projekt natick
11

Microsoft „utopił chmurę”. I wcale nie zrobił nic złego…

Co łączy technologię wykorzystywaną w okrętach podwodnych z Microsoftem? Okazuje się, że jest jedna rzecz, która sporo mówi o takim związku. Okazuje się, że Microsoft testuje centrum danych, które znajduje się... pod wodą. I co więcej - nie jest to kompleks trudny we wdrożeniu, a i może działać przez długie lata.

Gigant w tym momencie testuje prototyp o rozmiarach zwykłego kontenera – eksperci mówią, że tego typu obiekty mogą świadczyć błyskawiczne usługi chmurowe np. dla miast zlokalizowanych na wybrzeżu. Co więcej, takie zespoły urządzeń są absolutnie samowystarczalne. Nie jest to jednak trywialna technologia – Microsoft cały czas czerpie garściami z doświadczenia pionierów w dziedzinie energii morskiej.

Projekt Natick zakłada badanie możliwości produkcji oraz eksploatacji przyjaznych dla środowiska centrów danych, które będzie można bardzo szybko „ustawić” do działania – tak, aby funkcjonowały na dnie morza. Microsoft może pochwalić się wdrożeniem centrum danych w Europejskim Centrum Energetyki Morskiej na archipelagu Northern Isles. Jak mówi sam Peter Lee – wiceprezes Microsoft AI i Research: „W przypadku tego projektu musimy spełnić szalony zestaw wymagań”. Bo przecież takie centrum danych ma nie tylko odpowiednio działać, ale również być rzeczywiście przyjazne dla środowiska.

Projekt Natick ma stanowić synergię technologii działającej od wyjęcia z pudełka oraz dbałości o środowisko naturalne

Jak wynika z obliczeń samego Microsoftu, ponad połowa ludności w tym momencie żyje ok. 200 kilometrów od wybrzeży. Umieszczając centra danych w pobliżu takich miast, informacje nie będą musiały krążyć przez wiele punktów, by trafić albo do użytkownika albo do centrum ulokowane znacznie dalej. Podstawową zaletą takiego podejścia jest fakt, iż usługi powiązane z dostępem do sieci będą działać znacznie lepiej. Mało tego, środowisko naturalne nie będzie cierpieć z powodu zabranej naturze przestrzeni lub eksploatacji jego zasobów.

864 serwery prosto do wody

Microsoft już od wielu lat pracował nad możliwościami zagospodarowania środowiska podwodnego dla rozwijania sieci centrów danych. Tym razem udało się umieścić we wcześniej wyznaczonym miejscu obiekt o wielkości zwykłego kontenera (takiego, jakich używa się np. na statkach), w którym znajdują się 864 serwery. Sam zespół urządzeń jest tak skonstruowany, żeby działać przez 5 lat bez żadnej ingerencji człowieka.

Tego typu centra danych mają być napędzane… energią wiatrową. Obszary nadmorskie na brak ruchów powietrza nie mogą narzekać, a i nie trzeba będzie obawiać się „blackoutów” po stronie konwencjonalnej sieci. Ponadto, Microsoft myśli głównie o wykorzystaniu tych kontenerów w oceanach, a te bardzo często są zwyczajnie zimne. W kontekście centrów danych Microsoftu to bardzo ważne – potrzebne jest przecież chłodziwo.

Microsoft będzie obserwował swoje centrum danych przez następny rok – analizowane będą takie dane jak zużycie energii, poziom wilgotności wewnątrz kontenera oraz temperatura. Pozyskane dane pozwolą na zoptymalizowanie zespołów urządzeń w taki sposób, by stworzyć całkowicie samowystarczalne centra danych o jeszcze większej niezawodności.