90

Młoda kobieta płaciła dziś w metrze z iPKO za bilet na Polskiego Busa

Zaczynamy odchodzić od gotówki, mamy w Polsce mocno rozwinięte usługi finansowe, płatności zbliżeniowe, płatności mobilne, do tego superzabezpieczenia, PIN-em, palcem, kciukiem czy co tam dusza jeszcze zapragnie. Wszystko w imię bezpieczeństwa i ochrony przed cyberzagrożeniami, pishingiem, scammingiem i innymi zagrożeniami, ale często okazuje się, że na nic to wszystko, bo na końcu zawsze jest człowiek, czyli najsłabsze ogniwo tego całego łańcucha.

Jakiś czas temu pisałem Wam, jak ludzie korzystają ze smartfonów w warszawskim metrze, przytoczę tylko fragment z tego tekstu, coby się nie powtarzać.

Co robią? Bez znaczenia czy młodzi czy starsi, oglądają swoje lub swoich znajomych zdjęcia, prowadzą prywatne rozmowy na czatach, kupują, a nawet w skrajnych przypadkach korzystają z bankowości elektronicznej. Nie kryjąc się przy tym zupełnie, oddając się w pełni swoim czynnościom na smartfonach. Nawet nie wiem, czy przychodzi im czasem na myśl, że ktoś stojący nad nimi czy obok może to zobaczyć zupełnie przypadkowo.

Raz dla testów podjąłem się próby sprawdzenia tożsamości jednej dziewczyny siedzącej obok w metrze i rozmawiającej z jakimś znajomym na czacie, bez problemu tylko po jego danych, „namierzyłem” ją z imienia i nazwiska i wielu innych danych, które nawet nie skrywała przed publicznym dostępem.

Co i kiedy się stało, że przestaliśmy dbać o swoją prywatność? Czy naprawdę rozwój technologii zatrzymał u nas myślenie? W ogóle przestaliśmy być uczuleni na tym punkcie. Jak to się stało, że nagle ci, którzy oburzali się na ACTA czy obowiązek podawania prawdziwego imienia i nazwiska na Facebooku, teraz bez problemu dzielą się nim nie tylko w samym serwisie, ale i na ulicy i nie tylko nim, ale i wieloma innymi danymi, które z łatwością można powiązać z daną osobą.

Dziś natomiast byłem świadkiem ekstremalnego przypadku. Dzień, jak co dzień o poranku, zatłoczone metro, ja wcisnąłem się gdzieś w kąt, akurat nad siedzącą młodą kobietą ze smartfonem w ręku, przeglądała akurat stronę Polskiego Busa, to dość charakterystyczna strona, jednym spojrzeniem rozpoznałem.

Siłą rzeczy czasem zerkałem, co tam sobie dłubie na ich stronie, i w pewnym momencie spojrzałem ponownie, a pani jak gdyby nigdy nic loguje się do iPKO, oniemiałem. Spojrzałem za późno i nie dostrzegłem loginu i początku hasła, ale kończyło się na sekwencji… 1,2,3,4.

To nie wszystko, po wypełnieniu formularza przelewu, przyszedł czas na kody jednorazowe, też nie problem, wyciągnęła z portfela kartonik z kodami, wyraźne krótkie ciągi znaków, wszystko jak na dłoni, nawet ani razu się nie rozejrzała w około. Zapłaciła, wstała i wyszła z wagonu.

Przez chwilę chciałem ją zaczepić, zwrócić uwagę, że następnym razem może trafić, na kogoś, kto bez skrupułów skorzysta z tych danych, ale obawiam się, że nie zrozumiałaby moich dobrych intencji. Mam nadzieję jednak, że przeczyta ten tekst, że przeczyta choć kilka osób, którym takie rzeczy się zdarzają. Nie róbcie tego, włączcie myślenie, to są Wasze pieniądze, często oszczędności życia, i jedna taka nieuwaga o poranku, może ich Was pozbawić i to bez żadnych skomplikowanych włamań na Wasze konto.

Photo: jacek_kadaj/Depositphotos.