Polskie programy związane z rozrywką to jedne z tych, które zawsze omijam szerokim łukiem. Nie to poczucie humoru, nie to podejście do licencji formatów które gdzieś mignęły mi w produkcji zagranicznych stacji. Ale wczoraj YouTube przyniósł mi rekomendację, która nie pozwoliła mi się oderwać od tematu przez kilka godzin. I naprawdę nie mogę w to uwierzyć, że to program produkcji TVP, którego... zabrakło na w ich usłudze VOD!

Algorytmy YouTube bywają nieprzewidywalne. Miejscami chybione tak bardzo, że bardziej już się nie da. Innym razem podsuną materiały, które — tak jak wczorajszy — nie pozwalają się oderwać od komputera/telewizora. Program o którym mowa nosi nazwę „Muzeum Polskiej Piosenki, czyli historia jednego przeboju” i najwyraźniej emitowany był kilka lat temu. Jedne z ostatnich wzmianek które znajduję na stronie Polskiej Telewizji dotyczą trzeciej serii i datowane są na wiosnę 2016. Ale to w niczym nie przeszkadza — bo to produkcja, która się nie zdezaktualizuje. Twórcy programu powracają do znanych muzycznych hitów polskich artystów i dzielą się wiedzą i wspomnieniami na ich temat. Zapraszają osoby które pracowały przy utworach (autorów tekstów, kompozytorów, ludzi odpowiedzialnych za aranżację), samych twórców, redaktorów muzycznych, producentów itp. — które opowiadają o danym hicie. Świetny program obfitujący w ciekawostki, których słuchałem z przyjemnością i dosłownie nie mogłem się od nich oderwać. Pełnych nostalgii, nakreślających realia, odbiór i szał, który wiązał się z danym wykonawcą czy zespołem.

I tak po kilku obejrzanych na YouTube materiałach, które ktoś wrzucił tam na własną rękę — chciałem zapoznać się ze wszystkimi odcinkami, a nie tylko fragmentami większej całości. Logicznym krokiem wydawało się skorzystanie w tym celu z VOD TVP. Platformy na której można znaleźć cały zestaw rozmaitych produkcji Polskiej Telewizji. Nie brakuje tam archiwalnych programów, seriali i filmów. Niestety — nie uświadczyłem tam ani jednego odcinka programu „Muzeum Polskiej Piosenki, czyli historia jednego przeboju”. Jedynym oficjalnym źródłem gdzie udało mi się znaleźć coś o programie, są najnowsze (dużo krótsze) odcinki, dla których znalazło się miejsce na profilu… youtube’owym, właśnie TVP VOD. Decyzja dla mnie kompletnie niezrozumiała, bo program naprawdę mnie oczarował. I jeżeli chcielibyście trochę powspominać, czy dowiedzieć się trochę o utworach które prawdopodobnie są dla was mniej lub bardziej rozpoznawalne, bo przez ostatnie dekady cały czas wałkowane są w radiu, telewizji i na wszelkiej maści festiwalach — to naprawdę warto się z nim zapoznać.

Nie będę ukrywał, że się rozczarowałem. Bo liczyłem, że po znalezieniu takiej perełki plany na weekend ułożyły się same, bo „Muzeum Polskiej Piosenki, czyli historia jednego przeboju”  jest na tyle wciągające, że wygrałoby nawet z debiutującym jutro Altered Carbon. Póki co zostają ścinki wrzucone przez fanów programu i oczekiwanie z nadzieją, że obsługa platformy udostępni wszystkie odcinki u siebie w VOD. Bo tak jak wspominałem już wcześniej — to materiały, które nigdy się nie zdezaktualizują i fajnie byłoby mieć do nich dostęp. Nie tylko polując na nie w telewizji…

Grafika