69

Microsoft się poddaje i zwija manatki. Brak wyobraźni czy strategia?

Tytułowy bohater nie ma szczęścia do swoich CEO. Kiedy Satya Nadella zastąpił nieudolnego, choć pełnego zapału i nie stroniącego od ryzyka Ballmera, wszycy liczyli na przełom i nowy wiatr, który wypełni żagle nie nadążającej za rynkiem korporacji. Niestety nowy zarządzający okazał się jedynie świetnym, realizującym krótkoterminowe wymagania akcjonariuszy, księgowym. Żadnych śmiałych posunięć, zero zarządzania ryzykiem i co najgorsze kompletny brak wizji. Ostatnie posunięcia firmy z Redmond dobitnie to pokazują.

O śmierci Kinecta już wiecie, jednak o Groove pisano niewiele. Całkiem udany odpowiednik Apple Music już na początku października został mocno wykastrowany z funkcji, a do końca roku ma zostać całkowicie wyłączony. Zakładka „Muzyka” zniknie ze sklepu Microsoftu, a płacący użytkownicy zostaną przeniesieni do Spotify.

Kinect już od lat dogorywał, żadnych nowych gier i kompletne wycofanie się z obsługi głosowej lub gestami w Xbox One jednoznacznie zapowiadały marny koniec tego, swego czasu rewolucyjnego akcesorium. Groove także, mimo bogatej oferty i ciekawych funkcji (możliwość uploadu własnej muzyki, integracja z OneDrive) zawsze plasował się gdzieś na końcu w rankingach popularności usług streamujących muzykę. Dla każdego księgowego logicznym było postawienie grubej czerwonej kreski na obu projektach.

Jeśli jednak podniesie się głowę ponad opasłe księgi rachunkowe, popatrzy na działania rynku, konkurencji oraz, co zabawne, innych działów Microsoftu, można dojść do mocno zastanawiających wniosków.

Konkurencja konsekwentnie rozwija ofertę swoich sklepów. Google, Amazon i Apple – wszyscy oferują muzykę w swoich sklepach i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić. Drugim, dość czytelnym trendem jest rozwijanie asystentek głosowych. Google Now, Amazon Alexa czy Siri od Apple – dzięki uczeniu maszynowemu, kolejnym wtyczkom i poprawkom, ich możliwości stale rosną i nikt nie ma chyba wątpliwości, że ich znaczenie w naszej cyfrowej rzeczywistości będzie stale rosnąć.

Wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że rozwój nie może dotyczyć tylko warstwy programowej i intensywnie pracują nad sprzętem. Już nie chodzi tylko o mały głośniczek z mikrofonem. Do dyspozycji asystentek oddaje się ekrany (filmy, grafiki, komunikacja wizualna), rozwinięte systemy audio (dźwięk przestrzenny, dookólny) i całe systemy współdziałających urządzeń (dźwięk podążający za użytkownikiem, wykrywanie obecności, itp.), o łączeniu z systemami inteligentnych domów nie wspominając.

Wróćmy do Microsoftu. Ekipa od Cortany „robi robotę” i od strony sztucznej inteligencji i zaawansowanych algorytmów niczego asystentce z Redmond zarzucić nie można. Warstwa sprzętowa jednak leży i kwiczy, czego potwierdzeniem jest świeża premiera pierwszego głośnika z Cortaną. Invoke od firmy Harman Kardon jest fajnym urządzeniem i zapowiada się wielce ciekawie. Nie sposób jednak pozbyć się wrażenia, że Microsoft jest w tyle.

Także ostatnia umowa z Amazonem dotycząca swego rodzaju integracji Cortany z Alexą, dowodzi braku wiary w samodzielny sukces asystentki Microsoftu…

Pamiętacie jeszcze piękną ideę jednego Windowsa na wszystkie urządzenia? Ten sam W10 miał trafić na komputery, tablety, telefony i konsole. Jak wyszło z telefonami, wszyscy wiemy – tam przynajmniej trafiła w pełni funkcjonalna i dostosowana do możliwości jakie dają urządzenia mobilne Cortana (np. geofencing).

Tymczasem na na Xboxa nie dotarło nic, ponad podstawowe możliwości i komendy do sterowania konsolą. A niedługo później, kolejne decyzje marginalizujące Kinecta (usunięcie go z podstawowego pakietu sprzedażowego i późniejsze zaprzestanie produkcji), praktycznie uśmierciły całą koncepcję. 

A gdyby tak…

Na chwilę zamknijcie oczy, wytężcie wyobraźnie i pomyślcie jak mogłoby to wyglądać, gdyby Microsoft nie składał się z walczących ze sobą i torpedujących wzajemnie własne osiągnięcia, niezależnych działów. Gdyby księgowi zarządzający tą firmą dopuścili do podejmowania decyzji kogoś z pomysłem i wizją. Gdyby ktoś dodał 2 do 2 i gdyby na Xboxie pojawiła się elektroniczna asystentka z prawdziwego zdarzenia.

Faktem jest przecież, że Kinect pojawił się w dziesiątkach milionów gospodarstw domowych i co do zasady podpięty został pod duży telewizor i niezły system audio. Do tego dochodzą kolejne miliony właścicieli „iksa”, dla których wydanie stówki zielonych na wszechstronne akcesorium do ulubionej konsoli, powinno być łatwiejsze niż kupienie „dziwnego gadającego głośnika dla geeków”.

Mamy otwartą platformę (aplikacje na Xboxa), świetny sprzęt z doskonałymi mikrofonami, kamerami wykrywającymi obecność oraz rozpoznającymi konkretnych użytkowników, także po ciemku. Do tego dodajcie Cortanę współdziałającą z pecetem w biurze, laptopem w sypialni i każdym telefonem (Cortana jest dostępna na iOS i Androida). Taki zestaw mógłby w łatwy sposób wynieść funkcjonalność Cortany ponad wszystko, co byłaby w stanie zaoferować działająca tylko na telefonach i dedykowanych głośnikach, konkurencja. W dodatku dużo wcześniej i taniej.

Być może, dobrze zrealizowana integracja oparta na Cortanie, podciągnęłaby sprzedaż samej konsoli (Sony nie mogłoby dodać niczego podobnego do PS4), Windowsa, usług, a być może także telefonów z Windows Mobile.

Muzyka? Wystarczy jedna komenda głosowa, żeby Xbox przekazał dźwięk prosto na nasz zestaw kina domowego.

Strumieniowana z Groove, z lokalnych empetrójek na laptopie lub PC, także ta przechowywana w OneDrive. Dzięki aplikacjom UWP nic nie stoi na przeszkodzie, żeby poleceniem poprzedzonym „Hej Cortana” uruchamiać Spotify, Deezera, Tidala lub ulubioną playlistę z Youtube.  Dodatkowo, dzięki rozpoznawaniu użytkowników przez Kincecta, każdy domownik mógłby automatycznie otrzymywać własny, dostosowany do osobistych preferencji zestaw muzyki.

Filmy? Xbox potrafi włączyć i sterować każdym telewizorem.

Kupione z Microsoft Store, lub odnalezione w sieci przez Binga. Ponadto telewizja – uzupełniony o tuner Xbox (30$ ekstra) mógłby nagrywać dla nas programy i puszczać w dowolnym momencie, na telewizorze, telefonie lub laptopie w sypialni. Wszystko to sterowane oczywiście głosowo. O Netflixie i innych Showmaxach nie wspominając.

PIM, Internet, pogoda, lista zakupów, inteligentny dom, urodziny znajomych i inne.

Możliwości Cortany zawsze były tutaj spore. Gdyby po wejściu do pokoju konkretnego domownika, Cortana potrafiła sama przypomnieć rano o ważnym spotkaniu, zadaniu lub konieczności wcześniejszego wyjścia do pracy, ziściłyby się wizje od lat obecne w filmach SF. Chyba wszystko (poza zakupami na Amazonie), co potrafią dzisiaj głośniki z Alexą lub Google Now, można było by niewielkim wysiłkiem wdrożyć na Cortanę…

Microsoft miał wszystko. Dysponował multiplatformową asystentką, wszechstronnym sklepem, sprzętem podpiętym do dużych ekranów i dobrych głośników, – każdym, niezbędnym elementem układanki. Wszystko to zanim konkurencja na dobre zaczęła kompletować własny sprzętowy ekosystem. Dlaczego nie wykonano takiego, dość oczywistego posunięcia lata temu? Może zabrakło wizji i współpracy. Dlaczego jednak teraz, kiedy rynek sam podsuwa na tacy odpowiednie rozwiązania, Microsoft strzela sobie w kolano oddając pole konkurencji i okaleczając budowany przez lata, własny ekosystem? Tego już zrozumieć nie mogę.

Zabicie Kinecta w  czasie, kiedy Apple pokazuje w najnowszym iPhonie X niemal identyczny zestaw „innowacyjnych” kamer IR i sensorów (które trafią pewnie także na iPady i MacBooki), zmuszenie płacących za Groove klientów do przejścia na Spotify, czy w końcu oddanie niemal za darmo możliwości Cortany Alexie – to wszystko wydaje się bardzo znamienne. Z takim podejściem firma faktycznie może się już się całkiem spakować z rynku konsumenckiej elektroniki. Nie chcę czarno wróżyć, ale być może to się właśnie dzieje teraz na naszych oczach….

*Celowo używam słowa „ekosystem” niezgodnie z jego polskim, słownikowym znaczeniem. Wobec braku rodzimej, językowej alternatywy trzymam się branżowego znaczenia, pochodzącego z angielskiego „ecosystem” i tutaj oznaczającego „złożoną sieć połączonych systemów”.
Źródła: www.nytimes.com, www.mspoweruser.com, www.theverge.com, www.techgadgetcentral.com, www.medium.com, www.dajanmusic.com
  • Adrian Widerski

    Nie od dziś MS ma olbrzymi problem z własnymi usługami kierowanymi na rynek konsumencki. Chociażby webowy Outlook działa lepiej i ma więcej funkcji od domyślnych aplikacji UWP na Windows. Jasne – jest „duży” Outlook, ale wydaje mi się, że ten wbudowany w system powinien mieć przynajmniej taką samą funkcjonalność jak ten w przeglądarce. Nie licząc wyglądu.
    I rzeczywiście odkąd Nadella jest CEO Microsoftu wyraźnie widać, że firma jeszcze bardziej skręciła w kierunku rynku profesjonalnego i korporacyjnego. Nie ryzykowałbym stwierdzeniem, że MS stanie się drugim IBM, bo o tym statystyczny Kowalski wie tyle, co nic. MS na pewno ciągle będzie widniał jako jakaś alternatywa na rynku. Jednak powoli – a może wcale i nie powoli – pozycję Windows podkopie ChromeOS, który rozwija się coraz lepiej, a z obsługą aplikacji Androida stanie się systemem wystarczającym dla 90% użytkowników.
    To smutne, że MS coraz wyraźniej rezygnuje z walki o konsumenta. Z jednej strony dzieli WIndows na zwykły oraz wersję S, któa to ma teoretycznie konkurować z urządzeniami pokroju właśnie Chromebooków. Tworzy z Qualcommem nową kategorię Always Connected PC’s zdolną wytrzymać na jednym ładowaniu niemalże dobę, z drugiej ma olbrzymi problem z ekosystemem kierowanym w zwykłego konsumenta, co obiawia się chociażby brakiwem sensownych aplikacji, z których ten konsument korzysta. I pewnie – można się łudzić, że obsługa PWA w Edge może coś w tej kwestii zaradzić. Na niekorzyść firmy działa w dodatku to, że zapowiadane w Windows nowości pojawiają się z opóźnieniem (Timeline), są niedopracowane lub zwyczajnie bezużyteczne (Pasek kontaktów) albo z jakichś powodów nie są dostępne globalnie tak, jak jest to rozwiązane u konkurencji (Cortana). Myślę, że Windows jest tak zakorzeniony w świadomości użytkownika, że jeszcze długo z nami pobędzie, jako wiodący system użytkownika domowego. Na pewno jeszcze dłużej wytrzyma, jako system dla profesjonalistów ze względu na dość słabą konkurencję (w zasadzie jedynie macOS ze względu na dostępność profesjonalnego oprogramowania). Nie mniej pewnie i Google z czasem pokusi się o dodanie do swojego desktopowego systemu profesjonalnych narzędzi pozwalających na pracę bez przeszkód programistom czy grafikom. A znając dotychczasowe poczynania Google na wielu polach – i to może wyjść lepiej niż w przypadku usług MS. Szkoda, że MS topnieje na rynku konsumenckim. Jeśli i Apple nie przestanie podkładać się Google’owi (mam na myśli rażące zaniedbania na polu stabilności (iOS11) oraz bezpieczeństwa (macOS i iOS) w ostatnim czasie), czeka nas nieunikniona Google-zacja rynku. A to nie wróży dobrze dla konsumenta wbrew temu, czego wyraźnie życzyliby sobie „wyznawcy” tej firmy.
    Microsoft nie raz pokazał, że gdyby zmieniono podejście i organizację w strukturach firmy, mógłby porozstawiać po kątach obu konkurentów. Ale w momencie, gdy Satya Nadella mówi, że są zupełnie różnymi firmami – to chyba daje do myślenia. A szkoda. Linia Surface, ostatnie zmiany w wyglądzie (wstęp do Fluent Design) i działaniu (np. zmiana sposobu zarządzania pamięcią RAM) Windows, czy zmiany w usługach (niestety głównie w przegladarce) pokazują, że ta firma ma potencjał i potrafi jeśli chce. Ale już chyba nie chce. A szkoda.

    • phhh

      Oj długa wypowiedź i nie sposób odnieść się do wszystkiego, ale pokrótce coś tam napiszę.

      Apple się podłożyło z iOS11 i MacOS – i bardzo dobrze im tak! Jestem użytkownikiem ich urządzeń i cieszę się jednocześnie z tych problemów. Niech ludzie wreszcie zobaczą, że tych wspaniałości jest dużo, dużo mniej niż oni sami mówią.
      Ekspansja Google jest co raz większa. Z jednej strony zasługują trochę na nią, bo ciężko pracują na to, żeby co raz więcej ich usług działało co raz lepiej. I nie przekonują nas użytkowników na każdym kroku o tym, jakie to ich usługo są amejzing. Więc Google-zacja może nas czekać. Kiedyś mieliśmy Windows-zację i jakoś przeżyliśmy.
      A Microsoft potencjał ma. Ja to odczuwam, ze oni w niego nie wierzą. Kilka dni temu dyskutowaliśmy o systemie MS na telefony i jak nic – moim zdaniem – ubili ten system za szybko. Dało by się go jeszcze uratować. Win10 – kiedy go jeszcze używałem – to fajny system operacyjny i naprawdę mogą jeszcze dużo ugrać. A nastawianie się tylko na korporacje nie jest dobrym posunięciem.

    • ja osobiscie w rozwiązania Microsoft już nie wierzę, nawet te świetne, ponieważ boję się iż mimo tego zostną porzucone , wykastrowane lub skasowane. Gdyby nie to iż wcisnęli się w świadomość uczelni firm itd z pakietem office to nie korzystał bym już z dosłownie niczego spod stajni M$.

    • Krzepki Harry

      To coś jak z Google. Ile to już usług porzucili, lub udają że rozwijają?

    • Daniel

      Racja lecz porównanie Google MS to mija się z celem. Czemuż to? Kapitał. Google może sobie pozwolić na projekty by je po czasie zamknąć/zawiesić czy wrzucić do kosza. Google Glass – aktualnie niby powracają. Składany telefon – wyrzucony. No i zobacz na to jak Google odważniej kroczy od MS. MS teraz wysofuje się prawie z wszystkiego. Damy Wam dopracowany OS na telefony. Jednak nie będzie już OS na telefony. Damy Wam jeden system na wszystkie urządzenia. A nie, jednak nie. Będzie kilka systemów lecz w rodzinie Win10. I teraz większość patrzy się na Google i ich projekty o nazwie Andromeda oraz Fuksja – jeden system na wiele urządzeń. Google tak się rozrósł się, że założyciele postanowili stworzyć Alphabet by rozbić projekty Google na części. I projekt autonimicznych aut wyrzucili z Google. Jak tak dalej pójdzie to Google będzie zajmować się wszystkim.

    • PIT

      Google Glass bardzo fajne. Można mieć HUD jak pilot F-16 :) jadąc Gulfem z TDI

    • railleur

      Ile to tych usług porzucili? Jakich ci brakuje?

    • Wiesław Juskowiak

      Wszystkie urządzenia, działające na Windows Phone 8.1 dostaną 10… A nie, sorry. Windows 10 Mobile będzie jeszcze lepszy niż 8.1… był daleko od tego. SMS via Windows 10… No nie bardzo. Timeline? Soon. Kinect? Całe szczęście, że to doskonała kamerą do Skype, bo dzięki temu ma to jakąś funkcjonalność jeszcze.
      Nie jest kwestią to czego brakuje, czy też bez tego wszystkiego da się żyć. Chodzi o to, że z Microsoftem planowanie ekosystemu staje się cholernie nieprzewidywalne.
      Łapię się na tym, że kolejna wymiana sprzętu to będzie powrót do Apple. Przynajmniej wiem, że jak w zegarku wychodzi nowy sprzęt, nowy system, a co wsparcie do tego co jest będzie trwało.

    • Krzepki Harry

      Picasa, Google Reader, Wave, Buzz, Glass, iGoogle, i wiele innych. Najbardziej brakuje mi dwóch pierwszych.

    • Marx

      Twoja wiara w ChromeOS niestety nie znajduje potwierdzenia w praktyce. Łatwo zauwazyc, ze Google takze ma problemy z rozwijaniem swojego systemu. Pamieta ktos jeszcze szumnie zapowiadana Andromede? Przeciez gdyby Google pociagnal ten temat, to mieliby juz spory kawalek tortu desktopowego. Podobnie tablety u Google leza i kwicza – wystarczy spojrzec co z tabletami robi Apple. Google ma nawet problem z rozwijaniem Androida – kolejne wersje wnosza niewielkie zmiany. Poszli slepo w AI, kosztem wrecz regresu (Android Wear). Wymyslaja Kotliny i inne bzdety. Nawet to cale AI dziala do bani, co latwo mozna zauwazyc w usludze Google Photos. Usluga z olbrzymim potencjalem, ale wciaz jest to jakby wersja Alpha. Wezmy np rozponawanie twarzy, kluczowy feature AI. Czesto nie dziala, nie skanuje nowych zdjec, nie rozpoznaje nowych twarzy.

      Wniosek taki ze czesc gigantow technologicznych robi swoje (Apple, Amazon, Facebook) a czesc sie miota (Microsoft, Google). Trudno jednak ocenic co z tego wyjdzie. Np swego czasu Sony strasznie miotalo sie z aparatami fotograficznymi. Dostawali ostro w tyłek na polu lustrzanek. Troche wiec lustrzanki olali, poszli w mirrorless, zainwestowali w matryce, i sa teraz kluczowym graczem na rynku foto. Podobnie ze smartfonami. Tez mieli okres ze bylo slabo, ale znalezli swoja droge (co wciaz nie udaje sie HTC) i maja swoj staly udzial w rynku.

      Mysle ze Microsoft postanowil przestac walczyc z konkurencja i zaczac z ja wykorzystywac. Stad np masa calkiem dobrze ocenianych aplikacji MS na Androida. Jak nie mozesz pokonac przeciwnika to sie do niego przylacz.

    • cookie1

      Śmiem twierdzić, że ChromeOS wbrew pozorom ma świetlaną przyszłość. Mam znajoma uczącą w prywatnej szkole w Houston i u niej udział ChromeOS na oko jest taki jak macOS i Windowsa razem wziętego. A są to uczniowie w wieku gdzie sami decydują o tym na czym będą działać i jednocześnie w większości na tyle zamożnych rodzin, że wybór w dużej mierze nie jest podyktowany względami czysto ekonomicznymi. Nie podejmuję się rozstrzygać czy to dlatego że lepiej spełnia ich potrzeby czy to tylko moda. Natomiast przypuszczam, że będzie zjawisko podobne do tego na czym przez dłuższy czas bazowało Adobe, patrząc na piractwo ich programów wśród amerykańskich uczniów i studentów, że oni podrosną i będą decydować o zakupach dla firm a wtedy wybiorą to co już znają a więc Adobe właśnie. Z perspektywy czasu był to strzał w dziesiątkę.

    • neme

      nie zartuj. systemy google sa dobre tylko na smartfonach (choć ja nie jestem w stanie ich używać – mam zbyt wysoki próg tolerancji dla kiepskiego designu i fatalnego googlowego UI).
      problemy z iOS rozdmuchali blogerzy, bo apple „się klika”. 99% ludzi nie ma żadnych problemów.

    • AndHol

      ‚99% ludzi nie ma żadnych problemów.’

      To z jakichś badań czy oficjalnych statystyk czy może to są te dobrze znane wszystkim dane z badań typu: ‚u mnie działa to wpisałbym 100% ale żeby się nie czepiali to wpiszę 99%’ ?
      :-)

    • Nazir

      Największym błędem MS jest kapitulacja z systemem mobilnym i rezygnacja z produkcji własnych smartfonów oddając Kowalskich do konkurencji
      ps.
      Stawianie biznesu na chmurę i korporacje to może się skończyć tragicznie dla MS bo ciągle nie będą bazować na pc i office

    • Wiesław Juskowiak

      Tragicznie? Będą się mieli świetnie. Korporacje to pewny kawałek chleba.

    • Nazir

      Korporacje już zostały z ręką w nocniku jak ubili mobilny system i smartfony lumia nadają się do śmietnika
      ps.
      Czytałem że zaczynają rozważać w korporacjach przesiadkę na iOS lub Android , więc z czasem mogą być zagrożone pc
      Nic nie trwa wiecznie … IBM czy DOS odeszło do lamusa to również może tak skończyć Windows NT na pc

    • Mailosz

      Zapisz się do AW. Jako artykuł chętnie bym przeczytał twój koment. Ale jako koment – za długi.

    • Adrian Widerski

      Fakt, czasem się zapędzam, ale wątpię abym dostał wakat :D

    • Michnik

      To oczucie kiedy komentarz jest bardziej merytoryczny niż jakies wylewki w postaci artykułu. Adrian Widerski – dobry komentarz.

    • Wiesław Juskowiak

      Obstawiam, że tę pozycję podkopie iOs/Android.

  • Theverge

    Co za głupek to pisał …

  • Łukasz Stanek

    Tytuł kompletnie nieadekwatny do treści artykułu.

  • Daniel Stawicki

    Kinnecta nie chcieli użytkownicy konsoli i zagłosowali za tym swoim portfelem. Co miał MS z tym zrobić?

    • Marx

      Dodac Kinecta za darmo w zestawie startowym.

    • kofeina

      Byłoby narzekanie, że nie jest za darmo i woleliby taniej konsolę.

    • Daniel Stawicki

      Przecież tak było na pocztku i narzekali ze wol trochę taniej ale bez Kinnecta.

    • Alex

      Ja kupiłem wersję z Kinnect i teraz bardzo mi tego brakuje.

  • kofeina

    Czy ktoś pamięta jakie były protesty i oburzenia przy zapowiedziach Xbox One na wieść o tym, że konsola będzie nasłuchiwała poleceń głosowych? Wygląda na to, że byli z tym trochę za wcześnie (znów), bo teraz niemal nikt nie ma z tym problemu.

    • Arkadiusz Szechlicki

      nie za wcześnie
      po prostu jak zwykle nie potrafili tego odpowiednio przedstawic
      mają świetnych inżynierów ale marketing leży, i to jest imho główna przyczyna ich problemów na rynku konsumenckim – mają świetne produkty ale nie potrafią ich odpowiednio zaprezentować

    • bLd

      Nooo z Kinectem to jednak trochę inaczej było. Microsoft nie dawał wyboru. Albo kupisz urządzenie, które zawsze Cię nasłuchuje i musi być podpięte do internetu, albo zrezygnuj z Xboxa. Micosoft nie pokazał po co Kinect miałby ciągle nasłuchiwać domowników (będąć podpiętym do internetu) jednocześnie pokreślając jak ważna jest kontrola Microsoftu nad użytkownikiem Xboxa (rejestracja gier, always online itd). Wyszło, że jedynym celem Kinecta ma być szpiegowanie użytkowników.

    • kofeina

      Według mojej pamięci, wyraźnie wskazywana była obsługa głosem i wydawanie poleceń.

    • bLd

      Jasne. Też pamiętam „Xbox – go home”. Tylko, że to co przedstawił Microsoft było nieznaczące i nie można było z tego zrezygnować. Raczej jako dodatek, który ma być przykrywką dla funkcji szpiegującej niż rewolucyjna funkcja. Dlatego były protesty i oburzenia. Gdyby raptem Google nakazało, że każdy posiadacz telefonu z Androidem, aby móc z niego korzystać, musi wyposażyć swoje mieszkanie w mikrofon, który będzie stale nasłuchiwać i musi być stale podłączony do serwerów Google, to też miałbyś protesty i oburzenie.

    • kofeina

      Oczywiście.

  • Marian Koniuszko

    Wpakowanie Kinecta do XOne praktycznie zabilo ta konsole – byla na dzien dobry slabsza technicznie od PS4 i jednoczesnie 100USD drozsza. Zeby w ogole ratowac XBoxa MS musial wyrzucic Kinecta (albo zaczac doplacac do kazdej sprzedanej sztuki konsoli).
    Sterowanie glosem super, tylko ze XBox ma jedna podstawowa wade dla takiego rozwiazania – brak CEC. Czyli zeby wlaczyc/wylaczyc TV czy amplituner i tak trzeba siegnac po pilota. Kompletny bezsens, do tego nadal nie naprawiony w XBox One X co juz jest jakas paranoja. Grove wystartowal za pozno, mial za malo muzyki (sam wykorzystalem darmowy miesiac w Grove przy okazji grania w Forza Horizon 3, ktora taka opcje oferowala – i okazalo sie, ze brak tam niemal polowy moich ulubionych albumow. Spotify, Google Music i Apple Music wszystkie te albumy mialy, wiec to nie jest tak ze slucham jakiejs muzyki wytwarzanej w garazu i sluchanej tylko przez sasiadow autora), kosztowal wiecej niz Spotify a nie oferowal nic ponad to, co ma konkurencja (no, moze poza Spotify, do ktorego nie mozna uploadowac wlasnej muzyki z tego co kojarze z czasow gdy mialem tam subskrypcje).
    Z drugiej strony Microsoft pokazuje Surface, do tego narzedzia dla grafikow, Windows 10 jest bardzo fajnym systemem do pracy w PhotoShopie i Premiere Pro (na sprzecie o identycznych parametrach dziala to szybciej na W10 niz na macOS obecnie), wiec to nie jest tak, ze MS sobie odpuscil.

    • Alex

      Że niby co? Jak to brakuje CEC skoro w ustawieniach konsoli jest opcja włączenia TV podczas uruchomienia konsoli. 7 letni TV Sony pracował z tym bez kłopotu, nowy Philips też startuje.

    • Artur Łukasz

      A za to z moim lg Xbox one s sobie nie radzi.

    • Wiesław Juskowiak

      Z moją starą plazmą radzi sobie znakomicie.Xbox włączą/wyłącza tv i dekoder kablówki.

    • Marian Koniuszko

      A masz mozliwosc sterowania konsola za pomoca pilota od TV?
      To, ze czesc telewizorow ma opcje wykrywania aktywnego sygnalu na zlaczu HDMI nie oznacza, ze XBox One ma CEC, bo nie ma. Czy wylaczajac konsole wylacza Ci sie tez TV? Czy dziala to tez w druga strone – czyli jak wlaczysz TV z ustawionym zrodlem sygnalu pod ktory podpietego masz XBoxa to wlaczy sie konsola? Czy wylaczajac TV konsola sie wylacza automatycznie? Bo tak to wlasnie powinno dzialac.

    • I działa. Tylko musisz mieć do tego nadajnik IR lub własnie Kincecta. CEC jest fajny, ale rozwiązanie w Xbox One jest o niebo fajniejsze i uniwersalniejsze – opiera się na nadajniku IR i wbudowanym w OneGuide oprogramowaniu działającym jak uniwersalny pilot. XO rozpoznaje telewizor lub kino domowe i emuluje pilota IR dzięki czemu nie jest ograniczone do komend CEC. Dzięki temu możesz włączać głosowo TV (przez Cortanę) i sterować funkcjami każdego telewizora niezaoleżnie od producenta lub obsługi CEC.
      Reasumując zabicie Kincecta zabiło całą koncepcję w oparciu o którą XO został zaprojektowany jako centrum multimedialne.

  • w.zaleski

    Autor, Jarosław Tomanik, nazywa człowieka wartego 14,5 miliarda dolarów „nieudolnym”. Trochę pokory życzę.

    • Bigos Trismegistos

      To ile ktoś ma pieniędzy nie równa się temu ile ktoś jest warty. Heloł.

  • Grubas

    Być może pan Nadella doskonale wie, że wszystko to jest sztucznie napompowane i nikomu, poza chwilową modą, niepotrzebne.

    • Arkadiusz Szechlicki

      Apple i Google też to wiedzą, ale nie przeszkadza im to zarabiać na tym ogromnych pieniędzy
      a to czy coś jest komuś potrzebne czy nie nie ma żadnego znaczenia, jedyny wyznacznik to czy da się na tym zarobić

    • Grubas

      I jakie masz wnioski? Bo ja takież, że śmietankę ze sztucznej pompy spijają wspomniani przez ciebie. Koszt wejścia do gry (i pozostania) duży a zysk mały, bo ostał się ino niewielki kawałek tortu. Natomiast pan Nadella może myśleć bardziej perspektywicznie lub też racjonalnie – modą niech nadal zajmują się kreatury mody, a MS zostanie przy narzędziach (w czym lepiej sobie radzi). Mało tego – za jakiś czas Windows może zniknąć z desktopów poza zastosowaniem do pracy, bo graczy przejmie xbox a pozostałych ipady, androidy z dexami, chromebooki czy nawet jakieś desktopowe i przyjazne linuxy (ten zwrot powoli przestaje być oksymoronem), toteż MS musi mieć przewagę w innym miejscu.

      Skupienie się na narzędziach i symbioza z usługami/produktami innych (w tym potencjalnych konkurentów) może mieć tu sens. Tym bardziej że MS poza Windowsem z Wordem nie ma nic dla „Kowalskiego” (reszta, jeśli jest, to produkty odkupione). A co by nie gadać, to MS w narzędziach nie jest taki zły, szczególnie że potrafi je sprzedawać. I co z tego, że jakiejś g.. wartej Cortany nie ma w PL i nie zamówisz przy jej pomocy pizzy, skoro za jakiś czas usprawnią ją na tyle, żeby wcisnąć tę całą technologię do najnowszych BMW? Tamtędy popłyną pieniądze, a asystenci głosowi Google będą dalej wybierać numery do żon, kochanek czy innych organizmów.

      Tak, snuję sobie luźne domysły, ale tylko na potrzeby obrony mej tezy, że to o czym w tym wpisie przeczytałem, to nic innego jak typowe biadolenia / chwalenia g.. wartych gadżetów. To rozprawki o technologicznych parafrazach „Merda d’artista”.

  • Matt

    Ty, ale zdajesz sobie sprawę, że Apple kupił firmę od gości co zrobili Kinecta (PrimeSense) z której to korzystał Microsoft i stąd maja te wszystkie fancy kamerki w ipx?

  • doogopis

    Przecież większość ich projektów to poronione marzenia ściętej głowy! Kinekt to pół biedy. Aplikacje uniwersalne,no i co? Jest niby kilka ale nikt sie tym kompletnie nie interesuje.
    Kontinułum to porażka od samego początku,nikt sie tym nie interesuje i nie widać żadnej kontynuacji,czy nawet tego by produkt zaistniał na rynku!
    Homolens niby fajne,ale komu potrzebne takie krowiaste gogle . Zero zainteresowania,nikt o tym nie pisze. Żadnej perspektywy rozwoju.
    Cartona ma taki sukces jak grypa w wakacje,ktoś tego używa ale kto to nikt nie wie. Google now bije Cortane na głowe od początku.
    Lumia to dopiero był niedany produkt bez możliwości rozwoju.
    Gdyby mieli jakąś wymierną konkurencje w windowsie to dawno by zdechli na stojąco.

    • Dejv667

      Nie powiedziałbym aby Google Now „od początku biło Cortane na głowę”. Wbrew pozorom Cortana posiada sporo unikalnych funkcji i funkcjonalności. Problemem jest brak obsługi wszystkich języków (a co za tym idzie braki np w wersji polskiej), konieczność korzystania z Bing! jako ze źródla informacji.
      Natomiast sama Cortana to naprawdę kawałek dobrego softu o olbrzymich możliwościach i jeszcze większym potencjale.

    • doogopis

      https://www.spidersweb.pl/2014/10/google-now-siri-cortana.html
      Byli tacy co nawet o tym napisali. A drugie to że jak nie po naszemu to nie warto sie męczyć.

    • Dejv667

      Ja korzystam bez wiekszych problmów z wersji angielskiej, ale przyznaję, że brak polskiego języka ogranicza mozliwości Cortany o sporo wartościowych funkcji.
      Natomiast gdy próbowalem korzystac z Google Now to jednak niektóre rzeczy były kompletnie nieosiągalne – np nie dało się ustawić drobiazgu typu „przypomnij mi o czymś gdy będę na stacji benzynowej”. Google Now wymagało podania konkretnej stacji/adresu/firmy.
      Tak naprawdę to Cortana ma całą mase fajnych i przydatnych funkcji, których używam na codzień. Natomiast już np Cortana na Androida jest bardzo mocno ograniczona.
      Naturalnie, jesli Microsoft nie bedzie tego dalej rozwijał (a zapewne nie będzie) to zanim się obejrzymy świetny pomysł na asystentkę głosowa odejdzie w zapomnienie i będziemy skazani na Siri i GN.

    • doogopis

      Ja to ci powiem że nie znajduje zastosowania dla google now. Pogode akurat wole od innego dostawcy. Budzik to mam stresa czy dobrze ustawi,a jak mam sorawdzać to wole ustawić ręcznie,nic trudnego. Wyszukanie czegoś na necie wyszukiwanie też ręcznie mi przychodzi łatwiej.
      Jakoś Cortana mnie nie zainteresowała na tyle by sprawdzić. Od kiedy sie pojawiła nic o niej nie piszą specjalnie. Może na początku przed premierą win10 troche pisano . Tak to nie widze większego rozwoju jaki powinien nastąpić po takim czasie. A tu cicho. A jeszcze Windowsy mobilne odchodzą w kraine wiecznych kwadratów,więc chyba tylko na andku ma szanse być rozwijana. Choć tego rozwoju nie widać.
      W sumie to dobrze ogarniam francuski,angielski to tak 3 jeśli skala by była od 1 do 10. Po francusku też nie ma rewelacji. Może jeśli ktoś ma samochód,to może mu sie przydać. Ja to powaga nie moge znaleźć zastosowania dla asystenta. Nawet jak na ekranie mam pasek wyszukiwania googla,przy klawiaturze też to zawsze używam Chrome,a nie na przykład gn. Choć nie powiem,bardzo mi sie podoba takie sterowanie głosem jednak jak pisałem jest to raczej ciekawostka.

    • Dejv667

      Z naprzydatniejszych rzeczy jakie Cortana oferuje:
      – obsługa smartfona głosem (wybieranie głosowe, dyktowanie wiadomości, uruchamianie aplikacji etc)
      – ciche godziny z wybranymi regułami kto się może dodzwonić
      – remindery oparte o czas, miejsce i osobę
      – śledzenie przesyłek
      – śledzenie poczty i automatyczne importowanie terminów do kalendarza outlook
      – integracja i śledzenie aplikacji zewnetrznych typu spotify
      – informacje o tym, że pora ruszac do pracy/na miejsce spotkania aby zdążyć na czas połączone ze sprawdzaniem korków po drodze
      Osobiście najchętnij korzystam właśnie z reminderów bo w przeciwieństwie do konkurencji pozwalaja na uruchomenie remindera przy każdym obiekcie danego typu (np dowolna stacja benzynowa). Dość fajnie działaja tez remindery oparte o miejsca (przypomnij gdy dojadę we wskazane miejsce lub je opuszczę). Przypomnienia oparte o osoby też się sprawdzają (przypomnij gdy dana osoba zadzwoni lub Ty do niej dzwonisz).
      Dość dobrze działa też opcja informowania o tym kiedy nalezy wyruszyc aby zdążyć na zapisany w kalendarzu termin.
      Natomiast to czym pasuje pamiętać, to fakt, że Cortana najlepiej pewnie działa w Stanach bo tam Bing! jest dość dobrze ogarnięty. U nas tak różowo nie jest.

    • Grubas

      Wszelkie remindery i ciche godziny *nie powinny* być uzależnione Cortany jako całości, ponieważ na obsłudze głosem niewielu zależy (ot, bajer), a te funkcje *da się* zrobić bez rozpoznawania egzotycznej mowy. MS popełnił tu ogromny błąd – chciał dać wszystko albo nic. Wyszło jeszcze większe nic.

    • Dejv667

      Ciche godziny są dostępne bez Cortany. Remindery? Nie wiem.

    • Grubas

      Kiedy męczyłem się z W10M, to tychże godzin ciszy nie było.

    • Dejv667

      Nie wiem bo od momentu przejścia na W10M używałem Cortany. Nie mam pojęcia czy od początku były dostępne bez Cortany. W sumie sporo rzeczy, które np 8.1 realizował aplikacjami (obsługa gestów – na marginesie, jedna z fajniejszych funkcji, czy aplikacja „devices”) w W10M jest zintegrowana w systemie.

    • Grubas

      Przy czym o ile mi wiadomo Cortany nadal nie ma (mówimy o PL). Próby włączenia w innym regionie/języku nie dawały oczekiwanego skutku – tu może po prostu nie miałem szczęścia.

      Faktem jest, że wielu funkcji nie było, ponieważ MS zasłaniał się uzależnieniem od Cortany, aby dostarczyć rozwiązanie na odpowiednim poziomie AI. Toteż godzin ciszy nie było, a zewnętrzne apki już nie działały z W10M. Takich „strzałów w stopę” było więcej. To nie rynek zabił W10M, tylko sam MS. To był/jest bubel.

  • Andrzej T

    „sto lat za murzynami” ???
    To jest tekst na szanującym się blogu technicznym serio?

    • bLd

      No nie? Jeszcze powinni napisać „murzynek bambo w afryce mieszka”. Widać jaj nie starczyło. ;)

  • xytras

    Absolutnie sie nie zgadzam, a autor zapomina na czym zarabia konkurencja. Apple zyje z jednego rodzaju hardware`u i jego aplikacji w sklepie, Google zarabia na przegladarce, Amazon dzis jeszcze na sklepie i AWS, a za jakis czas glownie AWS, a Microsoft to firma software`owa i tak ja bym postrzegal. Dobrze ze uwalaja projekty ktore tak naprawde inni robia lepiej, a integracja z ich mala oferta hardware`u jest prosta. Zakup Nokii to byla beznadziejna decyzja, bo dotyczyla rynku hardware dla zwyklego konsumenta, do tego rynku gdzie zarabia praktycznie tylko Apple, Samsung i chinczyki (przez jakis czas), a reszta slizga sie na granicy oplacalnosci. MS skupi sie na abonamentowych uslugach jesli chodzi o software i na Azure, a takze jesli to prawda na rozrywce w postaci XBOX. Fajnie ze robia hardware ktory mozna traktowac jako referencyjny, ale to nie ich glowny obszar dzialania.

  • onlinestandby

    …że Microsoft jest „sto lat za murzynami”. I już cię lubię Tomanik :)

  • Silklash

    iOS 11 nie ma problemów. Problem jest sprzęt z 2/3gb ram na którym on musi działać. Również Sprzęt za 5k z 3gb ram! A nawet w wypadku iPhone 6/5s iPod6g to 1gb.

  • Tomasz Wisniewski
  • Zdzisław Dziąsło

    Panie Jarku, serio? „Sto lat za murzynami”? Tylko na takie porównania stać Pana? Ja rozumiem, że w podstawówce była czytanka o murzynku Bambo, ale 30 lat później to chyba stać nas na lepsze skojarzenia.

  • Mailosz

    Ballmer był jaki był, ale miał „coś”. Może to nie było „to” coś, ale zawsze coś.

    Satya, sprawnie zarządza, ale nie ma „czegoś”. Ani tego, ani tamtego.

    Ktoś mnie zrozumiał?

    • SmackThat

      Tak, tylko nie masz racji.

      Ballmer był idiotą szastającym nie swoją kasą na prawo i lewo robiąc zakupy.

      Nadella może nie jest wizjonerem, ale jego ruchy w stronę jak najbardziej dochodowych biznesów są zrozumiałe.

      A antyweb jak wyszła linia surface book to pisało o wielkiej wizji a teraz zmiania zdania o 180 stopni.

      Nie piszę, że Nadella jest dobry czy zły, jest lepszy od Ballmera czyli pajaca z wielką mordą, który tylko idiotę z siebie robił, a nic w microsofcie na lepsze nie zmienił.

    • Mailosz

      Tak, tylko nie masz racji.

      Nadella jest idiotą szastającym nie swoją kasą na prawo i lewo robiąc zakupy. (Minecraft za 2MLD $, serio?)

      Nadella nie jest wizjonerem, ale jego ruchy w stronę jak najbardziej dochodowych biznesów są właśnie problemem.

      A antyweb jak wyszła linia surface book (za czasów Ballmera) to pisało o wielkiej wizji a teraz zmiania zdania o 180 stopni (teraz rządzi Nadella).

      Nie piszę, że Ballmer był lepszy obiektywnie, ale na pewno był lepszy dla nas, konsumentów. Pod rządami Nadelli z MS robi się drugi IBM: tylko chmura i rozwiązania dla biznesu, a użytkownicy zostaną z duopolem Google-Apple.

  • Marcin Śmiałek

    Żenujący artykuł i rasistowskie sformułowania. Poprawcie to, bo wstyd

  • Vladimir Vladikovic

    „Sto lat za murzynami” ? Seriously?

  • Wiesław Juskowiak

    Zabicie Groove to nic takiego. Pewnie wiedzą, że nie są w stanie wygrać ze Spotify i Apple. Google nie biorę pod uwagę, bo co rusz coś pojawia się i znika. Za to brak spójnej wizji, odwagi i istnienia na rynku konsumenckim sprawi, że Microsoft w ciągu dekady przestanie na tym rynku istnieć.
    A Ballmer nie był nieudolnym CEO. Miał i wizję i odwagę. To co zrobił zrobił dużo za wcześnie i deweloperzy mu w tym nie pomogli (nie musieli). Może niezbyt dobrze to komunikował, ale to najlepszy CEO jaki był w Microsofcie – dla konsumentów.