeśli o mnie chodzi*, przydatność licznika kroków okazała się zerowa. Lubię chodzić i chodzę sporo. Nie zrobię jednak dodatkowego okrążenia po osiedlu tylko dlatego, że nie osiągnąłem jeszcze dziennego „targetu”. Czas zmarnowany na bezcelowe łażenie wolę przeznaczyć na poważniejsze aktywności i prawdziwy sport.

Z kronikarskiego obowiązku warto wspomnieć, że Band 2 liczy jeszcze schody. Znacznie poważniejsza to aktywność niż chodzenie i używanie schodów zamiast windy wydaje się bardzo fajnym pomysłem na okazyjną aktywność. Problem w tym, że nie mam windy. Schodów na parterze też jak na lekarstwo.

microsoft health interfejs

Tętno

Czujnik pulsu w opasce to droga impreza. Urządzenia w niego wyposażone są już urządzeniami raczej z górnych półek. Czy warto? Na podstawie skromnych informacji, które posiadam na ten temat, informacja o tętnie ma sens wyłącznie wtedy, kiedy jest precyzyjna i dostarczana w trybie ciągłym. To niestety sprawia, że sporo urządzeń teoretycznie posiadających tę funkcję odpada w przedbiegach.

Z oceną czujnika tętna mam spory problem. Ponieważ sam zastosowania absolutnie nie widzę, zasięgnąłem języka u poważniejszych, niż ja sportowców. Okazało się, że ile zdań tyle opinii, a prowadzony równolegle „research” w internetach jeszcze bardziej zagmatwał temat.

Zaczęło się od poziomu tlenowego, czyli świętego Graala sportów wydolnościowych. Teoria, zgodnie z którą istnieje jakiś idealny poziom wysiłku, który jest najefektywniejszy, wydaje się bardzo sensowna. Wystarczy sprawdzić jakie jest nasze tętno maksymalne (zajechać się testowo na maksa) i utrzymywać odpowiednio niższe w trakcie treningu. Proste? No nie bardzo.

Problem w tym, że każdy ten swój próg ma gdzieś indziej. I żeby mieć pewność gdzie on jest, należy się zbadać laboratoryjnie na okoliczność stężenia mleczanu (kwasu mlekowego). Jako, że opaska fitness i laboratorium to zdecydowanie dwa różne, sportowe światy, skupiłem się na pozornie prostszych metodach.

Zacząłem czytać o metodach badania opartych o specjalne procedury i sposoby (np. stopniowe zwiększanie wysiłku co 3 minuty do całkowitego zaorania). Okazało się, że im dalej w las tym więcej drzew. Poza progami tlenowymi i beztlenowymi, pojawił się stan maksymalnej równowagi mleczanowej. Jak już znalazłem fajny, trwający 30 minut test (10 min wysiłek na maksa, potem kolejne 20 min i wyciągnięcie z tych 20 minut średniej), okazało się, że wykonać go trzeba wiele razy i najlepiej poprzedzić innym testem. Inaczej jego wyniki nie będą się pokrywały z laboratoryjnymi…

Jeśli niewiele z tego zrozumieliście, nie szkodzi. Nie jesteście sami. Jak już pisałem, mało kto to rozumie – z niemal 10 przepytanych znajomych, każdy miał jakąś swoją teorię, której zresztą zaciekle bronił. W moim przypadku cały ten „research” okazał się równie bezużyteczny jak pomiar tętna. Za cholerę nie udało mi się znaleźć prostej metody ustalenia wartości moich progów, a co za tym idzie wykorzystania opaski.

Zasadniczo na sportach wydolnościowych świat się nie kończy. Gdybym się odchudzał, lub miał zamiar pracować nad układem sercowo-naczyniowym, szukałbym niższych progów, przy których spala się głównie tłuszcz lub które są najkorzystniejsze dla serca i płuc. W pierwszym wypadku wystarczy jednak powolny truchcik, a w drugim ograniczenie wysiłku tak, aby nie dostać zadyszki. Nie wiem, czy ma to cokolwiek jeszcze wspólnego ze sportem, ale tu tym bardziej można się chyba obejść bez opaski.

Nie zrozumcie mnie źle. Absolutnie nie neguję profesjonalnego podejścia do tętna w wysiłku. Wydaje mi się jednak, że na amatorskim, a być może i półprofesjonalnym poziomie uprawiania sportów wytrzymałościowych gra nie jest warta świeczki. Czas poświęcony na pogoń za Świętym Graalem czyli tętnem idealnym, wolę poświęcić na sam, jakikolwiek wysiłek. Zamiast czytać o uprawianiu sportu wolę go uprawiać.

GPS

Zalety lokalizacji są oczywiste. Po co trenować, jeśli nie można pochwalić się tym poprzez wrzucenie mapki na fejsa? Niestety opaski z GPS to dość droga, górna półka. Poza tym dają niewiele więcej niż dowolny smartfon z aplikacją. Faktycznie, opaska wyręczająca nasz szybko rozładowujący się telefon to miły gadżet. Stały i szybki podgląd na postępy treningu lub aktualną prędkość też są miłe i pewnie dodatkowo motywują.

Czy jednak warto dopłacać parę stówek do opaski skoro telefon ze słuchawkami da nam w zasadzie to samo? Ja osobiście kompletnie jej nie używam. Na nartach 2 godziny pracy z GPS to zdecydowanie za mało (zresztą kilkanaście bliźniaczych zygzaków na stoku nie nadawałoby się pewnie na fejsa). Skałki, lodowisko czy squash – tutaj także kompletnie GPS się nie przydaje. Niektórym nieźle spisuje się na rolkach, jednak poza freeridem kupę czasu poświęcam na slalom, a tego GPS nie ma jak zarejestrować.

Użyteczność GPSa w opasce wydaje się ograniczona do kilku zaledwie sportów. Bieganie, krótkie treningi rowerowe lub rolkowe. Tylko jeśli lubicie akurat taką formę wysiłku przyda Wam się ta funkcjonalność. Zanim jednak dopłacicie te parę stówek do modelu z GPSem, zastanówcie się czy nie wystarczy Wam telefon, krokomierz, stoper lub tradycyjne liczenie okrążeń. Ja GPSu praktycznie nie odpalam.

Na nartach GPS wytrzymał 3 godziny. Jeździłem ponad 7.

GPS opaska fitness
Sen

Dużą nadzieję wiązałem z analizą snu. Tu zasadniczo urządzenie nie zawiodło. Poza tym, że spanie z grubą i niewygodną jak cholera opaską, wymagało sporo samozaparcia, nie mam się do czego przyczepić. Jak długo zasypiałem, ile razy się budziłem, kiedy i jak długo byłem w fazie głębokiego snu – to wszystko z początku wydawało się bezcenne w ewentualnej analizie moich problemów ze snem. I miałem rację. Tak mi się wydawało.

Z perspektywy czasu wszystkie te dane okazały się psu na budę.

statystyka snu opaska fitness

Z wykresów dowiedziałem się, że źle sypiam. No wielkie dzięki! Dzięki opasce za 600 zł dowiedziałem się czegoś, o czym wiedza sprawiła, że w ogóle wydałem te 6 stówek. Mam problemy z zasypianiem i budzę się często. No kto by pomyślał. Eureka! W sumie, dzięki opasce nie dowiedziałem się niczego nowego. Dostałem jednak piękne, nic nie wnoszące do tematu wykresy.

Nie chcę wyjść na malkontenta (w sensie, że jeszcze bardziej niż do tej pory), ale liczyłem chyba na więcej. Nie przewidziałem, że wnikliwa analiza wykresów z paru miesięcy sprowadzi się do wniosków typu: powinienem dłużej spać, szybciej zasypiać i rzadziej się budzić. Pewnie jeszcze mniej wiercić i nie chrapać.

Byłbym zapomniał – teraz wiem ile czasu jestem w fazie głębokiego snu. Za cholerę nie wiem jednak co miałbym z tą wiedzą zrobić. Skłamałbym jednak twierdząc, że opaska nic nie dała. Ostatnio zacząłem ją zdejmować na noc. Faktycznie. Jakby nieco lepiej sypiam…

Czujnik UV

Tego nawet nie potrafię skomentować. Opalania nie uprawiam profesjonalnie i nie mam bladego pojęcia po co mi czujnik promieniowania UV. Zastanawiałem się, czy chociaż ostrzeże mnie przed udarem lub spaleniem na słońcu? Byłoby miło. Tylko skąd opaska miałaby wiedzieć, czy jeszcze jestem blady jak pupa niemowlaka i nawet dwie godziny na słońcu mogą zaowocować krwistą czerwienią, czy już jestem brązowy i ogorzały, co z zasady w pełni zabezpiecza mnie przed słońcem.

Skąd wie czy mam czapkę na głowie? Te pytania pozostawię bez odpowiedzi – albo ktoś w komentarzach rozjaśni mroki mojej niewiedzy, albo pozostanie poczekać na letnie testy.

Czujnik przewodzenia elektrycznego ciała

Z tego co wiem, reakcję skórno-galwaniczną wykorzystuje się przy badaniu wariografem. Czyżby moja opaska sprawdzała czy kłamię? Jeśli tak robi (przez mikrofon może przecież nasłuchiwać) to do danych tych ma dostęp tylko Microsoft i CIA. Ja ich nigdzie nie odnalazłem i odnoszę nieodparte wrażenie, że sam producent opaski nie bardzo wie do czego ten czujnik wykorzystać.

Wysokościomierz/barometr

Zastosowania dla barometru także nie udało mi się znaleźć. Nigdy w życiu nie miałem potrzeby sprawdzać wysokości nad poziomem morza, ani ciśnienia atmosferycznego. Mógłbym się pokusić o jakieś spekulacje na temat górskich wycieczek, lub innych teoretycznych zastosowań. Szkoda mi na to jednak czasu.

Temperatura skóry i powietrza.

Do obu czujników zasadniczo użytkownik dostępu nie ma. Dane z nich używane są w wewnętrznych algorytmach Microsoftu (np. do kalibracji wysokościomierza). Mi te dane do niczego nie są potrzebne.

Podsumowanie

To prawie wszystkie moje żale i pretensje. Zakończyć chciałbym jeszcze jedną łyżką dziegciu dodaną do mieszanki. Opaski nie są za darmo. I nie chodzi mi wyłącznie o to, że słono kosztują. Tanie niewiele rejestrują lub robią to w sposób zawodny, za drogie płaci się już w setkach złotych, a ich użyteczność wcale nie jest oczywista.

Osobnym kosztem jest także konieczność noszenia kolejnego gadżetu, jego zakładania, ściągania i ładowania. Nawet jeśli Wasza partnerka nie będzie miała nic przeciw noszeniu cholerstwa w łóżku (znam takie skrajnie mało wyrozumiałe, które ani skarpetek, ani zegarków nie tolerują), to przecież wygodę, a co za tym idzie jakość spania taka opaska zawsze pogorszy. Do tego wszystkiego dodajcie dyskomfort jaki poczujecie, jeśli o opasce zapomnicie, zgubicie ją lub się po prostu popsuje. Nie tylko jej brak na nadgarstku, ale także złudna świadomość, że spada Wam średnia kroków lub jakość treningów, może być przykra.

Zanim więc wydacie, swoje (lub rodziców) ciężko zarobione pieniądze, zastanówcie się dobrze. Czy gadżet taki faktycznie poprawi jakość waszego życia? Pomoże w treningach czy, przez ich parametryzację raczej odbierze z nich przyjemność? Czy opaska fitnesowa stanie się niezbędnym elementem waszych sportowych wysiłków czy tylko kulą u nogi, która prędzej czy później wyląduje w szafie pod skarpetkami.

*Pun Intended, czyli po naszemu: gra słów zamierzona.

Źródła obrazków: www.engadget.com oraz własne

  • Svistu

    Sam posiadam opaskę MiBand 2 i z funkcji mierzenia tętna czy też kroków korzystam sporadycznie, ale ta opaska na dla mnie jeden plus; wyświetla mi komunikaty kto dzwoni/pisze (i co pisze) do mnie w danym momencie. Dzięki temu mogę mieć w pracy telefon wyciszony żeby nikomu nie przeszkadzać i po cichu sprawdzić czy to coś ważnego wymagającego szybszej relacji czy też coś co może poczekać do przerwy czy też zakończenia „dniówki”.

    To jest jedyne sensowne zastosowanie mojej opaski za którą dałem niecałe 90 zł

    • MoiraAtropos

      Dokładnie z tego samego powodu kupilam mibanda i tylko dla powiadomień go używam

    • Arek P

      ja do tego używam jeszcze budzika przez wibrację tyle że jest tak silna ze budzi mi też dziewczynę (nie można jej nieco zmniejszyć?) a tak to jota w jotę tak samo używam :P

      Przydaje się jeszcze jako smartlock do telefonu :)

    • ŻółtyŻółwik

      Tools & Mi Band chyba to umie. Ale warto się upewnić, bo ogólnie ta apka potrafi tak wiele, że nie wiadomo co dokładnie umie,a co nie :)

    • Arek P

      Nie widzę tam tej opcji.

    • gosc

      Lepiej nie zmniejszać dziewczyny. Zaakceptuj ją taką jaką jest :)

    • Ogau

      Mój wyciszony telefon wibruje i wtedy też sprawdzam co to/kto to nikomu nie przeszkadzając ;)

      W pełni się zgadzam z autorem. Opaski to chyba najgłupszy wynalazek jaki widziałem.

    • Arek P

      Jak komuś co chwila dzwoni tel to wibracja bywa irytująca ;)

    • Co ile mierzy puls? Czy można to jakoś ustawić?

    • Svistu

      Zewnętrzne aplikacje takie jak MiBand Tools pozwalają na wiele więcej, w tym ustawienie interwału mierzenia pulsu.

  • kofeina

    Po przeczytaniu wpisu uważam, że najbardziej bezsensowny w tym wszystkim był ten wpis.

    Ale to też moja wina – nie popatrzyłem na kategorię, a tytuł trochę inaczej zrozumiałem niż dosłownie.

    • Elmot

      Wpis jest super, mam dokładnie takie same przemyślenia jak autor ;)

    • kofeina

      Tak jak napisałem, moja ocena wynika z tego, że nie zwróciłem uwagi na kategorię.

      Wpis jest o tym dlaczego ta opaska nie przydaje się autorowi, ale poszczególne elementy, czujniki, funkcje mogą być przydatne wielu osobom. Np. Autor nie wie co zrobić z wynikami analizy snu. Tymczasem 15 minut z Google i już wie. Nie widzi też motywacji w danych z ruchu, się wielu widzi. Widzi też w nich sens.

    • Elmot

      Każdy taki wpis siłą rzeczy musi być subiektywny, ten przynajmniej sympatycznie traktuje temat. Co do samych opasek, to tu różne są opcje. Jednych motywują, inni osiadają na laurach (zamknąłem pierścienie, pyknąłem 10k kroków, jest git). Ja nie podjąłbym się oceny rzeczywistego wpływu opasek na nasze zdrowie/sprawność fizyczną. Jeżeli chodzi o pomiary tętna, to wiadomo jak jest, chyba tylko jabczan oscylował w okolicach 20-to procentowego błędu pomiaru. Fakt, dane z ruchu mają sens, i tu widzę opcję w przygotowaniu treningu, analizie wyników itp. Ogólnie temat prosi się o jakieś badania, ankiety, tudzież inne statystyki.

    • kofeina

      Jasne, że musi być subiektywny, ale to tak jakby ktoś napisał wpis pt. „Na co mi buty do biegania?” i napisał, że:
      – nie biega;
      – można przecież zakładać buty inne niż do biegania;
      – nie zaczął dzięki zakupowi butów biegać;
      – nie pasują do garnituru.

      Równie dobrze można poprosić zakiusa żeby napisał artykuł pt. „Na co mi laptop?” albo mnie o wpis pt. „Na co mi tablet?”. Nie każdy sprzęt jest dla każdego.

    • Elmot

      Trochę inaczej to widzę, to raczej coś w stylu: wszyscy mają buty do biegania, mam i ja, tylko nie wiem po co :)

      BTW koncepcja tłustego tekstu w wykonaniu zakiusa podoba mi się bardziej niż bardzo :D

  • Alot

    Nie ma znaczenia czy będziesz ją nosił.
    Ty masz ją kupić.

    • Kajmakowyorzeł

      Czy ja wiem, sam kiedyś szukałem opaski na rękę, czytałem od takich za 100zł po 1000 i jakoś te drogie mnie nie przekonały. W końcu kupiłem przez neta jakąś opaskę z Lamaxa żeby jak co móc zwrócić, ale jednak u mnie została. Możliwość wyświetlania powiadomień z telefonu zwłaszcza kto dzwoni i pisze w mojej pracy było zbawienne. A jakieś tam wstawki sportowe to miły dodatek zwłaszcza jak chce sie zacząć ćwiczyć ( rozrosłem się trochę ;))

  • Rincewind

    Barometr? Świetna sprawa. Do ustalanie pogody by mi się przydał.

  • mleczaj wełnianka

    akurat barometr jest dość przydatny przy bieganiu po górach czy pagórkach, a także przy jeździe na rowerze w takim że terenie.
    Wysokość zliczana przez GPS jest dość dowolnie i swobodnie podczas gdy barometr trzyma te dane w ryzach realności a suma przewyższeń na trasie jest jej dość istotnym parametrem i podobnie jak czas pokonania czy dystans dużo mówi o jej trudności.

    • Spoko – szanuję to. Ja trudność trasy oceniam po tym, jak bardzo daje mi w dupę jej pokonanie. Górki akurat średnio mi przeszkadzają, bo o ile się zmęczę bardziej wjazdem to odpocznę zjeżdzając. Średniej prędkości też mi nie obniżają specjalnie z tego samego powodu…

    • mleczaj wełnianka

      ??? wybacz ale z pewnym sceptycyzmem podchodzę do twojej opinni.
      Wystarczy choćby porównanie średniej prędkości maratonu w terenie płaskim i w terenie górzystym by stwierdzić ze górki mają spory wpływ na prędkość średnią. No chyba ze różnica rzędu 20% to dla ciebie niewiele…

    • Bo Ty mówisz o bieganiu a ja o jeżdżeniu. Zbieganie z góry to nadal wysiłek, podczas gdy zjeżdzanie (rower/rolki) to czysty odpoczynek :)

    • mleczaj wełnianka

      20% to była różnica średniej prędkości dla 1 miejsca w maratonie rowerowym Langa na dystansie średnim (ok. 60km)
      Porównanie Warszawy do Gdańska – średnia prędkość 35 vs 28.

      Po prostu mieszam w gdańsku jeżdżę po trójmiejskich wzgórzach i z doświadczenia wiem ze piszesz jakieś farmazony.
      Zjazdy nie rekompensują podjazdów. Ani w sensie czasu ani zmęczenia.
      Po 10 km z 8 podjazdami (i zjazdami) jestem znacznie bardziej zmęczony niż po tym samym dystansie z 3 podjazdami .

    • kofeina

      Ale prawda jest taka, że można różnie wjeżdżać i zjeżdżać.

    • mleczaj wełnianka

      niewątpliwie.
      ale jesli chcemy mieć porównywalne wyniki to trzeba poprostu porównać jazdę „w trupa” :)

    • Skoro tak piszesz to pewnie tak jest. Szczególnie na długich dystansach gdzie równomierność wysiłku jest najważniuejsza. Im krótsze dystansy tym mniejsze ma to chyba znaczenie. Inaczej biega się maratony a inaczej w sprincie tak na zdrowy chłopski rozum :)

    • mleczaj wełnianka

      zawsze chodzi oto samo – by mieć jak najlepszy czas :)
      Dystans jest wtórny choć oczywiście rozłożenie sił jest ważne. Z reguły trezba zrobić to tak by na mecie już tych sił nie było :)

  • Grzegorz

    Nie ukrywajmy, analogicznie jak do opaski można podejść do telefonów z górnej półki, szczerze, z ilu bajerów w nich zamontowanych korzystamy na codzień, pomijając AoD które w zasadzie powinno być standardem czy czytnik linii papilarnych do którego w zasadzie trzeba by ludzi przyzwyczaić po prostu, tak samo jak do używania KeePassa zamiast notatnika. Funkcjonalność aparatu, ok… ja osobiście jadę na manualu w telefonie często, bardzo często, chyba że moje dziecko fika koziołka to wtedy nie używam manuala bo nie mam czasu. No i co dalej? Czytnik oka (pal licho nazwę) – nie będę na spotkaniu za każdym razem celował sobie w twarz. I tak dalej… jeśli podejdziemy do tematu opaski w sposób: ooo reklamują nowe urządzenie, ciekawe co robi, idę kupić, łeee nieprzydatne no to większość urządzeń jest nieprzydatnych, tak samo jak kupowanie grilla za 1600 zł nie mając ogródu (no ale szał jest jak targam go z bagaznika na paleciaka co by podwieźć kawałek na polankę). Jeśli jednak wiem co oferuje urządzenie i jakie dzięki niemu będę miał korzyści (właśnie, wspomniana wspinaczka) no to zakup nabiera sensu. W życiu nie korzystałem np. z tagowania GPS zdjęć, bo i po co? Przecież wiem gdzie zrobiłem zdjęcie. Ale z jakiegoś powodu ludzie z tego korzystają, mało tego jest to przydatne przy tworzeniu map itp. i tak dalej. Więc nie sposób nie zgodzić się z autorem wpisu ale szczerze – skoro nie potrzebujesz no to trudno. Sprzedaj. Ja nie mam maszynki do mielenia mięsa, bo mieli mi je kobiecina w mięsnym i żyję… :) chyba że kupię sobie i napiszę, że spodziewałem się czegoś więcej po maszynce do mielenia mięsa…

    • Ogau

      I powiedz mi czy kupowanje telefonu za 3000+zł ma sens? Nie, tak samo jak sensu nie ma kupienie opaski.

    • kofeina

      Dla Ciebie. Pamiętaj, ze to Ty tak uważasz względem siebie. Nie potrzebujesz i tyle, ale inni mogą potrzebować.

    • Ogau

      Powiedz mi czym się różnią telefony za ~1000zł od tych za 4000? Taki OnePlus czy xiaomi oferują dokładnie to samo co samsung czy lg, ale ludzie nie kupią, bo w reklamie nie widzieli. To nie chodzi o to, że ja nie potrzebuję. Ja nawet nie potrzebuję takiego za 1000.

    • kofeina

      Te za ~1000, to nowe, czy używane? OnePlus i Xiaomi są tutaj tymi za 1000?
      Tak, dostępność i promocja są różne, ale co z tego?

      Nie oferują dokładnie tego samego. Oferują coś zbliżonego.
      Jeśli nie widzisz potrzeby używania telefonu za 4k czy nawet za 1k, to nie używaj. Ale niektórzy mogą taką potrzebę odczuwać.

      To tak jakbyś się kłócił, że samochody terenowe są bez sensu, bo są drogie i jeździsz tylko po mieście.

      Nie jesteś archetypem człowieka.

    • Ogau

      No jeżeli ktoś kupuje samochód terenowy (tylko nie mów, że suvy to auta terenowe :D) do jazdy po mieście to niech nie oczekuje, że będę go traktował jako zdrowego na umyśle. Tak samo jak ktoś kupi ferrari do offroadu.

      Co innego oferują flagowce popularne od tych mniej popularnych? Co innego oferuje SGS8 w porównaniu do SGS7, że ludzie wymieniają jeden na drugi?

    • kofeina

      Nie, napisałem o gościu, który kupił sobie terenówkę, bo jej potrzebuje, a Ty byś wtedy powiedział, że „przecież nie potrzebuje, bo Ty jeździsz samochodem tylko po mieście”.

      Zszedłeś z tematu. Nie masz nigdzie flagowca za ~1000 zł.

    • Ogau

      Nie rozumiesz jednego. Samochód terenowy oferuje COŚ INNEGO niż samochód do jazdy po mieście.

      Co da ci super-hiper flagowiec w porównaniu z Mi5 za 260$? Co jest w nim takiego, że warto dopłacić kolejne 750$? Podaj choć jedną wartą tego funkcję.

      Już pomijam, że mnóstwo ludzi ma zainstalowane na tych flagowcach tylko fb, messenger i ewentualnie aplikację allegro czy innego sklepu.

    • kofeina

      To Ty tego nie rozumiesz, że pewne rzeczy oferowane przez flagowce dla pewnych osób są wystarczającymi dla przeważenia szali, by je zakupić.

      No i który flagowiec? Bo iPhone da mi np. iOS. SGS8 da mi zakrzywione krawędzie.

    • Ogau

      No przepraszam, ale TOŚ DOJEBAŁ. zakrzywiony ekran(pomijam, że ludzie po zakupie na to narzekają) za 750$, iOS za 750$. Nie widzisz tutaj niczego dziwnego? Pewnie nie, bo w innych komentarzach podniecasz się opaskami.
      To jest kupowanie na zasadzie „bo mnie stać, bo halinka będzie zazdrosna”. Ludziom zrobiono wodę z mózgu i to postępuje jak widać.

    • kofeina

      Jeszcze nie słyszałem żeby ktoś z moich znajomych narzekał na zakrzywione krawędzie, ale pewnie powiesz, że nie będą publicznie narzekać na coś, na co wydali tyle kasy.

      W którym miejscu się niby podniecam opaskami? Po prostu napisałem, że pewna grupa ludzi może je uważać za przydatne. Ja do niej nie należę, chociaż przez pewien moment uznałem, że może kupię. Okazało się jednak, że żadna nie spełniałaby moich potrzeb, więc nie kupiłem żadnej. Nie oznacza to jednak, że nie ma ludzi, których pewne potrzeby dzięki opasce zostaną zaspokojone.

    • Mój robi najlepsze zdjęcia i kręci filmy w 4K. Zabawne jest jak ktoś wyciąga swojego błyszczącego nowością One+ czy inne Meizu i pokazuje kaszanę jaka wychodzi po próbie zrobienia zdjęcia w nocy. Filmy natomiast w 4K dają duże możliwości w postprocesingu – mogę kadrować, robić najazdy itp. Przydaje mi się to rzadziej niż zdjęcia, ale nie muszę latać po znajomych i pożyczać sprzętu za grube tysiące.

    • Ogau

      Google.pl, wpisujesz kamera 4K, sumujesz ceny one+ + kamera, porównujesz z ceną flagowca. Dochodzisz do wniosku, że w niższej cenie masz lepszą jakość filmu i do tego możesz pojechać na wakacje :)

    • Grzegorz

      :) No tak, ale jak pisałem: nie ma sensu kupowania czegokolwiek, jeśli się nie wie po co mi to. A potem tworzenie bezwartościowego contentu, pt: na cholerę mi opaska, to badziew. No tak, jak się ją kupiło bez celu to badziew, a raczej bezużyteczny dla mnie gadżet. Gdyby ludzie kierowali się swoimi potrzebami, to sytuacja finansowa polaków na dziś dzień była by niesamowicie fantastyczna (a przecież jest dobra, skoro nas stać na te wszystkie buble i gadżety). A ministerstwo nie apelowało by o oszczędzanie…

  • Michał Krupiński

    Generalnie zgadzam się z autorem. Moim zdaniem opaski, pulsometry i różnego rodzaju aplikacje do monitorowania aktywności itp, fajnie się sprawdzają, żeby na początku zmotywować do ruchu i sportu – i to jest okej. Po wejściu na trochę wyższy poziom aktywności – i wiedzy z tym związanej – bardziej ograniczają niż pomagają.

    • kofeina

      Dlaczego ograniczają?

    • Michał Krupiński

      Wszystko oczywiście zależy od konkretnego człowieka, ale prowadzenie statystyk w pewnym momencie zabija spontaniczność i gdzieś tam w podświadomości jest jednak utrudnieniem, co często ogranicza. A jeśli na pewnym etapie nie potrzebujesz już motywacji, żeby być systematycznie aktywnym i dodatkowo wiesz co robić, a czego nie robić, żeby mieć pożądane efekty, to ta cała „księgowość” wydaje się być stratą czasu.

    • kofeina

      Ja akurat jestem człowiekiem, który chce „szybciej i dalej”, ale mogę tutaj konkurować tylko sam ze sobą.

      Z czegoś w stylu gadżetów, poza licznikiem na rowerze, miałem jeszcze pierwszą opaskę Nike+ Sportband i muszę przyznać, że opaska, a właściwie dane z niej i aplikacja na komputerze, pozwoliła mi przygotować się do biegu długodystansowego. Ale tak, nie była mi ani trochę do tego niezbędna, ale też nie wiem, czy bez niej bym się podjął takiego przygotowania.

    • Michał Krupiński

      No masz rację, ale to trochę inna sprawa. W tym przypadku potrzebujesz sprzętu do pomiaru prędkości/intensywności na konkretnym treningu, na podobnej zasadzie jak piłkarz potrzebuje do treningu piłki. Mi natomiast chodzi o takie przywiązywanie się do monitorowania całej swojej aktywności, w sensie, że bez statystyk, opasek itp. ani rusz

    • kofeina

      Nie przesadzajmy, na pewno nie jak piłkarz piłki, bo przecież wystarczy zegarek ;)
      Ale masz rację – są ludzie, którzy bez monitorowania nigdzie się nie wybiorą.

  • B.B.Wolf

    Jak dla mnie to opaski fitness są kolejnym krokiem do wirtualnej interakcji ze znajomymi. Dzielenie się dokonaniami ze znajomymi na zasadzie ‚przbiegłem/spaliłem/przepłynąłem więcej!’ 😉

    • kofeina

      Rywalizacja potrafi stanowić potężną motywację, a w skali makro doprowadziła nawet do tego, że człowiek wylądował na Księżycu ;)

    • B.B.Wolf

      Czyli opaski fitness w skali makro spowodują wyhodowanie nad-człowieka bo ludzie będą ze sobą rywalizować wysyłając sobie cyferki? 😉

    • Wirtualna interakcja? Po co, skoro można normalnie się spotkać i pobiegać/pojeździć razem? Wpis na fejsie albo licznik w endomondo nie jest nawet namiastką normalnych interakcji. Zresztą trochę niefajnie, jeśli potrzebne jest wzajemne motywowanie się do ruchu. To oznacza, że wybrałeść sport, który nie sprawia Ci przyjemności sam w sobie. Ja ruszam się dla przyjemności, robię to co sprawia mi autentyczną frajdę i samo w sobie daje satysfakcję, to że ktoś przebiegnie/przejedzie więcej ani mnie ziębi ani grzeje.

    • B.B.Wolf

      Jednak do tego głównie sprowadzają się fitness trackery wszelkiej maści 😉 mają motywować poprzez interakcje z innymi użytkownikami.

    • kofeina

      Jeśli ktoś potrzebuje takiej motywacji, by w ogóle wyjść się poruszać, to może faktycznie z tą przyjemnością masz rację, ale jeśli z tego powodu po prostu da z siebie więcej, to już trochę inaczej to wygląda.

  • razorree

    barometr – jest uzywany do precezyjnego podawania wysokosci (gps robi czesto to malo dokladnie), a kiedy to przydatne? wtedy kiedy gps, np. przy lazeniu/hajkowaniu i wielu innych czynnosciach na powietrzu

    • No to problem. Opaski z GPSem działają na bateriach 2-3 godziny. To dużo za mało do takich czynności.

    • kofeina

      Przypinasz powerbank 30000 mAH i lecisz ;)

  • Nie rozumiem po co to kowalskiemu, który się nie rusza z domu. Uprawiam aktywnie sport i dzięki temu mogę dokładnie kontrolować redukcje i prowadzić odpowiednie zmiany w diecie/treningu… ale jakbym siedział na kanapie i pierdział w stołek to chyba tylko dla szpanu. Dodatkowo na trening przecież nie będę trzymał telefonu w łapie aby mierzył puls czy kroki.

  • G58T

    Mając przyzwoitą opaskę można jeździć na rowerze lub wędrować po górach i rejestrować pokonaną trasę bez konieczności posiadania 3 powerbanków. Dobra opaska rejestruje dane z GPS przez ponad 15h. Przyjemnie jest też iść pobiegać nie targając ze sobą ciężkiego telefonu – szczególnie jak się ma duży telefon i jest gorące lato. Fajnie też oglądać sobie rano tętno spoczynkowe – można sprawdzić, czy przypadkiem nie przesadza się z aktywnością i nie należy lekko odpuścić. Kolejna sprawa to basen – ciężko mi sobie wyobrazić inne urządzenie (poza specjalistycznymi zegarkami dla pływaków) które samo zlicza czas i dystans. Przyzwoita opaska, dla sportowca-amatora jest bardzo przydatna – zbiera dane z kilku dyscyplin. Chyba, że nie uprawiasz żadnego sportu (lub uprawiasz sport, w którym nie ma co mierzyć), wtedy polecam kupić sobie inny gadżet.

    • kofeina

      Polecisz jakąś opaskę na basen? Bo nie mogłem niczego znaleźć sensownego…

    • G58T

      Garmin Vivoactive HR

  • Paweł K

    Mnie też to do niczego nie potrzebne. Ale ludziska kupują bo być może statystyczny grubas myśli, że jak zakupi taką opaskę to schudnie…siedząc przed tv i wpieprzając chipsy :)

  • Matip

    Sam wcześniej miałem smartwatcha (z androidem wear). Ponosiłem go kilka tygodni, dałem spowrotem do pudełka i na allegro.

    Jednym słowem : smartwatch = kasa

    • Matip

      Oczywiście smartwatch nie opaska fit

  • Tomek Mroczkowski

    dobry tekst, jak widzę wszędzie te krokomierze to się zastanawiam po jaką cholere to jest i po co marnuje baterię