90

Młoda kobieta płaciła dziś w metrze z iPKO za bilet na Polskiego Busa

Zaczynamy odchodzić od gotówki, mamy w Polsce mocno rozwinięte usługi finansowe, płatności zbliżeniowe, płatności mobilne, do tego superzabezpieczenia, PIN-em, palcem, kciukiem czy co tam dusza jeszcze zapragnie. Wszystko w imię bezpieczeństwa i ochrony przed cyberzagrożeniami, pishingiem, scammingiem i innymi zagrożeniami, ale często okazuje się, że na nic to wszystko, bo na końcu zawsze jest człowiek, czyli najsłabsze ogniwo tego całego łańcucha.

Jakiś czas temu pisałem Wam, jak ludzie korzystają ze smartfonów w warszawskim metrze, przytoczę tylko fragment z tego tekstu, coby się nie powtarzać.

Co robią? Bez znaczenia czy młodzi czy starsi, oglądają swoje lub swoich znajomych zdjęcia, prowadzą prywatne rozmowy na czatach, kupują, a nawet w skrajnych przypadkach korzystają z bankowości elektronicznej. Nie kryjąc się przy tym zupełnie, oddając się w pełni swoim czynnościom na smartfonach. Nawet nie wiem, czy przychodzi im czasem na myśl, że ktoś stojący nad nimi czy obok może to zobaczyć zupełnie przypadkowo.

Raz dla testów podjąłem się próby sprawdzenia tożsamości jednej dziewczyny siedzącej obok w metrze i rozmawiającej z jakimś znajomym na czacie, bez problemu tylko po jego danych, „namierzyłem” ją z imienia i nazwiska i wielu innych danych, które nawet nie skrywała przed publicznym dostępem.

Co i kiedy się stało, że przestaliśmy dbać o swoją prywatność? Czy naprawdę rozwój technologii zatrzymał u nas myślenie? W ogóle przestaliśmy być uczuleni na tym punkcie. Jak to się stało, że nagle ci, którzy oburzali się na ACTA czy obowiązek podawania prawdziwego imienia i nazwiska na Facebooku, teraz bez problemu dzielą się nim nie tylko w samym serwisie, ale i na ulicy i nie tylko nim, ale i wieloma innymi danymi, które z łatwością można powiązać z daną osobą.

Dziś natomiast byłem świadkiem ekstremalnego przypadku. Dzień, jak co dzień o poranku, zatłoczone metro, ja wcisnąłem się gdzieś w kąt, akurat nad siedzącą młodą kobietą ze smartfonem w ręku, przeglądała akurat stronę Polskiego Busa, to dość charakterystyczna strona, jednym spojrzeniem rozpoznałem.

Siłą rzeczy czasem zerkałem, co tam sobie dłubie na ich stronie, i w pewnym momencie spojrzałem ponownie, a pani jak gdyby nigdy nic loguje się do iPKO, oniemiałem. Spojrzałem za późno i nie dostrzegłem loginu i początku hasła, ale kończyło się na sekwencji… 1,2,3,4.

To nie wszystko, po wypełnieniu formularza przelewu, przyszedł czas na kody jednorazowe, też nie problem, wyciągnęła z portfela kartonik z kodami, wyraźne krótkie ciągi znaków, wszystko jak na dłoni, nawet ani razu się nie rozejrzała w około. Zapłaciła, wstała i wyszła z wagonu.

Przez chwilę chciałem ją zaczepić, zwrócić uwagę, że następnym razem może trafić, na kogoś, kto bez skrupułów skorzysta z tych danych, ale obawiam się, że nie zrozumiałaby moich dobrych intencji. Mam nadzieję jednak, że przeczyta ten tekst, że przeczyta choć kilka osób, którym takie rzeczy się zdarzają. Nie róbcie tego, włączcie myślenie, to są Wasze pieniądze, często oszczędności życia, i jedna taka nieuwaga o poranku, może ich Was pozbawić i to bez żadnych skomplikowanych włamań na Wasze konto.

Photo: jacek_kadaj/Depositphotos.

  • Renive

    Sorki ale będę tak robić, bo nic mi nie grozi, dopóki mam swój telefon, bo tylko on jest autoryzowany w banku. ;) Trzymaj PIN 79255. Ludzie nie potrzebują prywatności i widać to właśnie po social media. Jedyne kto jest tu głupi to rządy, które chcą ludzi zmuszać do tego co robią, wtedy jest gigantyczny protest, a nic nie muszą robić. ;p

    • Logowała się przez stronę www, na pewno, więc mogło to być też iPKO

    • kofeina

      W przypadku większości banków to login jest trudniejszy do uzyskania niż hasło.

    • Moris299

      W pko jest coś takiego jak przyjazny login więc równie dobrze mogła mieć login misia69serduszko

  • Refano

    Chyba miało być ‚co tam dusza zapragnie’ a nie ‚zabraknie’

    • Dzięki, poprawione

    • Qrak

      Ochrona przed cyberbezpieczeństwem też źle :) W końcu chronimy się przed zagrożeniami, a nie bezpieczeństwem :P I kciuk to też palec.

    • Racja, poprawione, a kciuk to już skrót myślowy:)

  • Wodnik Szuwarek

    Po to jest dwustopniowa autoryzacja żeby się takimi rzeczami nie przejmować. Login i hasło nic złodziejowi nie dają. Najwyżej sprawdzi saldo i nic poza tym. PIN ma związek tylko z aplikacją przypisaną do danego urządzenia.

    • Nie do konca tak jest – są metody które pozwalaja chocby podmienic numer konta w zdefiniowanych odbiorcach i na nieswiadomce bracie przelewasz kase „gdzies tam” ;) Żeby jednak nawiązać do wpisu- na szczeście wielostopniowe weryfikacje istnieją i działają dobrze. Inna sprawa, że Ci którzy robią to co robią nie czytają antyweba ;)

    • Wodnik Szuwarek

      Żeby podmienić nr konta w przelewach zdefiniowanych i tak trzeba użyć dwustopniowej autoryzacji, a więc wracamy do punktu wyjścia.

    • zakius

      od czasu do czasu pojawia się system, który tego nie wymaga

    • Kody do autoryzacji przelewu też pokazała, a logowała się przez stronę www, więc to mogło być iPKO

    • Wodnik Szuwarek

      Kodów do autoryzacji to używa się przez SMS. Skoro PKO dopuszcza do użytku jakiś kartonik z kodami to źle świadczy o banku, no chyba że jest to zdrapka. Zresztą złodziej i tak ich nie zapamięta, a jest ich chyba 40.

    • Wystarczy jeden zapamiętać

    • Wodnik Szuwarek

      Jak sama nazwa wskazuje jest to jednorazowy kod. Raz użyty jest już nie ważny.

    • na kartoniku było ich kilkanaście, niektóre skreślone, niektóre nie

    • Wodnik Szuwarek

      No i zapamiętałeś?

    • Nie próbowałem, bo po co, ale bez problemu można było zobaczyć cały kod i zapamiętać

    • Wodnik Szuwarek

      Oprócz kodów trzeba też zapamiętać login i hasło. Inaczej nic z tego.

    • Tom

      Wystarczyło, że włączy nagrywanie kamerą w swoim telefonie. Stojąc nad taką osobą wszystko zarejestruje, a jeśli ma sprzęt zdolny do rejestracji w 4K to po ptokach, wszystko mamy jak na dłoni zarejestrowane.

    • Wodnik Szuwarek

      Żeby wszystko zarejestrować to trzeba najpierw przewidzieć, że ktoś będzie za chwilę robił przelew na smartfonie :)

    • łukasz Jedryszczyk

      Ale przecież iPKO ma zdrapkę więc co wszystkie miała zdrapane?

    • Tak, a wykorzystane skreślała tylko

    • łukasz Jedryszczyk

      To rzeczywiście trochę nie ogarnięta i nie wiem po co skreślała wykorzystane skoro bank prosi o dany numer pola

    • kofeina

      To i tak potrzebowałbyś machnąć zdjęcie tej karty. W PKO prosi o losowy kod z karty.

    • Po pierwsze kodow jest 40 i trzeba uzywac ich jeden po drugim zapamietanie 30 jesli przy nastepnej platnosci ma byc uzyty 28 nic nie da. Po drugie widoczne zapewne byly tylko te juz wykorzystane. Te ktore miala zamiar uzyc w przyszlosci trzeba bylo zdrapac. Po trzecie kod numer 40 jest zawsze uzywany do autoryzacji kolejnej karty zdrapki. Po 4 Pani moglaby oddac Panu ta cala zdrapke i tak do niczego by sie nie przydala jesli nie znal Pan loginu do jej konta i calego hasla. Zdrapke mozna uniewaznic. I posluzyla by jedynie jako duzy niesmiertelnik lub ozdoba choinkowa.

    • Wszystkie były zdrapane, wystarczy cyknąć zdjęcie

    • Ok tu ewidentna glupota Pani. Z tym ze i tak musialaby miec wyajtkowego pecha zeby trafic akurat na osobe zainteresowana wlamaniem do jej konta. I ta osoba musialaby miec wyjatkowe szczescie zeby znaleźć się w zatloczonym miejscu tuż za jej plecami w chwili kiedy wyciaga karte zdrapke :) za duzo w tym przypadkowosci.

    • PN27

      W PKO nie ma kartonika z kodami, tylko plastikowa karta. Kody są numerowane i przykryte zdrapką. Zdrapuje się jeden kod, pozostałe są zakryte. No i są jednorazowe.

    • To możliwe, nie przyglądałem się strukturze tego kartonika, tylko kodom, wszystkie były odkryte, niektóre zamazane

    • Tomasz

      Kartonik ze wszystkimi odkrytymi kodami był swego czasu (10 lat temu) w Pekao SA. Nie wiem jak to teraz wygląda.

    • kim

      Każde zabezpieczenie jest na tyle mocne na ile najslabsze ogniwo w tym przypadku czlowiek. Sam używam zdrapek i są bezpieczne na tyle na ile jest bezpieczna ich lokacja.Telefon może dostać trojana. Żadne zabezpieczenie nie jest stuprocentowe.

    • Marcin Toma

      Strasznie przegięty artykuł, prawda taka, że te dane które widziałeś nic by Ci nie dały…

  • Marek Wierzbicki

    „Siłą rzeczy zerkałem” – chłopaku, nie interesuj się innymi – patrz w swojego smartfona. Serio nie masz co robić, że ludziom zerkasz przez ramię? Jeżdżę codziennie zatłoczoną kolejką, i jakoś nie przychodzi mi do głowy żeby „siłą rzeczy” zerkać co tam ludzie robią na swoich telefonach. Rozumiem, sezon ogórkowy, trzeba coś napisać, byle by było :(

    • Jestem wyczulony na bezpieczeństwo i prywatność, często o tym piszemy ku przestrodze, to jest ta „siła rzeczy”, chłopaku.

    • Marek Wierzbicki

      Po prostu jesteś a) przewrażliwiony b) wścibski. Polecam się trochę mnie interesować tym co robią inni. Jak już taki jesteś kozak, to mogłeś zaczepić Panią, i wytłumaczyć jej jaki błąd popełnia, a nie smarować o tym artykuł.

    • Myślałem o tym, trochę żałuje teraz, zbyt długo się wahałem, obawiałem się, że nie zrozumiałaby moich dobrych intencji.

    • Marek Wierzbicki

      Nie spróbowałeś – to teraz nie wiesz – tego artykułu Pani zapewne nie przeczyta, a tak miałeś szansę ją ostrzec – na drugi raz nie wahaj się, chyba że obawiasz się młodych Pań ;)

    • Arrczi

      Tak to jest jak się wychowało na Socialmediach :)
      Strach zagadać.

    • MaxKey

      Nie, po prostu nigdy nie wiesz kim jest ta osoba. Ile razy człowiek nie zwraca uwagi bo sam nie wie jak się ta osoba zachowa, ktoś inny zwróci uwagę i dostaje kose w żebro, po mordzie itd. Owszem to są pojedyncze przypadki, ale trochę analizy czasem nie zaszkodzi.

    • Tom

      Spoko „chłopaku”, przestępca i tak ma gdzieś to co myślisz i wykorzysta syytuację. Wścibski?? Przewrażliwiony? Serio nie masz co robić tylko, wypisywać bezsensowne komentarze do, de facto, sensowengo artykulu (fakt trochę „ogórkowo-sezonowego, ale mimo wszystko… ostrzegającego). W sumie spoko, po co pisać. Niech wiecej takich ludzi jak ta pani w metrze, przestępcom będzie łatwiej.

    • Marek Wierzbicki

      Przestępca zawsze wykorzysta sytuację i nie wiele z tym zrobisz, prawda? Tak, NIE MAM co robić, nudzę się i przeglądam swoje ulubione bekowe portale. Komentarz mój dla mnie jest sensowny, a jaki jest dla Ciebie, to nie moja broszka ;) A zasadność i sensowność takich artykułów jest o tyle słaba że czytają je ludzie którzy problem znają, Ci co nie znają, jak zapewne owa młoda Kobieta, pewnie nawet nie wie że istnieje portal Antyweb…

    • „Przestępca zawsze wykorzysta sytuację i nie wiele z tym zrobisz, prawda?”
      Nie prawda – kiedyś ludzie ostrzegali innych gdy ci mieli otwartą torbę, lub nie zasunięty plecak. Tak samo jak pamiętam sytuację, że złodziei się łapało a ludzie sobie pomagali. Robili to bo widzieli co się dzieje, rozglądali się i byli według Ciebie „wścibscy”.

      Dziś każdy patrzy w swój telefon a normalne zachowanie nazywa się „interesowanie się innymi”

      A już najciekawsze jest to, że uważa iż jeśli ty znasz problem to nie warto o tym pisać. Polecam się obudzić i rozejrzeć trochę po Polsce aby zobaczyć jaka jest świadomość jeśli chodzi o bezpieczeństwo i prywatność.

    • Marek Wierzbicki

      Nie warto o tym pisać na takich portalach jak ten, bo Ci do których to powinno dotrzeć, tu raczej nie zaglądają ( pewnie są wyjątki ). Ot, moja mama – nie wie nawet że istniejecie. Ale artykuł na gazeta.pl pewnie by zobaczyła. Ja mam się obudzić? Ja wiem jaka jest świadomość jeśli chodzi o bezpieczeństwo aż za dobrze. To wy się moglibyście obudzić, żeby ludzie nie podawali sobie waszych artykułów jako żartów co staje się ostatnimi czasy nagminne ;)

    • Alot

      Zaglądanie w cudzy telefon przez ramię nigdy nie było normalnym zachowaniem.
      Zawsze było wścibstwem.

    • To jest dość paranoiczny komentarz – nie można się rozglądać ? Nie zerkasz przez ramię tylko patrzysz w podłogę. NIe można obserwować ludzi ?

    • Marek Wierzbicki

      Ciekawa interpretacja, choć kompletnie bez sensu. Dla mnie zaglądanie przez ramię by zobaczyć co tam ktoś czyta, to tak jak czytanie cudzej korespondencji. Ja po prostu tego nie robię. Patrzę na ludzi. Patrzę jakie mają smartfony, bo mnie to interesuje, patrzę kto dba o telefon, a kto ma poobijany. Ale przez myśl mi nie przyjdzie by patrzeć i czytać to co ktoś ma na ekranie, bo to jego prywatna sprawa i nic mi do tego. Ty nazywasz to paranoją? Dla mnie to jest po prostu kultura. Obserwacja ludzi tak jakby nie ma nic do tego Panie Grzegorzu „o mnie” Marczaku :D

    • A ja regularnie patrzę co ludzie robią na telefonach , jakich aplikacji używają – czego słuchają. Ciekawi mnie to prywatnie i zawodowo.

    • Marek Wierzbicki

      Zawodowe wścibstwo nie istnieje od wczoraj ;)

    • Mylisz wścibstwo z ciekawością :) Mnie nie interesują co piszą i co czytają tylko na jakiej apce

    • Marek Wierzbicki

      Tak. Oczywiście ;)

    • Andrzej

      To zapewne spotkałbyś się z moją ostrą i prawdopodobnie wulgarną uwagą na ten temat. Mało jeżdżę komunikacją, częściej pociągami, i strasznie irytują mnie tacy ludzie, którzy uznają, że mogą mi zerkać przez ramię na ekran telefonu. Kilka kurew i chujów szybko oduczyłoby Cię wścibstwa.

    • Daniel

      To tak jakbyś wyszedł nago na ulicę i obrażał się że ludzie na Ciebie patrzą.
      Czasami „nie da się nie patrzeć” bo wystarczy ze zerkniesz na 0.5 sekundy i już widać czego ktoś używa, co robi.
      Ostatnio jechałem autobusem, obok mnie siedział facet który korzystał z gejowskiego odpowiednika Tinder,a a dziewczyna obok mnie oglądała Mówiąc Inaczej na YouTube. Nie musiałem patrzeć na to co robią, bo oboje tak trzymali swoje urządzenia, że wystarczyło tylko mignąć okiem by wiedzieć co i jak.
      I nie, nie będę zamykał oczu tylko dlatego że ktoś de facto samemu pod pysk mi przystawia urządzenie, bo ludzie w komunikacji miejskiej tak się właśnie zachowują.

    • Andrzej

      Nie „migać” i nie „zerkać”. Ja jakoś potrafię zająć się swoim własnym telefonem/książką w podróży. Owszem, spojrzę na ludzi, ale nie zerkam przez ramię.

    • Daniel

      Sam napisałeś że rzadko jeździsz komunikacją miejską, więcej pociągami. I tu jest różnica, w pociągu z reguły nie ma takiego ścisku co w komunikacji miejskiej, a ludzie mimo wszystko bez namysłu wyciągają urządzenia i korzystają z nich. Ostatnio jakiś facet też gadał przez telefon o tym jak „ostatnio się porobił na imprezie i wrócił dopiero na obiad do domu”. Taka oto ludzie dbają o swoją prywatność.

    • Andrzej

      Gadanie o pierdołach to już inna sprawa, bo niejako zmusza współpasażerów do słuchania opowieści o kolorze wymiocin, konsystencji gówna i ilości zaliczonych panienek podczas ostatniej imprezy.

      Ale już rozpoznanie gejowskiego odpowiednika Tindera (nawet nie wiedziałem, że jest taki) po samym interfejsie, na który patrzyłeś 0,5 sekundy to umiejętność wykształcona zapewne częstym „zerkaniem” ;) Dla mnie takie patrzenie przez ramię jest na równi z przeglądaniem zawartości telefonu bez mojej wiedzy. Mocno jestem na tym punkcie przewrażliwiony.

    • Daniel

      „Gadanie o pierdołach to już inna sprawa, bo niejako zmusza współpasażerów do słuchania opowieści o kolorze wymiocin, konsystencji gówna i ilości zaliczonych panienek podczas ostatniej imprezy.” – Chodzi o to, że te gadanie czy pisanie o głupotach nie ma jakieś większego wpływa na nasze bezpieczeństwo. To, zę ktoś zobaczy że siedzę na WhatsUp-ie i wysyłam sobie śmieszne obrazki z kolegą albo opisuję to jak bawiłem się ostatnio na imprezie nie wypływa de facto na moje bezpieczeństwo. Problem w tym, że smartphony stały sie nie tylko narzędziami do komunikacji, ale do załatwiania wielu ważnych i poważnych spraw, np, bankowość. W teksie jest właśnie opisana sytuacja jak kobieta bez jakiegokolwiek zastanowienia się wchodzi na stronę banku i loguje się do niej, a wykradzenie akurat tych danych może mieć już niemiłe konsekwencję. Kobieta miała szczęście, że akurat obok niej stał autor tekstu a nie jakiś cwaniaczek, który mógłby zapamiętać dane do logowania się i wyzerować jej później konto.

      „Ale już rozpoznanie gejowskiego odpowiednika Tindera (nawet nie wiedziałem, że jest taki) po samym interfejsie, na który patrzyłeś 0,5 sekundy to umiejętność wykształcona zapewne częstym „zerkaniem” – nie, po prostu rozpoznałem po interface aplikacji. Tak samo byś pewnie dojść szybko rozpoznał interface Facebook’a, WhatsUpa czy np. popularniej strony internetowej.

      „Dla mnie takie patrzenie przez ramię jest na równi z przeglądaniem zawartości telefonu bez mojej wiedzy. Mocno jestem na tym punkcie przewrażliwiony.” – oczywiście masz rację. Tylko że ludzie w żaden sposób się przed tym nie zabezpieczają. Otwierają smartphona i robią na nim WSZYSTKO bez jakiejkolwiek refleksji, że ktoś może patrzeć i wyciągnąć jakieś dane.

    • Andrzej

      No więc widzisz, moim zabezpieczeniem przed „zerkaniem” mi przez ramię jest stanowcze wrócenie uwagi zerkającemu (bywa, że w słowach niekoniecznie miłych i przyjaznych). Gdybyśmy częściej zwracali takim ludziom uwagę, że ich zachowanie nie będzie tolerowane, to z czasem problem zacząłby znikać. Telefon to obecnie na tyle prywatne urządzenie, że trzeba walczyć ze zjawiskiem „zerkania”, a nie z używaniem go w miejscach publicznych.

      Rozumiem Twój punkt widzenia, ale nie podzielam go, bo uważam, że zajmujesz się problemem od niewłaściwej strony.

      A co do interfejsu, to Facebooka rozpoznam natychmiast, bo go używam. Ale rozpoznanie jakiejś nieznanej mi aplikacji to już wyższa szkoła jazdy, wymagająca dłuższego wpatrywania się.

    • Daniel

      Problem w tym że ja rozpoznałem tą aplikację bo ją używam ;)
      Tak samo w 0.1 s rozpoznam strony lub aplikację banków, albo po szacie graficznej albo po logotypach.
      I jakbym był złodziejem lub cwaniakiem i widział, ze ktoś loguje się do banku to patrzę, zapamiętuje dane i ciesze się darmowym „zyskiem”.

    • Andrzej

      I teraz rozumiem ;)

      Wiesz, obecnie samo posiadanie danych logowania do bankowości to nadal za mało, aby narobić szkód i wyprowadzić pieniądze. Wszystkie transakcje są potwierdzane kodami SMS, odciskiem palca, przestarzałą kartą kodów lub mobilną autoryzacją.

    • Daniel

      Masz rację, ale np. logowanie się już do Facebooka czy E-mail’a nie wymaga dodatkowych zabezpieczeń, a nawet jak są (np. podwójna autoryzacja) to mało kto z nich korzysta.
      A mając czyjś e-mail (a większość ludzi ma 1 e-mail’a do wszystkiego) można już dużo zdziałać i zalogować się do wielu serwisów.

    • Andrzej

      Do maila zwykle już jesteśmy zalogowani na stałe, więc hasła nie podpatrzysz. A jeśli nawet, to najpopularniejszy obecnie Gmail ma dwustopniową weryfikację. Ryzyko jest wtedy, gdy ktoś jednego hasła używa wszędzie, ale to już jego problem, bo na własne życzenie daje wszystko na tacy.

    • MaxKey

      Właśnie z powodu takich ludzi jak ty, warto przeprowadzić krótką analizę przed zwróceniem uwagi :)

    • fizolof

      Jeżeli zajmujesz się prywatnymi sprawami to kultura stanowi o tym, że idziesz z tym „na stronę”. Gdy rozmawiasz przez telefon, wychodzisz z pomieszczenia. Korespondencje czytasz w samotności. Jeżeli ktoś w autobusie, gdzie każdy widzi ekran coś robi, to znaczy że nie ma nic do ukrycia. Jeżeli ktoś rozmawia przez telefon i każdy może usłyszeć rozmowę to nie ma nic do ukrycia. Zatem dlaczego widzisz tutaj problem, że zaglądam komuś do telefonu?

      Widzisz dlatego, że nie mylisz kulturę z jej brakiem. Ludzie są skupieni na sobie i na swoich potrzebach i nie przyjdzie im do głowy porozmawiać przez telefon np. po powrocie do domu czy wtedy zrobić przelew. Wszystko chcą robić wtedy, kiedy mają na to ochotę bez względu na to, czy to komuś przeszkadza.

    • Piotr Potulski

      „Nie interesuj się innymi – patrz w swojego smartfona” – ciekawe podejście do życia.

    • MaxKey

      Tobie nie, ale ile jest takich pojebów co z nudów czytają ludziom w busach, pociągach itd sms, maile, czy wiadomości na social media.

      O ile człowiek nie zawsze wszystko zapamięta, to KAMERA w komunikacji miejskiej widzi dużo, a nigdy nie wiesz kto do tych materiałów ma lub będzie miał dostęp. Do pewnego razu myślałem, że ta kamera daje tylko taki sobie obraz, bez szczegółów. Aż pewnego razu stojąc przy kierowcy autobusu, zobaczyłem jak ten dłubie przy kamerach i robi zbliżenie na pewną panią, bo ta mu wpadła w oko. Wtedy zbliżenie padło m.in. na telefon.

  • www

    Nieładnie tak podglądać.

  • Iluzjonista

    A jeśli jest tak, że ciągle kreujesz swój świat (materializujesz w ułamku sekundy), to na jaką swoją kreację byś zwrócił uwagę, aby się ona przejawiła. Czy swoją energię stwórczą warto oddawać nieświadomie, koncentrując się na tym czego nie chcemy? ;)

  • Alot

    Tak, masz rację.
    Podzielam Twój pogląd, że wścibscy ludzie stanowią poważne niebezpieczeństwo dla ludzi, którzy chcą sobie w spokoju korzystać z własnych urządzeń w miejscach publicznych.
    Nic tak nie irytuje, jak delikwent zaglądający przez ramię.

    • Chciałbym, żeby akurat ona się tym zirytowała

    • Alot

      Jestem przekonany, że stojąc koło Ciebie wystarczająco długo, zdołałbym niepostrzeżenie pozyskać dane Twojej karty, umożliwiające dokonanie dowolnego zakupu na Twój koszt.

      Czy to oznaczałoby, że nie dbasz o prywatność czy może jednak, że ja byłem wścibski ponad miarę?

    • fizolof

      To korzystaj w miejscach prywatnych. Ludzie mają uważać, żeby czasem nie zobaczyć co robi ktoś na telefonie? Wścibstwo jest wtedy jak ktoś podgląda przez szparę w płocie a nie jak wymachujesz ekranem na prawo i lewo na widoku każdego.

    • Alot

      Ale odróżniasz przypadkowe zerknięcie od uporczywego wpatrywania się?
      Czy tego na filozofii nie pokazywali?

      Więc wyjaśnię na przykładzie.
      Jeśli na ulicy przelotnie spojrzysz na ładną dziewczynę i uśmiechniesz do niej – to jest normalne i nikogo nie zdziwi.
      Jeśli będziesz się w nią wpatrywał z dziwnym usmiechem na twarzy – jest całkiem spora szansa, że potraktuje Cię jak niebezpiecznego natręta i wezwie policję.

    • fizolof

      I co, policja zabroni mi patrzeć? Jak dziewczyna będzie atrakcyjna to dołączą się do mnie.

    • Alot

      Spałeś na zajęciach z logiki?
      Przyznaj się.

      Nie może być przecież taki głupi ktoś, kto podpisuje się filozof.

    • kim

      ale on jest fizolof a to co innego. fizo-lof

  • Petruszek

    Z opisu kartonika wnoszę, że to było pekao24, a nie iPKO. iPKO ma plastikowe karty kodów, ktore dodatkowo trzeba zdrapać. Poza tym kody z takiej karty są wykorzystywane losowo, wiec znając kilka nie masz gwarancji, że przy danej operacji system zażąda akurat któregoś z Tobie znanych.

    • na pewno iPKO, po dokonaniu transakcji pojawił się opis, że dziękujemy za skorzystanie z usługi Płacę z iPKO, mógł być plastikowy. Wszystkie kody były zdrapane, niektóre zamazane

    • Daniel

      iPKO ma takie karty na których masz kody. Jak chcesz zrobić transakcję to zdrapujesz kod i wpisujesz go – jak wszystko pójdzie dobrze to tego kodu już nie użyjesz. Zakładam więc, że Pani te kody które były widoczne już wykorzystała więc nic by to nie dało.

  • MiloszI

    Akurat w PKO nie musi się w ogóle logować. Zawsze może zapłacić BLIK.

    • Daniel

      Ale Pani nie korzystała z IKO tylko z iPKO.pl

    • MiloszI

      A czy ja pisałem o IKO? :D Na iPKO.pl, jeśli zostaniesz tam przekierowany do płatności online, nie musisz się w ogóle logować! Po lewej masz logowanie, po prawej BLIK. Wtedy odpalasz IKO, wpisujesz BLIK i już. I to jest szybkie i bezpieczne.

    • Daniel

      Racja, tak się da. Ale większość osób nie wiem niestety co to jest blik i pewnie w takiej sytuacji zalogowałaby się przez iPKO, a to już może być niebezpieczne.

  • Samuraj

    Ja wklepując PIN przy kasie każde każdemu opuścić sklep.
    Kasjerka musi mieć związane oczy.

  • Tez mialem czesto na widelcu takie przypadki. Ale czego wymagac od nastolatkow jak dorosli potrafia napieprzac przez telefon o swoich intymnych sprawach. Tako, w miejscu publicznym, na (mocny) glos, by przypadkiem wszyscy uslyszeli :)

  • P.

    W podobny sposób odczytałem nr karty płatniczej z imieniem i nazwiskiem jednej babeczki. Do tego kod CCV. Znalezienie jej na fejsie to był pikuś. Może kiedyś do niej napiszę co i jak. Kartę sprawdzałem, numery są poprawne. Korci by użyć :P. Ale robione dla sportu. Tak machała tą kartą, że postanowiłem przyjąć wyzwanie. Udało się.

  • Morski Morświn

    Jam widzę takich jak ty co gapią się w cudzy ekran to od razu wchodzę w galerię i otwieram zdjęcia mojej dupska po odbytym wypróżnieniu a tuż przed toaletą i mówię „smacznego podglądaczu”. Mam nadzieję że po takim widoku nabędzie automatycznego odruchu odwracania głowy w przeciwnym kierunku.

  • Anonnymous

    Widzę że promujemy inwigilację, no no nieładnie.

  • akki

    dzizas autor chyba przebywal w hibernacji przez ostatnie 10 lat, w zasadzie moglbym opublikowac swoj login i haslo do losowego swojego konta bankowego i nikt nic nie zrobi, a w czesci bankow nawet sie nie zaloguje, bo logowanie tylko przez autoryzowany tel jest wlaczone, obecnie juz w wiekszosci bankow jest 3 stopniowa autoryzacja , 1) login/haslo 2) kod SMS / pin w aplikacji 3) autoryzacja telefonu, aby mozliwy byl punkt 2 tel ,musi byc zautoryzowany, tak wiec defacto mamy 4 stopniowa weryfikacje, reasumujac login i haslo w 2017 kompletnie nic nie znaczy….