60

Monetto – akt ostatni. Obszerny komentarz Łukasza Banacha

Wczoraj po południu napisałem Łukaszowi Banachowi (Monetto) iż będę pisał o Monetto i poprosiłem go o wypowiedzi na temat przyczyn niepowodzenia projektu, oto co Łukasz mi odpisał – oczywiście jest to tylko punkt widzenia jednej ze stron ale chyba uzupełnia nieco cały obraz sytuacji. Pełna wypowiedz Łukasza Banacha : Krótko i zwięźle – poniżej wypisuję kilka najważniejszych punktów które, moim zdaniem, zaważyły na obecnej sytuacji […]

Wczoraj po południu napisałem Łukaszowi Banachowi (Monetto) iż będę pisał o Monetto i poprosiłem go o wypowiedzi na temat przyczyn niepowodzenia projektu, oto co Łukasz mi odpisał – oczywiście jest to tylko punkt widzenia jednej ze stron ale chyba uzupełnia nieco cały obraz sytuacji.

Pełna wypowiedz Łukasza Banacha :
Krótko i zwięźle – poniżej wypisuję kilka najważniejszych punktów
które, moim zdaniem, zaważyły na obecnej sytuacji Monetto.pl:

1. Kwestia formułowania Zarządu i firmy – jeszcze zanim zawiązała się firma a projekt był w fazie pomysłu i konsultacji z funduszem podnosiłem propozycję (zarówno na forum funduszu jak i przyszłego zarządu) aby Prezesem został jednak ktoś inny:
-bo doświadczenie
-bo „nazwisko”
-bo wiek
Te zmienne uważałem za swój słaby punkt. IIF twierdził jednak nieprzerwanie iż Prezesem powinienem być z tego powodu iż byłem inicjatorem całego pomysłu.

1a) Brak bieżącego fizycznego kontaktu wszystkich członków pierwotnego teamu w jednym miejscu. Sebastian Kwiecień mieszkał we Wrocławiu i siłą rzeczy nie mógł na stałe być w Warszawie. Kiedyś uważaliśmy (także ja) że taka forma współpracy (poparta częstym kontaktami via telefon, skype itp.) + okresowymi spotkaniami w Warszawie się uda. Niestety nie wypaliło – i nie polecam nikomu takiej formy współpracy, szczególnie na pierwszym etapie powstawania projektu.

1b) Brak zaplecza.
Mowa zarówno o zapleczu i doświadczeniu IT (a to oprócz doświadczenia także odpowiednie kontakty i tańsze, wolne moce przerobowe – patrz: kokos.pl)
To także brak zaplecza w zakresie know-how samego social lending – ale o to trudno kogokolwiek winić (rozpatrywaliśmy i prowadziliśmy rozmowy w zakresie pozyskania np. know how zopa.com ale uznaliśmy jednak że realia polskiego rynku są trudno przekładalne w kontekście jakiegokolwiek zagranicznego rozwiązania).

2. Czas uruchomienia projektu.
Pierwotny (napięty) harmonogram przewidywał uruchomienie projektu pod koniec czerwca 2008 roku. Jednak z uwagi na start projektu kokos, fundusz wszelkimi metodami (także argumentami finansowymi) naciskał na jak najszybsze uruchomienie projektu. Finał był taki iż projekt wystartował bez przeprowadzenia nawet
jednego dnia testów. Cud że w ogóle zadziałał :) Za to wiele dni trwały testy pod jaką nazwą ma wystąpić projekt i jakie skojarzenia z nazwą będzie miała grupa docelowa (to był pomysł funduszu, któremu ulegliśmy – nie ulegliśmy zaś pomysłowi zorganizowania konferencji na starcie która miała pochłonąć lwia część pierwotnych kosztów marketingowych).

3. Zmiany w Zarządzie – tu wina rozkłada się na każdą z trzech stron. Moją – bo miałem inną niż pozostali członkowie Zarządu wizję pracy (weekendy, wieczory – bez patrzenia na sztywne godziny pracy. Członków Zarządu (zaangażowanie także w inne firmy/projektu i brak możliwości pełnego zaangażowania, w tym takiego mentalnego – osobistego, w sprawy Monetto.pl) Funduszu – bo odpowiedzialnością za sprawy zmian w Zarządzie zajął się, mimo moich monitów, za późno (w moim odczuciu oczywiście). Jednocześnie IIF nie godził się na późniejsz rozszerzenie składu Zarządu.

Uzupełnienie : W połowie 2008 roku wpadł na pomysł zmiany w Zarządzie (gdy został on już jednoosobowy). Chciano dokonać zmiany mnie (jako Prezesa) – rekrutując nową osobę a mnie przesuwając na stanowisko vice-prezesa. Zgodziłem się bez wahania (nie, nie przyrosłem do stołka :)). Pojawiły
się nawet ogłoszenia rekrutacyjne, jednak rekrutacja prowadzona przez IIF skutku nie przyniosła.

4. Akcent ostatni – zaprzestanie finansowania. 30 grudnia – naciski ze strony funduszu na szybką zmianę siedziby (obecna była „zbyt mało reprezentacyjna i zbyt mała”), rozszerzenie składu osobowego oraz ustalone zmiany w zakresie punktów ewaluacji, finansowania itp.. 31 grudnia – informacja o zaprzestaniu (natychmiastowym) finansowania projektu oraz polecenie zwolnienia członków zespołu w trybie natychmiastowym. Najgorsze było zaskoczenie i rozczarowanie członków zespołu który (i to ciekawe) ma największe pretensję nie do mnie jako prezesa (a formalnie tak właśnie powinno być) a właśnie do IIF.

5. Na polecenie funduszu – zawieszenie możliwości rejestracji nowych użytkowników i zaciągania nowych pożyczek.

Te czynniki (szczególnie decyzja z punktu czwartego) zaważyły nie tylko na istnieniu Monetto ale takze na obecnym wizerunku i sytuacji projektu.

Oczywiście każdy popełnia błędy (w tym ja – spowodowane po części zbyt małym doświadczeniem a po części współpracą z funduszem i innowacyjnością projektu). W moim odczuciu „cenzura” na forum była niepotrzebna (uczymy się na błędach) ale nie zaważyła na działalności serwisu (podobne sytuacje i oskarżenia ze strony użytkowników cały czas przewijają się np. na stronie forum.kokos.pl, włącznie ze strajkami inwestorów.). W moim odczuciu także, zbyt łatwo stałem się chłopcem do bicia zarówno dla funduszu jak i dla niektórym użytkowników Monetto (ze względu na wiek, bycie studentem a nawet niepełnosprawność).

Wielokrotnie odnosiłem (nadal odnoszę) takie wrażenie że dla wielu to, że byłem prezesem w tak młodym wieku, było wystarczającym powodem do zazdrości i formułowania twierdzeń „złodziej i kłamca”. Ale – dla mnie to także nowe doświadczenie, które procentuje w projekcie którego aktualnie jestem częścią.

Były też pozytywy współpracy z funduszem:
-mBank – cała współpraca z mBankiem (kluczowa dla istnienia projektu)
to właśnie zasługa Funduszu
-pierwotne zaufanie do mojej osoby i idei social lending

Nie mogę także zapominać o całym zespole – który tworzyli naprawdę fantastyczni ludzie (przez niektórych uważani za byty czysto wirtualne :)). Im należą się słowa podziękowania i uznania.

A co teraz z projektem?
Obawiam się, że z punktu widzenia zdrowego rozsądku oraz ze względów ekonomiczno prawnych, upadłość może wydawać się jedynym właściwym rozwiązaniem.

  1. Łukasz napisał(a):

    Były też pozytywy współpracy z funduszem:
    -mBank – cała współpraca z mBankiem (kluczowa dla istnienia projektu)


    Jedno z kłamstw pana Banacha – na stronie było napisane że oficjalnym partnerem serwisu jest MBank, przedstawiciele banku się bardzo zdziwili jak się o tym dowiedzieli i monetto musiało tą informację usunąć.

  2. Grzesiek MamBiznes.pl napisał(a):

    Nareszcie Łukaszu mówisz ludzkim głosem:-)

  3. Marcel napisał(a):

    Ja bym sobie odpuścił publikowanie tego typu tekstów. Po co palić za sobą mosty i tak krytykować swoich partnerów? Przecież dostałeś od nich (od IIF) życiową szansę. Nie udało się – trudno i idziemy dalej. Po co zostawiać po sobie nieprzyjemny zapach i rozdmuchiwać sprawę ? Tego nie rozumiem.

    W biznesie nie ma miejsca na obrażanie się….

  4. WildWezyr napisał(a):

    Cóż, szkoda, że padło. A jak sobie radzą inne serwisy z branży? Znacznie lepiej czy tylko nieco lepiej? Jak u nas wygląda kondycja social lending?

  5. Grzegorz Marczak Grzegorz Marczak napisał(a):

    @Marcel:

    Po co palić za sobą mosty i tak krytykować swoich partnerów?


    sorry ale gdzie ty widzisz palenie mostów? Moim zdaniem sporo zostało przemilczane nie powiedziane przez Łukasza dla właśnie dobra partnerów.

  6. Nino napisał(a):

    Wg. mnie takich rzeczy sie nie wywleka na forum publicznym, kolejny dowod ze Banach to nie jest powazna osoba.

  7. WildWezyr napisał(a):

    @Nino: po prostu gość napisał czemu im się nie udało (jego zdaniem), znaczną część winy zrzucając na karb swojego braku doświadczenia. Nie ma tu chyba żadnego prania brudów – czyli czegoś, czego publicznie pisać się nie powinno.

    Wydaje się, że przedstawione informacje mogą dać do myślenia niejednemu chętnemu na wystartowanie serwisu z wykorzystaniem finansowania: może nie być lekko, mogą wziąć cię na prezia, a jednak różnymi formami nacisku forsować swoje decyzje. Może nie być tak różowo jak się wydawało…

  8. bachus napisał(a):

    @Grzegorz Marczak


    sorry ale gdzie ty widzisz palenie mostów? Moim zdaniem sporo zostało przemilczane nie powiedziane przez Łukasza dla właśnie dobra partnerów.


    Kilka słów rzeczywiście Pan Łukasz poruszył ważną – a dokładniej: brak doświadczenia i przeświadczenie, że każdy „spiskuje” za Jego plecami i mu „zazdrości”. Nie oszukujmy się, ale wypowiedzi Pana Prezesa i zachowania raczej można zaliczyć do żenujących a kropką nad ” i ” jest ta przez Ciebie Grzegorzu zacytowana… Takie wypowiedzi nie do końca przystają na spotkaniu zarządu a co dopiero na forum publicznym…
    Jedyny plus tej publikacji jest taki, że samymi chęciami (nawet mając genialny pomysł i pieniądze) biznesu się nie buduje – czasem jednak kadra managerów odgrywa ważną rolę :-)

  9. Mariusz napisał(a):

    Kwestia formułowania Zarządu


    Tutaj Trzeba sobie nareszcie uzmysłowić, że niecoś takiego jak „inwestycja w pomysł”. Fundusz inwestuje w ludzi i w zespół. Jeżeli Łukasz Banach miał wizję jak prowadzić projekt, był jego pomysłodawcą, to powinien do końca firmować go swoim nazwiskiem. Zatrudnianie innego prezesa to pierwszy sygnał dla funduszu, że jednak pomysłodawca nie czuje się mocno w projekcie.
    Niewem dla czego w sieci pojawiają się w kółko bajki o inwestycji w pomysły. Tymczasem fundusz daje pieniądze na zespól, lub człowieka. Gdyby chiał inwestować w konkretny portal wtedy kierowałby się księgami rachunkowymi i wycenami metodą (np.: przychodową). Skoro jednak na pewnym etapie nie wiadomo co będzie z projektem. Jedyną szansą powodzenia jest inwestycja w zespół i lidera z nadzieją, że doprowadzą projekt do końca.

  10. Mariusz napisał(a):

    Dodam jescze , że gdyby fundusz miał zatrudniać managera i jeszcze budować zespól to mógłby sobie sam zrobić social lending bez wchodzenia w minetto. (pomysł przecież nie był ani unikalny ani innowacyjny).

  11. Wojtek napisał(a):

    A mi się podoba to co zostało napisane.
    Przede wszystkim: widać że Łukasz dużo przemyślał i co ważniejsze wyciągnął wnioski. B. słuszna uwaga że przemówił w końcu ludzkim językiem. To że zechciał się tymi przemyśleniami podzielić z nami to chwała mu za to. Kto zechce to skorzysta. Nie każdy ma odwagę, aby tak publicznie wypowiadać się na temat własnych błędów i słabości. Wiele przedsięwzięć powinno uczyć się z tego co jest powyżej bo to jest najprawdziwszy „case z życia”.

    A zarzut o publiczne pranie brudów jest nie do końca słuszny. Cokolwiek Łukasz by napisał (lub też nie ;) ) to zawsze znajdzie się ktoś kto powie że za dużo. Jakby zignorował pytanie Grześka to byłoby lepiej?

  12. Mimic napisał(a):

    Dlatego lepiej się uczyć na mniejszych serwisach, a potem brać za większą rzecz.
    Ale z drugiej strony, jeśli ktoś nie próbuje, to nigdy nie odniesie sukcesu. A że czasem biznes nie wypali – takie życie.

  13. Łukasz Banach napisał(a):

    Panowie (i Panie) – można oczywiście oceniać styl tej wypowiedzi (lub, wedle niektórych, jego brak).

    Niemniej ważne jest meritum współpracy z funduszem które chciałem przedstawić oraz kluczowe czynniki niepowodzenia, które moga przestrzec i uchronić innych.
    Tak, też kiedy traktowałem inwestycję funduszu jak „gwiazdkę z nieba”. Teraz gwiazdka okazała się niesamowicie szybko spadającą kometą z chmurą brzydko pachnących gazów.

    A co do obsesji na temat spisków i zazdrości – nie, o spiskach nie mówiłem ani słowa – tego typu teorie są mi obce.
    Ale jeśli ktoś pisząc o moim „wzbogacaniu się” ma na myśli moje dochody z tytułu prezesowania to spiszę poinformować – od blisko roku nie „zarobiłem” z tego tytułu nawet złotówki.

  14. Robert Drózd napisał(a):

    Grzegorz – w ramach dziennikarskiego śledztwa na temat przyczyn niepowodzenia Monetto, myślę że warto pogadać z innymi osobami, które pracowały swego czasu w Monetto, przede wszystkim członkami zarządu i marketingowcami.

    A do przyczyn podanych przez Łukasza dodałbym jedną: „brak szczerości”. W biznesie w którym tak ważne jest zaufanie nie można udawać kogoś kim się nie jest, robić wrażenie korporacji, działać na wielu kontach (słynne helpdeski). To zostało bardzo szybko wychwycone przez społeczność i niewątpliwie wpłynęło na te ataki. Na kokosie i finansowie też chyba są ludzie, którzy stracili na inwestycjach. Jednak atmosfera wokół tych serwisów jest zupełnie inna.

  15. Łukasz Banach napisał(a):

    Bo widzisz Grzegorzu – to jest tak, że w tej sytuacji umykają kwestie najważniejsze.
    Owszem, błędy były (różnej wagi – także te związane z komunikacją z użytkownikami czy radzeniem sobie z tzw. „trudnymi klientami”) – o czym piszę powyżej.
    Ale nie zmienia to faktu że np. zarzuty wielu kont helpdesk były jednak nieprawdziwe – podobnie jak to że osoby które tam się podpisywały nie pracowały w firmie ( a w szczycie pracowało w firmie na miejscu kilkanaście osób).

    I zgadzam się z Tobą – dla pełnego obrazu byłoby świetnie gdyby głos w tej dyskusji zabrali byli pracownicy Monetto.

  16. gdaq napisał(a):

    Takie informacje z pewnością będą ważne dla osób, które same chcą się angażować w tego typu projekty. Dla niedoświadczonej osoby z pewnością jest to dobra szkoła. Szkoda tego projektu, ale jak wcześniej powiedziano uczymy się na własnych błędach.

  17. Łukasz B napisał(a):

    Fajny byłby z tego „case study”, jak nie robić startupów.
    Ja wyciągnąłem jeden wniosek – nigdy przenigdy (a przynajmniej w okresie od startu do momentu w którym wiemy, że jest „dobrze”) nie oddawać sterów panom w garniturach – tzw. managerów – Bo co oni mogą wiedzieć o tym co chcesz zrobić, jaka jest tego wizja, gdzie chciałbyś zajść, i przede wszystkim twoja własna intuicja i _motywacja_, przeświadczenie.

    Można mieć doradców w postaci ludzi ze specjalistyczną wiedzą – jak w tym przypadku – ale trzeba się szybko uczyć. Ale ster zawsze jest twój – bo w końcu kogo to pomysł?!

    Jakbyś budował dom to też byś powiedział: „chce fajny ładny i funkcjonalny dom, a teraz mi go zbudujcie” i więcej na budowie się nie pokazał ? – rezultaty byłyby opłakane…

  18. Pink napisał(a):

    Brawo!!! Za wszystko trzeba było zapłacić kasą, ale doświadczenie bezcenne!

    Mało kto ma taką możliwość, aby w takim wieku zdobyć takie doświadczenie. Prowadzenie takiego projektu uczy wielu doświadczeń i myślę, że młody prezes już niedługo zostanie kolejnym prezesem nowej inicjatywy. I właśnie on będzie miał przewagę w doświadczeniu nad innymi podobnymi start-up’ami.

    Pozdrawiam!

  19. Patryk napisał(a):

    Nareszcie okazuje się że uruchomienie startup’u to nie rachu ciachu i nasza klasa. Oprócz pomysłu trzeba mieć doświadczenie, jeśli nie samemu to chociaż w postaci kogoś w zespole… mnie ten fakt cieszy.

  20. Krzysztof Bartnik napisał(a):

    Żeby zakończyć ten wątek zapytałbym się p. Łukasza co będzie teraz robił, jakie ma plany, etc. W sumie na zachodzie każdy, komu nie wypalił startup zostaje konsultantem:))

  21. Artur napisał(a):

    Moje 3 grosze w tej sprawie i w paru innych: http://blog.kurasinski.com/2009/09/04/zrob-se-biznes/

  22. Marcin Osman napisał(a):

    Łukasz,
    gratuluję odwagi! :)

    3mam za Ciebie kciuki :)

  23. Frasier napisał(a):

    Dziecinada. Takich rzeczy ni wywleka się, nie mówi sie o nich w ‚mediach’. Wystarczy powiedziec o różnicach w wizji przyszłości projektu, nieporozumieniach, różnych strategiach i tego typu ogólnikowe frazesy.
    Tak się wypowiada w profesjonalnych firmach. Kto jeszcze będzie chciałrobić interesy z tym Panem, jeżeli w każdej chwili może gdzieś pobiec i się pożalić?
    Nie udało się, trudno, gramy dalej.
    Co do pomysłów o rewitalizacji Monetto… Ludzie, toć to podstawy w komunikacji marketingowej – nazwa/marka została spalona kiedy zaczęły się problemy i niezdarnie starano się z nimi obchodzić. Internet to medium specyficzne – złe opinie o danym produkcie/stronie pozostają w nim ‚na zawsze’, łatwo je znaleźć i bądźmy szczerzy, przy kwestiach finansów większość z nas robi conajmniej szybkiego gugla, zanim włożymy gdzieś pieniądze.

  24. Tomek napisał(a):

    czesc,

    Ciekawa wypowiedz. Niezaleznie od tego, czy Lukasz przemilczal niektore aspekty calej sprawy czy nie. Nie pojechal po IIF jak po burej. Cenie ludzi, ktorzy publicznie potrafia sie przyznac do popelnienia bledow.

    Z wlasnego doswiadczenia wiem, jak nieprofesjonalnie moga sie zachowac osoby z funduszy tak pieknie opowiadajacych o sobie na imprezach branzowych. Trzeba o tym mowic, bo ludzie sa mamieni profesjonalizmem vc/ba, planami i wizjami, ktore, jak widac, czasem nie maja pokrycia w faktycznym doswiadczeniu osob z funduszy. Nie mowiac juz o elementarnych zdolnosciach komunikacyjnych.

    pzdr!

  25. Marcel napisał(a):

    @Grzegorz Marczak:

    sorry ale gdzie ty widzisz palenie mostów? Moim zdaniem sporo zostało przemilczane nie powiedziane przez Łukasza dla właśnie dobra partnerów.

    Nie odnoszę się do poszczególnych tematów poruszonych w powyższym artykule, tylko do samego faktu chęci napisania czegoś takiego przez Łukasza Banacha. Dla mnie tego typu PUBLICZNA krytyczna analiza swojego przedsięwzięcia, swoich partnerów (funduszu) i współpracowników jest właśnie takim paleniem mostów w biznesie. Takich rzeczy (moim zdaniem) się nie robi na forum publicznym. Każdy i bez tego i tak wie, że się im niestety nie powiodło….

    Poza tym zgadzam się z powyższą wypowiedzią:)

  26. Marcel napisał(a):

    @Łukasz B:

    nigdy przenigdy (a przynajmniej w okresie od startu do momentu w którym wiemy, że jest “dobrze”) nie oddawać sterów panom w garniturach – tzw. managerów

    Nie zapominaj, że to są ci ludzie, którzy dają ci pieniądze i mają prawo decydować na co będą one wydawane. Decydując się na współpracę powinieneś o tym wiedzieć.

    Do sterowania i zarządzania trzeba mieć jednak to „coś”. Może i to miałeś, ale oni jednak okazali się silniejsi… Gdyby było inaczej może wdrożyłbyś swoje rozwiązania.

  27. Łukasz Banach napisał(a):

    @Artur
    wystąpię nieco w roli adwokata diabła. Owszem, masz prawo mieć prywatną opinię na temat moich kompetencji ale fundusz nie mógł wyeliminowac słabego ogniwa (czyli według Ciebie – właśnie mnie) na początku projektu bo….fundusz inwestował własnie w pomysł który ja firmowałem.

    Nie byłem tam wynajętym menadżerem a osobą która miała pociągnąć projekt i zbudować zespół. Co nie oznacza że:
    -miałem zostać prezesem (SK byłby zdecydowanie lepszym kandydatem)
    -wiedza na temat social lending byla zerowa – tak nie było. Akurat IIF dostał kilkaset (!) stron analiz, biznesplanów, benchmarków i analiz prawno – podatkowych.

    W tym akurat aspekcie wiedza nie miała wpływu na powodzenie/niepowodzenie projektu.
    A projekt kokosa – to nie jest samodzielny, rentowny projekt – to jeden z wielu projektów Blue Media, która może sobie pozwolić na ich tworzeni

  28. mantrid napisał(a):

    w całej dyskusji, jak widzę, nie pojawiła się w ogóle wątpliwość w cały model biznesowy i social lending. wszyscy zachwyceni tym eksperymentem na skalę globalną zdają się szukać winnych w tych czy innych garniturach. tak jakby niezatapialność „pożyczek społecznościowych” była gwarantowana przez prawa natury, nikt nawet nie zawisł nad ewentualnością, że być może źródłem problemów jest tak naprawdę pożyczkobiorca i żadna polityka – czy to funduszu, czy zarządu, czy prezesa, czy kogokolwiek – nie mogła uratować wypływającego właśnie z portu Titanica.

    całe to roztrząsanie pomija zupełnie fakt, że źródłem upadku byli przede wszystkim nie spłacający zobowiązań uczestnicy karuzeli, a nie moderacja forum czy taki a taki zarząd. w platformach social lending weryfikacja wiarygodności i ocena ryzyka jest praktycznie nie możliwa. dzięki temu tak wielu pożyczkobiorców to ludzie, którzy utknęli w spirali długu. żadne wsparcie na forum, PR, reprezentatywna lokalizacja, a nawet kroki prawne nie zmuszą bankruta do spłacenia długu, którego spłacić on nie może.

    moim zdaniem, w ekonomii pustego pieniądza i łatwego kredytu, generującego subprime’owców, social lending jest z góry skazany na porażkę. musi się on stać agregatorem toksycznych transkakcji. w USA do niedawna podejrzane pożyczki lądowały np u Fannie Mae. a gdzie ta instytucja (i jej naśladowcy) wylądowała niektórzy pewnie już słyszeli. w Polsce takich „pożyczkodawców drugiej szansy” raczej nie ma, więc nic dziwnego że podejrzani dłużnicy lądują hurtowo właśnie w social lending.

    wraz z upadkiem monetto, teraz ci „subprime’owi” dłużnicy przejdą do konkurencji zatruwać ich platformy. monetto miało tego pecha, że – najwyraźniej – odsetek takich dłużników był tu największy, a firmie nie udało się wystarczająco szeroko uśmiechać do złej gry. przy czym to nie wina zarządu, prezesa ani funduszu, że uśmiechu nie da się rozciągnąć na tył głowy. czekam na spadające kokosy i wątpię, aby ta finansowo-webowa inicjatywa przetrwała chociaż najbliższe dwa lata.

  29. Łukasz Banach napisał(a):

    @Marcel:

    Może i to miałeś, ale oni jednak okazali się silniejsi…

    To akurat nie ja pisałem :)

    Przyznać się kto ma jeszcze te samy inicjały :)

  30. Łukasz Banach napisał(a):

    @mantrid:

    Może to co powiem zabrzmi dziwnie? szokująco?
    ale uważam że w chwili obecnej social lending jako projekt odrębny który musi wypracować swoją rentowność nie ma szans na rynku.
    Dlaczego?

    Bo do momentu w którym rozwiązania weryfikacyjno scroringowe w Polsce nie będą na poziomie zachodnim (experian, equifax – czyli realna, pełna historia, dostęp online, scoring uwzględniający wszelkie zmienne i obliczony globalnie) dopóty będzie wysoki (o wiele wyższy od akceptowalnego poziomu 5-7%) poziom niespłacania pożyczek.

  31. Rafal napisał(a):

    Trzeba pamiętać o jednej zasadniczej kwestii. Fundusze typu zalążkowego są naprawdę ciężkim tematem ze względu na ograniczenia finansowe. (do 1 mln EURO). Jeżeli zgadzamy się aby fundusz miał pakiet większościowy za 500 tyś zł to tak naprawdę możemy zapomnieć o dalszym finansowaniu skoro zostaje nam 20-30%. Chyba, że odniesiemy wielki sukces. Przeglądając portfolio IIF to sukces może odnieść jedynie meble.pl. Inne inwestycje ………… raczej umrą, chyba, że miały umrzeć.

  32. Grzegorz Marczak Grzegorz Marczak napisał(a):

    @Frasier:

    Dziecinada. Takich rzeczy ni wywleka się, nie mówi sie o nich w ‘mediach’.


    Niby dlaczego – co to mają być branżowe tajemnice? Zamiatamy pod dywan to co złe i jedziemy dalej. Takie podejście to dramat tej branży. Wszyscy udają, że jest świetnie?

  33. Arnold Buzdygan napisał(a):

    mantrid: Masz rację w całej rozciągłości. Jeżeli ktoś pożycza pieniądze na taki lichwiarski procent to jest albo oszustem albo desperatem.
    Rozumiem, gdyby to były inwestycje w jakieś interesy – choćby przewiezienie góry lodowej z Antakrtydy na Saharę – ale pożyczka !?
    Z drugiej strony gdzie dziś trzymać kasę? Przecież dziś nawet banki niczym się nie różnią od niewypłacalnych dłużników w pętli kredytowej. Gro ich portfela – czyli rzekomych „inwestycji” – to zakup rządowych obligacji. A one są pustymi wydmuszkami bo żadne państwo nie generuje dziś zysków lecz jedynie powiększające się ciągle deficyty. (Swoją drogą ciekawe jak długo tak będą mogły robić?).
    Brak jest nieregulowanej giełdy, gdzie ludzie mogliby swobodnie inwestować takie drobniaki. Niestety obecne Władze nigdy na to nie pozwolą – kasę trzeba zanieść do banku, a ten pożyczy rządowi . Wszystko oczywiście w trosce o to żeby dzieciaki opsss… obywatele nie stracili kasy ;)

    pozdrawiam

  34. Arnold Buzdygan napisał(a):

    Grzegorz: bo dzisiaj liczy się tylko przedstawienie, show – jak to mówią Amerykanie. Reszta jest niesmaczna.

  35. artur napisał(a):

    Niby czemu się nie wywleka takich spraw? Może dzięki temu któryś z was zastanowi się 2 razy zanim zapuka do bram IIF ze swoim pomysłem. O serwisie było głośno, o ŁB napisano wiele w czarnych kolorach w wielu miejscach, więc chyba ma prawo opisać sytuację ze swojego punktu widzenia.

  36. petroniusz napisał(a):

    ale proszę, czym tu się podniecać, skoro żaden z serwisów social lending nie zrobił żadnej dostrzegalnej kariery w polskim internecie. monettto, kokos, finansowo, czy co tam jeszcze działa w tym obszerze, to zupełnie marginalne inicjatywy. to u nas. a jak się im powodzi na świecie, nie chciało mi się sprawdzać, ale chyba nie słuchać żadnych rewelacji na ten temat.

  37. Ryszard napisał(a):

    Trochę mnie zdziwiły te sformułowania typu: IIF polecił, na polecenie funduszu. Nie znam umowy spółki, ale niezależnie od tego zarząd spółki ma spore możliwości niezależnego działania. Rzecz jasna spółka właścicielska ma dużo do powiedzenia, ale powinno odbywać się to na drodze uchwał, zwłaszcza jeżeli są rozbieżności zdań, co sposobu prowadzenia biznesu. Jeśli wykonuje się niewygodne polecenia telefoniczne, to później zostaje się z ręka w nocniku.

    Pozdrawiam

  38. Łukasz C napisał(a):

    Wielokrotnie odnosiłem (nadal odnoszę) takie wrażenie że dla wielu to, że byłem prezesem w tak młodym wieku, było wystarczającym powodem do zazdrości i formułowania twierdzeń “złodziej i kłamca”.


    Daję głowę, że gdyby przeprowadzono badania nt. percepcji biznesu przez grupy wiekowe okazałoby się, że ten sam biznes prowadzony przez osoby starsze niż bana grupa byłby znacznie lepiej przez nią oceniany niż biznes prowadzony przez osoby młode – rówieśników badanej grupy użytkowników.

    Prawda jest taka, że jak ktoś ma 22 lata i widzi właściciela przyszłościowego serwisu w podobnym wieku to budzi się w nim zawiść. Wydaje mi się, że to jest polska specjalność.

  39. Marek napisał(a):

    Hehe, typowi polacy. Wszyscy mądrzy po szkodzie…
    Żal mi Was, tych komentujących negatywnie, jak jesteście takie „kozaki” to zróbcie swój projekt i postarajcie się o finansowie przez IIF lub inny fundusz.

    Wyszło jak wyszło, może to brak doświadczenie dyrektora, może to narzucanie się IIF albo inny czynnik spowodował upadek monetto. Ale warto i tak napisać o tym kilka zdań, historia lubi się powtarzać, a jeżeli nawet JEDNA osoba wyciągnie wnioski z tego co się stało z monetto i nie powtórzy błędów to już będzie to warte publikacji na blogu.

    Najzabawniejsze jest to że osoby, które tak agresywnie atakują prezesa nawet nie podpisują się imieniem i nazwiskiem…
    Niestety to jest Polska, odpowiedzialność cywilna to w naszym kraju pojęcie zapomniane. Przecież super jest obrazić kogoś, kogo się nawet nie zna.

    Szkoda mi Was, biedni nieudacznicy…
    Załóżcie serwis podobny do monetto i wtedy będzie mogli pisać takie durne komentarze.

  40. Bartek napisał(a):

    „Projekt MONETTO jest doskonałym przykładem, jak cenne i nieodzowne dla przedsięwzięć typu startup jest wsparcie pozafinansowe, jakiego udziela najbardziej doświadczony na tym rynku fundusz wczesnego etapu.”

    http://www.iif.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=55&Itemid=64

    cóż… mogliby sobie wyedytować tę stronę bo są co najmniej zabawni ;-)

  41. gruba napisał(a):

    Marek tez sie nie podpisales nazwiskiem.

  42. Pawmaster napisał(a):

    #Marek – Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz – Byłem na konferencji w Poznaniu, gdzie większość osób PRZED startem monetto wątpiło w sukces tej działalności, podając m.in. powody o których (dopiero) teraz głośno mówi Ł.B. Wyszło jak wyszło, ale mogło wyjść lepiej, ta historia powinna dać wiele do myślenia przyszłym twórcom poważnych serwisów w sieci, ale i nie tylko.
    Pisanie o tym, że ktoś się nie podpisuje imieniem i nazwiskiem jest trochę nie na miejscu, tym bardziej że sam tego nie robisz.

  43. palmserwis napisał(a):

    @Pawmaster NK też na pewno nie wróżono sukcesu

    Jak dla mnie bardzo cenne informacje. Sam uczestniczę w jednym startupie, będącym zresztą na liście PARP 8.1 i takie info może pomóc. Co do bilansu sukcesów i porażek Monetto.pl – wszyscy wyszli poobijani ale na pewno „wzmocnieni” o nowe doświadczenia – i to chyba najważniejszy wniosek. Zrzucanie winy już nic nie pomoże – to jest tylko biznes, nie ma co traktować tego osobiście tylko otrzepać spodnie po upadku z roweru i jechać dalej.
    Wszelkim uczestnikom tego projektu szczerze życzę sukcesu, na który nigdy nie jest za późno.

  44. aloszka napisał(a):

    Odważna wypowiedź
    Łukaszu, życzę powodzenia w następnych projektach! Doświadczenie na pewno się przyda

  45. PrawdziwyKomentator napisał(a):

    Trzeba było się przeprowadzić do tej bardziej reprezentatywnej siedziby ;)

  46. Adam napisał(a):

    @Łukasz Banach

    Jak moge usunac swoje konto w monetto.pl? Support nie odpowiada na maile od kilku miesiecy.

  47. dc1 napisał(a):

    Szkoda mi Lukasza. Jak widac, Polsce nie warto probowac, bo kazda pomylka, potkniecie i porazka oznacza tylko jedno: ze „zyczliwi” pojada po Tobie jak po psie.
    W takich przypadkach, zawsze przypomina mi sie tekst Lady Pank:

    „W siódmym niebie nienawiści
    zmiłowania ani gram
    W siódmym niebie nienawiści
    lepiej niż na haju nam
    Nic tam nie jest wybaczone
    Byle drobiazg, byle grzech…
    Wszystkie chwyty dozwolone,
    by przywalić komuś, eh !
    (..)

    Niech no kto wychyli łeb
    Trzeba opluć, zgnoić, zgnieść
    Taki nasz powszedni chleb
    Obsobaczyć go i cześć”

    So true.

  48. Jarek napisał(a):

    Gratuluję odwagi i cieszę się, że mogłem przeczytać szczere (chociaż częściowo) słowa, dobry przykład „case’u” – niezależnie od tego co uważacie (wypada/nie wypada, członek zarządu, czy wybiórczy komentarz itd) – to takie wypowiedzi naprawdę sporo tłumaczą i być może 10 innych osób realizujących pomysły właśnie podjęło na postawie wywiadu decyzje mogące poprawić ich interes (w 90% będą to osoby bez doświadczenia biznesowego, a takie właśnie prowadzą małe/średnie przedsięwzięcia webowe).

    W Polsce dzielenie się doświadczeniem jest nie na miejscu – odkrywa się słabe karty, „pali mosty” – otwartość jest od razu ganiona, a powinna być wykorzystywana jako współpraca. W Angliii np. w branży turystycznej serwisy otwarcie dzielą się informacjami, w Polsce i sieciowych biznesach wszystko jest zamknięte na kłódkę.

    Np. w USA słychać o wielu rozmowach typu MS/Google/Yahoo – myślicie że tacy konkurenci w Polsce by ze sobą rozmawiali?

    Nie chodzi o publiczne wynaturzenia, w głosie pana Łukasza czuć gorzki smak porażki, ale chciałbym zdecydowanie zmotywować go do dalszych działań.

    Gdyby myśli rozwinąć i przygotować jako obszerny case/wywiad/artykuł, bez wskazań personalnych, byłaby to ogromna wartość wg mnie. Pozdrawiam.

  49. Waldek napisał(a):

    A co z ludźmi – PD, którzy tam utopili swoje pieniądze? Jak one zostana im zwrócone?

  50. BartS napisał(a):

    @Łukasz Banach:

    Bo do momentu w którym rozwiązania weryfikacyjno scroringowe w Polsce nie będą na poziomie zachodnim (experian, equifax – czyli realna, pełna historia, dostęp online, scoring uwzględniający wszelkie zmienne i obliczony globalnie) dopóty będzie wysoki (o wiele wyższy od akceptowalnego poziomu 5-7%) poziom niespłacania pożyczek.


    E tam, opowiadasz. Na Monetto poziom spłat wynosił 97%, przecież by nie okłamywali użytkowników w tak ważnej kwestii. Prawda?

  51. Wojtek Partyka napisał(a):

    Panie Łukaszu!
    Proszę się postawić w sytuacji klienta!
    Zainwestowałem na monetto ok 2000 zł z czego odzyskałem ok 1000zł a użytkownicy wiszą mi jeszcze 1200zł.
    Nagminnie się tłumaczą, że mają zablokowaną możliwość spłat od momentu gdy „zostali oddani do windykacji”. Ale jak twierdzą nikt ich nie windykuje.
    Wszystkie windykacje prowadzone przez Kaczmarskiego w moim przypadku zakonczyły się niepowodzeniem.
    Mam kilkunastu dłużników winnych mi po 50-100 zł
    Cholernie potrzebuję tych pieniędzy (jestem studentem) , nie spodziewałem się takiej spłacalności.
    Co mi Pan radzi zrobić?
    Z góry mówię, że za założenie sprawy w sądzie zapłacę więcej niż stracę darując, a moim celem nie jest walka z wiatrakami, tylko odzyskanie kasy. Żaden prawnik nie weźmie tej sprawy za „koszty zastepstwa” wynoszące 60 zł.
    Proszę mi powiedzieć, jak mam się wykręcić z tej kałabani, w którą Pan mnie wkręcił?

  52. Adam napisał(a):

    Wojtek Partyka: Panie Łukaszu!
    Proszę się postawić w sytuacji klienta!
    Zainwestowałem na monetto ok 2000 zł z czego odzyskałem ok 1000zł a …
    Proszę mi powiedzieć, jak mam się wykręcić z tej kałabani, w którą Pan mnie wkręcił?

    Może ja postaram się odpowiedzieć (za twórcę Monetto).

    1. Równie dobrze ta sprawa mogła dotyczyć: kokos, finansowo, a nawet Allegro. Np. gdy zakupiony towar miał być nowy i sprany, a okaże się używaną tandetą. Czy wobec tego można zarzucić twórcom Allegro, że wpuścili kogoś w maliny? To tak jakby ktoś powodując wypadek samochodowy, zrzucił odpowiedzialność na producenta, albo jeszcze na wynalazcę piekielnego pojazdu!

    Serwisy nie tylko tego typu informują, że NIE BIORĄ ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA SZKODY!
    Dopowiem – za nietrafne, w tym i NIE PRZEMYŚLANE inwestycje (tym bardziej, że w ogóle nikt nie gwarantował żadnego zwrotu -równie dobrze mogłoby nie być nawet tego tysiąca). Ryzyko jest wszędzie -na giełdzie ludzie potracili znacznie więcej niż na SL. Sam mam straty na finansowo, kokos (poza nimi akurat „nie inwestowałem” -o ile można to nazwać inwestycją. Powierzając w ten sposób pieniądze losowo wybranym nieznajomym TRZEBA LICZYĆ SIĘ, ŻE MOGĄ NIE WRÓCIĆ (tym bardziej jeśli nie ma się czasu lub pomysłu na ich dodatkową prywatną weryfikacje). Obserwowałem te serwisy od pierwszych miesięcy, zdając sobie sprawę z ogromnej skali oszustw. Tu Monetto nie jest jakimś wyjątkiem (nawet uruchomiło najbardziej rozbudowany system weryfikacji, o czym teraz się zapomina).

    Jeśli nadal ma Pan problem jak poradzić sobie z tym małym deficytem wystarczy pożyczyć na SL. Znane mi dobrze: kokos, finansowo wbrew pozorom mają dobrze (uzyskanie tam pożyczki dla osoby wiarygodnej i inteligentnej nie powinno być najmniejszym problemem). Oprocentowanie wcale nie musi być większe niż w banku (często jest mniejsze np. w kokos blokada do 20% w skali roku).

    W przyszłości /tym bardziej eksperymentując z nowymi projektami/ radził bym inwestować TYLKO NADWYŻKI, których strata nie była by znaczącym uszczerbkiem dla budżetu. Ten częsty błąd (a może świadoma gra coś jak hazard) jest dla mnie szokujący: pożyczkodawcy są jednocześnie pożyczkobiorcami i odwrotnie /czyli stąpają na granicy przepaści bez większej płynności/!

    Wg. mnie rejestracje w serwisie powinien warunkować krótki test poprzedzony kursem umiejętności zarządzania pieniędzmi z wskazaniem niebezpieczeństw czmychających na PB i DD. Nowi użytkownicy często nie są świadomi zagrożeń, szybo popadają w spiralę długów lub omijają zabezpieczenia limitami pożyczając po kilka tysięcy na raz jednej osobie.

    Idea SL ma szanse też w Polsce. Potrzeba tylko dobrego i opiekuńczego serwisu, nastawionego nie na zysk i oglądalność, a na DOBRO UŻYTKOWNIKA.

    Pozdrawiam
    Adam_

  53. Wojtek napisał(a):

    Dziękuję za odpowiedź, jednak proszę wziąć pod uwagę, że kokos czy finansowo jakoś nie doprowadziło siebie i klientów do bankructwa. Allegro wręcz oddaje z własnej (czy ubezpieczyciela – nie wiem) kieszeni straty wysokości 50-500 zł pod warunkiem oddania sprawy na policję.
    Allegro też odpowiada na maile i telefony klientów, co już jest wielką przewagą nad monetto.
    System weryfikacji na monetto był totalnie beznadziejny, bo pożyczałem wyłącznie osobom, które przeszły weryfikację z najwyższą notą, a odzyskałem połowę pieniędzy. Cóż więc znaczy ta najwyższa nota?
    Mym zdaniem nie ma żadnej wartości.
    Sądzę, że zostałem oszukany przez monetto, np zapewnieniami, że ściągalność wynosi 97% (do tej pory nie podano jaka jest na prawdę).
    Zapewniano mnie, że (za moje pieniądze osobno pobierane) firma windykacyjna będzie odzyskiwać moje długi.
    Przecież to śmiech na sali, mam raporty z tej windykacji. Np pięciokrotna nieudana próba dodzwonienia się do dłużnika.
    Nawet im się nie chciało wysłać mu listu poleconego, nie mówiąc o wizycie domowej czy u pracodawcy. A mówię o dłużnikach, którzy wyłudzili na monetto dziesiątki tysięcy złotych.

    Na dodatek zarówno cwaniaczki wyłudzające kasę na monetto, jak i cwaniaczki pracujące w monetto jak i cwaniaczki z zarządu monetto (ciekawe czy byli w zmowie) pozostają zupełnie bezkarni, gdyż każde jednorazowe wyłudzenie jest na zbyt małą skalę by go jakkolwiek dochodzić.

    Pozdrawiam

    Wojtek

  54. warszawianin napisał(a):

    Iluż tu pieniaczy się zgromadziło….. 8-|

  55. Wawaseven29 napisał(a):

    Witam, mam uwagi do działalności Pana Ł. B. Chłopina nie ma pojęcia o biznesie, jego kalectwo naprawdę jest wykorzystywane przeciwko drugiej osobie, wykorzystanie sytuacji in +. w najprostszych czynnościach wynika z tej sytuacji, dodatkowo jestem świadkiem świadomego działania i bezczelnelności Łukasza w codziennej sytuacji że mu się należy i nikt mu nie podskoczy a tym bardziej nie odmówi. Można mnożyć, jeżeli z nim rozmawiać to jak równy z równym pominąć jego ułomności które są jego atutem jak sam twierdzi.