58

Minęły ponad dwa lata od premiery, a ten tablet ciągle otrzymuje aktualizacje

Aktualizacje Androida to dość drażliwy temat. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że producenci sprzętu na ogół dają na tym polu ciała. Są jednak wyjątki, o których warto pisać.

O rynku tabletów pisałem dość krytycznie kilka dni temu przy okazji debiutu nowego Galaxy Taba A. Samsung jest jednym z nielicznych producentów, którzy ciągle rozszerza swoje portfolio w tym segmencie. Trudno jednak nazwać go wzorem dla innych producentów – wystarczy przytoczyć historię pierwszych Galaxy Tabów S, które do tej pory nie doczekały się (i najprawdopodobniej nie doczekają) Androida 6.0 Marshmallow. I tak to wygląda niemal wszędzie.

Niemal. Czarnym koniem na rynku tabletów już jakiś czas temu okazała się Nvidia. W lipcu 2014 roku na rynku zadebiutował ich pierwszy tablet – Shield. Urządzenie było projektowane pod kątem graczy i zastosowań multimedialnych. Wyposażono je chip Tegra K1 z bardzo mocnym 192-rdzeniowym GPU opartym na architekturze Kepler, a także złącze HDMI pozwalające na podłączanie do ekranów, telewizorów czy projektorów. Wbudowany rysik, sprzedawany osobno pad (bardzo wygodny zresztą), wersja LTE – wszystko to czyniło Shield Tablet gadżetem wszechstronnym o licznych zastosowaniach. Pomijam już fakt, że był duży, gruby i ciężki. Najważniejsze było to, że w momencie debiutu pracował pod kontrolą Androida 4.4.2 KitKat.

Od tamtego czasu minęły ponad dwa lata. Dziś urządzenie pracuje pod kontrolą Androida 6.0.1 Marshmallow. Mało tego, wczoraj Shield Tablet otrzymał kolejną aktualizację. Zmiany nie są może imponujące. Wprowadzono obsługę OpenGL ES 3.2, ulepszono działanie trybu Doze, a także wprowadzono wszystkie poprawki bezpieczeństwa wydane do lipca br. Ktoś pewnie teraz zacznie narzekać, że lipiec mieliśmy dwa miesiące temu. Zgoda, ale pokażcie mi drugi tablet z Androidem, który jest w taki sposób wspierany od strony software’owej.

Składa się na to wiele czynników. Przede wszystkim Nvidia postawiła na niemal czystego Androida. Zastosowane dodatki ograniczają się do ulepszeń pod maską (m.in. wsparcie dla Vulkan API, które oficjalnie dodano dopiero w Androidzie 7.0), preinstalowanych aplikacji i wspomnianego trybu konsoli, który uaktywniamy po podłączeniu tabletu do telewizora. Wówczas naszym podstawowym interfejsem staje się Shield HUB – aplikacja integrująca w sobie gry, aplikacje multimedialne i serwis GeForce Now pozwalający na strumieniowanie gier z chmury.

I to właśnie GeForce Now jest najprawdopodobniej głównym powodem tak długiego wsparcia dla tabletu Shield. Producent wychodzi z prostego założenia – im dłużej będzie dbał o swój sprzęt, tym dłużej jego użytkownicy będą opłacali abonament za GeForce Now. Natomiast im więcej osób kupi Shielda (czy też właściwie Shielda K1 – nowszą wersję, która ciągle pozostaje w sprzedaży i jest w równym stopniu wspierana), tym większa baza subskrybentów. W każdym z tych przypadków dla firmy jest to czysty i bezpośredni zysk.

A wiecie, co w tym jest najlepsze? Że producent już się przymierza do wydania Androida 7.0 dla tabletów Shield. Prawdopodobnie to wszystko będzie szło w parze z kolejnymi usprawnieniami, dodatkami i nowościami. Na pewno nie przesadzę zatem pisząc, że Nvidia, producent kart graficznych, powinna być wzorem dla każdego innego producenta tabletów.