Ciekawie się dzieje po ostatniej wypowiedzi Murdocha dotyczącej wyjścia serwisów News Corp z Google. Na początku można było przeczytać nawet buńczuczne odgrażanie się Google, że mogą mu w tym pomóc potem jednak doszło do ciekawych i merytorycznych dyskusji przedstawicieli obu stron konfliktu.
Pojawiły się nawet pierwsze estymacje ile tak naprawdę imperium Murdocha może stracić na rezygnacji z wyszukiwarki Google. Według businessinsider.com na podstawie „kalkulacji na oko” na przykład dla WSJ może to być 10-15% przychodów.

Zaczęto też zastanawiać się czy coś zmieniło się w podejściu internautów do płatnych treści. Dziś ukazały się informacje o dwóch badania, które przedstawiają zupełnie sprzeczny obraz rzeczywistości. The New York Times opublikował wyniki badania z którego wynika, że ponad 50% ankietowanych internautów US było by w stanie płacić za dobrej jakości treści dostępne w internecie i na urządzeniach mobilnych. Amerykanie byli by w stanie wydać około 3 USD miesięcznie za takie usługi. Z kolei Forrester survey pokazuje z goła odmienne wyniki. Według tego badania aż 80% internautów w US nie chce płacić za treści w internecie.

Przyznam szczerze, że podoba mi się podejście Murdocha do biznesu. Niezależnie od tego czy jego ruch będzie samobójczy dla jego biznesu (w co nie wierzę ponieważ jest to dobry biznesmen) czy też nie, z pewnością wywołał on burzliwą dyskusję w której zaczynają pojawiać się różne scenariusze tego co może wydarzyć się w przyszłości.

Przede wszystkim jako alternatywę dla Google zaczyna wymieniać się głównego przeciwnika tej wyszukiwarki czyli Bing. Jeszcze ciekawiej jednak robi się kiedy News Corp mówi o tym, że mogą do dystrybucji i reklamy swoich treści użyć takich serwisów społecznościowych jak Twitter czy Facebook. Wyobraźmy sobie sytuację, że któryś z tych serwisów posiadał by treści, których nie ma w Google – czyż nie była by to pewnego rodzaju rewolucja?

Z pojedynczym partnerem taki jak Facebook z pewnością łatwiej będzie się porozumieć, zbudować nawet specjalne mechanizmy pozwalające na łatwe pobierani opłat, dzielenie się zyskami z reklam itp. Czy 250 milionów użytkowników w takiej sytuacji nie wystarczyło by dziennikom Murdocha do nie tylko utrzymania się na rynku ale również poprawienia swojej sytuacji ?

Oczywiście można powiedzieć, że pozostaje kwestia niechęci do płatności za treść. Moim zdaniem nie jest to jednak kwestia czasu – jeśli więcej dużych wydawnictw zdecyduje się na opłaty to tak naprawdę internauci nie będą mieli wyboru- no chyba, że poprzestaną na szybkich newsach w portalach.

Wyobraźmy sobie teraz co stanie się kiedy faktycznie Murdochowi się uda – w jego ślady z pewnością pójdą następni i Google może faktyczne boleśnie odczuć utratę kilkunastu dobrych dostawców treści. Taki scenariusz mimo iż chyba najmniej realistyczny pokazuje, że Google musi jednak mocno zastanowić się nad swoim podejściem w stosunku do wydawców i twórców treści. Chyba skończyły się już czasy w których samym błogosławieństwem było to, że dziennik czy portal jest dobrze zindeksowany. Twórcy tego na czym tak naprawdę w dużej mierze zarabia internet chcą teraz czegoś więcej i moim zdaniem Google nie będzie mogło ich ignorować i w końcu ugnie się i będzie wypracowany jakiś kompromis.

Czy nadal ktoś z was powie, że Murdoch strzelił sobie samobója i nie wie co robi ogłaszając wojnę i zerwanie „współpracy”z Google? Moim zdaniem Murdoch już w tej chwili osiągnął więcej niż może nam się wydawać.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • kogis

    A śmieją się z niego, że nawet na maile krzywo patrzy i niespecjalnie ich używa… Jakaś alternatywa dla monopolu G musi być. I musi się zacząć sensowna debata o płatnościach za poważne treści w sieci. To chyba jej początek. Gdyby kilku takich potentatów wypadło to Google mogłoby się okazać odrobinę nagie.

  • Pingback: antyweb.pl: AntyWeb | » Murdoch zmieni internet w taki jakiego jeszcze | flaker.pl

  • http://podstawy-inwestowania.pl/ GrassHopper

    Wiadomo, że jak będzie dobra alternatywa to KAŻDY wybierze tańsze rozwiązanie. Przecież to jest powód popularności blogów – w porównaniu z mediami main-streamowymi ich treść jest bardziej merytoryczna i bardzie obiektywna – nie ma artykułów sponsorowanych i finansowanych bo też bloger zadowoli się mniejszym zyskiem niż „redaktor poczytnej gazety”.

    Murdoch się wścieka bo najwyraźniej nie umie wejść do Internetu i pogodzić się z faktem, że świat się zmienił – media tradycyjne straciły władzę w postaci monopolu na kreowanie rzeczywistości i przez to część zysków :)

  • Pingback: antyweb.pl: AntyWeb | » Murdoch zmieni internet w | flaker.pl

  • http://matyszczak.blox.pl Sebastian Matyszczak

    Czyżby zapowiedź Web 3.0?

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    @GrassHopper:

    media tradycyjne straciły władzę w postaci monopolu na kreowanie rzeczywistości i przez to część zysków :)


    Sorry ale skręca mnie coś w środku jak czytam tego typu teksty. Nie chodzi o monopol i kreowanie rzeczywistości – co to za slogany? W tym wszystkim zawsze chodziło o biznes i Murdoch słusznie zauważa, że ten deal dostawcy treści z Google nie jest dobry dla tego pierwszego.

  • http://riu.wlc.pl Riu

    Podam przykład z mojego podwórka.
    Jest sobie gazeta X. Gazeta ta zatrudnia dziennikarzy, którzy produkują content, na potrzeby wersji papierowej i online, a także lokalnej rozgłośni radiowej. Gazeta ta (co ważne i co się chwali) w coraz większym stopniu stawia na wydanie elektroniczne. Adres elektronicznego wydania online jest prosty, a jego promocja jest stosunkowo tania, bo wykorzystujemy przecież dostępne inne „swoje” media czyli druk i radio. Dzięki temu jest sporo wejść bezpośrednich.
    Wejść z wyszukiwarki też jest sporo, ale…

    …w tym samym mieście funkcjonuje kilkanaście mniejszych i większych portali internetowych, które posiadają rubrykę „przegląd prasy”. Jest tam w leadach cytowana treść artykułów z naszej elektronicznej gazety X. Po wpisaniu do google określonej frazy często zdarza się tak, że ten przeglądy prasy, z racji lepszego pozycjonowania są odwiedzane w pierwszej kolejności. W takim razie ciężko powiedzieć ile, ale na pewno wydawca/autor traci na takiej sytuacji. Zyskuje ten kto lepiej z google żyję, a nie autor treści … taki wszechobecny efekt uboczny trendu web 2.0.

    Czy to nie jest przypadkiem tak, że my zapomnieliśmy o tym, że Google nie produkuje treści tylko ją wyszukuje? Może Murdoch chce aby jego czytelnicy tak jak świadomie mają ustawioną na starcie ulubioną przeglądarkę – mieli ustawioną swoją stronę? Budowanie świadomości?

    To tak jak z rejestracja na niektórych serwisach – chcesz otrzymać treść? – zaloguj się/załóż konto! Coś za coś.

    Właściwe i rozsądne podejście.

  • Pingback: antyweb.pl: AntyWeb | » Murdoch zmieni internet w taki jakiego jeszcze | flaker.pl

  • Pingback: Rozważania o niedostępności treści « Notatki Riu

  • http://podstawy-inwestowania.pl/ GrassHopper

    „Sorry ale skręca mnie coś w środku jak czytam tego typu teksty. Nie chodzi o monopol i kreowanie rzeczywistości – co to za slogany?”

    Ano takie, że to tzw wartość dodana do posiadania jakiegokolwiek opiniotwórczego „medium” o skali ogólnokrajowej (robiono między innymi takie badania – poszperam to wrzucę linki) – stajesz się ważny na arenie medialno-politycznej i jak w tym wypadku jesteś „kimś” przez całe życie i nagle na „salonach” pojawiają się młodsi, na równi z Toba i których stworzenie medialnego imperium (nie mówię o jednej firmie) zajęło mniej czasu i mniej prac – po prostu mieli pomysł. Wówczas pojawia się najzwyklejsza w świecie frustracja, która może objawiać się właśnie tym co robi Murdoch (staje dokładnie w opozycji do „nowego” – czyli chce kasy za coś, co na razie w internecie jest za free) – toż to w 100% diagnostyczne…

    Business jest w projektach, harmonogramach i budżetach, w ludziach zawsze będzie psychologia – szczególnie jak ktoś ma zaspokojoną część piramidy potrzeb i pieniądze nie są już dla niego najważniejsze (bo nie są potrzebne do „bezpieczeństwa”).

    /Psycholog, Ekonomista

  • Pingback: popularne-strony: AntyWeb | » Murdoch zmieni internet w taki jakiego jeszcze | flaker.pl

  • http://it500.pl adam

    Generalnie w tym co mówi GrassHopper jest sporo racji niestety.Stwierdzenie, że „media tradycyjne straciły władzę w postaci monopolu na kreowanie rzeczywistości i przez to część zysków :)” to żaden slogan. Jakiś czas temu jedna z agencji – bodajże ArtGence – „obwieściła koniec prasy drukowanej”, wywołując przy tym gigantyczny szum medialny i „święte oburzenie” przedstawicieli mediów tradycyjnych. Ale mogę powiedzieć, że znam dziennikarzy kilku z kilku dzienników (w tym lokalnego oddzialu Gazety) i wszyscy, jak jeden mąż, narzekają na systematyczny spadek nakładów, a jednocześnie wszystkie te wydawnictwa „idą w internet”. O czymś to świadczy.

    Inną sprawą jest natomiast kwestia płatności za treści. Na mój chłopski rozum ma to swoje dobre strony – dziennikarz z pewnością musi sie bardziej przyłożyć do swojej pracy wiedząc, że ktoś, kto płaci za dostęp do treści więcej wymaga.

    Z drugiej natomiast strony – USA to jedno, tu w Europie mam wrażenie jesteśmy znacznie bardziej przywiązani do czegoś, co nazwałbym nieco na wyrost „swobodnym dostępem do informacji”. Poza tym, i tu już mam na myśli konkretnie Polskę, chyba musimy jeszcze troszkę „podrosnąć” – na razie wciąż jeszcze przeważa podejście „po co mam płacić, jak mogę mieć za darmo”. Poza tym niestety, ale jesteśmy społeczeństwem w zasadzie biednym…

    PS. Przepraszam, że się czepiam, ale zamiast „estymacje”, może „szacunki” albo „prognozy” albo chociaż „przypuszczenia”? Bez urazy… :)

  • JanSobieski

    @adam:

    “po co mam płacić, jak mogę mieć za darmo”

    Moim zdaniem to kwestia jakości czy bardziej zaufania do i wizerunku autora oraz temat treści. Nie wyobrażam sobie płacenia za z news-y z pudelka ale na przykład za analizy i informacje ze stooq.pl jak najbardziej.

    Oczywiście otworzy to miejsce dla nowych wydawców z darmowym kontentem. Kwestia jakosci.

  • http://drugastronamiasta.pl JN

    model konsumpcji mediow sie zmienia i to jest glowny problem tradycyjnych gazet a nie google. tworzenie tresci tabloidowych jest tanie i tutaj model platny nie ma sensu bo zawsze sie znajdzie darmowa sensowna konkurencja. na platnych newsach nie da sie zarobic z tego samego powodu. robienie „prawdziwego dziennikarstwa” jest drogie i zapewne znajdzie amatorow gotowych placic ale biorac pod uwage naklady gazet jeszcze kilka lat temu bedzie to mikroskopijna nisza. pomysl zeby wielkosc tej niszy szacowac na podstawie ruchu na stronach gazet jest conajmniej odważny. to zawsze byl biznes ale biznes to okolicznosci, czas tresci dostarczanych w postaci prasy sie konczy, nie dlatego ze jest google tylko dlatego ze zyjemy teraz inaczej niz 100 lat temu i mamy milion innych mozliwosci. rozumiem ze Murdoch chce ratowac swojego titanica ale jego pomysl jest z zeszlego wieku. i nie, nie uwazam zeby zerwanie wspolpracy z Google to byl samoboj, to nic nie zmieni, mowimy o taktycznych detalach gdy cala strategia poszla sie gonic..

  • http://piotrweresniak.com/ Piotr Wereśniak

    Ariana Huffington założycielka jednego z najpoczytniejszych blogów w sieci The Huffingtonpost ujęła to krótko: „Tylko ostre porno i specjalistyczne analizy finansowe są w stanie przetrwać w modelu płacenia za content w sieci.”
    Jest w tym sporo racji.
    Mam wrażenie, że Murdoch idąc na wojnę z algorytmami Googlowskimi, wojuje tak na prawdę z całym Internetem. I przegra. Paru już próbowało (Bill Gates swojego czasu) i sieć ich pokonała. Rozpędzonej logiki zmian nie zatrzyma się przy pomocy worka z pieniędzmi. Nawet bardzo dużego. A Murdoch myśli po staremu.
    Ciekawe, że dokładnie w tym samym momencie, w którym ukazał się ten post, ja opublikowałem swój. Na ten sam temat, na swoim blogu. Coś ewidentnie wisi w powietrzu ;-)

  • tomek

    Krok Murdocha ciekawy – przez to ze boi sie maila moze potrafi wyskoczyc poza ramy naszego rozumowania. Zobaczymy.

    Ja na przyklad bylbym w stanie zaplacic za rzetelne tresci. Czemu nie – za lastfm place te 3$ miesiecznie i nie musze targac gigabajtow muzyki z dysku na dysk. Dlaczego mialbym nie placic paru zeta za dobrze napisane artykuly, ktore nie sa napisane przez PR-owcow (ktorzy defacto beda musieli zaczac pisac sensowne artykuly). Chyba coraa wiecej ludzi ma dosyc jakosc artykulow w necie.

    Poza tym jest cos w psychice takiego co kaze myslec, ze jak za cos placimy to to jest lepsze. I to wydaje sie wyrazniejsze u ludzi, ktorzy sa na tzw wyzszych stanowiskach. Jak ktos ma wiecej kasy wydaje jej coraz wiecej. Na co darmocha mu nie pozwala ;)

  • http://drugastronamiasta.pl JN

    rzetelne tresci? no ok, ale przeciez to nie jest tak ze gazety maja rzetelne tresci. zarzuty dotyczace stronniczosci, copy-paste tekstow pr’owych, chodzenia na skroty, pomijania waznych faktow to sa zarzuty do prasy tradycyjnej wlasnie. jak z tego zrobic produkt, ktorego glowna wartoscia bedzie rzetelnosc? i jak to masowo sprzedawac? jak czytelnicy mieli by odczuc ta wartosc dodana? rzetelnosc da sie zweryfikowac w dlugim okresie a na rynku od dawna utrzymuja sie tytuly slynace z nierzetelnosci, wiec moze niekoniecznie jest to zasadniczy argument sprzedazowy.

  • tomek

    zgoda – nierzetelnosc to glowny zarzut dla tradycyjnych mediow. piszemy jednak o mediach platnych w internecie. glownym czynnikiem psujacym tresc w necie jest imo parcie na seo, czyli de facto cpc. Jezeli bede mogl zaplacic za tresc, ktora nie powstala po to zeby lepiej sie pozycjonowac/sprzedawac, tylko zeby robic wrazenie to czemu nie? rss-ow juz praktycznie nie ogarniam. naprawde mysle ze ktos kto to ogarnie za mnie bedzie zarabial fajna kase

    kto powiedzial, ze beda to tresci tworzone w tradycyjny sposob? moze platne media beda kupowac tresci blogerow na wylacznosc? pozyjemy zobaczymy – fajnie ze ktos potrafi zdobyc sie na odwage dzialania poza nurtem.

  • http://drugastronamiasta.pl JN

    pytanie brzmi czy mowimy o niszy czy o mainstreamie. w mainstreamie moim zdaniem ten model nie ma szans, a tam uderza Murdoch ze swoimi tytulami. ale masz racje ze ciekawie bedzie na to patrzec, co prawda ja uwazam ze Murdochem kieruje desperacja a nie odwaga ale moze czasami to jedno i to samo.

  • tomek

    @JN:

    pytanie brzmi czy mowimy o niszy czy o mainstreamie. w mainstreamie moim zdaniem ten model nie ma szans


    z tym zgoda… szczerze to nie pomyslalem o tym

    chyba sie za bardzo rozmarzylem i zobaczylem ciekawe media bez reklam :)

  • Tomek

    Wg mnie dyskusja powinna się toczyć tropem, płacić za treści czy oglądać reklamy (choć w dobie adblocka brzmi to nieco śmiesznie), a nie czy to dobrze, że dzięki google docieram do potrzebnych mi informacji w ciągu 20 sekund.

    Może pan M. uważa, że życie toczy się za szybko, że trzeba usiąść w fotelu przy kazie lub koniaku, wziąć fajkę i czytać pachnącą prasę, ale te czasy mijają.
    Na gazete czy onet wchodzę, skanuje durnowate przecie nagłówki, i do głowy by mi nie przyszło przeglądać ofensywnie archiwum w poszukiwaniu czegoś, co w danej chwili potrzebuję.
    Google daje wartość dodaną, czy się to komuś podoba czy nie.

    To tyle jeśli chodzi o mainstreem czy wiadomości.
    Jeśli mówimy o niszach to sprawa wygląda już nieco inaczej, gdy myślę sobie czy zapłaciłbym za dostęp do antyweb aby nie oglądać reklam? odpowiadam sobie, że nie, a to dlatego, że jako zainteresowany niszą chcę wiedzieć co się dzieje, jakie są nowe produkty, na co mogę wydać moje ciężko zarabiane pieniądze w celu dalszego ich pomnażania. Jeśli Grzegorz zacząłby wyświetlać tutaj relamy samochodów, popukałbym się w głowę, ale może wtedy rzuciłbym jakąś monetę, aby nie ogłądać reklam opla czy bmw i aby Grzegorz miał co do garnka włożyć.

    reasumując : wg mnie jeśli dobrze piszesz, to jesteś czytany, jeśli ktoś Cię czyta, to znajdą się chętni zapłacić za reklamę. Jeśli czytasz to powienienś mieć wybór – płacę i nie chcę oglądać reklam. Wybór, do tego chyba jako ludzie w wolnych krajach mamy prawo. Autor ma prawo zarabiać na swojej pracy, ma również prawo zarabiać bardzo dużo, albo robić coś dla idei, to równiez jego wybór.

  • timmy

    czesc,
    uwazam, ze gosc dobrze robi. ma na tyle duza pozycje, ze nawet G musi brac go pod uwage (moze nie liczyc sie z nim, ale uwazac, bo to moze byc duzy precedens). Darmowa informacja w necie prowadzi do zalewu g.nymi reklamami i obnizeniem jakosci tresci, patrz gazeta.pl (i nie mowcie mi, ze powinienem sobie poczytac wyborcza jesli szukam czterosylabowych wyrazow).
    pobiezna ankieta wsrod znajomych – wiekszosc bylaby sklonna zaplacic 2 funty / miesiac za dostep do pelnej tresci np. thetimes.co.uk bez reklam i ok. 4-5 pln za dostep do gazeta.pl. Zauwazcie, ze to jest mniej wiecej cena dobrego butelkowanego browara w obydwu krajach :)
    Jasne, ze zawsze znajdzie sie wiekszosc obywateli lubujacych sie w czytaniu ‘dziennikow’ pt. ‘metro’ czy jakikolwiek polski odpowiednik. Pytanie czy masowy rynek, ktory w tym wypadku zapewne oznacza niska marze, jest droga dokadkolwiek. Ile tez mozna rozciagac marke – The Sun bingo, the Sun gazeta, The Sun strona www, The Sun papier toaletowy..
    Nic, mam nadzieje, ze to jest zapowiedz superodwaznego ruchu.
    pzdr

  • tomek

    @Tomek:

    że dzięki google docieram do potrzebnych mi informacji w ciągu 20 sekund.


    chciales napisac do najlepiej wypozycjonowancyh informacji? zeby dobrze zglebic temat musisz sesjii z google poswiecic duuuuzo wiecej niz 20 sekund

    w moim wieku jednak koniak, pachnaca prasa itp brzmia coraz bardziej kusząco :)

  • Tomek

    @tomek
    pisząc 20 sekund miałem na myśli „szybko”
    zapytania typu „słowo” odchodzą w zapomnienie coraz częściej pytamy dokładnie i tutaj pozycjonowanie traci na swojej skuteczoności. Do tego jak rozumiem zauważyłeś, że google udostępniło dodatkowe opcje (np. czas zaindeksowania materiału)
    Piszesz, że w Twoim wieku to koniak i pachnąca prasa brzmi kusząco
    ja mam 30 lat – a Ty?
    Ja nie pisze, że nie chciałbym mieć możliwości usiąść czasem i poczytac papier, ale idąc tym tropem, również dobrze mogę sobie to co mnie interesuje wydrukować (tak robi moja mama emerytka) a następnie czytać z papieru. Jeśli pociąga Cię natomiast sam zapach – możesz mieć zawsze schowaną puszeczkę z farbą. ;)

    en garde!

  • tomek

    @Tomek

    „zapytania typu “słowo” odchodzą w zapomnienie coraz częściej pytamy dokładnie i tutaj pozycjonowanie traci na swojej skuteczoności”

    coraz czesciej pozycjonuje sie tzw dlugi ogon (btw polecam ksiazke o tym samym tytule Andersena) – na takie wyniki trafiasz wpisujac zapytanie inne niz „slowo”. seo to chyba najdynamiczniej rozwijajaca sie dziedzina. moze social media i temu podobne cos na to zaradza, ale to co sie dzieje teraz na twitterze, facebooku, czy blipie pokazuje ze konca nie widac…

    ile mam lat? 34 ale nie wiek tylko rodzina uspokoila moj ped do sledzenia techno i generalnie troche mi ostudzila glowe – to te eksperyment czy tetryczeje, czy to po prostu zdrowy rozsadek – czas pokaze – czy bede z tym szczesliwszy czy nie ;)

  • http://filmaster.pl michuk

    A taki Mark Cuban idzie nawet dalej: czemu wycofywać się za darmo? Nich płaci za to Microsoft i Yahoo! Niech giganci wyszukiwania walczą o wyłączność na możliwość wyszukiwania treści — przecież na treści właśnie zarabiają. Ciekawe co z tego wyniknie :)

    Mark Cuban: A co gdyby zapłacić portalom za porzucenie Google?

  • Limes Inferior

    @michuk

    Milion dolarów za zrezygnowanie z Google! Interaktywnie zrobilo z tego nie lada sensacje. Cuban rozdaje po milionie dolarow za strone. Cuban wchodzi do gry :)
    Probowalem zwrocic autorowi uwage, ze nie zrozumial o co chodzi w wywiadzie z Cubanem, ale dwukrotnie komentarze nie przeszly przez moderacje. Na interaktywnie pomylili chyba moderacje z cenzura niewygodnych im komentarzy

  • tomek
  • tomek

    jeszcze odnosnie powyrzszej afery. Microsoft zaczyna sie dogadywac z wydawcami. Tylko patrzec jak powstanie ruch ‘Bung sucks’

    Tym sposobem Microsoft niszczy zaufanie o ktore tak sie ostatnio staral. Jednak wole google z ich wszechwiedza :)