49

Mogę płacić za treści w sieci, ale muszę mieć do tego powód!

W sieci jest coraz więcej płatnych usług, które w zamian za naszą gotówkę oferują coś czego nie można znaleźć za darmo. Sam już teraz chętnie z kilku korzystam i nie waham się zapłacić kilku złotych, ponieważ coraz częściej ma to sens. Jednak nadal jest to w naszym kraju rynek bardzo ograniczony, a szkoda ponieważ potencjał jest ogromny. Pisałem Wam jakiś czas temu o piractwie i tym, że jest […]

W sieci jest coraz więcej płatnych usług, które w zamian za naszą gotówkę oferują coś czego nie można znaleźć za darmo. Sam już teraz chętnie z kilku korzystam i nie waham się zapłacić kilku złotych, ponieważ coraz częściej ma to sens. Jednak nadal jest to w naszym kraju rynek bardzo ograniczony, a szkoda ponieważ potencjał jest ogromny.

Pisałem Wam jakiś czas temu o piractwie i tym, że jest to aktualnie nieodłączny element naszej internetowej egzystencji. Nie chcę tutaj znowu się powtarzać, ale o jednym muszę wspomnieć. Moim zdaniem jedynym skutecznym sposobem na walkę z nielegalnymi treściami jest zapewnienie oryginalnych materiałów w dobrej jakości i przystępnej cenie. Ja chętnie za takie coś zapłacę, jednak muszę czuć, że nie wyrzucam moich pieniędzy w błoto.

Nie dostaję płyty z muzyką = nie dostaję nic = nie płacę?

Zacząć muszę jednak od naszej mentalności, ponieważ ona jest chyba najważniejsza w podejściu do płatnych internetowych treści. Pokolenie, które wychowało się w latach 90-tych (no i starsi) jest przyzwyczajone do tego, że za wydane pieniądze dostają jakiś towar. Coś namacalnego, co potem mogą postawić sobie na półce. W tych mrocznych technologicznie czasach, gdy modemy złowrogo piszczały przy próbie połączenia nie było płatnego towaru, którego nie można było dotknąć. Królowie osiedla, którzy mieli nagrywarkę oraz dostęp do wielu gier nie dawali nikomu za darmo nowych tytułów. Można je było zakupić, jednak w zamian zawsze była płyta CD, a czasem nawet (u tych lepszych) można było dostać wydrukowaną w pośpiechu i składaną w Paincie okładkę z nazwą gry. Towar namacalny i jak najbardziej realny, więc ludzi płacili, a kolejki do osiedlowych piratów nie miały końca.

Teraz to się zmieniło, ponieważ usługi czy towary są dostępne tylko wirtualnie. Mam wrażenie, że wiele osób z mojego pokolenia lub starszych nie do końca przyzwyczaiło się do tej zmiany. Sam jeszcze kilka lat temu taki byłem. Nie chciałem płacić za treści w sieci, więc szukałem darmowych odpowiedników. Muzyki słuchałem w radiach internetowych, na YouTube czy potem dzięki bezpłatnej wersji Spotify. Jednak jeśli chodzi o rzeczy namacalne, to nie miałem problemu z wydawaniem swoich pieniędzy. Musiał to jednak być prawdziwy krążek mojego ulubionego artysty, który mogłem postawić sobie potem na półce. Do głowy by mi nie przyszło, że mam płacić abonament za muzykę, która zniknie z mojego dysku gdy tylko anuluję subskrypcję. Nie chciałem też filmów w sieci, ponieważ mogłem je obejrzeć tylko w ciągu 48 godzin, a potem znów musiałbym zapłacić. Tutaj jest pewien dziwny paradoks, którego nie jestem w stanie zrozumieć. Ludzie kiedyś chętnie korzystali w wypożyczalni kaset, ale nie chcą płacić za filmy w sieci. Czy tutaj chodzi tylko o cenę (pamięć już nie tak, ale kosztowało to chyba nie więcej niż 3-4 złote za dzień) czy jakaś jest jakaś bariera w płaceniu przez sieć?

DVD Collection

Potem, jak już wiecie z moich wpisów przekonałem się do Spotify i regularnie opłacam abonament za słuchanie muzyki. Przez pewien czas płaciłem również Deezerowi, ale gdy okazało się, że aplikacja na Windows 8 nie działa w Chinach (a to jest moim zdaniem jego największa zaleta) to bez żalu anulowałem subskrypcję. Jeśli akurat jest coś ciekawego w ofercie to chętnie też wypożyczam sobie filmy na VOD czy od czasu do czasu zaopatrzę się w jakiegoś e-booka (chociaż tutaj nadal wolę jednak namacalną książkę).

Płacę to wymagam!

Nikt nie lubi płacić jeśli może mieć coś za darmo. Taka nasza natura i tego już nie zmienimy. Jednak wielu z nas chętnie płaci jeśli dostaje w zamian coś wyjątkowego. Czymś wyjątkowym jest na pewno wyższa jakość usług. Jeśli kupuję dostęp do transmisji meczu, a on co chwile się zacina, mimo szybkiego łączą internetowego to coś jest nie w porządku. Nic dziwnego, że ludzie mimo wykupionej usługi szukają nielegalnych zamienników, które o dziwo często oferują dużo lepszą jakość.

Rzuciłem teraz okiem na Iplę i włączyłem sobie jeden film. Rozdzielczość maksymalna na ich stronie? 576p! Ja nie jestem specjalnie wymagającym użytkownikiem, ale nawet moja mała hybryda ma większą rozdzielczość. Dla wielu z Was zapewne rozdzielczość HD (720p) będzie absolutnym minimum. Nie chcę już nawet wspominać, że teraz podłączenie smartfona czy komputera do ogromnego telewizora nie jest problemem, a na dużym ekranie przydałaby się trochę większa rozdzielczość.

Daleki jestem od tupania nogą na wszystko co mi się nie podoba i roszczeniowej postawy, którą tak wielu z nas reprezentuje, ale czasem inaczej się nie da. Jak płacę (nieważne czy kilka złotych jednorazowo czy miesięcznie kilkadziesiąt) to chcę aby moja usługa była sprawna, a problemy były naprawiane. Jeśli chodzi o mecz to nie wymagam, żeby dostać potem dostęp do jego skrótu czy podsumowania wyników. Chciałbym jednak, żeby działał on płynnie (skoro spełniam wymagania i przykładowy film działa idealnie).

FOT 2

Znów muzyka pokazuje drogę!

W każdym felietonie o podobnej tematyce zawsze dorzucam 3 grosze o tym, że serwisy oferujące muzykę na abonament są idealnymi przykładami jak to powinno działać. Jeśli płacę abonament to mam dostęp do kolekcji utworów w wyższej jakości. Za darmo mogę w większości serwisów słuchać muzyki z reklamami, a płacąc nie tylko się ich pozbywam, ale utwory są w wyższej jakości. Dla mnie jest to zbędne, ponieważ nie jestem audiofilem i wszystko powyżej zwykłego utworu w formacie mp3 brzmi dobrze, ale wiele osób właśnie dlatego wybiera abonament.

To jest problem materiałów wideo. Jeśli ktoś jest maniakiem jakości to pójdzie do kina, zaczeka na wydanie DVD/Blue-Ray lub zdecyduje się na nielegalne źródła. Tam można przeważnie znaleźć filmy w jakości jaką sobie tylko wymarzymy, od tych nagrywanych komórką z kina, po te które spokojnie można puścić sobie na dużym ekranie i obejrzeć ze znajomymi.

FOT 3

Chcę płacić za treści w sieci, ale muszę mieć powód!

Wiele razy zdarzało się, że znajomi pytali mnie czy polecam im jakiś film na wieczór. Lubię oglądać filmy, więc przeważnie miałem jakiś pomysł i od razu podrzucałem im linka na VOD. Nie wiem czy ktokolwiek skorzystał z mojej propozycji. Ja pisałem, że za kilka złotych mogą sobie zobaczyć ten film bez żadnych problemów, a oni odmawiali. Mówili mi, że dziękują ale znajdą go sobie w sieci. Nie dość, że za darmo to jeszcze w lepszej jakości i wersji jaką sobie tylko zamarzą. Niektórzy nie przepadają za polskim lektorem, więc wybierają napisy. Nie spotkałem jeszcze na VOD takich opcji wyboru.

Przykro mi to stwierdzić, ale jeśli chodzi o płacenie za dobra w sieci to Polska i przede wszystkim Polacy są jeszcze daleko z tyłu za innymi narodami. Nie chodzi nawet o to, że mamy tutaj tak ciężko, a obejrzenie filmu wychodzi sporo drożej niż za naszą zachodnią granicą. W wielu przypadkach nie mamy nawet możliwości, a jeśli ona już są to korzystanie z nich nie jest logicznym wyjściem pod żadnym względem.

Wielu z nas mogłoby zapłacić za film w sieci czy legalny przekaz meczu na żywo, ale przeważnie takie możliwości znacząco przegrywają z pirackimi źródłami. Ja mam to szczęście, że większość meczy mojej drużyny mogę obejrzeć w telewizji, a filmy oglądam tak rzadko, że wolę wybrać się do kina, ale gdybym dostał ciekawą alternatywę to pewnie chętnie bym z niej skorzystał. Chętnie płaciłbym za treści w sieci, tylko muszą one być tego warte!

Źródło: 1, 2, 3, 4

  • Ziben

    Brak wiedzy. Uzyszkodnik który posiada wiedze w danym temacie bez problemu korzysta z uslug za grosze – dlatego na przyklad gracze maja ostatnio raj dzieki Valve czy CDProject.
    Mysle ze powodem tak kiepskiej kondycji takich uslug w PL jest Nasza mentalnosc i wiek odbiorcow. Ludzie ciagle mysla ze nic nie kradna w internetach, ciagle nie interesuje ich to co sie dzieje w sieci, ciagle mysla ze topowe marki sa najlepsze… przykladem jest takie VOD – niby fajne i nawet ludzie korzystali(na poczatku jak szaleni) ale teraz przez brak odpowiednich zyskow jest tam cmentarz. Zeby znalezc w atrakcyjnej cenie zeszloroczny film to trzeba sie natrudzic…nie wspominajac o jakosci czy wyborze lektora.

    • Brak wiedzy to bardzo duży problem. Wiele osób też nie zdaje sobie sprawy czy jakiś piracki serwis jest legalny czy nie. Często wyglądają one tak dobrze, że nie sposób je odróżnić od VOD.

    • Maniiiius

      Np. Popcorn Time. Oglądałem raz tam film z czystej ciekawości jak to działa i jakość jest znacznie wyższa od legalnych serwisów VOD które testowałem w ramach akcji legalna kultura. Szczerze mówiąc jeśli chce się być uczciwym i jednocześnie dostać towar wysokiej jakości to najlepiej jest zapłacić za serwis VOD i obejrzeć pirata.

    • Niestety, ale na razie to tak wygląda…

    • Marek Smoliński

      A żebyś wiedział, właśnie tydzień temu opłaciłem VOD w NC+, które mi nie działa, a dekoder jest na tyle powolny, że nie chce mi się kombinować. Ktoś pod innym artykułem tu na AW napisał o Popcornie i też go przetestowałem – niesamowita sprawa!

    • Maniiiius

      Ale w sumie tak dziwne: piraci za darmo dają wysoką jakość a oficjalnym serwisom, za pieniądze się nie opłaca

    • zakius

      porównywać valve (tfu) do CDProjektu to bluźnierstwo…

    • Ziben

      A w ktora strone? Valve czy CDP?
      Jakos mi sie nie wydaje by wspominanie o nich w tym kontekscie bylo porownaniem ale nawet gdyby to obie firmy maja podobny target, obie maja hiciory na koncie i syf, obie maja jakies tam platformy z grami i daja za grosze jakies cuda.

      Wiec o co chodzi? O flame fanboyow? :D

    • zakius

      valve, ea i ubi to 3 najgorsze (poza ‚casual players’) jakie przytrafiły się branży gier

    • Marek Smoliński

      No właśnie, brak wiedzy, jak np. ciągłe powtarzanie bzdury o kradzieży w Internecie, co jest ukoronowaniem ignorancji na temat istnienia tak mistycznych kwestii jak prawa autorskie i wartości niematerialne.

    • Proto

      Ludzie traktują pewne zjawiska w potoczny sposób. Nie ma w tym nic złego. Tak jest łatwiej zrozumieć i nauczyć.

      Jeśli wyjaśnisz dziecku, że wzięcie cudzego zdjęcia z internetu bez pytania autora o zgodę jest kradzieżą, to dziecko zapamięta by tego nie robić.
      Tymczasem Ci przekonani, że to nie jest kradzież, zwykle biorą ile wlezie. Bo to przecież nie jest kradzież.

    • Marek Smoliński

      Czy Antyweb to serwis dla dzieci? Czy tak trudno użyć znaku cudzysłowiu?

      Infantylność języka odnoszącego się do praw autorskich ciągle trzyma nas daleko od rozwiązania problemu piractwa.

    • Proto

      Nie wiń mnie za infantylność języka autorów AW, to nie ja ich zatrudniam.

      Nie ma problemu praw autorskich – jest problem ich naruszania.

    • Marek Smoliński

      Nie winię Cię za tę infantylność, ale stanąłeś niejako w obronie tego języka więc podałem swój kontrargument.

      Problem prawnej regulacji ochrony wartości niematerialnych moim zdaniem istnieje. Zarówno jeżeli chodzi o prawa autorskie jak i patenty jak i niejasność prawa w sprawie piractwa komputerowego. Problemem jest piractwo i problemem jest walka z piractwem, która przybiera tak drastyczne formy jak ACTA albo kasowanie legalnych treści z automatu.

    • Proto

      Język potoczny, paradoksalnie, najlepiej opisuje zjawisko.

      Spójrz tak.
      Ja mam coś, co chcę Ci pokazać, odpłatnie.
      Ty masz wybór – możesz obejrzeć po uiszczeniu opłaty albo zrezygnować, nie dając mi zarobić.
      Nieuczciwym wobec mnie będzie jednak, gdy pozyskasz materiał bez mojej wiedzy i zgody, by za darmo obejrzeć.
      W takiej sytuacji, choć nadal mam swój film, mam prawo czuć sie okradziony, przez Ciebie.

      Podobnie rzecz się ma, gdy ktoś na moim filmie będzie zarabiał, pomimo, że nie przekazałem mu takich uprawnień. On, otrzymując od oglądających pieniądze, będzie mnie okradał. Nie wirtualnie, realnie.

    • Marek Smoliński

      Masz prawo również czuć się zgwałcony, zamordowany i poklepany po plecach. Czuj się jak chcesz, ale ja mam prawo uważać, że to bzdura. Bo jest to bzdura.

      Na obronę osób, które używają tego nieszczęsnego słowa „kradzież” w odniesieniu do piractwa: sam termin piractwo oznacza przecież proceder kradzieży, a dokładniej jest to brutalne rabowanie ludzi na morzu, często z morderstwem w gratisie. Tylko, że w tym przypadku jakoś nie mam wątpliwości, że nie następuje pomyłka między jednym i drugim, natomiast w Internecie mnóstwo jest oszołomów, którzy stawiają znak równości między kradzieżą, a piractwem komputerowym. Nawet przedstawiciel MPAA (a jeżeli ktoś wie co to MPAA i zna ich wypowiedzi i działania, to wie jak bardzo to niesamowite) stwierdza tę oczywistą oczywistość:

      http://www.themarysue.com/mpaa-chris-dodd-piracy-theft/
      Jeżeli ktoś po obejrzeniu grafiki w tym artykule dalej nie odróżnia jednego od drugiego, to nie mam żadnych oporów, by nazywać go debilem – bo zwykły głupek powinien to zrozumieć.

      Podsumowując: język potoczny i zabawy językowe są spoko, jeżeli nie prowadzą do nieporozumień. To nie jest tak, że mam kij w dupie, ale z mojego doświadczenia użycie słowa „kradzież” w omawianym kontekście jest wyraźnym sygnałem na ignorancję w temacie. Ostatnia moja dyskusja z takim delikwentem – tu na Antywebie – skończyła się wyzywaniem mnie od złodziei (bo przecież jeżeli ktoś stwierdza, że gwałt to nie morderstwo, to znaczy, że jest jednym i/lub drugim) oraz tym, że ten wielki wojownik o sprawiedliwość kupował na allegro klucze do gry zdobyte w promocji, mimo, że łamie to regulamin promocji i wg wielu jest zwyczajnym piractwem.

      Jeszcze pewna anegdota: pracownik dostaje mandat za chodzenie bez kamizelki ostrzegawczej pomimo wymogów. Jak tłumaczy się pracownik? Miał kamizelkę, ale pod kurtką. I jak teraz biedny behapowiec ma uczyć ludzi czegoś złożonego, jeżeli polega na podstawach?

      Podobnie z piractwem – cały czas wałkowany jest ten sam temat, bo leniwym umysłowo osobom nie chce się wygooglować „piractwo kradzież” i przeczytać kilku artykułów.

  • Marcin Trzaska

    A jeszcze całym osobnym działem są kwestie związane z serialami. Jako maniak tego typu rozrywki i aktywny uczestnik dyskusji na forach chcąc podtrzymywać swoją pasję jestem skazany na „piracenie”. Inaczej ominie mnie możliwość komentowania i zażartych kłótni o odcinki lecące na bieżąco.

    • zakius

      jak oglądasz produkcje amerykańskie to jeszcze może się doczekasz emisji w TV albo dvd (bo na BD nie ma co liczyć), ale co mam powiedzieć ja, gdzie obecnie w Polsce poza produkcjami Studia Ghibli najnowsze dostępne anime to pewnie rocznik tak 2010 albo i wcześniej (tak na szybko udało mi się znaleźć niecałe 70 pozycji dostępnych w sieci, gdzie każdego sezonu emitowanych jest około 30 serii, z których <1% nie jest później wydawana na BD + przynajmniej kilka filmów rocznie), do tego również w cudownej jakości DVD, gdzie często jo jest downscale wydania TV, a nie BD + beznadziejne tłumaczenie (czy to dub czy napisy) zatracające większość detali związanych z zastosowaniem konkretnego słówka czy przyrostka…

  • mirosławborubar

    Pragnę zauważyć, że mamy w Polsce dozwolony użytek, czyli możemy sobie pobierać, nagrywać, archiwizować i dzielić się z najbliższymi znajomymi utworami już rozpowszechnionymi, to jest, muzyką, filmami itp. itd. Pragnę tylko, żeby w tej całej hurraoptymistycznej postawie do płacenie za wszystko w sieci, nie umknęło nam gdzieś to do czego mamy prawo w ramach użytkowania nieodpłatnego.

    • Feyd

      No tylko jak połączysz ten dozwolony użytek z blokadami regionalnymi. Nie wierze, że na liście top oglądanych seriali jest Klan, M jak Miłość, itp. Reszta ma blokade regionalną, która łamiesz oglądając film w dozwolonym użytku.

    • Malutki2

      W ustawie nie znalazłem nic o blokadzie regionalnej. Skąd to wziąłeś ?

    • Feyd

      Ustawa nie ma nic do rzeczy. Seriale mają blokade na USA. Jeśli nie lecą w polskiej telewizji, ogladając je zachowujesz się jak paser. Wiesz, że to co oglądasz jest nielegalne bo zostało ukradzione. Co innego jak serial jest w ofercie np. NC+ seriale, albo leci na HBO.

    • Malutki2

      Co mnie obchodzi jakaś tam blokada regionalna w USA czy innym Tiutiurlistanie wynikająca z licencji wydawcy ?
      Mieszkając w Polsce/mając obywatelstwo interesuje mnie wyłącznie polske prawo. Nic nie kradnę, nie jestem paserem, a każdy kto mnie o to oskarża, może mieć problemy prawne :)

    • mirosławborubar

      Bo kolega @Feyd pomylił ustawę z zapisami licencyjnymi dystrybutorów i tym podobnych, a biorąc pod uwagę, że ich dzieła są już rozpowszechnione to zgodnie z ustawą, która jest ważniejsza niż licencje, możemy zgodnie z prawem uzyskać do nich dostęp.

    • Maniiiius

      Są po prostu ludzie, którym się wydaje, że zapis licencyjny jest prawodawczy.

    • Marek Smoliński

      Niestety zaliczają się do nich również policjanci i prokuratorzy.

    • Proto

      Zdarzało mi się prostować policjantów, cytując im przepisy ustawy ich dotyczące.
      Zwykle baranieli ze wstydu i uciekali w popłochu.

    • iks

      To nie bierze się z niewiedzy. W każdej organizacji przestępczej nagminnie się kłamie, mataczy i łamie prawo, bo to im się opłaca.

  • Emes76

    Ja trochę z innej mańki. To że w sieci są usługi to jedno. Ale ważny jest sposób w jaki można z nich skorzystać. Już widzę przeciętną rodzinę, która jest połapana w kablach, biega z laptopem i przypina go z partyzanta do TV (i do prądu bo laptop padnie zanim film się skończy). A co gdy brak już wolnych wejść hdmi? O pilocie nie wspomnę…
    SmartTV to pomyłka, bo zawsze jest na nim ograniczona ilość usług w zależności od producenta. Dekodery – np Netii – no lepiej, ale brak szerokiej oferty, a jak już to ożeniona w jakiś bezsensowny pakiet HBO. Odtwarzacze typu wdtv – brak oferty. AppleTV – tylko z iTunes i to drogo, a część MUSIMY kupić zamiast wypożyczyć. O oglądaniu na laptopie nawet nie mówię bo nie po to ma się kilkadziesiąt cali na ścianie i system audio aby się męczyć.
    To trochę jak z ebookami – przeciętny Kowalski nie dostał nigdy do ręki kompleksowego rozwiązania typu czytnik + połączenie z internetem + wirtualna księgarnia aby móc bez kombinacji po prostu kupić to co chce.

    Ok – są wynalazki z Androidem podpinane po HDMI ale coś mi się wydaje że znowu jest to rozwiązanie dla geeków, bo jeszcze u nikogo tego nie widziałem, a część ludzi w ogóle nie wie co to jest.

    Generalnie większość problemów opisanych wyżej mnie osobiście nie dotyczy bo wiem jak z tym walczyć (ale ta walka skutecznie mnie zniechęca do zabawy w filmy z internetu), ale mojej żony już tak, bo ona siada na sofie, bierze pilota i po prostu chciałaby włączyć film nie dotykając żadnych zbędnych gadżetów elektronicznych. Myślę że podobnie chciałyby zrobić miliony innych osób nie używając do tego ani jednego więcej wynalazku. Tak – wtedy taka usługa ma potencjał. Blisko wg mnie była TV „n” z ich VOD – wielokrotnie korzystałem z ich usługi dopóki nie zmieniłem operatora. Kasa doliczała się sama do rachunku i całość działała sprawnie. Co nie zmienia faktu że oferta była słaba i nadal tylko dla abonentów takiej a nie innej telewizji…

    Z muzyką wyszło, bo mnóstwo ludzi słucha jej mobilnie i umówmy się – dotyczy to raczej młodego pokolenia. Ale też nie są to miliony osób w skali PL. Zastanawiam się czy są to setki tysięcy… Właściwie to „że w muzyce się udało”, to dość subiektywne odczucie i wg mnie przeliczając na mieszkańca tego pięknego kraju wyjdą jakieś marne procenty.

    • Maniiiius

      Są i wynalazki z Windowsem podpinane pod TV. A jak komuś Windows nie pasuje to może sobie dowolny inny system wgrać. Świetna sprawa :) Masz rację, to dla „geeków” i chyba mam dla siebie złą wiadomość :(

    • Emes76

      Z serwisami internetowymi to takie błędne koło, bo mimo wszystko większość osób uzywa TV i to się długo nie zmieni. Więc jeśli nie będzie sensownego rozwiązania między ekranem TV a internetem, co będzie mogło być łatwo i skutecznie obsługiwane (łącznie ze zautomatyzowaniem płatności) to będzie kicha.
      Jak usługa będzie popularna – będzie tania.
      Aby była popularna musi być łatwa w obsłudze dla zwykłego Kowalskiego, obsługiwana pilotem w TV i udostępniona dla max ilości osób. Żadna dotychczasowa nie spełnia tej roli.

    • derrickmay

      Ja ostatnio podpisałem umowę z Netią, m.in. ze względu na telewizję osobistą (mają specjalną ofertę do 18 lutego), przez pierwszy miesiąc wszystkie pakiety kanałów są za darmo. Nie potrzebuję ogólnie oglądać wszystkich, ale z tego co widziałem ich wybór jest całkiem sensowny, więc później można to dobrze sobie dostosować do własnych potrzeb

  • zakius

    problemem jest wypadkowa nieświadomości, wygody (lub jej braku), jakości dostarczanego produktu oraz pewnych blokad psychicznych: jak użytkownik ma do wyboru kliknąć kilka razy albo zakładać konto wpisując masę swoich danych, a później jeszcze wykonać przelew lub płacić kartą to na pewno nie będzie do tego zbyt chętny…

    • Emes76

      Lepiej bym tego nie ujął.

    • Ziben

      wygody? mozesz rozwinac?
      Dodatkowo jakosc jest dostepna bo przeciez nie tylko rodzime portale oferuja np. filmy online…
      tylko skad Kowalski ktory nie jest w branzy IT albo nie jest „pasjonatem” ma dostac informacje ze np. Amazon daje filmy HD i to wcale nie takie stare za 6$? Wiec jak najbardziej, brak wiedzy i brak pomyslu skad wiedze uzyskac…
      Co do platnosci to chyba nie jest to powod bo duzo osob korzysta juz z portali akucyjnych czy jakis portali z jedzeniem na zamowienie gdzie placa przelewami internetowymi.

    • zakius

      ja niedawno PIERWSZY raz zapłaciłem az zamówienie przelewem, tak to płacę przy odbiorze

      wygoda? kliknąć 2x a szukać w ogóle jakiejś legalnej platformy, nie znaleźć na niej czego się szuka, na drugiej to samo, na trzeciej znaleźć, zarejestrować się, zapłacić, uzyskać dostęp do treści najwyżej miernej jakości… jest to chyba jakiś problem, nie?

    • iks

      Dla oglądającego oglądanie na każdej platformie jest legalne.

  • Falconek

    Główny problem z serwisami typu Spotify, że dostęp mam tylko tak długo, jak długo płacę. Czyli to tak, jakbym kupił książkę, ale za każdym razem kiedy chcę ją przeczytać musiałbym jeszcze raz za nią płacić. A cena abonamentu miesięcznego w Spotify to ok. 2/3 – połowa ceny płyty CD.

    • Ziben

      Co kolega pisze za farmazony? Wystarczy moj drogi przeloczyc aplikacje w tryb offline i pobrac piosenki by nawet po zakonczeniu platnej subskrybcji miec do nich dostep lokalnie. Wiem bo tak wlasnie mam… jak mi sie znudzi to znowu place i zmieniam piosenki w offline.
      Dodatkowo jest przeciez opcja sluchania z reklamami…

    • zakius

      muzyka, której się słucha wielokrotnie, to słaba opcja
      ale film, oglądany zazwyczaj raz jak najbardziej może byc w abonamencie
      o ile biblioteka zawiera więcej, niż kilka interesujących pozycji

  • anemusek

    Oprócz całych tych karkołomnych wywodów o mentalności, które są niezbyt trafne kluczowe i trafne jest zdanie końcowe:
    „Chętnie płaciłbym za treści w sieci, tylko muszą one być tego warte!”

    Problem w ty, że o ile w zamierzchłych czasach dla Kowalskiego ze względu na deficyt dostępu i rozeznania te treści były coś warte to teraz dla większości nie są nic warte i płatne usługi tego nie zmienią.

    • Zmienia jeśli będą interesujące ;)
      Jeśli w płatnych treściach będzie można dostać szybko i w dobrej jakości ciekawe materiały to ludzie będą chętniej płacić ;)

    • anemusek

      Hmmm
      Problem w tym, że jak nie ma „deficytu rozrywki” (np.) to jej wartość realna całkowicie nie przystaje do oczekiwań jej „twórców” i tu jest pies pogrzebany. Nie mentalność odbiorcy ale dostawcy jest problemem, takiego rozpieszczonego patologicznymi przychodami ze swojej działalności w „starych czasach”. Dlatego nie spodziewałbym się długofalowego trendu powstawania usług dobrej jakości w odpowiedniej cenie.

    • zakius

      skoro ludzie wciąż chodzą do kina to może i VoD ma jakieś szanse? co gdyby w VoD pay per view film wchodził w tym samym czasie, co w kinach, w cenie powiedzmy dwóch-trzech biletów, a w połowie czasu między kinem a BD pojawiał się w VoD na abonament? prawdopodobnie sporo osób by skorzystało

  • Marek

    Jest wyjaśnienie dla Twoich spostrzeżeń.

    Kiedyś jak człowiek kupił płytę z muzyką, to był jej właścicielem. Mógł ją np. sprzedać. Dziś jak kupi muzykę w Internecie to jest nikim. I niewiele mu wolno. Koncerny zawsze twierdziły, że spiracić w sieci
    muzykę to jak ukraść w płytę ze sklepu. Niestety okazuje się, że kupić w sieci muzykę to nie to samo co kupić muzykę w sklepie.

    Ten problem dotyczy z resztą większości internetowych zakupów. Jak chcę kupić w Empiku książkę to wchodzę do księgarni, biorę z półki książkę a przy kasie podaję odliczoną kwotę (lub kartę płatniczą). Zakup przez Internet wiąże się z koniecznością zaakceptowania kilkudziesięciu stronicowego
    regulaminu. I nie napisano go by zadbać o prawa nabywcy. Sprzedawca ma prawo przetwarzać informacje, wysyłać spam i nie wiadomo co jeszcze. A jak się okaże że nie miał tej książki, albo uzna, że nie taka miała być cena to może transakcję anulować. Amazon pokazał też, że w
    przypadku ebooków, może nawet już kupioną książkę skasować z Kindla.

    Okazuje się, że kupujący w sieci nie staje się właścicielem. I praw też ma niewiele.

    Z wypożyczalnią kaset video oraz filmami on-line jest podobnie. Niby w obu przypadkach chodzi o to samo, ale 50 stron regulaminu robi różnicę. I każdy wie, że płacąc w sieci możne się nieźle naciąć a długi regulamin wszystko usprawiedliwia. Człowiek nigdy nie wie do czego się zobowiązuje akceptując regulamin.

    Może dla tego kupujemy gazety, a w Internecie płacić za informację nie chcemy. Na papierowej gazecie nie wyskoczy mi reklama zasłaniająca artykuł ;) Nie zainstalują się szpiegujące ciasteczka, nie muszę akceptować spamu w skrzynce pocztowej itd.

  • Wojtek Wiatr

    To całe zamieszanie i wymuszanie od ludzi opłat jest jak pójście do kina na film – płacisz sporo za film (20zł+) a dostajesz 20-30 reklam przed filmem. Kto komu teraz powinien płacić?! Firmy robią z Was ludzi DURNI wmuszając Wam świadomość że powinniśmy płacić. Na argument „nie korzystaj jak nie chcesz płacić” odpowiadam: po po ch*j podwójne-potrójne reklamy w mediach? (reklamy przed filmem w kinie, reklamy w płatnej telewizji, czasami dwa razy pod rząd, itd). Utopią dla korporacji ssających z nas pieniądze jest pełne oddanie się nas płatnym usługom. A gdzie tu życie i godność?

    • A Spotify? Możesz korzystać za darmo, ale wtedy jesteś skazany za reklamy. Wszystkie reklamy znikają, gdy przejdziesz na konto premium.

  • yeya

    Myszka na tytułowym zdjęciu jest obrzydliwie ufajdana – brak profesjonalizmu z waszej strony.

  • bbartekkk

    kiedyś często korzystałem z zasobów neta bo nie chciałem przepłacać za kablówkę ale w gigakablu za 50zł mam tv z netem i co rusz jakieś okienka na dostęp do płatnych kanałó