124

Tępa dzida TVN Milionerów

Przyznam, że już od paru dni miałem zamiar napisać o Milionerach i kompromitującym stylu, w jakim TVN chciał swoją dzidą zawojować rynek teleturniejów telewizyjnych. Finansowo czy zasięgowo pewnie im się uda, jeśli natomiast chodzi o inne aspekty, to niestety ta dzida jest tak tępa, jak twórca pytań do programu.

Na początku muszę wspomnieć, że Marcin Makowski na łamach WP wyprzedził mnie z bardzo podobnym tekstem, dlatego jemu należy się palma pierwszeństwa. Wiadomo jednak, że portali w Polsce „nikt nie czyta” więc zdecydowałem, że na łamach Antyweb musi pojawić się, krótki felieton na ten temat.

Milionerzy, to program budujący swój zasięg na sentymencie do tego, co było kiedyś. Telewizja była inna, mniej było teleturniejów, a jeszcze mniej takich, które potrafiły konkurować z Milionerami. Oczywiście mistrzem w tej kategorii jest „Jeden z dziesięciu” produkcji TVP. Teleturniej, który za każdym razem, gdy leci – oglądam z dużym zaciekawieniem i zawsze z podziwem dla uczestników.

Niestety, reinkarnacja Milionerów to dla mnie kompromitacja TVN. Rozumiem, że chcieli wprowadzić więcej humoru i lżejsze tematy, ale to, co zrobili z tego teleturnieju to farsa. Kiedyś Milionerzy byli takim telewizyjnym show, sprawdzającym wiedzę ogólną. Dziś mamy natomiast serial z tępymi pytaniami o celebrytów czy prostackim dowcipami. Oczywiście normalne pytania też są, natomiast to, dlaczego o Milionerach jest teraz głośno zawdzięczają tym „innym pytaniom”:

Milionerzy

Milionerzy

Milionerzy

Żeby dziś wygrać w milionerach trzeba oglądać słabe programy i seriale TV, produkowane przez TVN. Inaczej będziemy zaskoczeni kiedy ktoś nas zapyta, ile razy Rozenek z mężem puścili bąka w czasie programu czy też, co Doda ma wytatuowane na plecach lub czy James Bond grywa w dupę biskupa. Jeśli tego jest mało, to zawsze można zastrzelić uczestnika pytaniem o preferencje Magdy Gessler, jeśli chodzi o gotowanie kołdunów.

No po prostu k…a kto to wymyśla? Czy aby przyjść dziś do TVN, trzeba te wszystkie mainstreamowe dziadostwo oglądać i być z nim na bieżąco. Muszę naprawdę oglądać program z mistrzynią od sprzątania (lub remontownia mieszkania, lub ubierania, lub diety) Rozenek czy naszej królowej od kuchni, o poziomie kultury osiedlowego Sebiksa?

Rozumiem, że takie mamy czasy. Ludzie mniej czytają, więc pytanie o Mickiewicza czy Potop szwedzki może być dużo trudniejsze niż o prezenterkę TVN, kompromitującą się regularnie w mediach. Uprzedźcie proszę tylko swoich gości, że zamiast wiedzy ogólnej, liczy się znajomość plotków, pudelków i całego dziadostwa mainstreamowej rozrywki. Wtedy już nikt nie będzie zaskoczony.

Prawdziwy teleturniej jest tylko jeden, jeden z dziesięciu.