moby-mart
44

Rozbawił mnie ten kolejny przykład ekstremalnego lenistwa ludzi

Czy są jakieś granice wygody? Pewnie nie... samościelące się łóżka, w pełni zautomatyzowane szczoteczki do zębów, autonomiczne pojazdy, których już nawet nie będzie trzeba samodzielnie prowadzić. Teraz ciekawym dodatkiem wydaje się być również Moby Mart.

Pisałem wczoraj o szczoteczce do zębów, która jest w pełni zautomatyzowana i wyręczy nas z niewdzięcznego zadania jakim jest… poświęcenie paru chwil na szczotkowanie zębów. Myślę, że najwyższa pora na kolejny, nazwijmy to „wynalazek”, który ułatwi ludziom życie i pchnie ich jeszcze dalej w otchłań ekstremalnego lenistwa.

Moby Mart

Moby Mart to sklep – ok, na razie wszystko brzmi całkiem zwyczajnie – do którego teoretycznie zawsze będzie nam blisko, pod warunkiem, że ta usługa akurat funkcjonuje w naszym regionie. Dlaczego zawsze będzie blisko? Bo w ogóle nie musimy się do niego wybierać… ten minimarket przyjedzie dokładnie w to miejsce, w którym znajduje się jego klient, wystarczy go wezwać za pomocą aplikacji.

O czym ja właściwie mówię? O sklepie na kółkach, który porusza się autonomicznie i nie posiada żadnej obsługi w postaci ludzkich pracowników, a w dodatku jest czynny 24 godziny na dobę. Moby Mart to kolejny krok w kierunku wyręczania ludzi z robienia czegokolwiek, ponieważ od tej pory nie musisz jechać do sklepu, to sklep przyjedzie do ciebie.

Beta testy trwają aktualnie w Szanghaju. W mieście znajduje się kilka takich minimarketów na kółkach, a klient wzywa najbliższy z nich do miejsca w którym stoi. Później wystarczy otworzyć drzwi za pomocą smartfona, wybrać interesujące nas produkty, zeskanować je kamerą telefonu, a kiedy mamy już wszystko co nas interesuje… wystarczy wyjść – w tym momencie nasze konto zostanie obciążone dokonanymi zakupami.

Jesteśmy coraz bardziej wygodni

Sam lubię wygodę: przykładowo, zamawiam różne rzeczy przez internet, bo tak jest łatwiej, często taniej, a jakby tego było mało, to kurier przywiezie mi to pod same drzwi. Korzystanie z dronów dostarczających paczki na ogród za domem, albo przywoływanie sklepów tam gdzie akurat jesteśmy, to kolejny krok w kierunku wygody, ale… powoli zaczyna mnie to wszystko niepokoić. Po prostu czasem odnoszę wrażenie, że wszystko zmierza w tym samym kierunku, który mogliśmy dostrzec w animacji pod tytułem WALL-E. Tam ludzie doszli do etapu totalnej niezaradności – w zasadzie już niczego nie robili samodzielnie, bo byli wyręczani z każdej możliwej czynności i poruszali się wyłącznie za pomocą specjalnych fotelików.

Wydaje się, że uparcie dążymy do podobnego stanu rzeczy. Automatyzujemy każdą, choćby najbardziej błahą czynność, szukamy rozwiązań dzięki którym nie będziemy musieli nic robić itd. Rozumiem, że na tym polega postęp, wszystko staje się lepsze, a więc wymaga i mniej wysiłku ze strony użytkownika. Doskonalimy każdy ze swoich wynalazków do perfekcji, dlatego samochody nie będą potrzebować ludzkich kierowców, sklepy nie będą wymagały ludzkich pracowników, a w dodatku zaczną podjeżdżać tuż pod nosy swoich klientów. Widać w jakim to zmierza kierunku, więc jestem w stanie uwierzyć, że kiedyś upodobnimy się do tych ludzików z animacji WALL-E. Można powiedzieć, że Moby Mart mnie trochę rozbawił, a trochę przeraził.

Źródło

  • Bonifatsy

    Wizje jeszcze lepsze niż w serialu Black Mirror. I to się dzieje już. :o

  • mikkel

    Też właśnie chciałem napisać o tej animacji.
    Wystarczy już teraz spojrzeć ilu mamy otyłych ludzi i to nawet bardzo młodych.

  • Maks Cavallera

    Wygoda tak.
    Czy skrajne lenistwo?
    Niestety ludzie w pogoni za pieniądzem i dobrobytem mają coraz mniej czasu. Co gorsze, ludzie gonią za pieniądzem nie koniecznie po to, aby kupić lepszą furę, a zwyczajnie by zapewnić byt rodzinie. Takie czasy nastały, że zwyczajnie mamy coraz mniej czasu :)

    • Marcin Hołowacz

      Ok, więc może zostaniemy ludzikami z WALL-E przez brak czasu a nie lenistwo ;)

  • Marcin

    Oczami wyobraźni widzę jak taki market parkuje przed blokiem a tłumy przyjacielskich mieszkańców po powrocie z pracy szukają wolnego miejsca do zaparkowania jak najbliżej wejścia do klatki :)

    • Marcin Hołowacz

      Może w końcu podziemne parkingi staną się powszechne :( ale takie bajeranckie, że stawiasz samochód na platformie przed blokiem, a ta zjeżdża pod ziemię (już bez ciebie) i wstawia go do jakiegoś wolnego slotu. Efekt taki, że parking zawsze wydaje się być wolny! Ofc. nikt tego nie wybuduje w Polsce, tak sobie tylko… fantazjuję.

    • Blazi

      Jak znajdzie aie ktos kto zaplaci to znajdzie sie ktos kto wybuduje :)

    • Nie staną się powszechne, obecnie w nowej zabudowie można w większości spotkać puste parkingi podziemne a na zewnątrz zastawiony każdy centymetr. Bo ludziom nie chce się płacić i uważają że miejsce parkingowe powinno być za darmo :/

      Dodatkowo miejsce na parkingu podziemnym jest dużo droższe niż na naziemnym

    • Jak kupują mieszkania od Januszy biznesu to tak mają. Przy normalnych deweloperach do mieszkania przydzielone jest miejsce parkingowe. Oczywiście cena mieszkania jest wyższa, ale jak kupuje się nowe mieszkanie i ma się określony budżet to ważniejsze są takie aspekty jak lokalizacja, standard mieszkania, piętro, metraż, a nie czy zapłaci się 300 tysięcy czy 280. Zresztą nikt o zdrowych zmysłach nie porównuje ceny mieszkania w różnych budynkach jeden do jednego, bo tak się nie da

    • Czy parking jest wliczony to zależy od modelu kupna mieszkania. Nie zawsze jest, znam przypadki podpisywania zrzeczenia się z przysługującego miejsca aby nie płacić co miesiąc i stawiania auta gdzie popadnie bo tak taniej.

      Drugą sprawą to koszty dewelopera, budowanie parkingów jest dla niego nieopłacalne tak jak placów zabaw czy terenów zielonych. Chcą minimalizować te koszty co widać często w nowej zabudowie, czyli nawciskanie ile wlezie na skrawku terenu.

    • Place zabaw jak najbardziej są nieopłacalne z punktu widzenie dewelopera, a czy parkingi też? To już sprawa dyskusyjna. Ze względu na wielkość budynków, potrzebują one dużych fundamentów, więc i tak trzeba wykopać ziemię i postawić „ściany”, zagospodarowanie przestrzeni między nimi to już nie tak wysoki koszt jak np dobudowanie kolejnego piętra. Ludzie nie biorący miejsca parkingowego, tylko dlatego, że kupią mieszkanie trochę taniej, są po prostu krótkowzroczni. Miejsce w parkingu podziemnym, to nie tylko wygoda parkowania, bo mamy pewność, że zawsze to miejsca będzie na nas czekać, ale również bezpieczeństwo (które ma przełożenie na komfort psychiczny i cenę AC), garażowanie samochodu, dzięki czemu jest szansa na mniejsze zniszczenia z biegiem czasu i mniejszą utratę na wartości, a samo mieszkanie w razie odsprzedawania, z miejscem parkingowym osiąga wyższe wartości

    • No chyba że przyjdzie mega ulewa i ten parking zaleje. Wydaje mi się że to nie takie rzadkie przypadki.

    • Ulewa nie ma prawa zalać parkingu, co najwyżej może być kilka centymetrów wody (i to przy naprawdę srogim, kilkugodzinnym deszczu), tak że nie będzie zagrażać zniszczeniu samochodu. Żeby zalać parking podziemny, to musiałaby być powódź, a wtedy zalane będą również samochody stojące na ulicy. Jeżeli zalać parking miałby deszcz, to jest to ewidentnie zły projekt parkingu. Sytuacja w tym przypadku jest inna niż z ulicami, bo na ulicy masz kratkę ściekową co kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt metrów, więc to normalne, że nie zawsze dają one sobie radę przy mocnych opadach, ale raz, że one zbierają wodę z całej drogi, a dwa to ich przepustowość jest mocno ograniczona. W przypadku parkingów jedyny sposób w jaki może się dostać woda do środka, to brama garażowa, przed którą na całej długości jest kratka ściekowa, o większej przepustowości niż to co znajduje się na ulicy. Kratki te dzięki swojemu kształtowi (wąska ale długa) mogą niemal przez cały czas pracować blisko na 100% swojej wydajności. Uliczne kratki są bardziej zbliżone kształtem do kwadratu, więc pełną przepustowość wykorzystują dopiero jak na drodze zbierze się kilka centymetrów wody (a do tego czasu zbierają wodę tylko swoimi krawędziami). Dodatkowo przy odpowiednio zaprojektowanym wjeździe do garażu, spływać po nim powinna tylko woda, która na niego spadnie, a woda z drogi nie powinna się dostać. Nie zagwarantuję, że wszystkie garaże podziemne w Polsce są odpowiednio zaprojektowane i wykonane, ale poważni architekci nie powinni mieć z tym problemów. Takich architektów biorą duzi deweloperzy, z tymi małymi różnie to bywa

    • Zgadzam się że to jest nieopłacalne działanie i logicznie błędne ale co poradzisz na przekonanie społeczeństwa że oni znają się lepiej.

      Co do nieopłacalności, trochę wody musi u nas upłynąć oraz podnieść się świadomość klientów aby wymagali czegoś więcej od dewelopera. Wtedy zacznie im się co innego opłacać. Nie od dziś wiadomo że idzie się po najniższej linii oporu / najbardziej zyskownej.

  • qwerty

    Nic nowego.
    Takie sklepy w Polsce istnieją już od grubo ponad 20 lat. Różnica się tylko taka, że jeżdżą po wsiach (dla starszych osób ze wsi wybrać się kilka kilometrów do sklepu to czasem katorga) i w ustalone dni tygodnia o mniej więcej ustalonej godzinie. Mają podstawowe prudukty spożywcze, przyjmują zamówienia na prawie wszystko.

    • Grzegorz Hag

      Od 20 lat autonomiczne sklepy bez obsługi w Polsce? Miło Cię poznać, przybyszu z przyszłości, proszę uprzejmie o wyniki najbliższego losowania w totolotka!

    • Blazi

      Każdy, ale to obsalutnie każdy wynalazek czy innowacja w Polsce zostanie predzej czy pozniej przez takiego czy innego @qwerty w Polsce skwitowana januszowym „to juz bylo”, „co w tym nowego”, ewentualnie „zrobilbym to lepiej/taniej”. :)

    • Marcin Hołowacz

      Dokładnie, nic nowego, to było już 100 lat temu, teraz nie wiedzieć czemu chwalą się, że znowu to zrobili, wariaci jedni :)

  • Robert Andegavenski

    Lenistwo nie jest takie złe. Churchill, Einstein, Lenon byli leniami a jaki wielki wplyw mieli ludzkość, naukę itd. Owszem niektóre wynalazki są zupelnie bzdurne tak jak w powyższym artykule

  • Przecież były już biblioteki na kółkach. Czemu nie inne sklepy. Np. imigranci włoscy w USA na początku XX wieku wcale nie chodzili na zakupy do sklepów. Sprzedawcy przychodzili do nich do domu. Wszystko to już było…

  • Blazi

    Tak tak, „lenistwo” :D

    W Polsce jak swiat swiatem walczylismy z tym „lenistwem” – był sierp to kosa be, była kosa to snopowiązałka be. A potem zdziwienie dlaczego jestesmy mało innowacyjni.

    Nazywajmy rzeczy po imieniu – to niechec do zmian, przyzwyczajenie do starego, wymierajacego swiata. Stajesz się drogi Autorze hamulcowym innowacji – na blogu podobno technologicznym. Komentujący ktorzy łykneli tezę nie są lepsi. :)

    …a sama technologia choc fajna IMHO przegra z coraz popularniejszym przynoszeniem zakupow z do domu – przez ludzi, bez automatyzacji. Tak jest prościej, szybciej a wybor jest większy. Dostepne to jest praktycznie w kazdym wiekszym polskim miescie a w wiekszosci jakos nie poruszamy sie na ‚muricańskich wozidłach do pracy…

    • Marcin Hołowacz

      Może niedługo się okaże, że jestem rosyjskim agentem, który ma rozpowszechniac komunizm i hamować rzwój innowacji, olalala :)

    • Blazi

      Kto wie? :)

  • Ackbar

    Nie ten mobilny sklepik powinien przerażać, tylko to, co w nim jest. Zapewne będą to chipsy, cole, mrożone pizze, kolorowe napoje, fajki, piwo, czyli produkty pierwszej potrzeby. Zresztą nie sądzę, aby się to przyjęło dopóki dron ze sklepiku nie będzie tego podrzucał od razu pod balkon, czy okno. Schodzić przed blok/dm do tego sklepiku i spalać niepotrzebnie energię? Pieprzyć takie udogodnienie.

    • Marcin Hołowacz

      Hej, a gdyby ktoś zrobił to samo, tzn. mobilny, autonomiczny sklep, ale ze świeżym pieczywem wysokiej jakości? To dopiero myśl :o

    • rzutki

      Świeżym dla pierwszych kilku klientów… co z resztą?

    • Marcin Hołowacz

      Zorganizują to tak, żeby dostarczane ilości się rozchodziły, a później będzie uzupełniać pieczywo odwiedzając piekarnię/sieć piekarni w mieście.

    • Można przygotowane ciasto piec w ciężarówce w miarę na bieżąco.

    • Będzie to co ludzie będą chcieli kupować.

  • grzegorz

    TO jest szczyt lenistwa? mamy zatrzęsienie supermarketów online np. Frisco, Tesco online, Auchan Direct itp. W przypadku Moby Mart trzeba jeszcze wyjść z domu i wejść do tego sklepu, pochodzić między półkami, a w supermarketach siedzisz przed komputerem, a zakupy są dostarczone do drzwi.

  • A ja powiem tak, dość szybko zwinął interes, bo w jaki niby sposób sklep będzie zabezpieczony przed kradzieżą? Połowę artykułów kasuję, a połowę wynoszę i jak to niby sprawdzą? Na monitoringu? No proszę. Wystarczy wejść do takiego sklepu na jakimś fake numerze, tak, żeby nie było widać twarzy, złapać co się chce i sobie wyjść. Chyba, że po wejściu drzwi się zamykają i człowiek jest ważony, a przy wyjściu znowu jest ważony, a do jego wagi z wejścia doliczana jest waga produktów, które zakupił i jeśli się różnią, to drzwi się nie otworzą. W tego typu autonomicznych sklepach, jeszcze przez wiele lat nie będzie odpowiednich zabezpieczeń przed kradzieżą

    • Driggooziz

      Myślisz jak typowy Polak – jak można próbować, to będą kraść. Już pominę krótkowzroczność w przypadku sposobu kradzieży, bo ta cechuje wszystkich złodziei – powiedz szczerze, co weekend jesteś w galerii w której z praktycznie każdego sklepu można po prostu wyjść z produktami, nie ma żadnej ochrony, obsługa składa się z 2 do 4 osób, kamery są rozstawione byle jak i jakoś ludzie nie kradną? Myślisz, że jak ktoś normalnie żyje i pracuje, to będzie sobie robił problemy dla produktów za 200 zł?

    • Tak, tak, typowy Polak. Jest to najgorszy stereotyp jaki mógł do nas przylgnąć, co gorsze powtarzany przez nas samych. W innych krajach poziom kradzieży nie jest niższy niż u nas, ale to my sami wśród nas powielamy stereotyp, że jesteśmy złodziejami. Jakbyś miał chociaż minimalny poziom myślenia analitycznego, to byś wiedział, że zakładając firmę, trzeba przeanalizować jak najwięcej sytuacji, które mogą wystąpić, w przypadku sklepu są to m.in. kradzieże. Jest takie polskie przysłowie, okazja czyni złodzieja i nie obowiązuje ono tylko u nas w kraju, 10 osób nie skorzysta ale jedenasta już tak. A jak to jest w tych cudownych Chinach, gdzie ludzie nie kradną, to całkiem niedawno przekonała się firma od wypożyczania rowerów, która przez brak nadajników gps straciła 90% swojej floty. Jeżeli uważasz się za humanistę, to można wybaczyć, że nie umiesz myśleć, jednak jeśli uważasz że masz umysł bardziej ścisły, to lepiej porzuć to co robisz, bo nigdy nie będziesz w tym dobry

    • Driggooziz

      Chyba za bardzo ad persona poleciałem, że tak odpowiedziałeś. Niestety, ale przez podejście niektórych ludzi mam uczulenie na próby kombinowania i widać źle Cię oceniłem. Tak, dobrze wiem, że trzeba wiele analizować, ale nie stawiałbym kradzieży jako jeden z głównych problemów – zapewne żeby zamówić taki sklep, trzeba zarejestrować się w aplikacji/sklepie podając numer karty kredytowej (skoro skądś muszą ściągać te pieniądze jak nie ma kas), więc rozwiązuje to problem kradzieży przez użytkowników. Ewentualnymi problemami mogłyby być włamania, ale pewnie też miałyby częstotliwość jak nocne próby kradzieży w zamkniętych sklepach przez nie do końca trzeźwych osobników.

    • Pod numer telefonu będzie podpięta karta kredytowa. Proste. Telefonem będziesz otwierał i zamykał ten sklep, czyli się logował do niego. Biorąc coś z półki, zmienia się waga, więc nawet to może wystarczyć do sprawdzenia co zostało wrzucone do koszyka i przy okazji tak będą warzone produkty sypkie, warzywa itd. Do tego kilka kamer. Wymyśliłem to w kilka sekund prawie nie używając wyobraźni, twórcy na pewno jeszcze bardziej to dopracowali.

    • Podmieniasz na półce produkt o tej samej masie z droższego na tańszy. Albo bierzesz z półki i odkładasz w innym miejscu, i już system wariuje. Podpięcie karty pod numer telefonu, jako zabezpieczenie, miałoby sens jedynie, gdyby sklep automatycznie naliczał opłaty za wzięty towar, ale w takim przypadku jest zbyt dużo niewiadomych, przez co nie da się stworzyć odpowiednich algorytmów. Jakieś zabezpieczenia na pewno będą, ale wątpię aby to były zabezpieczenia naprawdę uniemożliwiające kradzież ew. oszustwa. Zwykli ludzie, zapewne będą się bali coś wynieść, a ci którym nie przeszkadza kradzież pewnie szybko znajdą sposób jak można oszukać system

  • Vir

    Bzdura bez przyszłości IMHO, taki kolejny „startup” co zniknie za rok. Wyobraźcie sobie jakby faktycznie tylko takie sklepy były: kolejki kilometrowe, a miasta zatkane przez sznury przesuwających się sklepów. W końcu każdy chce bułkę, batonik czy tam fajki, a sklepik obsługuje jedną osobę na raz i jeszcze musi dojechać.

    • A jak zaczną w tym hot dogi sprzedawać jak na stacjach benzynowych, to już totalna masakra 😁

  • Mavtini

    Wtf this is the fuc*** future ;D

  • Driggooziz

    Nie będzie tak źle – jeżeli uda nam się dojść do sytuacji, że tylko maszyny będą pracowały, a ludzie będą mogli poświęcać czas na cokolwiek, będzie tak jak teraz – część nie będzie robiła nic twórczego, ale cała reszta skorzysta. Zamiast siedzieć w pracy będziesz mógł podróżować, uprawiać sport, poświęcić się zgłębianiu wiedzy, robić coś na co zawsze miałeś ochotę, ale nie do końca ci się udało. No, albo po prostu z nudów się pozabijamy.

  • Mastrr

    Błąd logiczny toku rozumowania, która autor popełnił to równia pochyła.

  • kuba91

    Ludzkość zawsze dążyła do zwiększenia swojego komfortu i wygody, i co do zasady nie widzę w tym nic złego. Dzisiaj nikt nie wyobraża sobie n.p., żeby podchodzić do telewizora i ręcznie zmieniać kanały, a założę się, że gdy pojawiły się pierwsze piloty, sporo ludzi uznało to za zbędna fanaberię (nie bez kozery pierwszy pilot – jeszcze przewodowy – został nazwany przez swoich twórców „Lazy bones” :).

  • Morski Morświn

    Phi po co mi to jak zawsze za rogiem mam biedronkę i to niezależnie od tego gdzie jestem.

  • regoat

    Masz rację ludzie zmiezaja to tego co było w wall-e , nie będą się zajmować zbędnymi rzeczami i poświęca się czymś ważniejszym . Będą mogli siedzieć na Facebooku więcej :-D