książka i koń na ilustracji
158

Milion dolarów przychodu z jednej książki w Polsce. Szafrański bije rekordy

Michał Szafrański, autor bloga finansowego Jak Oszczędzać Pieniądze, właśnie przekroczył granicę 1 miliona dolarów przychodu ze sprzedaży swojej książki “Finansowy Ninja”. O sukcesach Szafrańskiego pisaliśmy już wcześniej, ale milion dolarów to naprawdę kwota, która nie tylko w modelu self-publishing, ale i w klasycznym, robi naprawdę olbrzymie wrażenie i pobudza wyobraźnię.

Przypomnę, że Michał zdecydował się na wydawanie samodzielnie książki po nieudanych rozmowach i negocjacjach z “klasycznymi” wydawcami “klasycznych” kanałów sprzedaży. Brak zrozumienia i jakichkolwiek gwarancji (poza kosztami, bo te były pewne) spowodowały, że wydał książkę własnymi siłami.

Dziś “Finansowy Ninja” i droga Szafrańskiego od autora do wydawcy są przykładem na to, jak “obcinając” pośredników (szczególnie tych niewiele wnoszących) można zarobić olbrzymie pieniądze. Michał dość skrupulatnie na swoim blogu opisywał cały proces – łącznie z kosztami – także wiedza ta dostępna jest dla wszystkich. Łącznie sprzedał już 40 000 egzemplarzy swojej książki.

Nie dla każdego

Nie jest to jednak droga dla każdego i tego trzeba być świadomym. Autor z liczną i wierną publiką, który latami pracował nad społecznością i swoją rozpoznawalnością, ma zupełnie inny start w self-publishingu niż nikomu nieznany, początkujący pisarz. Ten pierwszy dał już się wcześniej poznać swoim czytelnikom z praktycznie każdej strony, ten drugi może liczyć na sukces dopiero w momencie, kiedy pojawią się ciekawe i pozytywne recenzje. Choć nadal będzie musiał mocno pracować nad marketingiem i rozpoznawalnością.

Kotarski i jego banda z olbrzymim sukcesem na starcie

kotarski, red lipstick monster i arlena witt - książki

Sukcesy Szafrańskiego pobudziły wyobraźnię innych osób. Radek Kotarski (Polimaty) właśnie uruchomił przedsprzedaż swojej książki w takim samym modelu jak Michał. Przedsprzedaż, która ruszyła zdaje się wczoraj, okazała się olbrzymim sukcesem. Jak podał na Facebooku, ufundował już ponad 5 tysięcy obiadów dla Fundacji Pajacyk. Oznacza to, że sprzedał już ponad 5 tysięcy książek – w jeden dzień.

Kotarski wydał książkę przez własne wydawnictwo, które zajmuje się też wydaniem książki znanej na YouTube nauczycielki języka angielskiego, Arleny Witt, oraz znanej specjalistki od paznokci, Red Lipstick Monster. Arlena jeszcze nie dzieliła się swoimi wynikami sprzedaży, natomiast Ewa Grzelakowska-Kostoglu (RLM) podała, że w 2 godziny przedsprzedaży rozeszło się kilka tysięcy egzemplarzy. Takie liczby to marzenie każdego mniejszego autora, nawet sprzedającego swoje dzieła poprzez klasyczne kanały dystrybucji. To, co łączy wszystkie trzy książki, to ich poradnikowy charakter – nie mówimy więc tutaj o literackiej prozie, ale o rzeczach, którymi dane osoby zajmują się na co dzień.

  • Jag Th

    z tym że finansowy ninja to strata czasu, książka jakich wiele na rynku, ludzie są straszni…

    • Może rozwiniesz bo ja akurat czytałem i nie wiem czy jest druga taka książka na rynku

    • jscst

      Kup moją książkę, a będziesz bogaty…

    • A jednak, dla wielu osób to jest totalny odlot. Ciągle rozmawiam z ludźmi, którym chciałbym taką książkę sprezentować, bo trudno wyjaśnić pewne mechanizmy bez excela pod ręką.
      Książka nie jest wartościowa dla osób dobrze radzących sobie z finansami, ale jak ktoś zarabia dajmy 5k miesięcznie i nie ma żadnych oszczędności, to na pewno powinien wrzucić ją na listę zakupów i znaleźć czas na przetrawienie.

    • hmm

      Jak ktoś zarabia 2k nie ma oszczędności 💰 to kupując książkę tylko straci.

    • barrtekk

      Ten ktoś może skorzystać z takiego tajemnego dla niektórych miejsca jak BIBLIOTEKA!
      Tylko tam trudno miotać komentarzami na lewo i prawo bo jest dziwnie cicho…

    • hmm

      Wtedy straci czas ⌚ a to według Szafranskiego można przeliczyć na konkretną sumę💰

    • Mariusz

      Bzdura. Zarabiających tyle mam mieszkanie, 80 tys na koncie. :)

    • @marcin

      yhy, jasne. i odłożyłeś to w 2 lata xD Idź lepiej pracuj bo na raty na kredyt nie zarobisz.

    • Przy 2k samodzielnie w większym mieście faktycznie problem funkcjonować, ale książka omawia nie tylko elementy oszczędzania, ale też zarabiania pieniędzy.

      Pamiętam jak kiedyś zaczytywałem się w Kiyosakim i to było wtedy bardzo odkrywcze, dosłownie „ryło banię”, a przecież obiektywnie jego książki są ot takie przeciętnie zasobne w wiedzę, raczej motywacyjne.

      Tutaj jest znacznie więcej konkretów i wskazówek pomagających zapanować nad swoimi finansami. Przykładowo bardzo modny temat – kredyty na nieruchomości – jest ładnie rozpisany, a praktycznie wszyscy z którymi rozmawiałem o ich decyzjach kredytowych podejmowali je niemal wyłącznie w oparciu o własne emocje.

    • Alot

      Jak zarobić milion?
      Napisać książkę o tym jak zarobić milion.

      Tysiące idiotów ją kupią w nadziei, że znajdą w niej receptę na swoje nieuctwo, nieudacznictwo i lenistwo.

    • ale ta książka nie jest o tym jak zarobić milion, tylko jak zapanować nad domowymi finansami

    • Subiektywnie-obiektywny

      Odnośnie tych „statystyk” o których pisał ALOT (twojego posta juz tam nie ma)
      Oczywiście nieco przesadził, i pytanie jak zdefiniuje „idiotów”. napisałem „nieco”, bo wystarczy Ci 5 minut by przejrzeć chociażby kilka badań z których wynika jak duży mamy poziom wtórnego analfabetyzmu. ok 40% w ogóle nie wie co czyta, 30% wie – mniej więcej. Ok stary artykuł, bo 2006, ale dane za 2014 czy 2015 już pokazują, że ponad połowa polaków nie potrafi opowiedzieć/przedstawić/streścić tego co przeczytała… przed chwilą…
      Takie proste rzeczy, tak na prawdę na szybko, al wiadomo – google it – to znajdziesz więcej.
      O tym, że naród generalnie jest dość… prymitywny – chyba nikt nie ma wątpliwości. Jeśli chodzi o liczbę czytanych książek w roku jesteśmy… na ostatnim miejscu… to przykre, zwłaszcza, że sam czytam 3-4 w miesiącu., i przez to wrzuca się mnie często do jednego wora z… narodem, co jest jednak dla mnie przykre.

      Jakby nie patrzeć sam fakt tego, że ludzie zaczynają oszczędzać/racjonalnie gospodarować finansami, dopiero po tym, gdy jakiś chłop w swojej książce pokaże im, że można – źle o nich świadczy. Chociaż i tak są lepsi od tych, co uważają, że się nie da…

    • (poirytowałem się jakością dyskusji i wrzuciłem głupi komentarz, dlatego usunąłem później ;)

    • Subiektywnie-obiektywny

      Słusznie, co nie zmienia faktu, że mimo iż przestrzelił i nie potrzebnie pisał o idiotach, to trochę racji miał :)

    • neme

      to ciekawe co piszesz, bo przeciez sam jesteś idiotą.

    • Subiektywnie-obiektywnySu

      Zdanie internetowego napinacza ma dla mnie ogromne znaczenie:)

    • grzesiek

      To nie jest tak że „jakiś chłop pokazał jak zarządzać finansami”, tylko to, że ludzie potrzebują czasami zwykłej motywacji.
      To nie jest tak, że wcześniej nie oszczędzałem i nie liczyłem wydatków, a ta to, że po przeczytaniu bloga, zacząłem to systematyzować. Nie znam książki Szafrańskiego, bo jej nie kupiłem, ponieważ wystarczyły mi Jego wpisy na blogu, który prowadzi.
      Ale rozumiem czytając co pisze @Alot @Subiektywnie-obiektywny i kilku innych „mędrców” , zakładam że jestem idiotą. Przecież ja tylko czytam jedną max dwie książki w miesiącu, nie korzystam z życia, zbieram pieniądze które mi pozostają, pomimo krachu który za chwilę nastąpi wg. @disqus_6WwN92ZwvX:disqus.
      Lecz jakoś mi to nadal nie przeszkadza cieszyć się życiem, widocznie coś jest ze mną nie tak.

    • Subiektywnie-obiektywny

      Tak tylko motywacją, (który każdy ogarnięty człowiek powinien mieć) powinna być przyszłość Twoja i Twojej rodziny i dobrze mieć coś takiego w sobie jeszcze zanim zaczniesz zarabiać swoje pieniądze. Oszczędzać z kieszonkowego na coś większego to jak oszczędzanie na mieszkanie, tylko są inne kwoty.
      Sam sporo wydaję i nie licze się z każdą złotówką… Co rok kupuję nowy telefon, co jeden to droższy. Ten który kupuję teraz to 4300 zł, dla żony 3500 zł… Moglibyśmy kupić raz na 2-3 lata, albo kupić tańszy, jednakże… nie „boli” nas to, z można zaoszczędzić a innym miejscu, by móc wydać gdzieś indziej i odłożyć kolejną część na przyszłe mieszkanie/dom. Można? można… tylko większość ludzi w moim pokoleniu przepije/przehula wszystko i mieszkanie na kredyty w wieku 30 lat – większość tak robi, bo… ich styl życia nie pozwala na oszczędzanie.

    • jscst

      (…)To nie jest tak że „jakiś chłop pokazał jak zarządzać finansami”, tylko to, że ludzie potrzebują czasami zwykłej motywacji.(…)
      Czyli to zwykłe NLP…

    • Alot

      No widzisz.
      Nawet nie zrozumiałeś analogii.

      Dlatego właśnie Twój głos jest nieistotny.

    • Mustachian

      Zarobiłeś już ten milion czy tak marzysz tylko?

    • Alot

      O pieniądzach marzą jedynie upośledzeni intelektualnie nieudacznicy.

      Wszyscy inni pieniądze zarabiają.

    • Edwin Oleander

      Kyosaki zbankrutował:D

    • Alot

      Jeśli nie potrafisz takich rzeczy wytłumaczyć bez excela, to znaczy że nie powinieneś brać się za tłumaczenie, bo się do tego zwyczajnie nie nadajesz.

      A książka jest dla idiotów.
      Szczęście autora polega na tym, że w PL 88-92% to idioci.

    • Warmik

      Skąd masz tak dokładne statystyki?

    • Snowsky

      Jest idiotą i tak mu wyszło licząc na palcach idiotów w swoim otoczeniu.

    • Alot

      Prawie tak jak piszesz.
      Tyle, że liczyłem komentarze pod tekstem sponsorowanym o poradniku finansowym.

      Choć tak naprawdę nie ma znaczenia gdzie liczysz – przy odpowiednio dużej próbie zawsze wyjdzie to samo.

    • Alot

      Nauka od wielu lat bada zdolności intelektualne populacji.
      I wyszło, tym naukowcom rzecz jasna, że 8-12% ma te zdolności a reszta niestetety nie.
      Mówiąc obrazowo, gdyby te 8-12% wytrzebić, to reszta sobie zwyczajnie nie da rady.

      Doskonale to widać na przykład na przypadkach przeciętnych ludzi, którzy wygrali dużą sumę na loterii.

    • Warmik

      Możesz podać jakiś przykład takiego badania? Jestem ciekawy jakie kryteria przyjęli badacze tzn. w którym momencie należy uznać, że jednostka już posiada lub jeszcze nie, owe zdolności intelektualne.

    • Alot

      Jedną z miar inteligencji jest umiejętność samodzielnego wyszukiwania informacji.

    • Warmik

      Spodziewałem się takiej odpowiedzi. Ale dzięki.

    • Alot

      Mój profersor od mechaniki pozwalał na egzaminie mieć podręczniki i skrypty.
      Mawiał, że nie ma znaczenia ile masz książek, bo jeśli nie wiesz w której szukać to i tak nie rozwiążesz zadania.

      Dzisiaj jest internet, źródło wszechwiedzy, a ludzie, często wykształceni, nadal nie wiedzą gdzie szukać potrzebnych informacji.

      PS
      Całkiem niedawno czytałem o pewnym eksperymencie – delikwent pytał ludzi o drogę. Po przepytaniu iluśset osób wyszło, że ludzie mają tak silną potrzebę pochwalenia się orientacją w terenie, że są gotowi wysłać pytającego na „wycieczkę turystyczno-krajoznawczą”, ale nie przyznają, że nie znają drogi.

    • Warmik

      Spoko, profesor nie głupi, miał rację. Ale, jak zwykle jest jakieś ale, żeby coś znaleźć to musi to istnieć. A ja twierdzę, że podana przez Ciebie teza jest nieprawdziwa i nie będę szukał, bo wiem, że nic nie znajdę.

    • Alot

      Prezentujesz typowo polski model dyskutowania – wydaje Ci się, że rozmówca stanie na głowie, by udowodnić swoje racje, tylko dlatego, że ośmieliłeś się w nie wątpić.
      Myślisz sobie, że im bardziej będziesz wątpił, tym mocniej komuś będzie zależało na przekonaniu Ciebie.
      Mylisz się.

    • Warmik

      Mam tak bardzo rację, że aż w szoku jestem. Twoje myślenie jest życzeniowe. I jeszcze wydaje Ci się, że wiesz co ja myślę. A typowo polskie to jest pisanie, że coś jest typowo polskie. Zmyśliłeś jakieś statystyki i teraz nie wiesz jak z tego wybrnąć. Nie spławisz mnie jakimś psychologicznym bełkotem.

    • Alot

      Zacytuję siebie:
      Jedną z miar inteligencji jest umiejętność samodzielnego wyszukiwania informacji.

      Pokuś się o dokonanie pomiaru.
      Ostrzegam: może zaboleć.

    • Warmik

      To jakiś bootlop, już pisałem, że nie będę szukał czegoś co nie istnieje.

    • Alot

      Zawsze to powtarzam, wiedza jest na wyciągnięcie ręki, ale trzeba chcieć sięgnąć.
      Głupi tego nie rozumieją, przekonani, że ktoś przyjdzie i poda na złotej tacy.

    • Warmik

      Powtarzasz w kółko to samo. Mam wrażenie jakbym gadał z przedszkolakiem.

    • Alot

      Ale rozumiesz, że epitety jakiegoś randoma z internetu nie mają znaczenia.

      Mam nadzieję, że rozumiesz…

    • Warmik

    • Gamer

      I właśnie dlatego nikt nie traktuje twoich wypocin powaznie, poniewaz twoje slowa nic nie znaczą. Jestes folklorem tych komentarzy.

    • Kamienna Gęba

      Dobra, dawaj te badania.

    • Subiektywnie-obiektywny

      I jak się czujesz w tej większości?

    • Alot

      Inteligentni ludzie stanowią mniejszość.
      Zdecydowaną mniejszość.

      Ciekawostka. Jedną z miar inteligencji jest umiejętność dyskutowania o pieniądzach bez używania argumentów, pozwolisz, że przytoczę przykłady:
      „Sam sporo wydaję i nie licze się z każdą złotówką…”
      „Co rok kupuję nowy telefon, co jeden to droższy.”
      „Ten który kupuję teraz to 4300 zł, dla żony 3500 zł…”
      „Moglibyśmy kupić raz na 2-3 lata, albo kupić tańszy, jednakże… nie „boli” nas to”

    • Gamer

      Jedną z miar inteligencji jest umiejętność dyskutowania o pieniądzach bez używania argumentów – i to tez powiedział ci „profesorek”?:)
      Pogrążasz sie z kazdym kolejnym postem.
      Jest wiele badań naukowych, ktore jasno pokazuja, ze ludzie używający w n3getywnych określeń, jak wyzywanie od takich czy innych jasno swiadczy o niskiej samoocenęz oraz problemem z określeniem wlasnego ja.
      Przykład – faceci wyzywajacy innych od „pedalow” to w 90% mezczyzni z zaburzeniami wlasnej seksualnosci
      Przyklad 2 – wyzywanie społeczności od idiotow to tylko proba podniesienia swojej niskiej samooceny i proba wyniesienia swojej watlej inteligencji do wyższej rangi.
      Just google it – bystrzaku.

    • Alot

      Czyli to, że w komentarzu usiłowałeś mnie obrazić świadczy o tym, że masz niską samoocenę a przez atakowanie innych usiłujesz się dowartościować?

      Czy dobrze rozumiem?

    • Gamer

      Usiłowałem cię obrazić? W którym miejscu? Użyłem tylko argumentu na twoim poziomie, abyś byłw stanie zrozumieć aluzję.
      Jeśli uznałeś to jako atak, to chyba miewasz lęki i niepohamowany strach przed obcymi. Lepiej nie wychodź z szafy.

    • Alot

      „na twoim poziomie”
      „abyś był w stanie”
      „miewasz lęki”

      Wiesz, że 
      „jest wiele badań naukowych, ktore jasno pokazuja, ze ludzie używający w n3getywnych określeń, jak wyzywanie od takich czy innych jasno swiadczy o niskiej samoocenęz oraz problemem z określeniem wlasnego ja.”

    • Gamer

      So? To tylko wnioski na podstawie twoich wypowiedzi:)
      Gdyby napisał, ze jesteś debilem to mógłbyś uznać, ze Cie obrażam, jednak pewne podskórne uczucie i tak nie dawało by ci spokoju… hmn tylko jakie…

    • Kamienna Gęba

      Gdybyś napisał, że jest debilem to ja bym to uznał za celną diagnozę.

    • PhD

      Daj źródło do konkretnych badan a nie uzywaj ogolnikowych dowodów. Fajna twoja odpowiedź. Użyje twojej metody. Uważam ze jesteś ignorantem bez podstawowej wiedzy. Dowód? Znajdz sobie:). Widzisz jak to wyglada?. A teraz, jestem infobrokerem i analitykiem danych. Obecnie jest tak wielka baza danych, ze z informacjami ktore podales ciężko znaleźć to konkretne badanie.. Podaj link lub tytul publikacji naukowej do badan na ktorych się opierasz, zebysmy sprawdzili próbę i metodologię. Myslisz ze profesor ktory cos w srodowisku naukowym pragnie udowodnić popiera swoją argumentacje i każe innym wyszukiwac?. Oj cos mi sie wydaje ze jestes w tym wiekszym procencie.

    • Alot

      To, że nie wierzysz, nie chce Cię się szukać albo nie wiesz gdzie, to Twój problem, nie mój.

    • Artur Marciniak

      Wg badań (chyba Amerykańscy naukowcy) wynika, że na świecie jest więcej takich ludzi jak Alot, natomiast 68% z nich ma nadwagę przez wylewanie swoich żalów w internecie. Niestety ale tylko 32% walczy z tą chorobą. Nie pamiętam gdzie ale gdzieś widziałem takie badnie. Zresztą jak jesteście inteligentni to „poszukajcie se”

    • jscst

      Zrzucę te 8-12% na bezludne zadupie i urządzę sobie prawdziwą Wyspę przetrwania…

    • gregory003

      Aproksymuje ze średniej światowej.

    • Krzysztof Kalinowski

      Bo tak pan janusz powiedział

    • neme

      święte słowa.

    • Subiektywnie-obiektywny

      Na prawdę chcesz mi powiedzieć, że ktoś zarabiając nawet 5k brutto nie jest w stanie oszczędzić chociażby 1k na miesiąc? Nie sadzę, by ludzie byli aż tak głupi…

    • Jack Gral

      5K i nie ma się oszczędności??? W Polsce???
      Rozrzutny to kraj i Rozrzutnik to obywalel.

    • LiveSmarter.pl

      I o to w tej książce chodzi – że to nie jest żadna wiedza tajemna :)

      To skompresowana dawka wiedzy, którą można znaleźć w książkach, internecie, ustawach, biuletynach podatkowych i tak dalej. Problem w tym, że co najmniej 90 procent społeczeństwa tej wiedzy nie ma. Michał przekazuje ją w przystępny sposób, więc w pełni zasługuje na sukces. Gratulacje!

    • ✓Nose4s

      I na jego blogu, bo tam już w formie notek pojawiały się wcześniejsze wersie większości informacji zawartych w książce.

    • gregory003

      Skompensowana dawka jakiej to niby wiedzy? Że mając kredyt lepiej skupić się na jak najszybszym spłaceniu kredytu zamiast otwierać lokaty, bo lokaty są oprocentowane niżej neiż kredyty? Że mając nieregularne zarobki w miesiącach z lepszymi dochodami należy oszczędzać na miesiące z dochodami niższymi?

      Bo takie to „mądrości” można znaleźć w tej książce. Szkoda na to papieru.

    • Alot

      Na tym polega paradoks tego wydawnictwa, że, patrząc od strony autora, nie tylko nie szkoda papieru, ale opłacałoby się jeszcze dodrukować.

    • gregory003

      No tak. W końcu autor tej śmiesznej książeczki to „finansowy ninja”. Jej nabywcy już nie koniecznie…

    • Jag Th

      a i nie chcę być nie miły… ale skoro 1 posiłek to jedna książka to powinieneś z tych książek dawać im co najmniej 10zł bo za tyle najmniej da się zrobić ok 2-3 wartościowe obiady, jakiś kurczak z ryżem/kaszą czy ziemniakami i np. buraczkami… może nawet wyjdą 4ry

      400g x 4 po 100g na osobę [kasza gruczna biała/ryż]
      cały kilogram ćwiartek z kurczaka
      4 buraczki czy coś z puszki na pół

      edit; ewentualnie skoro masz kupę hajsu to możesz zrobić akcję że każda sprzedana książka to 100% na specjalnie przygotowane obiady, raczej nie wydasz tego miliona w parę lat, ba, nawet ja bym tego nie zrobił, to mało realne chyba że bym balował jak debil, a z tego idzie wydać ok 12-15 może w porywach 20tys [złotych] rocznie na opłaty i na życie

    • Łukasz Przechodzeń

      Fajnie się rozporządza czyimiś pieniędzmi, co nie? Śmiało, wydaj książkę i oddawaj cały zarobek na potrzebujących.

    • Czy ja Ci bronię oddawać 100% Twoich zarobków na Pajacyka? Śmiało! Daj dobry przykład! :)

  • Krzysztof Micielski

    no właśnie, mnie też cisną o pisanie książki :D Z jednej strony to cieszy że nadal ludzie chcą czytać, z drugiej trochę smuci że to jednak niewiele warte pozycje, no ale…

    • Akurat książka Michała jest „wartą” pozycja według mnie :) Sam zamówiłem w pierwszym możliwym preorderze i nie żałuję.

    • ✓Nose4s

      I czego się z niej nauczyłeś?

  • Tomek Niewinnian

    fajna książka, sukces autora cieszy

  • Zasłużony sukces bez dwóch zdań.

    Zawsze jednak powtarzam, że najbardziej u Michała lubię niesamowitą kulturę osobistą i szacunek do wszystkich ludzi. To jest tak rzadko spotykane, że z przyjemnością patrzę na jego dokonania.

  • Kajo

    Mając już jakąś markę, fanów i poradnikowo/publicystyczną książkę z tematem, który trafia do wszystkich te sukcesy komercyjne nie są czymś niezwykłym. Ktoś kto ma powiedzmy 300 tys. publiczności i nawet jak sprzeda 300 tysięcy książek to to nadal jest tylko sukces komercyjny dla autora. „Sukcesem” jest to, gdyby ta książka za lat powiedzmy 20-100 utrzymałaby/otrzymałaby zainteresowanie. Google słabo płaci z reklam to i trzeba szukać innych źródeł przychodu, tylko błagam – nie róbmy z tego wielkiej literatury – nawet w swoim gatunku.

    • Alot

      Przecież to jest makulatura.

  • Habanerdo

    Na samej książce tego miiona $ nie zarobił przecież :D

  • grzesiek

    Tak się składa że od 2 lat oszczędzam wg schematu który proponuje Szafrański i widzę spory progress w moich poczynaniach finansowych. Na razie nauczyłem się planować wydatki i szacować kolejne miesiące. Póki co zapału mi nie zabrakło bo jest on widoczny na koncie. 😁

    • Brawo. Małymi krokami do przodu. Powodzenia dalej! :)

    • grzesiek

      No to teraz to już nie ma wyjścia 😁 trzeba działać dalej 😁

    • Subiektywnie-obiektywny

      I potrzebowałeś do tego AŻ kogoś, kto ci powie jak to robić? Później się dziwić, że większość mieszkań na kredyty po 30 lat, bo zebrać 300k w cashu to dla Polaka trauma…

    • grzesiek

      Nie, po prostu potrzebowałem motywacji, trafiłem na blog i ta się zaczęło. Do twojej wiedzy ignorancie: nie mam kredytu i znam priorytety, zakładam zaś że właśnie w tym kredycie tkwi twój problem. Powodzenia że spłatami 😋

    • Subiektywnie-obiektywny

      To też dobrze… Mnie nauczono w domu, jak gospodarować wydatkami idąc na studia już potrafiłem. Dziś mam 27 lat i nie mam żadnego problemu ani z brakiem pieniędzy ani z racjonalnym gospodarowaniem.
      Z tego tytułu też nie tkwię w żadnym kredycie i… pewnie nigdy nie będę. Samochód mam za gotówkę. mieszkanie/dom -zależy czy będziemy z żoną chcieli mieszkać w centrum miasta czy jednak nieco poza, planujemy kupić za ok 2-3 lat i też bez kredytu. Uzbierać 400 tys we 2 osoby mając po 30 lat to raczej nie będzie duże wyzwanie. Tyle odnośnie „spłacania”.

    • Brom Budowniczy

      Uzbierać 400 tyś zł w 3 lata to jednak jest wyzwanie dla ponad 90% mieszkańców Polski. No co to jest odkładać „drobne” 11 tyś zł miesięcznie. Tyle odnośnie „odkładania”.

    • Subiektywnie-obiektywny

      W którym miejscu napisałem, że uzbierać 400 tys w 3 lata? 400 tys we 2 osoby do 30 roku życia. Sam sporo ponad połowę z tego a mam jeszcze 3 lata.
      11 miesięcznie netto to chciałbym zarabiać :)

    • Tomasz

      Taki jest świat. nie pijemy piwa w domu, bo nikt nie zwróciłby uwagi że nas na nie stać. kupujemy ciuchy w drogich galeriach handlowych bo w ten sposób pokazujemy że nas stać. A jak nas nie stać, to przez allegro, bo tam nikt nas nie wskaże palcem jako biedaków. A nawiązując do kredytu o którym wspominasz. czy wiesz że niema czegoś takiego jak najtańszy dom 120metrowy? Bo nikt nie chce taniego domu, bo on musi ładnie wyglądać ( a może mieć błędy konstrukcyjne). nikt nie chce mieszkać w (zaadoptowanych profesjonalnie) kontenerach morskich, bo to wstyd. Czy to dziwne że ludzie wychowani w takim społeczeństwie mają problemy finasowe?

    • grzesiek
    • Subiektywnie-obiektywny

      „Taki jest świat. nie pijemy piwa w domu, bo nikt nie zwróciłby uwagi że nas na nie stać. kupujemy ciuchy w drogich galeriach handlowych bo w ten sposób pokazujemy że nas stać. A jak nas nie stać, to przez allegro, bo tam nikt nas nie wskaże palcem jako biedaków.” – przesadzasz… W lecie wiadomo – Wisła, królikarnia, pole mokotowskie i 5 piw za 20 zł, co nie zmienia faktu, że nie pójdę do la playa na drinka za 3 dychy. W domu pijam w ziemie, bo bary sa tak pozapychane korposzczurami, że aż mnie mdli, dlatego jak już to lepiej iść do restauracji i jest kultura, jednakże… uwielbiam wieczory w domu ze znajomymi” domowy alkohol, przekąski, gry planszowe i muzyka – super sposób na spędzanie wieczorów – nawet w „tygodniu”.
      Co do ciuchów – ja na allegro nie kupuję, bo… lubię galerie :P do tego zawsze mnie zastanawia jak np moja żona potrafi kupić coś online, gdy ja potrafię wejść do sklepu, przymierzyć po kole 3 pary spodni i …. wyjść z niczym :)
      Kupuje online, ale nie ciuchy :)

      „A nawiązując do kredytu o którym wspominasz. czy wiesz że niema czegoś takiego jak najtańszy dom 120metrowy? Bo nikt nie chce taniego domu, bo on musi ładnie wyglądać ( a może mieć błędy konstrukcyjne). nikt nie chce mieszkać w (zaadoptowanych profesjonalnie) kontenerach morskich, bo to wstyd. Czy to dziwne że ludzie wychowani w takim społeczeństwie mają problemy finasowe?” – no, ale to chyba nie powinno nikogo dziwić.
      Mogę się zgodzić kupić nowego smartfona w innym kolorze niż chciałem, bo… będę go używał rok. Mogę pójść na kompromis jeśli chodzi o kolor samochodu, bo ma to dla mnie małe znaczenie i będę tym jeździł ze 4 lata, ale dom… kupujesz nie raz na 50 lat… ma być taki jak chcę i lepiej oszczędzać nawet rok czy 2 dłużej albo np samemu dać 400 tys i te 100 tys w kretycie (jeśli 2 ludzi bez trudu uzbiera 400k ,to taki kredyt spłaci w 6-7 lat, ale i tak tego nie popieram.)
      U nas i tak te mieszkania i domu to nic szczególnego w porównaniu z zachodem, o USA nie wspominając, więc nie dziwi mnie, że ludzie chcą mieć dobrze, ładnie i tak jak chcą.
      Problemy finansowe nie wynikają tylko z niskich zarobków, ale przede wszystkim z gospodarności. Oczywiście zarabiając 3k brutto przez 20 lat nigdy nie kupi się nowego domu za cash, ale to inna sprawa.

    • PhD

      100tys w 7 lat jak uzbiera 400tys? Tzn ze musieliby by te 400tys zbierac 28lat. Dramat.

    • Subiektywnie-obiektywny

      Spłacić =/=uzbnierać. Mógłbym bez problemu spłacać ratę 1000 zł/mc moja żona tak samo, a i tak dodatkowo odkładalibyśmy po 2-3 k każdy. Tak więc to 100k spłaciłoby się z odsetkami w 7 lat, ale jednocześnie ja bym odłożył kolejne 200k.

    • neme

      Kolego korzystaj z życia póki czas, bo to wszystko co uciułasz i tak zniknie, w wyniku wielkiego kryzysu, który zmiecie system.

    • ammarmar

      Do dzisiaj pamiętam opowieść rodzinną o prababci, która miała przedwojenną książeczkę PKO a na niej całkiem sporą sumkę (wg opowieści „można było za to dwie krowy kupić”). Sama książeczka zresztą wciąż gdzieś się wala po strychu.

      Oczywiście potem przyszedł 1939 rok i wszystkie oszczędności przysłowiowo „poszły się j***ć”.

    • neme

      no niestety, mieszkamy w takiej cześci Europy, gdzie mniej więcej raz na 30 lat traci się oszczędności. tak samo jak po dupie dostali oszczędzający w PRL

    • grzesiek

      Oczyyyyywiscie…..

    • neme

      tak, to kwestia kilku lat, może nawet je..nie w 2018/
      system balansuje na krawędzi kolapsu.

    • grzesiek

      Kupuj Bitcoiny i napisz książkę o swoich spostrzeżeniach i może coś o konsumpcji. Zakupoholik, a nie to już było to może ‚Konsumpcyjna nyndza’ i coś oczywiście o krachu systemu. Później już tylko będziesz odcinał kupony,: wykłady na uczelniach, prelekcje, telewizja. Nie ograniczaj się, korzystaj z życia 😁

    • neme

      Żadne bitcoiny. tylko złoto, konserwy, dubeltówka i zapas wody.

      A na poważnie, to dziwi mnie, że tak mało osób widzi coś oczywistego i na 100% pewnego. Pytanie tylko kiedy je..nie, w 2018, a może w 2020?

      Miałeś pewnie w szkole matematykę. Znasz taki wykres? Wiesz co oznacza? No właśnie. to nie czarnowidztwo, czy szamaństwo. To matematyka.

      https://2us9vjrl2kf1np7bx397xl07-wpengine.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2017/09/total-us-debt-outstanding_through-september-2017.jpg

    • Bartłomiej

      wiesz co to inflacja?

    • neme

      ten wykres to nie jest inflacja. w okresie największego przyrostu długu mieliśmy deflację.

    • Bartłomiej

      A gdzie ja powiedzialem ze jest?
      Znajdz wykres dla dlugu zredukowanego.

    • neme

      masz rację. nie ma żadnego problemu.

    • jscst

      (…)tylko złoto(…)
      Zamierasz mieć tego złota tak na wypadek wojny? I czy dasz radę się z nim przemieszczać na szlaku migracyjnym?

  • Wielkie_Nieba

    Facet jest prawdziwym profesjonalistą. Wiec co i jak zrobić żeby zarobić na tym kupę pieniędzy. Można się od niego wiele nauczyć. Kiedyś namiętnie czytałem. Od kilku lat w zasadzie nie ma niczego o oszczędzaniu, tylko taki trochę lifestyle z chwaleniem się jaki to nie jest zarąbisty.

    • jscst

      Tacy już są ci finansowi ninja…

  • stefan

    To książka religijna, a kupują ją wyznawcy. Wystarczy poczytać komentarze tych klakierów z ktorych kazdy klepie biedę, bo oszczędzanie jest dla naiwnych – jak widac prawdziwe pieniadze zarabia sie na usługach i produktach.

    • Ta książka nie traktuje wyłącznie o oszczędzaniu.

    • Got

      Stefanowi ta książka jest naprawdę potrzebna. Jak widać.
      :)

    • Zazdroszczę tej zdolności posiadania odpowiedzi na każde możliwe pytanie. ;-)

    • Alot

      Podobnie było z książką Kominka.
      Krytycy dawali 1 gwiazdkę na 10, wyznawcy pluli na wszystkich, którzy ośmielili się te wypociny krytykować.

    • neme

      No, ale taka jest prawda. Oszczędzają idioci.
      Mówię tu o ciułaniu po kilka stówek przez kogoś, kto niewiele zarabia. Wszystko zżera inflacja, a co 12-30 wielki lat kryzys, który zamiata rynkami. Można oczywiście mieć szczęście i kupić jakieś akcje, które później wystrzelą, ale lokaty bankowe to pomyłka.

    • stefan

      a ja szczerze zazdroszczę zdolności prowadzenia stada owieczek do strzyżenia.

      Jesteś jak prorok od zdrowego odżywiania, który głosi prawdy objawione, że aby schudnąć.. trzeba mniej żreć.

      Podziwiam zdolność opakowania tej „wiedzy” w produkt który świetnie się sprzedaje i przynosi ogromne zyski, które kompletnie nie są związane z oszczędzaniem :)

  • Kuba Szewa

    Nie wypowiem się o książce ale o mega nachalnej reklamie w mediach społecznościowych a zwłaszcza w FB… co i rusz mam materiał sponsorowany…

    • Łukasz Przechodzeń

      Możesz wyłączyć pokazywanie się danej reklamy. A Michał opisywał, jakie korzyści przynosi mu reklama na FB.

  • Bozz

    Warto byłoby dodać dla laików, że przychód to nie dochód. Czystego zysku na pewno osiągnął mniej choć koszta poniósł Pan Michał (raczej) niewielkie.

  • Bzdurypiszesz

    Czemu piszecie o rzeczach na których się nie znacie? Tyle bzdur…

    • Drobi anonimie – rozwiń myśl albo kasujemy komentarz jako zwykle trollowanie

  • Krzysztof Kałębasiak

    Dobry pomysł. Mam znajomych piszących książki
    Wydawcy „płacą” im egzemplarzami ich książek i jedyna szansa zarobienia jest sprzedaż na spotkaniach z czytelnikami.

  • MDW

    Pełen szacun dla autora za naprawdę niesamowite osiągnięcie. Ta książka dosłownie zmasakrowała zarówno branżę wydawniczą w Polsce jak i mój mózg. Książka jest zupelnie nie dla mnie, bo ja jakimś cudem od dziecka wiem, że gdy zarabiam miesięcznie 1000 zł, a wydaję 1100 zł to mam co miesiąc 100 zł długu. :) Żeby tego długu nie robić powinienem zmniejszyć wydatki do 1000 zł albo zacząć zarabiać 1100 zł. A uwierzcie mi, że do geniusza mi bardzo daleko. :)
    Nie sądziłem, że o tak oczywistej sprawie można napisać książkę i że w dodatku tyle osób będzie jej potrzebować. :) Skoro jest zapotrzebowanie to fajnie, że powstała i pozdrawiam wszystkich, którym ona pomogła. Zastanawiam się tylko jak te osoby żyją i „ogarniają” inne aspekty życia skoro potrzebują pomocy w zrozumieniu takich oczywistości.

    Bloga Michała nie czytam ale podcast mam zasubskrybowany i czasem słucham gdy robie coś nieskomplikowanego. Merytoryczna wartość jakaś tam na pewno jest ale raczej też nie dla mnie. Słuchanie tego podcastu traktuję jak obserwację naprawdę ciekawego zjawiska. Z zainteresowaniem śledzę co Michał robi, jak sobie radzi, jak to wszystko się rozwija i jakie są tego efekty. Imponujące… Dziwnych czasów dożyliśmy. :)

    • Alot

      Odpowiem Ci.
      Te osoby nie ogarniają i generują miliony złotych rocznie długów.
      Długów, które odziedziczą ich, najprawdopodobniej, głupie dzieci.

      A książka niczego nie zmasakrowała.
      Prawda jest okrutna – niezależnie od tego jaki model wydania zostałby przyjęty, książka by się sprzedała dzięki blogowi, prowadzonemu przez autora. Tyle, że inny byłby rozkład zysków.
      Szafrański więc niczego nie zmasakrował, a jedynie ZMONETYZOWAŁ swoich czytelników zrezygnowawszy po drodze z pośredników, którzy w normalnych warunkach wzięliby część zysku dla siebie.

    • stefan

      dokładnie, to po prostu blog w formie książki. Taka książka nie miałaby racji bytu bez kościoła wyznawców bloga. Co potwierdza nie pierwszy już raz, że budowanie masy wyznawców wokół jakiejś ideologii (blogi modowe, hejterskie, testy kosmetyków, selfhelp, itd) ma dużą skuteczność ze względu na efekt uzależnienia.

    • neme

      ” ja jakimś cudem od dziecka wiem, że gdy zarabiam miesięcznie 1000 zł, a wydaję 1100 zł to mam co miesiąc 100 zł długu. ”

      widzisz? a nasze państwo będzie miało w tym roku podobno wyjątkowo 40mld, a nie 50 mld ddodatkowego długu i wszyscy ogłaszają to jako mega sukces i osiągniecie. poparcie rządu rośnie do 50%, a pani premier szczytuje w sondarzach.

      a ja jakoś tak odruchowo wiem, że to je…nie.

    • ammarmar

      Jednym z podstawowych błędów jest porównywanie ekonomii w skali mikro do ekonomii w skali makro.

      Nie chodzi o to, że popieram rząd, czy coś, tylko po prostu jak Kowalski ma w kieszeni dziurę i pójdzie do marketu po bułki, to mu każą wypier*alać.

      A jak państwo ma w kieszeni dziurę, to ma multum różnych instrumentów finansowych, żeby te brakujące pieniądze wygenerować. I nie chodzi tylko o najbardziej prymitywne „dodrukowywanie” pieniędzy, tylko dużo bardziej subtelne metody.

      Generalnie rzecz biorąc cały system w skali makro opiera się na zaufaniu publicznym. Dopóki ludzie wierzą, że ich pieniądze są coś warte, to tak jest.
      Przeciętny Kowalski nie ogarnia, skąd tak naprawdę pieniądze się biorą, więc nie przejmuje się tego typu problemami. Co głupsi wierzą nawet, że pieniądze w postaci banknotów są bardziej wartościowe niż w postaci liczb w komputerze.

    • neme

      „Jednym z podstawowych błędów jest porównywanie ekonomii w skali mikro do ekonomii w skali makro.”

      zapewniam cię, że plajtuje sie tak samo, bo matematyka jest jedna. ;)
      głupie decyzje też prowadzą zawsze do tego samego – biedy.
      różnica polega na tym, że państwa plajtując, po prostu, zaczynają od nowa, przy okazji rujnując obywateli, a Kowalskiego mają wszyscy w dupie.

      no chyba, że plajtuje w dobrym i wpływowym towarzystwie np. górnicy. wtedy politycy zrobią wszystko, żeby mu pomóc kosztem reszty frajerów, którzy nawet nie zauważą, że sami za to zapłacili.

    • neme

      ” to ma multum różnych instrumentów finansowych, żeby te brakujące pieniądze wygenerować.”

      te metody sie wyczerpują, bo w grę wchodzą już skale wykładnicze. dlatego będzie zrobiony reset systemu.

      myślę, że ministrowie finansów dobrze o tym wiedzą i dlatego za bardzo się nie szczypią z wydawaniem kasy, bo i tak nikt tego nie spłaci.
      w praktyce więc skorzystają ci, którzy jak najbardziej sie zadłużą, bo przynajmniej stworzą dobrą infrastrukturę i pozwolą ludziom przez kilkanaście lat dobrze pożyć – tak jest np. w Chinach, USA, Europie zachodniej, Japonii – państwa, firmy i przedsiębiorstwa wydały przez ostatnich 10 lat tyle kasy z kredytu, jakby jutro wszystko miało się skończyć.

    • jscst

      Chiny dają pożyć…

    • jscst

      Może tego nie wiesz, ale Państwo jest niewindykowalne…

    • Krzysztof Kałębasiak

      Jest. Musi wykonywac polecenia wierzycieli. I tyle twojego „panstwa”. Idzie na sznurku lichwiarzy.

    • jscst

      Spróbujmy… Jak ChRL zwindykują czy USA albo jak Polska odbierze od Niemiec te słynne odszkodowania?

    • Krzysztof Kałębasiak

      ?.

    • jscst

      Chiny wykupiły całe góry amerykańskich obligacji…

    • neme

      „i że w dodatku tyle osób będzie jej potrzebować. :) ”

      te osoby dopiszą sobie do długu koszt zakupu tej książki.

  • Tak że =/= także

  • Michał Lioncourt

    Moje finanse to totalny chaos działalność usługowa większość zarobków dostaje w gotówce do ręki. Nie mam pojęcia ile zarabiam , tylko po zakupach widać że z roku na rok coraz więcej. Chyba się skuszę na lekturę

    • ✓Nose4s

      Skuś się na bilans wydatków i przychodów w postacie dwóch pieprzonych kolumn, prowadź go na telefonie, żeby zawsze mieć pod ręką, podsumowuj na tydzień, albo nawet dziennie, 3 min z kalkulatorem, i już będziesz wiedział.

      Masz za darmo radę, właśnie zaoszczędziłeś 50 dych, czy ile teraz kosztuje ten papier toaletowy.

      I ty prowadzisz biznes? Jeżu.

    • Bartłomiej

      Załóż konto w ING, bank „prowadzi” za Ciebie bilans wydatków i przychodów. Zapewne inne banki też to mają. W tej chwili i tak w większości płaci się kartą.
      Całość jest podzielona na poszczególne sektory- rachunki, żywność, etc.

  • Marek Wojciechowski

    Z dyskusji przebija niestety fakt, że sukces innych w Polsce jest traktowany bardziej na NIE, niż jako zachęta do podjęcia podobnych lub całkiem innych, ale podobnie skutecznych działań. Jeśli komuś się udało, tym gorzej dla niego – taka typowa zawiść bez w zasadzie powodu, poza własnymi kompleksami… Dla Pana Michała ogromny szacunek za to, co zrobił przy otwartej kurtynie z podaniem chyba wszelkich możliwych szczegółów. Takiej otwartości i przejrzystości życzę każdemu. A Pana Michała serdecznie pozdrawiam, choć do tej pory nie nabyłem tej książki, a jedynie jej fragmenty udostępnione na blogu chętnie przeczytałem. W zasadzie to wszystko o czym napisano na jego blogu to przykład zachęcający do, ogólnie rzecz ujmując, pewnej konsekwencji w działaniu, do nauki podejmowania decyzji i ponoszenia ryzyka z tym związanego, czy do po prostu aktywnego życia i pracy bez oczekiwania na wygraną w jakąś grę liczbową, czy duży spadek.

    • neme

      ” taka typowa zawiść bez w zasadzie powodu, poza własnymi kompleksami…”

      U mnie żadna zawiść, po prostu przerażenie.

    • Alot

      Wybacz szczerość, ale te wszystkie możliwe szczegóły, są na wyciągnięcie ręki + ewentalnie kilka rozmów telefonicznych.
      Naprawdę.
      I nie chodzi o umniejszanie Szafrańskiemu. Czegokolwiek, a w szczególności sprytu i trafnej decyzji o wykorzystaniu potencjału, póki jest.

      To co mówisz umniejsza TOBIE.
      A mówiąc kolokwialnie – obnaża niemoc intelektualną, Twoją.

      Paradoksalnie Szafrański jest też niezbitym, twardym dowodem na to, że ledwie 1 człowiek na 10 ma głowę na karku. Pozostałym trzeba zapewnić etat, pokazać palcem co mają robić i pilnować by to zrobili. Sami z siebie potrafią tylko jeść, pierdolić, spać i wydalać.

    • t00l

      Uwielbiam w Polakach te pogardę dla „głupszych od mnie” i przerażenie faktem, że tacy ludzie też mogą chcieć się czegoś nauczyć. Przecież wiadomo, że wszyscy powinni być tak samo mądrzy jak ja, w ogóle to ja pozjadałeś wszystkie rozumy i popiszę jeszcze trochę komentarzy o ja, ja ja. Polsza <3

    • Alot

      Przykro mi bardzo. Nie jestem Polakiem.
      Zatem Twoja argumentacja jest z gruntu fałszywa.

  • Wirginia Myszkowska

    Pragnę przypomnieć, że książka Arleny Witt to nie jest poradnik, a podręcznik do nauki języka angielskiego. Natomiast nie jestem w stanie pojąć, dlaczego powstała książka o paznokciach. A książkę Michała Szafrańskiego chętnie przeczytam :)

    • Alot

      Pytanie jest raczej inne.
      Czy panna Witt ma kwalifikacje, by pisać książki, w szczególności podręczniki?
      To, że może, to wiemy, wszak jest wolny rynek i każdy może, ale czy powinna?

    • Pumpkin

      Pani Arlena jest z wykształcenia filologiem. Myślę, że to ją uprawnia do pisania podręcznika.

    • Alot

      Wiem jakie ma wykształcenie.
      Niemniej mówiłem o kwalifikacjach do pisania.

      Rozumiesz różnicę?

    • Pumpkin

      Jestem ciekawa, co to takiego te kwalifikacje do pisania…
      Stephen King powiedział, że jeżeli ktoś chce pisać, to po prostu powinien to robić, inaczej nie zdobędzie warsztatu.

    • Alf/red/

      Podobne wątpliwości sa co do książek – niewymienionej tu – Martyny Wojciechowskiej. W szczególności dostała zj*ki za twierdzenie, że wystarczy nie chcieć mieć depresji, a ona zniknie.

    • miguelm75

      chyba chodziło o Beatę Pawlikowską :-)

    • neme

      Paulo Coelho „ekonomii”.

  • ✓Nose4s

    Jak bardzo podziwiam za sukces, ktokolwiek kto kupił tak drogą książkę, o notabene oszczędzaniu, wyraźnie nie przyswoił sobie jego lekcji.

  • neme

    trumf głupoty.

  • ammarmar

    Kiedyś przeczytałem jakąś statystykę, że najlepiej sprzedającą się kategorią książek w Polsce są właśnie wszelkiego rodzaju poradniki.

    Smutne to. Zamiast pochłaniać rzeczywistą wiedzę, czytając literaturę fachową oraz kształtować wyobraźnię, czytając beletrystykę, Polacy kupują durnoty w stylu „Żyj szczęśliwy w zgodzie z naturą”, „Twój dom oraz Feng Shui” czy „Schudnij szybko z Mariolą Jakąśtam”.
    I, co gorsza, potem powtarzają przeczytane tam idiotyzmy każdemu kto chce (czy nie chce) słuchać. Tak jakby w jakiejkolwiek książce był gotowy przepis na życie, które najwyraźniej naszych rodaków przerasta. W każdej chyba dziedzinie.

    • Alot

      Jeśli się nie mylę, roczna średnia dla Polski to 0,96 książki na osobę.

  • babka z ziołami

    Moda na oszczędzanie z którego nic nie wynika po za zyskiem dla piszących o tym poradniki. Coś jak po tańcu z gwiazdami kiedy wszyscy walili do szkół tańca a na weselach i tak każdy tańczy tak samo. Dla autora książki gratulacje – zarobił. Dla kupujących książkę…żal.

  • Antyweb

    Hej antyweb. Mieliście swój wielki udział w promowaniu tego Pana, dostaliście swój udział???

    • Robert Nowicki

      Przecież to są koledzy :) jeden drugiemu pomaga aby ciemny lud jeszcze zakupił tę książkę.

  • Kamienna Gęba

    To mnie tylko utwierdziło w przekonaniu żeby książkę wydać samodzielnie. Tyle, że ja chyba pójdę w stronę e-booków.