MINI 5-door Cooper Seven Edition
33

5-drzwiowe MINI Cooper: 3 cylindry i gokartowa radość z jazdy?

Pięcioro drzwi nie oznacza, że MINI Cooper zatraciło swoją legendarną zwinność. Pytanie czy wersja z 1,5-litrowym, 3-cylindrowym silnikiem pasuje do tego samochodu i czy wciąż potrafi on zapewnić gokartową radość z jazdy? Postanowiłem to sprawdzić testując limitowaną serię: „Seven Edition” samochodu MINI Cooper ze wspomnianym silnikiem.

Samochody MINI od czasu przejęcia przez koncern BMW zdecydowanie się powiększyły względem swoich pierwowzorów, ale obecnej generacji tych aut trudno odmówić zwinności. Właściwie we wszystkich wersjach MINI prowadzą się wręcz jak gokarty – oczywiście względem innych aut. Są bardzo zwarte, niesamowicie chętnie skręcają, dają dobre wyczucie tego co dzieje się z samochodem. Jakiś czas temu jeździłem Cooperem S czyli najmocniejszą wersją, która była niesamowicie skuteczna. Niestety moi pasażerowie niekoniecznie podzielali mojego entuzjazmu, bo auto, szczególnie w trybie sportowym, było bardzo twarde. Ze względu na to, że przednia oś musiała radzić sobie ze 190 KM na zakrętach, bardzo łatwo było o dużą podsterowność – wystarczyło dodać zbyt dużo gazu. Stąd też zaciekawiła mnie wersja słabsza. 136 KM w aucie ważącym mniej niż 1200 km wydaje się w zupełności wystarczające nawet do bardzo szybkiego przemierzania miasta. Później doczytałem, że to wersja 3-cylindrowa i zacząłem mieć obawy…

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

1,5 litra i 3 cylindry w MINI Cooper? Jak to jeździ?

Krótko? Zaskakująco dobrze. Długo? 5-drzwiowy MINI Cooper ma tak zestopniowaną skrzynię biegów, że na drugim biegu można osiągnąć 80 km/h, zaś „trójka” starcza do ponad 120 km/h. W praktyce ze świateł musimy stanąć obok naprawdę mocnego zawodnika, najlepiej z napędem na obie osie, by w sprincie do 50-60 km/h przegrać. Tak dobre osiągi to oczywiście w pierwszej kolejności zasługa niskiej masy, ale też nie można zapominać o sportowej skrzyni biegów, która w dynamicznym ustawieniu delikatnie wręcz „kopie” w plecy podczas zmiany przełożeń.

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

Schody zaczynają się przy mniej więcej 90 km/h kiedy to dalej fizyki nie daje się już naciągać i 136 KM zwyczajnie przegrywa z autami, które mają tej mocy znacznie więcej. Nie pomaga również kształt nadwozia. Odnoszę wrażenie, że od mniej więcej 100 km/h stawia ono dość spory opór, co zresztą zdaje się potwierdzać znacznie większa głośność w kabinie przy 120 km/h względem prędkości 90 km/h.

Jak ryba w wodzie MINI czuje się jednak na krętej drodze. Wówczas najlepiej przełączyć Coopera w tryb sportowy (silnik szybciej reaguje, utwardza się zawieszenie), podobnie jak automatyczną skrzynię biegów, która wyraźnie szybciej wachluje przełożeniami i przyjemnie „kopie w plecy”. Na ciasnym torze lub mocno krętej drodze przyjemność z jazdy będzie pierwszorzędna – mówię poważnie. Auto prowadzi się jak po sznurku i właściwie nie wykazuje się podsterownością. MINI Cooper jest zaskakująco neutralny i łatwy w prowadzeniu. W porównaniu z wcześniej testowanym Cooperem S odnoszę wrażenie, że jest znacznie bardziej przyjazne, ale wciąż daje mnóstwo frajdy z jazdy i to pomimo znacznie mniejszej mocy.

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

Zawieszenie w ustawieniu sportowym jest bardzo sztywne i zwarte. Do szybkiej jazdy po równej nawierzchni jest idealne. Odnosi się wrażenie, że jest przygotowane pod znacznie większą moc silnika. Układ kierowniczy jest bezpośredni i również tutaj nie mam żadnych uwag. Hamulce szybko reagują i są bardzo skuteczne, ale niestety do jazdy po torze są zbyt słabo chłodzone. Już po kilkunastu minutach naprawdę ostrej jazdy zaczynają się przegrzewać. Osobom rozważającym okazjonalne wyjazdy na tor polecałbym wyposażyć się w większe hamulce.

Zauważcie, że ani przez chwilę nie narzekałem na silnik, bo – co może wielu zaskoczyć – przez 99% czasu nie czuć jego 3-cylindrowej natury. Nawet dźwięk jest całkiem rasowy – wiadomość żadne V6 czy V8 to to nie jest, ale nie ma tutaj nieprzyjemnego warkotu, jakiego można byłoby się obawiać w przypadku takiej jednostki. Zaobserwowałem całą jedną sytuację, w której w kabinie pojawiają się nieprzyjemne wibracje: trzeba trzymać auto na półsprzęgle. Jest to poziom wciśnięcia hamulca na tyle głęboki, by auto jeszcze nie jechało, ale na tyle płytki, by uruchomić silnik (po wyłączeniu go przez system Stop-Start), a skrzynia dostawała już moment obrotowy – kilka mm wyżej auto już zacznie jechać. Pełne wciśnięcie hamulca, nawet z wyłączonym systemem Stop-Start – nie powoduje żadnych wibracji, podobnie jak jazda nawet na niskich obrotach.

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

Rozczarowanym za to można być w kwestii zapotrzebowania na paliwo. Myślisz sobie: 1,2 tony, 1,5-litrowy silnik? To musi mało palić. Niestety nie. 7,7 l/100 km w mieście to sporo nawet jak na benzynę, a mowa przecież o bardzo oszczędnej jeździe. Golf 1.4 TSI w podobnych warunkach potrzebuje 6,3 l/100 km. Wykorzystywanie potencjału MINI Coopera wiąże się ze znacznym przekroczeniem 10 l/100 km/h, ale to akurat nie powinno dziwić, bo dotyczy to wszystkich aut. W trasie, o ile nie będziemy przekraczać 120 km/h będzie jeszcze w miarę oszczędnie, ale też bez rewelacji. Pełne wyniki możecie zobaczyć tutaj:

Podsumowując: 5-drzwiowe MINI Cooper pomimo tego, że ma zaledwie 1,5-litrowy silnik sprawdza się świetnie jako gokartowy samochód w mieście. Bardzo dobrze przyspiesza, niezwykle chętnie skręca i natychmiast reaguje na polecenia kierowcy. Dla dynamicznego kierowcy to wręcz idealna propozycja.

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

A co z komfortem?

Jeśli szukasz komfortowego samochodu do powolnego przemieszczania się po mieście, to trafiłeś pod zły adres. MINI Cooper nawet w ustawieniu „Mid” (to opcja pomiędzy „Sport”, a „Green”) jest dosyć twarde. W zasadzie każdą nierówność daje się łatwo wychwycić. Nie jest to w żadnym wypadku poziom, który na dłuższą metę męczy (przynajmniej mnie), ale Cooper jest ewidentnie zestrojony sportowo. Również wnętrze samochodu zostało przygotowane pod kątem dynamicznego kierowcy. Fotele choć wygodne, to w pierwszej kolejności mają trzymać kierowcę mocno w zakrętach, a nie dopieszczać jego kręgosłup.

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

Na szczęście pod względem funkcjonalności nie zdecydowano się na zbyt daleko idące kompromisy. Miejsca w środku jest całkiem sporo. Bez problemu zająłem wygodną pozycję za kierownicą (szeroka regulacja kolumny kierowniczej i fotela), sam za sobą (1,84 m) się zmieściłem. Miejsca na napoje jest aż nadto (dwa z przodu i jeden z tyłu), całkiem sporo schowków i skrytek, przyciski i pokrętła są intuicyjnie rozmieszczone i wygodne w użytkowaniu. Obsługa interfejsu jest prosta i wygodna – to w końcu kopia iDrive z BMW. Oczywiście 5-drzwiowe MINI odpowiada wielkością wnętrza autom z segmentu B, więc nie ma co oczekiwać, że 5 rosłych osób będzie w stanie wygodnie wyruszyć w trasę przez pół Polski. W czwórkę już tak.

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

Bezpieczeństwo

MINI Cooper wyposażony jest w system ostrzegający o ryzyku najechania na poprzedzający pojazd wraz z funkcją hamowania przy prędkościach miejskich. Asystent reaguje również na pieszych, przed którymi potrafi samodzielnie się zatrzymać. I to w zasadzie tyle jeśli chodzi o nowoczesne systemy wsparcia kierowcy, gdyż MINI nie można wyposażyć np. w układ monitorujący martwe pole czy ruch poprzeczny podczas wyjeżdżania tyłem z miejsca parkingowego. Trochę mało jak na auto klasy premium.

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

Nowoczesne rozwiązania

MINI zdaje się być samochodem-gadżetem, którego właściciel jest młodym, dynamicznym, obecnym w mediach społecznościowych człowiekiem. Zapewne dlatego tak wiele społecznościowych funkcji znalazło się w MINI Connected – aplikacji na smartfona, którą można nie tylko zarządzać samochodem, ale także bezpośrednio zamieszczać statusy np. na Facebooku lub Twitterze. Zaawansowana nawigacja uwzględniająca sytuacje na drodze, radio internetowe, wyszukiwanie online, wiadomości, pogoda itp. wydają się przy tym obowiązkowych standardem. Wspomnieć należy również o wyświetlaczu Head-Up Display, który prezentuje najważniejsze informacje jak aktualną prędkość, obowiązujące ograniczenie czy wskazania nawigacji. Szkoda tylko, że dane prezentowane są na małej szybce. Kolejnym udogodnieniem jest asystent parkowania równoległego, który wynajduje wolne miejsca, a także pomaga w nie wjechać. Działa bez zastrzeżeń.

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

Osobnym zagadnieniem jest całkiem spory zestaw elektronicznych gadżetów, w przypadku których priorytetem była forma. Zaraz po wejściu do samochodu i włączeniu silnika na ekranie przed kierowcą pojawia się małe MINI, które radośnie do nas… mruga :) Dalej: przełączaniu trybów jazdy towarzyszy zmiana koloru obręczy wokół ekranu, a na nim samym wyświetlana jest odpowiednia grafika – np. MINI na torze wyścigowym po aktywacji trybu sportowego. W trybie Green można włączyć analizę stylu jazdy. Zamiast punktów otrzymujemy zestaw gwiazdek oraz rybkę, której nastrój zależy od skuteczności kierowcy w przewidywaniu sytuacji na drodze oraz oszczędzaniu paliwa. Swoją drogą, że akurat mnie niezbyt lubiła… Kierowca może również monitorować wykorzystywaną moc i moment obrotowy w postaci ciekawej animacji. Nie są to niezbędne elementy w codziennym użytkowaniu samochodu, ale ich obecność powoduje, że samochód MINI traktujemy z pewną dozą uczucia :)

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

MINI Cooper w wersji Seven Edition

Seven Edition nawiązuje do legendarnego modelu Austin Seven z 1959 roku. Zmiany względem standardowego MINI sprowadzają się głównie do kwestii stylistycznych: ekskluzywne fotele sportowe, specjalny lakier, pasy wzdłuż maski, ozdobne listwy, akcenty w środku samochodu.

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

Ceny

MINI nie jest samochodem tanim. W wersji Cooper startuje od 93 300, ale poprawiając jego wygląd, dodając najważniejsze elementy wyposażenia, szybko przebijemy kwotę 100 tys. zł.

Podsumowanie

Z jednej strony MINI Cooper to niesamowicie skuteczny i dający mnóstwo frajdy z jazdy samochód. Z punktu widzenia kierowcy o sportowym zacięciu to naprawdę świetne auto do miasta. Rewelacyjnie się prowadzi, jest dobrze wykonane, nowoczesne, a jednocześnie w wersji 5-drzwiowej wciąż bardzo funkcjonalne. Z drugiej strony MINI to samochód-gadżet, który jest modnym dodatkiem do stylowego ubioru, ekskluzywnego zegarka. Nie da się ukryć, że samochody MINI często są kupowane przez kobiety. Urzeka ich wyjątkowy charakter tych samochodów. Dbałość o detale, mnóstwo fajnych gadżetów, w przypadku których najwięcej nacisku położono na atrakcyjną formę. Osobiście cenię MINI za to, w jaki sposób się prowadzą. Gokartowa frajda z jazdy to nie jest tylko slogan reklamowy i dotyczy to również wersji Cooper z 3-cylindrowym silnikiem, który do takiego samochodu bardzo dobrze pasuje.

* Nigdy nie sądziłem, że to powiem w odniesieniu do takiego silnika.

5-drzwiowe MINI Cooper Seven Edition

  • Franz

    Może i dobrze to jeździ ale nie wiem czy dałbym radę żyć ze świadomością że mam 3 cylindry pod maską

    • Andrzej Śliwa

      Szczególnie że wydałeś na auto ponad 100K

    • Biały

      Dokładnie. O ile w małych autach segmentu budżetowego 3 cylindry ujdą, o tyle w premium powinien przynajmniej pozostać wybór. Na szczęście na szczycie oferty Mini stoi wersja o czterech cylindrach. Tutaj miałbym pewien dylemat czy „duże Mini Cooper S” czy Volvo V40 T5.

    • puchatek2

      miałem kiedyś Fabie 1.2 z 3 cylindrami XD to był dopiero demon żarł 13L gazu w mieście:)

    • Pit Haller

      Poczekaj na zmodernizowaną wersję po lifcie. Może uda im się obciąć jeszcze 1 gar. Wtedy problem z 3 cylindrami masz z głowy :)

    • ja

      ten silnik jest dostępny też w bmw 1, x1 i chyba 3:) więc można go mieć w samochodzie za 200k:) i aż tak straszny nie jest, jak nie wiesz, jesteś przekonany, ze to zwykłe 4 cylindry.

    • Biały

      Mniejsza ilość cylindrów to znak czasów. Jednak 3 to chyba dla mnie za mało. Kiedyś było mi przykro jak Volvo zrezygnowało z silników R5, teraz użytkuje duże kombi z R4 2,0 (235KM) i jestem zadowolony.

  • Extreeme

    Jeździłem MINI i rzeczywiście trzyma się to zakrętów jak szalone. Ale dla mnie trochę za twarde.

    • Tomasz Niechaj

      To trochę kwestia preferencji moim zdaniem. Dla mnie jest OK ale rozumiem że dla innych może to być zbyt twarde zawieszenie, o czym zresztą napisałem w materiale.

    • Juliusz Kornaszewski

      U mnie​ w Clubmanie S zupełnie nie odbieram zawieszenia jako zbyt sztywnego. Jest fantastyczne. Mam 17ki ale jeździłem i na 18kach runflat i komfort też jest zaskakująco dobry. Fajnie się tym jeździ.

    • Kazik

      Jaki tam jest silnik i jaka wersja wyposażenia?

    • Juliusz Kornaszewski

      U mnie wersja S All4 czyli z napędem na 4 koła. Benzyna 192km

  • Andrzej Śliwa

    Dla mnie w porządku ale trochę słabo że pod nazwą Cooper kryje się 1.5 litra silnik. No i większość kierowców mini to kobiety

    • ja

      faktycznie skandal, skoro oryginalne coopery miały silnik 1,0, a coopery s 1,3 :D

  • Greg

    Ale ból tyłka o 3 cylindry. Tak samo płakali jak dochodziły w niepamięć V12. To dziś Jarają się V8. Za chwilę na piedestale będzie V6 jak wejdą auta elektryczne. Jeśli dobrze jeździ to dla mnie nie ma znaczenia ile ma cylindrów

    • ErnestN

      Bo nie bardzo wiadomo po co te 3 cylindry? 2 litrowy pali pewnie podobnie

    • Aaaa

      Pali więcej. Te silniki nie są po prostu oszczędne

    • marcinsud

      V12 dalej są do kupienia w ofercie limuzyn Mercedesa chociażby. Warto wspomnieć, że w s-klasie najmniejszym silnikiem jest V8. W coupe jest możliwość jeszcze wersji V6, ale pali więcej niż V8, więc tylko cena zakupu przemawia za tym silnikiem.

    • Extreeme

      Nieprawda, bo S-classe dostępne jest z silnikami V6

    • marcinsud

      Limuzyna nie jest dostępna z V6 więc polecam czytać ze zrozumieniem i całość wypowiedzi. O tym że s klasa w wersji coupe jest dostępna z V6 sam przecież napisałem.

      Diesle celowo przemilczałem, bo to nie traktor

    • Ady99

      Ne piedestale od zawsze są 3 typy silników. V8, V12, V10. Każdy z tych silników brzmi równie zajebiście ale jakże inaczej. V6 zawsze było jedynie takim „przejściem” między światem V-ek, a rzędówek aczkolwiek GT-R brzmi fajnie, nowy Ford GT jeszcze fajniej. Dla mnie osobiście nie ma nić wspanialszego niż prawdziwa amerykańska V8-ka. Brzmi cieplej niż V10 czy V12. Jak V12 to tylko włoskie, ewentualnie angielskie, jak V10 to niemieckie, wyjątkiem jest Viper :) — ale American Muscle V8 miód https://www.youtube.com/watch?v=twrz1mAlj9g

  • ErnestN

    Duże spalanie jak na tak mały silnik. Spodziewałem się raczej czegoś w rodzaju 6 l w mieście przy oszczędnej jeździe

  • Radek

    Żona sobie kupiła dokładnie taki. Bardzo zadowolna więc ja też jestem zadowolony :)

  • marcinsud

    Mini premium dobre sobie. Oglądałem rok temu countrymna, albo clubmana w bardzo drogiej wersji i fotel nie był regulowany elektrycznie, do tego wszędzie plastik itd. Mini to drogi gadżet, a nie auto klasy premium.

    • ja

      w obu jest to dostępne jako opcja, więc trafiłeś kulą w płot:) mini jak wszystkie niemieckie premium startuje od golasa i dokłada się każdą z opcji z osobna. aczkolwiek w zwykłym faktycznie nie ma i jest to dziwne.
      natomiast wszystkie samochody premium poniżej 200k mają wszędzie plastiki. niektórzy uważają, że np. mercedes zaczyna się od e- klasse, bmw od serii piątej:) zobacz bmw 1, mercedesa a-klasse, audi a3, volvo v40, alfę giuliettę (choć akurat włosi mają specyficzne poczucie premium:D), ds4 czy lexusa ct- wszystko plastik+ ew. sztuczna skóra. nawet w segmencie d premium jest go sporo. ale z drugiej strony premium nie sprowadza się do obicia wszystkiego skórą.

  • Ady99

    Nie ma w nim nic atrakcyjnego dla kierowcy o „sportowym zacięciu”. Nie ma w nim także nic atrakcyjnego dla kierowcy „ekonomicznego”. Może go kupić jedynie „rozrzutny” kierowca ze względu na wygląd czyli kobieta:) Nie będzie też miało znaczenia, że przy 100k silnik padnie. Zwykły kierowca w tej kwocie wybierze coś innego lub np. kupi za połowę ceny Fiestę ST.

    • ja

      w każdym przypadku najlepszym zamiennikiem jest giulietta veloce:) st zaczyna się cenowo podobnie jak mini, a kończy niżej tylko dlatego, ze nie można dobrać tak bogatego wyposażenia dodatkowego, więc nie za połowę. no i nie ma automatu.
      ale jak ktoś ma kasę i podoba mu się mini to czemu go nie mieć nie jako 3 czy 4 samochód? :)

    • Ady99

      70-80k i można mieć nową ST. Jak ktoś w takich samochodach oczekuje mega wyjątkowego wyposażenia to można po prostu wybrać inną klasę aut. W artykule jest podany start cenowy Coopera tam gdzie Fiesta ST200 osiąga swoje maksimum cenowe. Trzeba pamiętać, że nie jest to Cooper S, a najsłabszy Cooper 136 KM baza (również ma dużo słabsze hamulce). Jeśli komuś wystarczy bazowe wyposażenie ma Fiestę ST wypluwającą na hamowni 200KM, hamującą „w miejscu” o 20k taniej niż najsłabszy Cooper lub topową ST200 w cenie najsłabszego Coopera w bazowej specyfikacji. Żeby było śmieszniej to Fiesta ST przy spokojnej jeździe pali mniej niż ten najsłabszy Cooper :) Wiem bo mam ją i jestem mega zadowolony z tej „miejskiej osy” ;)

    • ja

      masz rację, coś mi się poprzestawiało w pamięci z cennikami mini:) ale nadal nie jest to pół ceny. fajne autko, ale dla mnie osobiście brak automatu (fajny do zabawy) dyskwalifikuje ją jako samochód miejski:) (chyba, że nie zauważyłem w cenniku)
      do tego w podobnej cenie są też mocniejsze wersje clio, 208, polo czy mito. każdy lata jak gokart:) a za kolejne 20k można wejść w segment C z mocami 200+

    • Ady99

      Jakby ktoś dobrze poszukał to dealerzy wysprzedają Fiestę ST 2016 w cenie ok.60k więc to już można powiedzieć połowa ceny najsłabszego Coopera z maksymalnym wyposażeniem ;) Za 20k to już można wejść w rejon 300+ aut 2-3 letnich więc osobiście wybrał bym 300+ :)

  • ja

    tekst fajny, ale korekty to chyba nie było. a jeśli była, to niech zwróci pieniądze:D

  • Biały

    W tej cenie zdecydowanie wolę Volvo V40 T4 R-Design Momentum. 190 koni mechanicznych, 8AT i zdecydowanie mniej krzykliwe wzornictwo. Oczywiście wygląd to kwestia gustu, ale Mini wygląda mocno damsko jak dla mnie.

    • ja

      kwestia gustu oczywiście, ale r-design to zwykły pakiet stylizacyjny za 10k:) do tego t4 ma 6 biegów:) momentum też trzeba doposażyć trochę, po dodaniu akcesoriów do sensownego poziomu cena po rabatach grubo przekracza 130k, bez pakietu r design:)
      rozważałem kupno, ale odrzuciło mnie wykonanie wnętrza (głównie wzornictwo jak z lat ’90), zupełnie nie na poziomie pozostałych volvo i tak inne od świetnej karoserii:(
      gdy mamy duuużo kasy to w tej klasie z ładnych samochodów rządzi mercedes a, gdy mamy jej trochę mniej- alfa giulietta